Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Gombrowicz prowadzi śledztwo


Witold Gombrowicz lubił powieści kryminalne, co więcej były dla niego inspirującym tworzywem literackim, które potem przetwarzał w swoich utworach, poddając dekonstrukcji schematy gatunkowe. 

Przyglądając się jego twórczości, trzeba przyznać, że pojawiające się w niej dość często wątki kryminalne nie służą autorowi do budowania klasycznego napięcia czy rozwiązania zagadki tzw. whodunit (z ang. who done it – „kto to zrobił”. Jest to potoczne określenie kryminału, powieści detektywistycznej lub filmu kryminalnego, w którym odkrycie tożsamości sprawcy morderstwa zwykle następuje dopiero na końcu), lecz są narzędziem obnażania sztuczności ludzkich zachowań, narzędziem analizy psychologicznej i krytyki społecznej w ogóle. W jego ujęciu kryminał zmienia się w groteskę lub wręcz w egzystencjalny thriller.

Zbrodnie w młodości

Kryminalne motywy pojawiają się już w młodzieńczych utworach Gombrowicza, w Pamiętniku z okresu dojrzewania czy opowiadaniu pod znamiennym tytułem Zbrodnia z premedytacją. Odnosząc się do tego ostatniego, krytycy podkreślają, że Gombrowicz – podobnie jak Franz Kafka w Procesie – doprowadza tu ową konwencję do absurdu, piętnuje jednocześnie wszelkie konwencje jako puste i krępujące, a w swojej analizie ludzkich zachowań dochodzi do konstatacji, że w człowieku drzemie potrzeba manipulacji drugim i układania świata pod własne dyktando – nawet wbrew faktom. W tej opowieści niektórzy odnajdują bliźniaczą groteskę spod znaku „Zielonej Gęsi”, a inni sądzą nawet, że autor, który wykazuje tu, „jak przyrządzić pasztet z zająca, nie mając zająca”, najwyraźniej zgrywa się z nadmuchanej spuścizny Dostojewskiego, relatywizując pojęcia winy i kary.

Prowadząc wśród swoich wyimaginowanych postaci wyimaginowane śledztwo w sprawie wyimaginowanego morderstwa, pisarz ujawnia nie tego, kto zabił, ale psychologiczny mechanizm powstawania zbrodni w umysłach bohaterów, którzy sami siebie zapętlają w sytuacji „śledztwa”.

Temat zbrodni niepopełnionej pojawia się też w młodzieńczym opowiadaniu Biesiada u hrabiny Kotłubaj. Gombrowicz sugeruje tu, że chłopiec o nazwisku Kalafior został zamordowany przez kucharza i jego ciało posłużyło mu jako przyprawa do jednego z dań tytułowej biesiady, podczas gdy w rzeczywistości Bolek Kalafior zmarł z głodu, a jego zwłoki pozostały nienaruszone.
Wątek kryminalny, a właściwie polityczno-kryminalny, obecny jest też w powieści Pornografia. Zarówno główny bohater Fryderyk, jak i narrator Witold próbują zmanipulować młodych ludzi, aby ci popełnili morderstwo na ziemianinie Siemianie. Witold z Fryderykiem oddelegowują więc do pomocy przy wykonaniu zadania młodych – Henię i Karola. Fryderyk-reżyser chce do przedsięwzięcia wciągnąć jeszcze trzeciego młodego – Józka Skuziaka,  złodziejaszka i mordercę Amelii, by dopełnić rzecz całą, niczym w teatrze, myślą o doskonałości dramaturgicznej kompozycji. „Bo jeśli młody zabije starszego, to tu starszy zabije młodego” – obmyśla strategię i gdy Karol z Henią idą zabić Siemiana, Fryderyk zabija Józka. Młodzi, owszem, zabijają, ale nie wojskowego – to już wcześniej uczynił Wacław. Gdy Henia puka do drzwi, otwiera jej narzeczony, jednak nim młodzi zorientują się w sytuacji, Karol zadaje cios Wacławowi. Prowokowanie, by „starszy zabił młodszego”, to motyw, który pojawia się również w Transatlantyku i dotyczy Ignaca i jego ojca.

Wątek trupa wieńczy dramat Iwona, księżniczka Burgunda, gdzie główna bohaterka, której „inność” wysoce denerwuje przedstawicieli dworu, przypominając im dawno zapomniane grzechy młodości, zostaje zgładzona w czasie przyjęcia, spożywając specjalnie podane ościste karaski. Do takiego finału prowadzi oczywiście misterna intryga.

