Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Od drezyny do mopedu


Tandem

Coraz bardziej popularny dziś rower nie ma długiej historii zaczyna się ona w drugim dziesięcioleciu XIX wieku, kiedy to Karl Drais, wynalazca niemiecki, zaprezentował Laufmachine, czyli „maszynę do biegania”, ochrzczoną od jego nazwiska draisienne, draisine, a w polskiej wersji też drezyną (dreziną) lub drezynką. Urządzenie nazywano także wózkiem biegowym, rzadziej określano francuskim célérifère, tzn. „pędnik”, bo można na nim było prędko jeździć (célérité – „prędkość”, -fère od łac. ferre – „przemieszczać się)”. Szybko zresztą wyraz ten został wyparty przez inne francuskie słowo vélocipède o analogicznej budowie, z członem véloci- z łac. velox, velocis „szybkość” (por. fr. vélocité).

Jeszcze w epoce drezynek został on w polszczyźnie oddany przez kalki: szybkojazd, skorobieg oraz przymiotnikową skorobieżnyTygodnik Polski i Zagraniczny” w roku 1818 uznaje tę nazwę za jak najbardziej uzasadnioną: „Sędząc po wzorze niedokładnym zapewne, jaki się w ogrodzie bagateli znajduje, można mówić, iż nazwisko tego wózka Skorobieżny (Vélocipède) może być wziętem w całym znaczeniu tego słowa; gdyż tu szybkonożność koniecznie jest potrzebna; cały bieg jego na tym zależy, aby często i zręcznie popychać się nogami i stały utrzymywać równowagę”.

Drezynki nie odniosły wielkiego sukcesu ze względu na niewygodę użytkowania były ciężkie, nadawały się wyłącznie do jazdy po równych drogach, nie miały regulowanej wysokości siodełka, więc musiały być wykonywane na zamówienie. Wróciły jednak współcześnie. Jako rowery bezpedałowe, rowery biegowe, biegusy czy z niemiecka laufrady dostarczają pierwszych wrażeń najmłodszym cyklistom, którzy zapewne nie wiedzą, że ich poprzednikiem był niemiecki kanclerz Otto Bismarck, snujący w 1892 roku takie refleksje: „„[…] jazda na kołowcach bynajmniej nie jest wynalazkiem nowym. Przypominam sobie, że przed laty 70-ciu, kiedym uczęszczał do szkoły gimnastyki, można się go już było nauczyć. Nazywano to podówczas drezyną (draisine), a jeżdżono na niej, uderzając od czasu do czasu końcem nogi o ziemię; na równej drodze pędziło się niemal z taką szybkością, z jaką wy dzisiaj”.

Po mniej więcej ćwierćwieczu względnego zapomnienia Pierre Michaux z synami dodali skorobieżnym do przedniego koła pedały, w ten sposób narodził się bicykl (we Francji od nazwiska twórcy zwany michaudine). Jego nazwa, będąca łacińsko-grecką hybrydą (bi- „podwójny”, kýklos „koło”, fr. bicycle) została szybko ortograficznie zaadaptowana i długo była używana właściwie wymiennie z wcześniejszym welocypedem. Wydawnictwa o nieco bardziej fachowym profilu określenia welocyped (skoropęd) używały jako ogólniejszego.

I tak na przykład „Przewodnik Gimnastyczny” Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” z maja 1893 roku rozróżnia „skropędy jedno, dwu, trzy i więcej kołowe. […] W użyciu zaś są głównie dwu i trzykołowe (bi- i tricykle), a tak jedne jak drugie mogą być o jednem, dwu (tandem) lub trzech (triplet) siedzeniach”. Bicykle dzielą się dalej na skoropęd wysoki i skoropęd niski, czyli rower, bardzo rzadko nazywany też z francuska bicyklet  (z franc. bicyclette „rower”). Równolegle funkcjonują bezpośrednie kalki: dwukołowiec (rzadko dwukolec i trzykołowiec (obocznie trójkołowiec, rzadko trójkolec) oraz bardziej ogólne określenie kołowiec uformowane już, rzecz jasna, na rodzimym gruncie. Czasem rower nazywany jest po prostu kołem. Na kołach jeżdżą welocypedyści, bicykliści, trycykliści i cykliści, a także (w spolszczonej wersji odpowiedników tych ostatnich) kołownicy i kołowcy, a potem też kolarze i wreszcie rowerzyści. Spolszczenia wzbudziły pewne namiętności. Antoni Małecki, profesor uniwersytetu we Lwowie, opowiedział się stanowczo przeciw kolarzowi, argumentując: „Słowo «kolarz» w moich oczach więcej wygląda na wyzwisko (Spitzname) niż na nazwę bez intencyi ironicznej”. Być może na ten sąd rzutowało ironiczne nazywanie kolarzami członków Koła Polskiego w wiedeńskim parlamencie.

