Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Modrzejewska w kreacji scenicznej


Była jedną z największych osobowości polskiego teatru, a do tego fascynującą kobietą. Urodziła się przed 180 laty, 12 października 1840 roku.

Recenzenci zgodnie twierdzili, że talent idzie u niej w parze z urodą i dodawali, że była jedną z najpiękniejszych kobiet swojej epoki. Zachwycano się jej barwą głosu i siłą ekspresji, ale też prawdą sceniczną. Na widzów i krytyków działała jak magnes. Ogromny talent łączyła z niezwykłą pracowitością. Intensywnie pracowała nad ciałem (do późnego wieku jeździła konno i doskonale pływała) i głosem (w wyniku ćwiczeń znacznie poszerzyła swój naturalny mezzosopran o niższe rejestry). Pisano więc, że zachwycała melodyjnością głosu i zwracano uwagę, że władała nim po mistrzowsku. Na początku sztuki zawsze oszczędzała głos, by potem w decydujących momentach nieco go wzmocnić, sprawiając przez to wrażenie wielkiej siły. 

Józef Kotarbiński zwracał uwagę, że obok urody i techniki o sukcesach Modrzejewskiej jako aktorki decydowała jej osobowość magicznie oddziałująca na widzów. Zauważono na przykład, że w roli Anieli w Ślubach panieńskich jednym skinieniem głowy, jednym ruchem, a nawet grymasem twarzy pobudzała całą salę do oklasków. Podobne głosy na temat siły jej oddziaływania można spotkać w opiniach angielskich i amerykańskich recenzentów.

Patrycjuszowski wdzięk, wolność i swoboda

Profesor Emil Orzechowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, historyk teatru polskiego i polonijnego, w zamieszczonym w Encyklopedii Teatru Polskiego obszernym artykule monograficznym poświęconym Modrzejewskiej cytuje opinię amerykańskiego krytyka, który w 1889 roku zauważył: „Nie przypominamy sobie kobiety na scenie, która by posiadała więcej od niej patrycjuszowskiego wdzięku, albo której postawa miałaby w sobie więcej godności i swobody. Napięta i gorączkowa energia tkwi w takich aktorkach, jak Klara Morris […]. Modjeska nie posiada tej właściwości niesamowitej władczej […]. Nie posiada też dzikości pantery i potężnej siły Bernhardt. Ale ma ona wysoki, czysty i wzruszający patos, moc uszlachetniania ustępów, które w rękach nieartystycznych stałyby się banalne, a do tego dodaje inteligencję, energię i słodycz kobiecą, stanowiące szczyty sztuki aktorskiej oraz najwyższe wymagania”.

Ona sama przekonywała: „ […] Kluczem do całej mojej egzystencji jest moja zależność od harmonii. […] Jako małe dziecko nie mogłam ścierpieć dysonansu – nie dysonansu w muzyce, tylko w czymkolwiek. […] Czuję, że w mojej pracy powinna być idealna harmonia”.

Od Galicji do Kalifornii

Pierwszy raz przed publicznością wystąpiła w 1862 roku we Lwowie. Grała trzy różne role, które przyniosły jej angaż do teatru lwowskiego. Gdy, marząc o Balladynie, otrzymała rolę Skierki uświadomiła sobie, że jako młoda i niedoświadczona aktorka nie miała szans, żeby dostawać poważne propozycje z klasycznego repertuaru. Opuściła więc Lwów. Występowała w Stanisławowie i w Czerniowcach. Grała tytułową Barbarę Radziwiłłównę w tragedii Felińskiego i Ludwikę w Intrydze i miłości Schillera, Amelię w Mazepie oraz tytułową Marię Stuart w dramacie Słowackiego

W 1865 roku zorientowała się, że słaba znajomość niemieckiego przekreśliła jej marzenia o angażu w jednym z wiedeńskich teatrów. Przeniosła się więc do Krakowa, gdzie trafiła do znakomitego teatru prowadzonego przez Stanisława Koźmiana. Szybko stała się jedną z największych gwiazd zespołu obok Antoniny Hoffman i Wincentego Rapackiego. Z sukcesem wystąpiła po raz pierwszy w roli Sary w Salome Szymanowskiego. Z tego okresu wśród najważniejszych jej ról są m.in. tytułowa Anna Oświęcimówna Antoniewicza, Księżniczka Eboli w Don Carlosie oraz Amalia w Zbójcach Schillera. Wtedy też zagrała swą pierwszą szekspirowską rolę, czyli Porcję w Kupcu weneckim. W 1867 roku jej triumfem stała się tytułowa Adrianna Lecouvreur w sztuce Scribe’a i Legouvé’a. Do tej postaci powracała potem wielokrotnie i zawsze z powodzeniem. W 1868 roku wybrała ją na swój warszawski debiut w Teatrze Wielkim.

