Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Andrzej Dobosz poleca. Zbigniew Herbert. „Studium przedmiotuˮ. Czytelnik 1961


 Przypomniała mi się historia z lat sześćdziesiątych, a był to dokładnie rok 1965, która dziś może zabrzmieć nieprawdopodobnie. Spotkałem Herberta na Krakowskim Przedmieściu. Był zły, bo nie wziął ze sobą legitymacji Związku Literatów i w sklepie papierniczym odmówiono mu sprzedaży paczki papieru do maszyny. Miałem przy sobie legitymację i natychmiast zaproponowałem Zbyszkowi powrót do sklepu by dokonać zakupu. Martwił się, że zużywa zbyt wiele papieru. Czasem pisze wiersze, które nie mieszczą się na jednej kartce. Raz jeszcze zdałem sobie sprawę, że Herbert – tak lakoniczny w swych utworach – w rozmowie wydobywa z siebie kaskady zdań. Nigdy go nie słyszałem mówiącego coś, co miało później znaleźć się w jego książce. Spotykając ludzi, mówił rzeczy niesłychanie zabawne, stylistycznie równie doskonałe jak to, co pisał.

Ustaliliśmy, że Herbert wejdzie ze mną, ale nie będzie się odzywał. To ja wyciągnę pieniądze i ja wyniosę papier ze sklepu. Oddam mu nie wcześniej niż za rogiem. Jeszcze przed rogiem spytał, czy będę umiał opowiedzieć o moich planach twórczych, jeśli tego zażądają. 

Zbigniew Herbert, po trudnych latach niepewności finansowej związanej z brakiem stałej pracy – w roku 1952 był nawet płatnym krwiodawcą, po raz pierwszy wyrusza w podróż zagraniczną w 1958 roku.

Najpierw jedzie przez Wiedeń do Francji (maj 1958–styczeń 1959), potem do Anglii (styczeń –marzec 1959), Włoch (czerwiec–lipiec 1959) i ponownie wraca do Francji. Do Polski przyjeżdża w połowie 1960 roku.

Już w 1962 roku nakładem  Czytelnika ukazuje się Barbarzyńca w ogrodzie. Książkę poświęcił Herbert sztuce Francji i Włoch. Nasze, żony i moje, pierwsze podróże po Francji zawsze odbywały się z Barbarzyńcą w ogrodzie w kieszeni. Jeździliśmy po pięknej Francji śladami Herberta. Zwłaszcza niezwykłe okazało się Senlis, małe miasteczko oddalone od Paryża jakieś  56 kilometrów. Zaczarowany świat średniowiecza i renesansu. Jadąc tam, koniecznie należy zatrzymać się w Chantilly. Zobaczyć Zamek należący kiedyś do Kondeuszy

i Wielkie Stajnie z końmi, a przede wszystkim zwiedzić  galerię obrazów, a w niej niewielki obraz Sassetty di Giovanni Mistyczne zaślubiny św. Franciszka.

            Rok wcześniej (1961) również w Czytelniku, w nakładzie 1750 egzemplarzy zostaje wydany trzeci tom wierszy Zbigniewa Herberta Studium przedmiotu, z obwolutą zaprojektowaną przez Andrzeja Heidricha.Tom można podzielić na dwie części: wiersze i prozę poetycką. Pisał go Herbert w czasie tej pierwszej zagranicznej podróży.

Tematem jest przede wszystkim sztuka i malarstwo:

Apollo i Marsjasz

Na pomoc Pompei

Mona Liza

W pracowni

Gauguin koniec

Czarna róża

Oto ironiczny wiersz Nic ładnego:  

nic ładnego

deska farba

gwoździe klajster

sznurek papier

pan artysta świat buduje

nie z atomów

lecz z odpadków

las ardeński

z parasola

morze jońskie

z atramentu

byle tylko

z mądrą miną

byle tylko pewną ręką –

a już świat –

na szpilkach traw

haczyki kwiatów

obłoki z drutu

ciągnie wiatr

Herbert nie oszczędza sztuki współczesnej – taką oglądał w galeriach paryskich.

Niestety, stała się klasyką. I jest coraz gorzej.

Zbigniew Herbert. „Studium przedmiotuˮ w POLONIE