Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Melancholia Jarosława Iwaszkiewicza


Przeżył wszystkich kolegów z legendarnej grupy poetyckiej Skamander: Juliana Tuwima, Jana Lechonia, Kazimierza Wierzyńskiego i Antoniego Słonimskiego. Jego życie było nad wyraz pracowite. Pisał wiersze, opowiadania, powieści, eseje, wspomnienia, sztuki teatralne. Ale też swojej działalności nie ograniczał wyłącznie do twórczości oryginalnej. Był osobą publiczną: przed wojną sekretarzem marszałka sejmu Macieja Rataja, dyplomatą w Kopenhadze i w Brukseli, sekretarzem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, natomiast po wojnie posłem na sejm, prezesem Związku Literatów Polskich, a także przez ćwierć wieku redaktorem naczelnym miesięcznika „Twórczość”. Jarosław Iwaszkiewicz urodził się sto trzydzieści lat temu, 20 lutego 1894 roku, we wsi Kalnik na Ukrainie.

Uczył się w Jelizawetgradzie i w Kijowie, gdzie studiował prawo oraz muzykę. Próbował sił jako aktor w teatrze Studya Stanisławy Wysockiej. Przyjaźnił się z Karolem Szymanowskim, swoim krewnym, z którym współpracował przy operze Król Roger i o którym po latach napisał książkę. Jesienią 1918 roku osiadł w Warszawie, gdzie szybko związał się z grupą młodych i równie uzdolnionych poetów, skupionych wokół pisma „Skamander”. Gdy w 1919 roku ukazał się jego debiutancki zbiór wierszy Oktostychy, miał już w dorobku poemat Młodość pana Twardowskiego, powieść Ucieczka do Bagdadu oraz zbiór prozy artystycznej Legendy i Demeter. Potem ukazały się kolejne zbiory poezji, takie jak: Dionizje, Księga dnia i księga nocy, Lato 1932 oraz Inne życie, z wierszem zadedykowanym ówczesnemu podopiecznemu, Czesławowi Miłoszowi. W tym samym 1938 roku ukazały się obszerne Wiersze wybrane, obejmujące utwory z wszystkich tomików dotąd wydanych, poczynając od Oktostychów, kończąc na cyklu Sonety sycylijskie z Innego życia właśnie.

Szybko zyskał opinię poety, mistrza melancholijnego nastroju, potrafiącego jak nikt w metaforyczny sposób opisać nieuchronność upływu czasu,  istotę przemijania, kruchą granicę między życiem a śmiercią. W jednym z wierszy konstatował: „Nie dla nas winnic modry stok / I winnic wdzięk, i winnic sok, / A dla nas pylny owsa łan / I karczmarz Żyd, i wódki dzban”. Pisał o tym także w opowiadaniach, czego arcydzielnym dowodem zwłaszcza dwa dłuższe utwory Brzezina oraz Panny z Wilka; obydwa z wielkim powodzeniem sfilmowane potem przez Andrzeja Wajdę. Inna sprawa, że reżyserzy po II wojnie światowej chętnie sięgali po utwory tego autora. Dla przykładu: Jan Rybkowski wyreżyserował Dom na pustkowiu, Matkę Joannę od Aniołów Jerzy Kawalerowicz, Stanisław Różewicz Kościół w Skaryszewie (film pod tytułem Ryś), Janusz Majewski Straconą noc, Barbara Sass Dziewczynę i gołębie, natomiast Kochanków z Marony najpierw Jerzy Zarzycki, potem Izabella Cywińska, Andrzej Domalik nakręcił Zygfryda, zaś Kazimierz Kutz na podstawie powieści Sława i chwała zrealizował serial telewizyjny.

Nie zaniedbywał poezji na rzecz prozy, ale też nie zaniedbywał prozy na rzecz poezji. Wypowiadał się równie systematycznie jako poeta i jako prozaik. W okresie dwudziestolecia międzywojennego ogłosił powieści Hilary, syn buchaltera, Zmowa mężczyzn, Pasje błędomierskie, a przede wszystkim Czerwone tarcze, ale także zbiory opowiadań, z takimi utworami, jak: Młyn nad Utratą, Słońce w kuchni, Anna Grazzi. Równie aktywny był na polu teatru, wszak w tym samym czasie napisał mniej dzisiaj znaną sztukę Złodziej idealny oraz wielokrotnie wystawiane dramaty: Maskarada o Aleksandrze Puszkinie i Lato w Nohant o związku Fryderyka Chopina z George Sand. Popularnością wśród filmowców cieszył się zwłaszcza ten ostatni utwór. W latach sześćdziesiątych zaadaptował go Józef Słotwiński, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwukrotnie Olga Lipińska, natomiast w dziewięćdziesiątych Agnieszka Glińska.

