Był poetą, ale także prozaikiem. Do jego najwybitniejszych osiągnięć zaliczyć trzeba zbiór wierszy Hymny oraz powieść Sól ziemi. Z powodzeniem uprawiał ponadto eseistykę, czego wyrazem jest tom szkiców Orfeusz w piekle XX wieku. Osobną dziedziną w jego literackiej praktyce okazała się sztuka przekładu. To jemu zawdzięczamy tłumaczenia Odysei Homera, Wilka stepowego Hermanna Hessego czy Pinokia Carla Collodiego. Niestety, Józef Wittlin w czasach PRL-u należał do pisarzy rzadko wydawanych, a jego utwory omawiano głównie w kręgu polonistyki uniwersyteckiej. Urodził się w Dmytrowie na Podolu 17 sierpnia 1896 roku – zatem sto trzydzieści lat temu.

Zadebiutował w roku 1912 wierszem Prolog poświęconym Zygmuntowi Krasińskiemu, a opublikowanym w piśmie „Wici”. Był wówczas uczniem gimnazjum we Lwowie. Rok później nawiązał współpracę ze „Słowem Polskim”. W roku 1914 był już żołnierzem Legionu Wschodniego, rozwiązanego po kilku miesiącach, gdy legioniści odmówili złożenia przysięgi obowiązującej w armii austriackiej. W 1915 odnalazł się w Wiedniu, gdzie ukończył szkołę średnią i podjął studia z zakresu filozofii, literatury oraz językoznawstwa. Cóż, rok później wcielono go do wojska austriackiego. Służył w batalionie piechoty. Z uwagi na to, że podczas służby notorycznie używał języka polskiego zamiast niemieckiego, został wysłany do karnej jednostki w Kraśniku. Wtedy zaczęły się jego kłopoty zdrowotne. Zachorował na szkarlatynę, jednak z wojska został zwolniony dopiero w 1918 roku. Wrócił do Lwowa – któremu po latach, bo w roku 1946 poświęcił broszurę Mój Lwów – gdzie kontynuował przerwane studia. W 1919 podjął pracę nauczycielską i związał się z dwutygodnikiem „Zdrój”, wydawanym w Poznaniu i skupiającym pisarzy uprawiających twórczość w duchu ekspresjonizmu, wśród których znaleźli się: bracia Jerzy i Witold Hulewiczowie, Emil Zegadłowicz, Zenon Kosidowski czy Jan Stur.
W kręgu poezji
Właśnie nakładem „Zdroju” w 1920 roku wyszedł debiutancki tom poezji Wittlina zatytułowany Hymny (kilka razy wznawiany do roku 1929), chociaż pisarz związał się równocześnie z grupą Skamander. We wstępie do Poezji, ogłoszonych w roku 1978 krytyk Julian Rogoziński skonstatował: „Są to w swoim głównym nurcie monologi człowieka przerażonego okrucieństwami pierwszej wojny światowej, wynik nie lektur, ale przeżyć i obserwacji własnych. Przychodzi na myśl Goya, którego obrazy przedstawiające grozę wojen Napoleońskich mogłyby służyć za ilustracje do Hymnów. Większość z nich to utwory przede wszystkim mówione […], soliloquia obnażonego serca”. Rogoziński dodaje: „Wittlin był jednym z tych właśnie, którzy przywracali siłę słowom tracącym ją wobec wydarzeń coraz bardziej tragicznych. Tworząc swój autoportret, nie zapadał nigdy w narcystyczną ekstazę, która czyni poecie sprawy tego świata dalekimi i obojętnymi. Ów piewca świadomości nieszczęśliwej, ogólnoludzkiej przede wszystkim, a nie tylko własnej – jak większość poetów lirycznych – przekazał nam pełny wizerunek człowieka uwikłanego w dramat swoich czasów, które nie zakończyły się jeszcze – są naszymi. Stąd po tylu latach nie słabnąca moc jego liryki”.
