Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

„W przestworach astralnych nadciąga burza!”


„Wojna Austrii z Rosją byłaby bardzo pożyteczna dla rewolucji […], ale mało prawdopodobne, by Franz Josef i Mikołajek sprawili nam tę przyjemność”. Tak 25 stycznia 1913 roku prognozował w liście do Maksyma Gorkiego Włodzimierz Lenin (cyt. za W. I. Lenin, Dzieła wszystkie, t. 48, Warszawa 1989, s. 150). Nie był jedynym, który nie oczekiwał owej „przyjemności”. Mimo rosnących konfliktów na półwyspie bałkańskim, podziału Europy na koalicje Ententy i Trójprzymierza, podwyższania liczebności armii największych ówczesnych mocarstw oraz wyścigu zbrojeń, popularny był pogląd, że do wojny światowej nie dojdzie. Na poparcie tego stanowiska można było znaleźć wiele racjonalnych powodów. Przeważał rynkowy – konflikt międzynarodowy na szeroką skalę byłby nieopłacalny, czy wręcz zgubny finansowo ze względu na zbyt ścisłe powiązania gospodarcze poszczególnych państw.

 

Jednak na początku XX wieku ani trzeźwe racje rozumu, ani nawet chłodne kalkulacje bankierów nie były jedynymi głosami, którym dawano posłuch. „Czy mieć będziemy wojnę europejską? To pozostanie tajemnicą półbożków Dyplomacji i generalnych Sztabów. Prawdą atoli istotną jest, że klisze astralne wojny w  r. 1914 są bardzo żywotne» w sferach astralnych”. Tak w przedmowie do zbioru przepowiedni Czesława Czyńskiego, zwanego w środowiskach okultystycznych Punarem Bhavą, pisał doktor Papus (czyli „dr. Gerard Encausse, Szef szkoły okultystycznej na Zachodzie, Wielki Mistrz Zakonu Martynistów, Dyrektor Akademji Hermetycznej. Autor klasycznych dzieł okultystycznych i t. d. i t. d.”). I nie był to bynajmniej argument, który w tamtych czasach można było zlekceważyć. Punar Bhava, jeden z bardziej znanych przedstawicieli polskiego nurtu okultystycznego przełomu XIX i XX wieku, był nie tylko hipnotyzerem i jasnowidzem, ale potrafił także dokonać eksterioryzacji, czyli wysyłać swoje „ciało duchowe” daleko poza miejsce, w którym się znajdował. Skuteczności owej metody dowiódł w 1907 roku, gdy pomógł petersburskiej policji rozwiązać pewną zagadkę kryminalną. Głośna na całą Europę sprawa Gilewicza zaczęła się, gdy w jednym z hoteli miejskich znaleziono zmasakrowane zwłoki, które, jak początkowo wnoszono po odkrytych przy nich dokumentach, należały do inżyniera Andrzeja Gilewicza. Jednak śledztwo wykazało, że domniemana ofiara morderstwa jest w rzeczywistości jego sprawcą. Gilewicz zabił niewinną osobę i upozorował własną śmierć w celu wyłudzenia polisy ubezpieczeniowej. Mimo wystawienia międzynarodowego listu gończego i szeroko zakrojonych poszukiwań wydawało się, że inżynier-morderca zniknął z powierzchni ziemi. Wtedy właśnie pojawił się Czyński. Wykorzystując swoje magiczne zdolności nie tylko określił, gdzie przebywa przestępca (ucieka z Niemiec do Francji), ale również przewidział, że nie wróci żywy do Rosji. Tak też się stało – Gilewicza ujęto 16 grudnia 1909 roku w Paryżu, ale jeszcze tego samego dnia zdołał zażyć śmiertelną dawkę trucizny. Tym razem nie było wątpliwości, że ciało denata naprawdę należało do Gilewicza.

