Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Aleksander Przeździecki. „Szwecja. Wspomnienia jesienne”. Wilno 1851


Autor rozpoczyna swą podróż, ruszając z Berlina. Opisuje monotonny, pełen ogromnych głazów granitu, pejzaż Pomorza. Dociera do Szczecina – obszernego, ruchliwego, czystego, porządnie zabudowanego miasta. Statkiem, mijając Świnoujście, dostaje się na należącą do Prus Rugię, z ziemią żyzną obficie rodzącą zboże. Jest też jedna rzeczka, w której żyją pstrągi. Wyspa liczy trzydzieści tysięcy mieszkańców. Wspominał o niej Tacyt w dziele O Germanach. Wiosną i latem dwa statki parowe utrzymują komunikację między Rugią a szwedzkim Ystadt. Szwedzi najczęściej podróżują do Europy przez Kopenhagę lub Petersburg. Podróż morska zajmuje szesnaście godzin.

Przeździecki z upodobaniem ogląda porządne drewniane domy, malowane na różne kolory. Zatrzymuje się w austerii, gdzie pokoje są duże i czyste, a podłogi – wysypane szpilkami jałowca – dają mocny zapach.

Szwedzkie wozy pocztowe uchodzą za wyjątkowo niewygodne. Siedzi się na gołych deskach. Męczy go też całkowite nierozumienie języka. Pisze, że na pierwszym postoju stół był zastawiony kolacją złożoną z ryb, mleka i kartofli. Droga na północ prowadzi między polami, gdzie uprawia się żyto, jęczmień i owies, a zbierane z pól kamienie wykorzystywane są do budowy i naprawy dróg. Nie ma właściwie typowych wsi. Zabudowę tworzą rozsypane luźno wśród pól piętrowe drewniane domy, czyste i ładne, różowe, liliowe lub żółte.   Miasteczka to rzadkość. Wszędzie wiele lasów, jezior i jeziorek. Na jeziorze Wettern jest wyspa. Przeździecki ogląda tam fabrykę karabinów. Kaskada wodna porusza ogromne młoty rozbijające rozpalone szyny żelaza, z których powstają polerowane później rury. Kolejny odwiedzany przez niego zakład przemysłowy to ludwisarnia, czyli fabryka armat należąca do ówczesnego ministra spraw zagranicznych. Ludwisarnia jest połączona z małą hutą, w której topi się rudę żelaza. Do zwiedzających dołącza staruszek w brązowym surducie, tłumacząc produkcyjne szczegóły. Później okazuje się, że to sam właściciel – minister.

Drogę do stolicy kolejnego miasta z drewnianą zabudową – odbywa się na pokładzie statku. Sztokholm jest miastem rozłożonym na wyspach i wysepkach. Przeździecki, wybitny mecenas sztuk i uczonych, opowiada o wszystkich sztokholmskich zbiorach książek, dawnych broni i zbroi, pamiątek historycznych. Ze wzgórza zwanego Górą Królewską rozciąga się widok na całe miasto. Spędzając dzień na Moście Północnym, można zobaczyć przechadzającą się pieszo królową, następcę tronu księcia Oskara z małżonką, a czasem nawet króla. W mieście liczącym wówczas osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców, ceny towarów są bardzo niskie, a wojska – pięknie umundurowanego – niewiele.

Z żalem opuszcza Sztokholm po ośmiu dniach. Zwraca uwagę na obszerny magazyn sprzedający wyroby porfirowe: od wanien – przez urny, kolumny, wazony – do tabakierek, solniczek i trzonków do noży.

W Upsali najbardziej godny uwagi wydaje mu się wielki ogród botaniczny, założony przez Linneusza – z posągiem uczonego wyrzeźbionym w białym marmurze. Obok biblioteka zawierająca, prócz książek, też wiele rękopisów sięgających trzeciego wieku.

Pokonując pięć mil na północ, zwiedza odkrytą kopalnię żelaza w Danmora, mającą czterysta dwadzieścia stóp głębokości. Na brzegu jamy ustawiono rusztowanie. Konie obracają walec, dookoła którego zakręca się lina wciągająca w górę beczki z rudą. Trzech podróżnych ulokowano w takiej beczce. Trzymali się łańcuchów, którymi przytwierdzono beczkę do liny. Na brzegu beczki stał trzymający się liny robotnik w rękawicach, który chwyconym w drugą rękę drągiem odpychał beczkę od krawędzi skały. Podróż trwała koło siedmiu minut. Naładowawszy kieszenie minerałami, podróżni wrócili do beczki i szczęśliwie znaleźli się na powierzchni.

Następny punkt zwiedzania to kopalnia srebra. Trzeba tam zejść w głąb po sześćdziesięciu kolejnych drabinach, każdej o szesnastu szczeblach. Pobyt na dole trwał dwie godziny. Powrót na ziemię był znacznie bardziej męczący. Po obiedzie obejrzano zakład, w którym przetapia się wydobytą rudę. Najpierw kruszy się ją na drobny proszek, przepłukiwany kilkakrotnie w wodzie, która unosząc części ziemne, zostawia sam ciężki kruszec, potem topi się trzykrotnie dla oddzielenia pięćdziesiątej części srebra od pozostałego ołowiu. Na północy kraju, mężczyźni chodzą w długich białych sukmanach i białych, dość krótkich spodniach z klamerkami. Kobiety noszą czarne spódnice, czerwone, wełniane pończochy, pąsowe fartuszki, trzewiki z korkiem w połowie podeszwy i niebieskie czepki.

Bochenki chleba, podobne w formach do naszych, są słodkie i przypominają piernik. Do wędlin jada się płaskie placki owsiane – takie jak dziś znane knackbro. Kawa w gospodach szkaradna, natomiast śmietanka doskonała. Wieśniaczki szwedzkie wydają się podróżnikowi bardzo brzydkie. W gospodzie w maleńkim miasteczku zauważa szafę zawierającą stare wydania Jana Jakuba Rousseau i Kazania francuskie oraz wiele książek angielskich, dość zakurzonych.

Na wiadomość o epidemii cholery w Norwegii autor rezygnuje z wizyty tam. Natomiast z Göteborgu, gdzie ogląda się miasto z wieży kościoła, na którą można wejść po dwustu dziesięciu stopniach, odpływa Przeździecki morzem do Kopenhagi.

Stolica Danii jest według niego najpiękniejszym z odwiedzanych miast. Opisuje pałace, gmach biblioteki, otoczony kanałami zamek królów Christiansborg – kwadratowy o czterech piętrach z dwoma dziedzińcami, na których są stajnie monarchy. Na najwyższej kondygnacji znajduje się galeria obrazów licząca 924 płótna, gdzie za małą opłatą wpuszczają ciekawych. Można zobaczyć Rubensa, Leonarda da Vinci, Corregia, Michała Anioła oraz prace żyjących artystów. Biblioteka liczy 400 tysięcy tomów.

Szwecja, pisana bardzo przejrzystą, w każdym zdaniu zrozumiałą polszczyzną, wydała mi się najciekawszą z wielu dziewiętnastowiecznych lektur.

„Szwecja. Wspomnienia jesienne” w POLONIE

◊◊◊

Artykuł powstał w ramach realizacji przez Bibliotekę Narodową projektu „Patrimonium – digitalizacja i udostępnienie polskiego dziedzictwa narodowego ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Jagiellońskiej” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020 oraz budżetu państwa.

◊◊◊

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zobacz także