Za najbardziej „detektywistyczną” powieść Gombrowicza uchodzi Kosmos. Fabuła obraca się wokół „przećwiczonego” już w młodzieńczej Zbrodni z premedytacją śledztwa, tu prowadzonego przez głównego bohatera – Witolda. Próbuje on znaleźć sens w serii drobnych, pozornie powiązanych ze sobą zdarzeń (powieszony wróbel, wieszak, usta pokojówki), co prowadzi do obsesji i zbrodni, ale nie tej klasycznej, a raczej „metafizycznej”.

Sensacja i groza dla kucharek Kryminalna intryga, wątek romansowy, zagęszczona atmosfera tajemniczości i działania sił nadprzyrodzonych podnoszą walor tekstu jako „czytadła” o znamionach jedynej w swoim rodzaju polskiej powieści gotyckiej. Tak powstała publikowana w odcinkach powieść Opętani. Gombrowicz przymierzał się do niej od dawna, o czym wspomina we Wspomnieniach polskich: „Kiedy byłem na drugim roku prawa, zabrałem się do pisania nowej powieści. […] Zaczęło się od tego, iż z Tadziem Kępińskim, moim ex-kolegą szkolnym, postanowiliśmy napisać na cztery ręce powieść sensacyjną, żeby zarobić kupę forsy. Nie wątpiliśmy, iż intelektom wyższym jak nasze nietrudno będzie spłodzić taką brechtę – łatwą a pasjonującą. Wkrótce jednak rzuciliśmy wszystko do kosza, przerażeni niezdarnością naszych gryzmołów.
Napisanie złej powieści nie jest bodaj łatwiejsze od napisania dobrej – powiedziałem wtedy Kępińskiemu.
I ten problem zaczął mnie interesować. Stworzyć dobrą powieść dla wyższych dziesięciu tysięcy, czy nawet stu tysięcy – no, to zawsze się robi, to jest banał i nudziarstwo. Ale napisać dobrą powieść dla tego niższego, podrzędnego czytelnika, któremu smakuje nie to, co nazywamy «dobrą literaturą»”.

Po dwóch czy trzech, podjętych w latach dwudziestych minionego wieku, próbach napisania dobrych „złych powieści” czy „powieści dla kucharek”, które ostatecznie zniszczył, Gombrowicz napisał Opętanych. Podpisał ją pseudonimem Zdzisław Niewieski, utworzonym od nazwy litewskiej rzeki Niewiaży (znanej też jako Issa z powieści Czesława Miłosza). To utwór, który wprost odwołuje się do konwencji powieści gotyckiej, romansu i kryminału. Występują tu elementy tajemniczych zjawisk, mrocznych zamków i obsesyjnej miłości, które są jednak ironicznie ogrywane przez autora. Powieść została opublikowana w odcinkach w warszawskiej popołudniówce „Dobry Wieczór! Kurier Czerwony” i w radomsko-kieleckim „Ekspresie Porannym”.

Gombrowicz doceniał kryminał, i traktował ten gatunek jako atrakcyjne pole rozrywki, doceniał za sprawną fabułę. Wiedział, że wykorzystanie jego cech przysporzy mu czytelników, ale będąc pisarzem awangardowym używał go jedynie jako tworzywa. Kryminał służył mu do badania formy, tego, jak człowiek funkcjonuje wewnątrz narzuconych schematów i jak łatwo podlega manipulacji. W jego rękach tenże kryminał był sprawnym narzędziem do mówienia o świecie. Bo czyż każdy kryminał nie jest wariacją najpierwszej chyba przypowieści ludzkiej o Dobru i Złu?

Dobrą puentą odnoszącą się do wątku kryminalnego omawianego w twórczości Gombrowicza będzie anegdota związana ze wspomnianym już na początku opowiadaniem Biesiada u hrabiny Kotłubaj. Publikacja opowiadania o mało nie zakończyła się dla Gombrowicza sprawą sądową. Jak wiadomo, pisarz lubił posługiwać się tzw. nazwiskami znaczącymi. Bohaterce opowiadania dał nazwisko Kotłubaj, bo wyraz ten kojarzył mu się z zamieszaniem, kotłem, kołtunem. Tymczasem po publikacji odezwali się pełnomocnicy niewiasty o nazwisku Kotłubaj – przedstawicielki rodu tatarskiego, spadkobierczyni rotmistrza królewskiego, elektora Jana III Sobieskiego, która poczuła się opowieścią głęboko dotknięta i chciała oskarżyć Gombrowicza o zniesławienie. Tłumaczenia pisarza, że nigdy nie znał owej damy z tatarskim rodowodem, nazwisko wybrał, bo podobało się mu jego brzmienie, a pierwowzorem literackim hrabiny była pewna znana arystokratka z Warszawy, na szczęście zostały uwzględnione.