Nie był to jednak pierwszy kontakt Punara Bhavy z prawem. W 1894 roku wszczęto przeciw niemu proces, oskarżając go o zahipnotyzowanie baronówny von Zedlitz w celu uwiedzenia jej i zawarcia nielegalnego, jak się później okazało, małżeństwa. W rezultacie Czyński skazany został na trzy lata więzienia. I niestety nie był to również ostatni konflikt Punara Bhavy z prawem. Jego karierę okultystyczną zakończył w 1930 roku, dwa lata przed śmiercią, szeroko komentowany w prasie bulwarowej proces satanistów.

Przypadek Czyńskiego, okultysty, człowieka obdarzonego nadnaturalnymi zdolnościami nie należał do rzadkości w tamtym czasie. Na przełomie XIX i XX wieku swoją działalność prowadziło wiele mediów, a uczestnictwo w seansach spirytystycznych czy rozmowa na temat tajemniczych nauk ezoterycznych były częścią towarzyskiego niezbędnika. Tak duże zainteresowanie wiedzą tajemną rozumianą jako alternatywny sposób poznawania świata zaczyna się już w połowie XIX stulecia, a na początku XX wieku sięga swojego apogeum. Ten ezoteryczny boom związany jest ze schyłkiem kartezjańsko-baconowskiego paradygmatu nauki, który opierał się na żelaznych zasadach racjonalizmu i wiedzy pewnej, opartej na danych doświadczenia zmysłowego. Gdy pozytywizm i scjentyzm zastąpione zostają przez Bergsonowskie poznanie intuicyjne czy irracjonalizm Freuda, który do treści nieświadomych docierał analizując np. marzenia senne, o czym zdecydowanie nie śniło się filozofom jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej, poczucie pękania gmachu starego świata zbudowanego na znanych i dotychczas niepodważalnych podstawach wzbogacone zostaje egzotyczną mieszanką wybuchową gnozy, neoplatonizmu, religii Wschodu, spirytyzmu, magnetyzmu, kabały, astrologii, magii czy właśnie zjawisk mediumicznych. Jednym z efektów otwarcia się na ową wiedzę tajemną są powtarzające się w wielu wspomnieniach, dziełach i snach apokaliptyczne wizje zbliżającej się hekatomby. Przykładem ta, która nawiedziła Carla Gustava Junga: „[W październiku 1913] poraziła mnie wizja: ujrzałem ogromne wody zalewające wszystkie kraje północnych nizin, od Morza Północnego aż do Alp. Potop rozciągał się od Anglii po Rosję […]. Doszło do jakiejś strasznej katastrofy. Widziałem potężne żółtawe bałwany, unoszące się na falach szczątki cywilizacji, śmierć wielu tysięcy istnień ludzkich później morze zamieniło się w krew. […] Jakiś wewnętrzny głos mówił: «Przyjrzyj się, to całkiem realne, tak się stanie; możesz być tego pewny».” (C. G. Jung, Wspomnienia, sny, myśli, tłum. R. Reszke, L. Kolankiewicz, Warszawa 1999, s. 181).

827696

Również na ziemiach polskich widać potrzebę poznania przyszłych losów świata, a przede wszystkim przyszłości podzielonej ojczyzny, czego dowodem są liczne, starsze i nowsze, proroctwa zebrane przez Józefa Chociszewskiego w kilku książkach m.in.: Księdze sybillińskiej o przyszłościProroctwach o przyszłości PolskiWażnym proroctwie 92-letniego Zakonnika na górze Synai czy Śpiącym białym orle, czyli Proroctwach starego pustelnika z gór Karpackich. Wśród tych różnorodnych przepowiedni i jasnowidzeń znajdziemy zarówno te, które już się spełniły – jak przedziwny znak, który ukazał się na niebie w Częstochowie w  1654 roku, jak i te, które odkrywały przed czytelnikami tajemnice przyszłości, jak na przykład wróżba pewnej cyganki. Odnalezione w starych księgach, krążące wśród prostego ludu, wyczytane w literaturze polskiej i zagranicznej, wypowiedziane ku pokrzepieniu polskich serc przez papieży, wyrażone językiem snu, poezji i modlitwy, proroctwa te miały spełniać jedną funkcję:

Otóż proroctwa i wogóle głosy o przyszłości do tym usilniejszej pracy zachęcić mają czytelników, a nie, aby próżną tylko zaspokoić ciekawość, z czegoby żaden nie wynikał pożytek dla sprawy narodowej. Prawdziwą klęską byłoby spuszczać się tylko na proroctwa, a nic nie robić. (Księga sybillińska o przyszłości, Inowrocław 1895)

Nadzieję na powrócenie do „sprawy narodowej” odnaleźć można było zarówno w jasnowidzeniach starego pustelnika karpackiego, któremu przed śmiercią anioł ukazał przyszłe losy jego ojczyzny:

1002731

jak i w poezji wieszczy narodowych, a nawet w wierszu szwedzkiego poety wygłoszonym z okazji przyznania Henrykowi Sienkiewiczowi Nagrody Nobla:

906049

Jednak żadna z tych przepowiedni nie równa się z precyzją wspomnianych już wizji Czesława Czyńskiego. Obrazy przyszłej wojny, które się mu jawiły, były tak barwne i szczegółowe, że widząc ich grozę – choć gwoli ścisłości pomylił się o parę miesięcy przewidując jej początek – „Nie omieszkał nawet wtedy telegraficznie powiadomić pisma rosyjskie o zbliżającej się nawale tajemnej przeznaczeń”. Oto zatem kilka fragmentów tych przepowiedni:

Wizje astralne są jeszcze wyrazistsze, nabierają wypukłości, odzwierciadlają się jeszcze jaśniej przed wzrokiem duszy. W przestworach astralnych nadciąga burza! Widzę ją! Pioruny padną na Ziemię! Już w przepowiedniach przeszłorocznych widziałem grożące chmury niebezpieczeństw dla Rosji ze strony Niemiec. Dzisiaj ogłaszam, że klisze astralne wojny nabierają potężnej grozy! Grożą pokojowi Europy! (!!1914!!, s. 22)

Miejcie baczne oko na państwo Habsburgów, gdyż niespodzianki was ztamtąd czekają. Byle iskra roznieci tam pożar. W roku zeszłym nawoływałem do baczności, tego roku, wpatrzony w obrazy astralne, wołam! Baczność, broń do nogi!
Przed oczyma memi wyłania się egregora wojny! 
(!!1914!!, s. 24)

W pośród tysiąca przesuwających się przede mną klisz astralnych—śledzę klisze Polski—Napływa… Zmartwychwstanie! (!!1914!!, s. 34)

W proroctwach tych doszukać się można zapowiedzi konkretnych wydarzeń historycznych – tworzenia i rozpadu państw, powstawania sojuszy, pojawiania się konfliktów, które staną się zarzewiem przyszłych walk zbrojnych, zmian na poszczególnych europejskich tronach, zamachów stanu, no i oczywiście nieuniknionego wybuchu „wszechświatowej wojny”, od czasu której „liczyć się będzie nowy okres ludzkości”. Ten zbiór przepowiedni pod wieloma względami przypomina bardziej niż wizje jasnowidza, kronikę historyczną pisaną post factum. Dlaczego więc, mimo tak dużej szczegółowości jego prognoz, Punar Bhava nie ustrzegł świata przed zbliżającą się hekatombą? Odpowiedź oczywiście przewidział sam jasnowidz:

Przeznaczenie! Karma! Oto rzeczywiści kierownicy losów jednostek, ludów, narodów, państw ludzkości, wszechświatów! Niestety! Prawa potęg kosmicznych przystępne będą myślicielom dopiero w XXIII stuleciu! Ileż krwi, ileż mordów politycznych widzi dusza moja do tego czasu! (!!1914!!, s. 27)

 

Licencja Creative Commons
„W przestworach astralnych nadciąga burza!” by Katarzyna Dudzińska is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…


W żalu najczystszym

W żalu najczystszym to dzieło wyjątkowe nie tylko ze względu na jego osobisty charakter. Baczyński przyozdobił czterdziestostronicową książeczkę własnoręcznie malowanymi akwarelkami i inicjałami, upodabniając ją do średniowiecznego rękopisu.