Rower, który ostatecznie wyparł kołowiec (niezbyt udany choćby przez wzgląd na to, że odnosił się raz do cyklisty, raz do pojazdu) i skoropęd, jest wyrazem pospolitym pochodzącym od nazwy własnej, czyli eponimem. Nazwa ta przyjęła się bardzo szybko. John Kemp Starley wraz z Williamem Suttonem założyli fabrykę welocypedów w 1877 roku. Skoncentrowali się na bezpieczniejszej alternatywie dla bicykli wysokich, zwanych po angielsku penny-farthing, dosł. „pensówka-ćwierćpensówka” co nawiązywało do dysproporcji w wielkości przedniego i tylnego koła. Welocypedy niższe, o mniej więcej równych kołach, nazywano safety bicycle były bowiem bez porównania bezpieczniejsze w razie upadku niż bicykle, na których cyklista siedział bardzo wysoko. Od 1883 roku ich produkty nosiły markę Rover, a w roku 1885 na rynek został wypuszczony legendarny Rover safety bicycle pojazd, który stał się protoplastą współczesnych rowerów. Już w drugiej połowie lat 80. XIX wieku firma Starley & Sutton Co. miała swoje przedstawicielstwo na ziemiach polskich. Kilka lat później wyraz rower używany był jako eponim w odniesieniu do zdobywających coraz większą popularność safety bicycles: „niemal w każdej osadzie i miasteczku jest już po kilku młodzieńców, przejeżdżających się na rowerach lub bicyklach, ku wielkiej uciesze wiejskiej gawiedzi” („Tygodnik Ilustrowany” 12 sierpnia 1893).

Jazda w sukni na wózku biegowym lub wysokim bicyklu byłaby bardzo utrudniona i raczej niebezpieczna, jednak rowery szybko podbiły serca cyklistek i rowerzystek, które sporadycznie były  też nazywane kolarkami. „Wiadomo, iż tak na Zachodzie, jak i w Warszawie wyścigi kobiet-kolarek dla nikogo już nie są nowością a na reszcie i w Poznania po raz pierwszy się odbędą. Wezmą w nich udział tylko wypróbowane już, czerstwe i dzielne kolarki z miasta i prowincyi” cieszy się „Dziennik Poznański” 20 września 1898 r. Formę kolarka jako żeński odpowiednik kolarza potwierdza też Słownik języka polskiego pod red. A. A. Kryńskiego, J. Karłowicza i W. Niedźwiedzkiego (tzw. warszawski 1900-1927). Istniały też towarzystwa kolarek.

Określenie roweru kolarza wyścigowego nazwą kolarka jest dużo późniejsze. Wyraz ten konkurował też z kolarzówką, która to nazwa używana była jednak rzadziej. W Wakacjach z duchami (1962) Adama Bahdaja jeden z bohaterów, Paragon, zsuwa kolarkę – i jest to mała czapeczka. Dziś kolarki i kolarze zajmują się sportem wyczynowym, amatorzy natomiast to rowerzyści.

Stosunkowo późno pojawiło się potoczne określenie roweru z obniżoną ramą, typowego dla kobiet, czyli damka. Nie notuje go jeszcze „słownik warszawski”, potem funkcjonuje ono jako słowo raczej potoczne. W relacji z walk w Holandii w czasie II wojny światowej czytamy: „Nie wiele się namyślając, generał Sosabowski chwyta damkę, która mu się akurat nawinęła pod rękę i jadąc, wskazuje czołgom wolną od min drogę”. („Informator Radiowy” z 5 listopada 1944 roku).

Rowery, a wcześniej drezynki nazwane zostały samojazdami, nie wymagały bowiem ciągnięcia przez zwierzę sam jadący napędzał pojazd. Szybko jednak pojawiło się marzenie, by welocypedy niczym samochody napędzać inaczej niż siła własnych mięśni, co oznaczało wyposażenie ich w silnik. Urządzenia takie nazywano zrazu kołem motorowym, potem motorowerem  do czasów powojennych bowiem były to rowery z lekkim silnikiem. Odnotowane zostały przypadki nadużyć takich pojazdów w wyścigach winnych spotkała surowa kara: „17 b. m. na posiedzeniu sędziów wyścigu cyklistów 100 kil. o tytuł «Mistrza Jazdy Królestwa Polskiego na r. 1909», rozegranego w d. 8 sierpnia r. b. na szosie lubelskiej, po ostatecznem zbadaniu świadków i stwierdzeniu faktu, że pierwsi jeźdźcy, którzy przybyli do mety, t. j. p. Stanisław Gronczewski i p. Franciszek Zawadzki, posiłkowali się prowadzeniem motorowem, wbrew warunkom wyścigu, odsądzeni zostali od nagród i zdyskwalifikowani w tegorocznym sezonie bez możności stawania do wszelkich wyścigów, zarówno szosowych, jak i torowych do końca roku bieżącego” („Nowa Gazeta” z 9 sierpnia 1909 roku).  Szwedzka pożyczka moped (motor „silnik”, pedaler „pedały”), która do polskiego trafiła najprawdopodobniej przez niemiecki w latach 60. ubiegłego wieku wraz z motorowerami z Simson, popularność zdobywa sobie dopiero w ostatnich latach i wiąże się raczej z pojazdami elektrycznymi.

◊◊◊

Artykuł powstał w ramach realizacji przez Bibliotekę Narodową projektu „Patrimonium – digitalizacja i udostępnienie polskiego dziedzictwa narodowego ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Jagiellońskiej” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020 oraz budżetu państwa.

◊◊◊

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.