Po 1939 roku w domu na Stawisku w Podkowie Leśnej pisarz wraz z żoną Anną stworzył azyl dla wielu artystów, którzy mogli przeżyć okupację dzięki ich otwartości. Za pomoc w ratowaniu Żydów Annę i Jarosława pośmiertnie uhonorowano medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Cały czas pisał, chociaż rzadko. Powstała wtedy sztuka o Janie Kochanowskim Gospodarstwo, opowiadania Matka Joanna od Aniołów i Stara cegielnia, wreszcie Młyn nad Lutynią. Drukiem utwory te ukazać się mogły dopiero po wojnie. Krótko po wyzwoleniu pisarz objął stanowisko redaktora naczelnego najpierw „Życia Literackiego”, wydawanego w Poznaniu, a następnie wydawanych w Warszawie „Nowin Literackich”. Publikował w powstałych wtedy czasopismach: „Odrodzeniu”, „Kuźnicy”, „Przekroju”. Pracował również jako kierownik literacki Teatru Polskiego, prezesował radzie nadzorczej wydawnictwa Czytelnik. Brał aktywny udział w pracach Polskiego PEN Clubu oraz Związku Literatów Polskich. Jak miał autoironicznie powiedzieć w rozmowie z królową belgijską Elżbietą w 1955 roku: „Jestem katolikiem wierzącym, ale nie praktykującym, komunistą praktykującym, ale nie wierzącym”.

W 1947 roku ogłosił zbiór Nowele włoskie, rok później tom poetyckiej prozy Ody olimpijskie, nagrodzony podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 roku. Wziął udział w Kongresie Pokoju we Wrocławiu w roku 1950, został posłem na sejm PRL. Jego pisarski talent był niespożyty. Pisał wiele o muzyce.  A to Spotkania z Szymanowskim, a to książka o Fryderyku Chopinie, a to rzecz o Janie Sebastianie Bachu. Do tego doszedł scenariusz filmu Dom na pustkowiu, sztuka Odbudowa Błędomierza, powieść dla młodzieży (niestety, niezbyt udana) Wycieczka do Sandomierza oraz tomy powstałe w efekcie licznych wędrówek po świecie: Listy z podróży do Ameryki Południowej oraz Książka o Sycylii. Poza tym znalazł czas, aby napisać teksty do albumu fotografii Andrzeja Brustmana Sandomierz. Do tego miasta podróżował wielokrotnie przed i po wojnie. Tutaj nie tyle odpoczywał, co w samotności, z dala od gwaru stolicy, tworzył.

W lutym 1955 roku objął po Adamie Ważyku stanowisko redaktora naczelnego miesięcznika „Twórczość” (gwoli ścisłości założonego w 1945 roku w Krakowie przez Kazimierza Wykę) i kierował tym czasopismem aż do śmierci. Wedle zgodnej opinii historyków literatury, „Twórczość” pod jego kierownictwem wyrosła na najlepsze pismo literackie w kraju drugiej połowy XX wieku. Każdy, kto się liczył w najnowszej literaturze polskiej, tutaj publikował. Znajdował jednak czas, aby napisać kolejne książki. W latach 1956–1962 wydał w trzech tomach Sławę i chwałę. W międzyczasie ogłosił tom Gawędy o książkach, a także Książkę moich wspomnień, następnie przyszedł czas na Rozmowy o książkach, czyli wybór recenzji drukowanych w „Życiu Warszawy”. Zainteresowaniem cieszyła się ponadto rzecz o kulturze duńskiej Gniazdo łabędzi. A przecież Iwaszkiewicz to także tłumacz. Przełożył najważniejsze dzieła Sørena Kierkegaarda: Bojaźń i drżenie, Albo-albo oraz Dziennik uwodziciela. Ponadto tłumaczył opowiadania Lwa Tołstoja, Iwana Bunina, Antona Czechowa, dramaty Hamlet oraz Romeo i Julia Szekspira, sztuki Goldoniego, Jeana Giraudoux, Claudela, prozę Gide’a i Marivaux, wiersze Pabla Nerudy.

