Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Andrzej Dobosz poleca. Piotr Prachnio. „Miasto potencjalneˮ.  Kraków 2022


Warto przytoczyć opinię profesora Macieja Urbanowskiego na temat pracy doktorskiej Piotra Prachnio:

„(…) są to obrazy Warszawy w latach 1945–1980 omawiane na podstawie wybranych utworów prozy polskiej. (…) Dotyczy to w szczególności eseistyki Pawła Hertza, dzienników intymnych Marii Dąbrowskiej, Leopolda Tyrmanda i Stefana Kisielewskiego, powieści kryminalnych dwu ostatnich, a wreszcie… »Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa« Edmunda Niziurskiego (…).

Po lekturze książki pozostaje przekonanie, iż Warszawa, o której opowiadają prozaicy, to przestrzeń złożona, skomplikowana i niejednorodna. Składają się na nią budynki, ulice, miejsca, ale też ludzie, ubrania, idee, władza, gastronomia. To także miejsce, które żyje na przecięciu kilku czasów, zwłaszcza tego utraconego i tego projektowanego, utopijnego. To przestrzeń negatywna i niestabilna, to miasto wykorzenione i wykorzeniane, ale też potencjalnie, żyjące w cieniu minionej i wciąż nowej zagłady”.

Piotr Prachnio odnosi się również do prozy Tadeusza Konwickiego i Mirona Białoszewskiego.

Autor w rozdziale Dwa miasta słusznie łączy eseistykę Hertza z prozą Białoszewskiego. Zwraca uwagę na zbieżne dla obu pisarzy podobieństwa dotyczące zarówno ich dat urodzenia, jak i miejsca urodzenia. Obaj są prawie rówieśnikami. Miron Białoszewski to rocznik 1922, a Paweł Hertz 1918. Obaj urodzili się i wychowali w przedwojennej Warszawie. Miron Białoszewski do szkół uczęszczał w Warszawie. Szkołę średnią rozpoczął w Gimnazjum im. A. Mickiewicza. Maturę zdał na tajnych kompletach

i rozpoczął studia polonistyczne na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Po wybuchu wojny nadal przebywał w mieście aż do upadku powstania warszawskiego, po którym został wywieziony do Niemiec. Po ucieczce z obozu, przez Kraków powrócił do Warszawy w lutym 1945 roku.

Paweł Hertz był synem inżyniera chemika. Urodził się przy Hipotecznej. Uczęszczał  do Gimnazjum im. M. Reja w Warszawie. Pochodząc z zamożnej rodziny, w latach trzydziestych dużo podróżował po Austrii, Włoszech. Mieszkał krótko w Paryżu. Do Warszawy powrócił w 1939 roku. Po wybuchu wojny i różnych perypetiach znalazł się w obozie na Syberii, z którego został zwolniony po amnestii w wyniku układu między rządem RP a władzami radzieckimi w 1942 roku.

Do Warszawy przeniósł się w roku 1949 z Łodzi i od 1955 mieszkał do końca życia na poddaszu kamienicy przy Nowym Świecie. Stąd wędrował po ulicach Warszawy. Jego zbiór tekstów pod tytułem Szkice warszawskie wydało Muzeum Warszawy. Tak o nich pisał sam Hertz:

„Szkice zawarte w niniejszej książce są fragmentem z notatnika warszawskiego przechodnia. Są przede wszystkim próbą literackiego zapisu myśli, wspomnień i skojarzeń. (…) Zdarzało mi się, że gdy szedłem przez zaśnieżony plac Teatralny, przyszło mi nagle na myśl, że gdybym pośrodku placu postawił wielki cyrkiel i zakreślił nim koło o promieniu bodaj kilometra, wytyczyłbym sobie w granicach rodzinnego miasta jak gdyby rodzaj ojcowizny. A choć z własnej i nie z własnej woli wypadło mi oglądać wiele miast i krajobrazów, ten krąg wytyczony w myśli byłby mi najbliższy; gdybym natomiast nie mógł lub nie umiał wytyczyć takiego kręgu, nie potrafiłbym odnaleźć się wśród przemijanego czasu, a nie mogąc wrócić pod prąd ku źródłom własnej pamięci, przestałbym być sobą”.

Miron przez lata mieszkał pod siódemką na placu Dąbrowskiego. W mieszkaniu Białoszewski kontynuował teatr na Tarczyńskiej, z którego odszedł. Nazywał się Osobnym. Współtwórcami teatru byli Ludmiła Murawska, malarka, i jej wuj, brat matki, Ludwik Hering. W tym zagraconym mieszkaniu spotykaliśmy się w każdy poniedziałek przez kilka lat.

W roku 1975 z placu Dąbrowskiego Miron przeniósł się na obrzeże Saskiej Kępy, na Lizbońską 2, do dziesięciopiętrowego wieżowca. W powieści autobiograficznej Chamowo (wydanej w 2009 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy) opisuje to miejsce. Lubił je. Cieszył się otoczeniem:

„Wracam do siebie łączką. Wśród topól jest ścieżka. Topól cały rząd, idzie się w zapachach, w cieniu. Jak na wsi. Chodzą tędy z psami, z dziećmi. Widziałem panią w kostiumie kąpielowym. Nas w tym domu dużo. Z sześćset, może z osiemset. I tylko my jesteśmy z Lizbońskiej 2. Lizbońskiej 1 nie ma i nie będzie. Po nieparzystej stronie tyły szkoły”.

Opowieść jest wzięta z życia autora.  Po roku i dwóch tygodniach Białoszewski pisze dwa zdania: „Chce mi się stąd wyprowadzić. Z tych mrówek”. A ja w felietonie Dnie i noce w mrówkowcu napisałem: Otrzymaliśmy ciekawą realistyczną opowieść o życiu codziennym schyłku pierwszego okresu rządów „drugiego pana Edwarda”, z portretem niezwykłego twórcy w tle.

Zarówno proza Białoszewskiego jak Hertza jest autobiograficzna.

Piotr Prachnio. „Miasto potencjalneˮ w POLONIE