Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Adam Strug – śpiew
Mateusz Kowalski – lira korbowa

Adam Strug i Mateusz Kowalski (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

Adam Strug i Mateusz Kowalski (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

[Władysław z Gielniowa] Pieśń o Bożym umęczeniu nabożna i barzo piękna, wszelkiemu krześcijaninowi potrzebna, W Krakowie : Mattheusz Siebeneycher, 1558.

a1

Tekst według edycji Wiesława Wydry.

Jezusa Judasz przedał za pieniądze nędzne,
Bog Ociec Syna zesłał na zbawienie duszne;
Jezus kiedy wieczerzał, swe ciało rozdawał,
Apostoły swe smutne swoją krwią napawał.

Jezus w ogrodziec wstąpił z swymi zwolenniki,
Trzykroć się Ojcu modlił za wszytki grzeszniki,
Krwawy pot s niego płynął dla boju wielkiego;
Duszo miła, zoglądaj miłosnika swego.

Żydowie za nim biegli do ogrojca jego
Z świecami, z pochodniami, z kijmi i z włóczniami,
Jakoby na onego złodzieja wielkiego,
Nie dbając, iż Bog Ociec zesłał Syna swego.

Jezus kiedy je ujrzał, przeciw im wybieżał,
Pokornie ich zopytał, kogo by szukali;
Żydowie mu niewierni tak odpowiedzieli:
„Jezusa Nazarańskiego, Krola Żydowskiego”.

Jezus na nie pokornie swym okiem weźrzał.
Żydom sie sam ukazał, wiernie im powiedział:
„Jaciem jest ten, kogo wy tak pilnie szukacie,
Ale wszytcy Żydowie przede mną padajcie”.

Judasz k niemu przystąpił, zdradliwie obłapił,
Całował i pozdrowił jak przyjaciel miły,
Ale z tyłu ukazał palcem Żydom jego,
Baranka niewinnego, Jezusa miłego.

Adam Strug (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

Adam Strug (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

Boć im to był dał znamię: „Kogoć ja obłapię,
Całuję i pozdrowię, patrzcie pilno jego,
Abyście mu nie jęli brata podobnego,
Abyście mie nie mieli za zdrajcę swojego”.

Tam sie wszyscy rzucili jako psi wściekliwi,
Jezusa obstąpili, powroz nań wrzucili,
Opak ręce związali Panu Niebieskiemu,
Pędem wielkim bieżeli do miasta świętego.

Jezusa miłosnego święty Piotr żałował,
Pana swego miłego swym mieczem bronić chciał;
Jezus mu odpowiedział, miecz mu schować kazał:
„Bo kto mieczem bojuje, od miecza rad ginie”.

Jezusa miłosnego gdy Żydowie jęli,
Baranka niewinnego rwali i targali;
Opak ręce związali Panu Niebieskiemu,
Pędem wielkim bieżeli do miasta świętego.

Kiedy przez most bieżeli, sami po nim biegli,
A Jezusa miłego w rzekę Cedron wlekli,
Maczając i narzając bez żadnej lutości,
Nie mając w poczliwości jego świętej miłości.

Jezus jest policzek wziął u Annasza wielki,
Do Kajifasza posłan, a tamto jest uplwan;
Oczy mu zawiązali Żydowie niewierni,
S niego sie naśmiewali, na oblicze plwali.

Jezus staroście wydan, łańcuchem związany,
Piłat Żydów jest pytał, które jego winy;
Widząc jego bez winy, do Heroda posłał,
Żydowie nań soczyli, ale Jezus milczał.

Jezus z odzienia zwleczon, u słupa uwiązan,
A tam bez miłosierdzia okrutnie biczowan;
Krew z ciała jest płynęła, Pan Niebieski zranion.
Duszo miła, zoglądaj miłosnika swego.

Jezus gdy ubiczowan, na stolcu posadzon,
Ciernim jest koronowan, a przeto był wzgardzon;
Przed Jezusem klękali Żydowie niewierni,
S niego sie naśmiewali, na oblicze plwali.

Jezus na śmierć osądzon – Piłat jego sądził.
Od Żydów był naśmiewan, a w tym Piłat zgrzeszył;
Maryja, Matka jego, w ten czas się smuciła,
Płakała i wzdychała, aż wszytka zemdlała.

Jezus z miasta wywiedzin krzyżem obciążony,
Ku łotrom jest przyrownan, jak robak wzgardzony;
Matka mu zabieżała, chciała go oględać,
A kiedy go ujrzała, jęła rzewno płakać.

Jezusa już krzyżują, patrzy, duszo, pilno,
Ręce, nogi przybijają, krew z jego ran płynęła;
Matka gdy to uźrzała, na ziemię upadła,
Dla Synaczka swojego rada by umarła.

Jezus z krzyżem podniesion, patrzcie, krześcijani,
Miedzy łotry postawion, drogą krwią skropiony;
Od Żydow był naśmiewan, gdy na krzyżu wisiał,
Jezus, miłościwy Pan, wszytko skromnie cirpiał.

Jezus sie Ojcu modlił za swe krzyżowniki,
Smutną Matkę pocieszył, łotra i grzeszniki.
„Pragnąc grzesznym zbawienia, duszo moja miła,
Ojcu cię już polecam, moja wszytka siła.”

Jezus, miłościwy Pan, gdy na krzyżu wisiał,
Żółcią z octem napawan, jak prorok powiadał;
Jezus gdy już umierał, wielkim głosem wołał:
„Heli, Heli, Ojcze mój, czemuś mię opuścił?”

Jezusa umarłego stworzenie płakało,
Pana swego miłego barzo żałowało;
Słońce sie jest zaćmiło, ziemia barzo drżała,
Opoki sie padały, groby sie odtwarzały.

Mateusz Kowalski (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

Mateusz Kowalski (fot. Jacek Poremba dla „Ruchu Muzycznego”).

Jezusowa Matuchna gdy pod krzyżem stała,
Bok jego włocznią przekłot, szeroko otworzon;
Krew i woda płynęła z boku naświętszego,
Jego miła Matuchna żałowała tego.

Jezus z krzyża sejmowan w nieszporne godziny,
Maryja piastowała ciało Syna swego;
Ciało maścią mazali Jozef z Nikodymem,
Prześcieradłem uwili, w nowy grób włożyli.

Jezusow żołtarz czcicie często i śpiewajcie,
Maryją pozdrawiajcie, k niej sie uciekajcie;
Maryja, przez boleści, któreś jest cirpiała,
Oddal od nas żałości, domieść nas wiecznej radości.

O Jezu Nazarański, o Krolu Żydowski,
Obroń lud krześcijeński od mocy pogańskiej;
Dla twej miłej Matuchny odpuść nasze złości,
Daj po naszym skonaniu niebieskie radości.

Trzykroć pięćdziesiąt mowcie: „Zdrowa bądź, Maryja”,
A jeden pacierz mowcie za kożdym dziesiątkiem,
Piętnaście rozmyślania o Bożym umęczeniu;
Są do nieba wstąpili, którzy tak czynili. Amen.

a3

Zobacz także

Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…


W żalu najczystszym

W żalu najczystszym to dzieło wyjątkowe nie tylko ze względu na jego osobisty charakter. Baczyński przyozdobił czterdziestostronicową książeczkę własnoręcznie malowanymi akwarelkami i inicjałami, upodabniając ją do średniowiecznego rękopisu.