Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Andrzej Dobosz bardzo poleca. Kazimierz Władysław Wójcicki. Warszawa i jej społeczność w początkach naszego stulecia


To nie jest rzecz do jednorazowego przeczytania, lecz do obcowania z nią. Te trzy tomy stanowią zajmującą encyklopedię Warszawy, jej architektury, historii, życia umysłowego, mieszkańców. Encyklopedię ułożoną jednak nie w porządku alfabetycznym, lecz niezmiernie kapryśnym. Warto ją wznowić, zaopatrując indeksem, od aktorów przez kościoły do zaułków.

Są tu przytoczone anegdoty aktora Alojzego Żółkowskiego, jak ta, gdy założył się, że po linie przejdzie z parapetu na balkon. Zjadł na oczach kolegów na parterze lina, po czym schodami wszedł na piętro. Jego koncepty, że Polska długo nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana. Miał też zwyczaj Żółkowski czynić w swych rolach krótkie dodatki, nigdy ich jednak nie powtarzając.

Joachim Lelewel, będąc w wieku czterdziestu lat, średniego wzrostu, chudy nosił buty węgierskie z cholewami na wierzchu spodni, frak śtaroświeckiego kroju, na który narzucał bardzo podniszczony płaszcz szaraczkowy z peleryną.

Na miejscu dzisiejszego pałacu Staszica był wcześniej kościół Dominikanów, który rozebrano i na jego miejscu ks. Referendarz Staszic wystawił dzisiejszy pałac.

Towarzystwo Przyjaciół Nauk założone zostało w roku 1800 przez czternastu członków, oczywiście Wójcicki wymienia wszystkie nazwiska, którzy spotkali się w Bibliotece Księży Pijarów przy ulicy Długiej.

Nowy Świat bardzo długo miał tylko jeden murowany budynek, resztę stanowiły drewniane dworki w obszernych ogrodach. Tę najdłuższą wtedy ulicę zaczęto rozbudowywać dopiero po roku 1815. Ulica Elektoralna tak została nazwana bowiem prowadziła w stronę Woli, wielkiego obszaru, na którym odbywały się elekcje królewskie.

W roku 1828 po śmierci Staszica Towarzystwo Przyjaciół Nauk przemianowano na Towarzystwo Naukowe Warszawskie pod przewodnictwem Juliana Ursyna Niemcewicza znacznie poszerzyło skład zgromadzenia. Teraz było pięćdziesięciu siedmiu czynnych członków. Wśród nich Kajetan Koźmian, Samuel Bogumił Linde, Antoni Magier, który zajął się notowaniem codziennych temperatur w Warszawie (o szóstej rano, w południe, wieczorem, w nocy), Feliks Łubieński były minister sprawiedliwości, dwaj bracia Śniadeccy z Wilna, naczelnik cenzury rządowej Józef Kalasanty Szaniawski, generał Wincenty Krasiński (ojciec Zygmunta), założyciel i dyrektor Ogrodu Botanicznego Michał Szubert. Doszło również trzydziestu jeden członków przybranych. Należeli do nich kompozytorzy Józef Elsner i Karol Kurpiński. Budowniczy Jakub Kubicki. Twórca maszyny liczącej Abraham Stern, tłumaczący także dzieła hebrajskie na polski. Istniało także siedemdziesięciu dwóch członków korespondentów, krajowych – Edward Raczyński, Wacław Rzewuski, orientalista Józef Sękowski i zagranicznych. Wśród nich słynny znawca kilkudziesięciu języków Giuseppe Kardynał Mezzofanti.

Wzorując się na warszawskim powstało w 1839 roku Towarzystwo Naukowe Płockie, a w 1843 Lubelskie. W roku 1824 cech szewców liczył dwa tysiące czterystu dwudziestu siedmiu członków, mieszkających i pracujących głównie na ulicach Gołębiej, Piwnej, Piekarskiej i Krzywym Kole. Na Mostowej kupowało się mąkę i kasze. Młodzi mieszkańcy stolicy zatrudniali się z nastaniem ciemności jako latarnicy. Za niewielką opłatą gotowi byli odprowadzić pod dowolnie wskazany adres, z latarnią w ręku omijając kałuże.

Książki nowe kupowano u księgarza Glücksberga na Miodowej, stare na straganach przed kościołami, gdzie się można było targować.

W roku 1800 istniała tylko Gazeta Warszawska pomijająca zupełnie wydarzenia krajowe i lokalne, opierając się na przedrukach z pism niemieckich, przynosiła spóźnione wiadomości ze świata. W latach 1801-05, wychodził Nowy Pamiętnik Warszawski pod redakcją tłumacza Homera Franciszka Dmochowskiego, który upadł z powodu szczupłej liczby prenumeratorów. Między 1803 a 1806 ukazywały się Zabawy przyjemne i pożyteczne Cypriana Godebskiego.

W roku 1818 Bruno hrabia Kiciński rozpoczął wydawanie Tygodnika Polskiego i Zagranicznego, zawierającego wśród utworów wierszowanych także felietony prozą Józefa Brykczyńskiego podpisywane Bywalski. Wkrótce też zaczął się ukazywać Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia. Za tym pseudonimem krył się Gerard Maurycy Witowski.

Kazimierz Władysław Wójcicki. Warszawa i jej społeczność w początkach naszego stulecia w POLONIE

Zobacz także