Zaiste, czytane i dzisiaj utwory z tego tomu, takie jak: Trwoga przed śmiercią, Matka żegna jedynaka, Grzebanie wroga, a poza tym arcydzielne teksty Hymn o łyżce zupy oraz Hymn niepokoju, obłędu i nudy wywierają ogromne wrażenie, przede wszystkim siłą artystycznego wyrazu oraz intelektualnego przesłania. „Ja, Józef Wittlin, z pokolenia Judy, / staję przed Tobą w nagości mych grzechów, / żeby niegodnymi ustami wybełkotać Twą wielkość” – czytamy w Psalmie. A przecież po Hymnach Wittlin nie zarzucił poezji, wszak stworzył cykle Z wierszy przygodnych oraz Esencje. Pomieścił w nich utwory zainspirowane twórczością Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Stefana Żeromskiego, a także wiele przejmujących liryków, z których na wyróżnienie zasługują: Oda na cześć mowy i poezji polskiej oraz Litania z 1937 oraz Żydom w Polsce z roku 1942. W powstałym w 1943 roku wierszu Do języka polskiego napisał: „Mlekiem i miodem spłyń w straszne rynsztoki / Miast porażonych doczesną niewolą, / Najsłodszym z twoich słów pożegnaj zwłoki / Zabitych w szczerym polu” – to w cyklu Z wierszy przygodnych. Natomiast w cyklu Esencje uwagę czytelnika przykuwają wiersze, w których poeta wypowiada się w jak najbardziej osobistym tonie, a zatem – nomen omen – Osobiste i Ściśle osobiste (1968) oraz Poeta emigracyjny (1975): „Dziwaczne gusła czyni, / świat wokół niego robi się coraz bardziej pusty, / a on na tej pustyni / wolnymi głosi usty / pochwałę wolnych ust”.
W kręgu prozy i eseistyki
Wróćmy do biografii pisarza. W 1921 roku przeniósł się do Łodzi, co było związane z jego zatrudnieniem w charakterze kierownika literackiego Teatru Miejskiego i wykładami w Szkole Dramatycznej. Systematycznie publikował w pismach „Skamander” i „Wiadomości Literackie”. Zafascynowany postacią św. Franciszka z Asyżu w roku 1925 wyjechał do Włoch i wędrował jego śladami. Tego samego roku ogłosił zbiór szkiców literackich Wojna, pokój i dusza poety. Teksty o św. Franciszku publikował w latach 1927–1932 w „Wiadomościach Literackich”, „Głosie Prawdy”, „Prądach”, „Kulturze” i „Tygodniku Ilustrowanym”. Planował zebranie ich w jednym tomie. W roku 1927 przeniósł się z Łodzi do Warszawy, skąd w następnych latach wyjeżdżał do Francji oraz Jugosławii, czego efektem była książka Etapy (1933). W 1935 roku otrzymał nagrodę PEN Clubu, a w 1937 uhonorowano go Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury.
W tym czasie ukazała się drukiem jego powieść Sól ziemi, zaplanowana jako tom pierwszy Powieści o cierpliwym piechurze. W spisanym w 1970 roku Postscriptum do tego utworu Wittlin wyznał: „Pierwszą wojnę wywołali przeważnie ludzie, dla których wojna była abstrakcją lub też wynikiem kalkulacji, robionych beznamiętnie w ministerialnych gabinetach i w biurach sztabów generalnych […] ludzie nieświadomi jej aspektów i skutków oraz cynicy, karierowicze lub lekkomyślni, choć uczciwi patrioci, którzy dopiero po jej wybuchu i w trakcie, jak się rozwijała, uświadomili sobie całą jej surową prawdę”. Cóż, opowieść o losach wywodzącego się z rodziny huculskiej Piotra Niewiadomskiego miała wymowę pacyfistyczną. W roku 1939 Ministerstwo Spraw Wojskowych chciało nawet z tego powodu osadzić pisarza w Berezie Kartuskiej. Zanim to się stało, ten na szczęście wyjechał tuż przed wybuchem II wojny światowej do Francji. Następnie przez Portugalię przedostał się do Nowego Jorku. Publikował w „Tygodniowym Przeglądzie Literackim Koła Pisarzy z Polski”, a po zakończeniu wojny – w londyńskich „Wiadomościach” i paryskiej „Kulturze”; redagował ponadto „Tygodnik Polski”. W 1952 roku podjął współpracę z Radiem Wolna Europa. Niestety, do publikacji tomu drugiego Powieści o cierpliwym piechurze, zatytułowanego Zdrowa śmierć nigdy nie doszło, bowiem rękopis zaginął latem 1940, a ocalały fragment ukazał się na łamach „Kultury” dopiero w roku 1972.