Był pisarzem twórczym do końca życia. W latach siedemdziesiątych, mimo że coraz więcej czasu zabierały mu sprawy publiczne, mimo problemów zdrowotnych związanych z podeszłym wiekiem, wydał świetne zbiory wierszy, spośród których trzeba wymienić Xenie i elegie, Śpiewnik włoski oraz Martwą pogodę, w której to znalazł się rzadkiej urody, a jednocześnie przejmujący wiersz Stary poeta, będący jak najbardziej czymś w rodzaju podsumowania życia i pożegnania z życiem: „A kiedy będziemy przed Panem Nicości / już zaraz / nic to nie będzie znaczyło // że byliśmy piękni / że tańczyliśmy na chłopskich weselach / i na królewskich pokojach”. Autobiograficzny charakter miał też zbiór trzech opowiadań Sny. Ogrody. Sérénité. W tym okresie ukazała się przecież także książka eseistyczna o Petersburgu, tom Szkice o literaturze skandynawskiej, wreszcie wielokrotnie potem wznawiane tomy: Podróże do Polski oraz Podróże do Włoch. A do tego jeszcze liczne opowiadania, m.in. Martwa pasieka, Noc czerwcowa, Zarudzie czy Biłek.

Jarosław Iwaszkiewicz zmarł 2 marca 1980 roku w Warszawie. Zgodnie z ostatnią wolą pochowany został na cmentarzu w Brwinowie, gdzie dwa miesiące wcześniej pogrzebano jego żonę Annę i gdzie znajdują się groby wielu członków rodziny pisarza. W domu na Stawisku niebawem utworzono, funkcjonujące do dzisiaj, Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. W kilka miesięcy po śmierci ukazał się przygotowany przez córkę poety, Marię, zbiór liryków ostatnich Muzyka wieczorem, a w nim ostatni wiersz Urania, datowany 2 lutego 1980 w Sailly pod Paryżem: „Uranio, muzo dnia ostatecznego / Bogini końca, bogini trwałości / Zniszczeń bogini i wszystkiego złego / Stójże na straży domu i nicości”.

Jak wiadomo, wybitny pisarz żyje dwa razy. Drugi raz po śmierci, gdy ukazują się utwory, których autor z różnych względów nie ogłosił drukiem: nie chciał, nie mógł się zdecydować lub zwlekał z ich publikacją. Nie inaczej stało się w przypadku autora Sławy i chwały. Do najciekawszych należą tomy korespondencji z Mieczysławem Grydzewskim, Konstantym  Jeleńskim, Czesławem Miłoszem i Pawłem Hertzem, ale także z Andrzejem Wajdą oraz Wincentym Burkiem. Godna szczegółowej uwagi okazała się kilkutomowa korespondencja z żoną oraz obszerny tom listów do córek Marii i Teresy. Następnie spisywane w czasie okupacji Notatki 1939–1945. Do tego trzeba dodać najpełniejsze wydanie Rozmów o książkach, tom wierszy rozproszonych Sprawy osobiste, wreszcie Marginalia, czyli zbiór komentarzy o poetkach i poetach, poczynionych ma marginesie lektury antologii poezji polskiej 1914–1939 zredagowanej przez Ryszarda Matuszewskiego i Seweryna Pollaka, w tym pełne życia portrety przyjaciół, np. Lechonia czy Tuwima. Rewelacją literacką i wydawniczą był (i jest) opublikowany w latach 2007–2011, a spisywany przez pisarza w latach 1911–1980, trzytomowy Dziennik.

Twórczość Jarosława Iwaszkiewicza, ale również jego droga życiowa, fascynują literaturoznawców i reporterów. Świadectwem tego biografie spisane ostatnimi laty przez Andrzeja Zawadę, Marka Radziwona oraz Radosława Romaniuka. Świadectwem tego również opracowania filologiczne jego bogatego dorobku, o jakie pokusili się m.in. Robert Papieski oraz Piotr Mitzner. Ten ostatni jest autorem napisanej z ogromnym znawstwem, ale i z poznawczą pasją, biografii małżeństwa Iwaszkiewiczów.