A przecież Wittlin był także wyrafinowanym eseistą. W roku 1963 ogłosił w Paryżu tom Orfeusz w piekle XX wieku, według znawców – książkę fundamentalną dla naszej eseistyki współczesnej. Jednak pierwsza edycja krajowa tych niejako autobiograficznych felietonów (według autora jest to „autobiografia niezamierzona i nie komponowana”) była możliwa dopiero w roku 2000. W zbiorze liczącym siedem i pół setki stron – opatrzonym komentarzem Jana Zielińskiego – znalazło się wszystko to, co w sztuce eseju Wittlina najlepsze, w tym rozprawy Goethem i Leopoldzie Staffie, o Rilkem i Alfredzie Döblinie, o Gogolu i Witoldzie Gombrowiczu, o Antonim Uniłowskim i Franciszku Fiszerze, a także o Borysie Pasternaku i Erneście Hemingwayu, a ponadto o św. Franciszku i św. Augustynie.
W kręgu przekładów
Józef Wittlin pozostawił po sobie bogaty dorobek translatorski. Już w latach 1914–1923 pracował nad przekładem Odysei, która z przedmową Romana Ganszyńca ukazała się w 1924 roku nakładem Ossolineum. Wcześniej, bo w 1922 ukazało się tłumaczenie starobabilońskiej opowieści Gilgamesz. W latach dwudziestych przekładał Wittlin baśnie braci Grimm oraz Pinokia Carla Collodiego. Do jego znaczących osiągnięć w tej dziedzinie należy także Wilk stepowy Hermanna Hessego, wydany nakładem Roju w 1929 roku i opublikowana tego samego roku Ziemia płonąca Maxa Dauthendeya. Z myślą o młodym czytelniku przygotował adaptacje Don Kichota Cervantesa i Przygody dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haška. Lata trzydzieste to praca nad przekładem kilku powieści Josepha Rotha, wśród nich: Ucieczka bez kresu, Zipper i jego ojciec, Spowiedź mordercy czy Krypta kapucynów.
W posłowiu do krajowego wydania Soli ziemi z 1979 roku, zatytułowanym znacząco Polski homeryda, Zygmunt Kubiak mógł przywołać wiersz Wittlina Elegia dla Homera z roku 1920 i stwierdzić: „myślę, że również te drzwi otwiera najlepiej klucz homerycki. Oto mamy przed sobą taką Odyseję, której głównym bohaterem nie jest Odyseusz, ale świniopas Eumajos”. I dalej: „Przewrotność Soli ziemi, nie łamiąca bynajmniej wielkiej tradycji epickiej, ale ją wewnętrznie przemieniająca, polega na ukazaniu esencji człowieczeństwa w ludzkiej świadomości niemal zaczątkowej. W tym, jak myślę, jest też tendencja: dążenie ku ocaleniu. Homer szukał ocalenia człowieczeństwa – wśród niepojętej historii ludzkości – poprzez Achillesa, Hektora, Odyseusza, Wittlin szuka ocalenia poprzez Piotra Niewiadomskiego. Szuka ocalenia, podstaw do odbudowania zachwianego życia, tęskni do nowego świtu”.

Józef Wittlin zmarł w wieku osiemdziesięciu lat 28 lutego 1976 roku w Nowym Jorku.