Wielki sukces stał się przepustką do podpisania kontraktu z Warszawskimi Teatrami Rządowymi. Została pierwszą aktorką dramatu i komedii, a osiągnąwszy status gwiazdy miała wpływ na repertuar. Sprawiła, że po 50 latach przerwy doszło w 1871 roku w Warszawie do premiery Hamleta, gdzie zagrała Ofelię. Dzięki jej uporowi, wbrew oporom cenzury, na afiszu pojawiły się też dramaty Słowackiego – pierwszy raz w Warszawie zagrano Marię Stuart, potem była warszawska prapremiera Mazepy. Modrzejewska była też  Anielą w Ślubach panieńskich Fredry, Księżną Seweryną w Księżnej Jeżowej Aleksandra Dumasa syna. Kontynuowała przygodę z Szekspirem Desdemoną w Otellui Beatrice w Wiele hałasu o nic. Chętnie występowała gościnnie przed publicznością  Krakowa i  Lwowa. Występy w Warszawie ugruntowały jej pozycję najwybitniejszej polskiej aktorki oraz jednej z najciekawszych artystek swojego pokolenia w Europie.

W 1876 roku występami w Warszawie pożegnała polską publiczność. Wkrótce, razem z poślubionym w Krakowie ziemianinem Karolem Chłapowskim, wyjechała na podbój Ameryki. Uprościła swój pseudonim z Modrzejewska na Modjeska. Po intensywnej nauce angielskiego zadebiutowała na scenie California Theatre w San Francisco tytułową rolą Adrianny Lecouvreur. Odniosła oszałamiający sukces. Henryk Sienkiewicz jako korespondent „Gazety Polskiej” swą entuzjastyczną recenzję kończył słowami: „Ogarnęło wszystkich prawdziwe szaleństwo. […] Niesłychanym wypadkiem w Ameryce nikt po skończeniu nie opuścił swojego miejsca. Wywoływano przeciw zwyczajowi jedenaście razy artystkę. […] Było to po prostu wzięcie szturmem Ameryki”.

Modrzejewska żyła niezwykle intensywnie. Już  jesienią 1877 roku ruszyła w swoje pierwsze amerykańskie tournée, grając m.in. w Nowym Jorku, Filadelfii, Bostonie i Waszyngtonie.

Zaledwie w ciągu trzech sezonów ugruntowała swoją pozycję w Ameryce. Wyruszyła na występy gościnne do Anglii, gdzie zgotowano jej świetne przyjęcie. Gościła tam kilkakrotnie, wielokrotnie odwiedzała też Polskę. Z licznych afiszów zgromadzonych przez Bibliotekę Narodową, a udostępnionych dzięki Polonie, widać, że była gwiazdą wieczoru, gościem specjalnym. Aktorską karierę zakończyła w USA, gdzie na zawodowej scenie w 1907 roku pożegnała się z publicznością.

Modrzejewska przeżyła 69 lat. Zagrała ponad 260 ról. Jak zauważył wspomniany już profesor Orzechowski, wyspecjalizowała się w trzech typach kobiet: wielkiej władczyni, skrzywdzonej kochanki oraz dziewczyny, która zwyciężyła w życiu dzięki urodzie, inteligencji i fantazji. Zawsze wykazywała skłonność do idealizowania kreowanych postaci, często nawet wbrew woli autora. Tak było w przypadku choćby szekspirowskiej Lady Makbet czy Marii Stuart Słowackiego. 

Świat Szekspira

Przeszła do historii jako jedna z najwybitniejszych aktorek szekspirowskich na świecie. Ten kult Szekspira narodził się już na początku jej kariery. W Warszawie w latach 1869-1876 zagrała sześć postaci szekspirowskich. Najsławniejsze z nich to Ofelia w Hamlecie, Julia w Romeo i Julii oraz Beatrycze w Wiele hałasu o nic. Kiedy rozpoczęła karierę za oceanem, grała je wszystkie, oczywiście po angielsku, i dołączyła kolejne. To właśnie po Rozalindzie w Jak wam się podoba i Violi w Wieczorze Trzech Króli pisano o niej jako o najsławniejszej aktorce szekspirowskiej. Mocnym echem odbiła się też jej Lady Makbet w Makbecie.

W sumie zagrała w 18 sztukach Szekspira, w 15 po polsku i angielsku. Do każdej roli przygotowywała się w niezwykle staranny sposób. Sięgała do źródeł historycznych na temat granej postaci, w miarę możliwości analizowała wcześniejsze realizacje teatralne, dokładnie studiowała niemal każde słowo tekstu.

Przy okazji pracy nad rolą Porcji w Kupcu weneckim (premiera w Krakowie w 1866 roku, potem grana też z powodzeniem w Ameryce) powiedziała: „Gdy się przygotowywałam do tej roli, czytałam wszystko, co mogłam znaleźć po francusku, włosku, polsku i angielsku odnośnie okresu, w którym żyła. Przerzuciłam całą swoją osobowość do tamtych czasów, na ile to było możliwe. Przyswoiłam sobie całą historię, powieść i poezję tamtego okresu. Poznałam geografię włoskich miast, w których ona mieszkała. Studiowałam obyczaje, ubrałam się w jej suknię, zaznajamiałam się z etyką owych czasów i ludzi, aż byłam nasycona atmosferą mojej pięknej bohaterki. Na koniec zaczęłam sobie zdawać sprawę z cech tworzących tę młodą i przemiłą kobietę, jej pięknej mowy i niezwykłej roztropności”. Starała się, jak dodawała, mieć duszę Porcji, jej figurę i jej głos.

Warto podkreślić, że Modrzejewska bardzo starannie opracowywała każdy egzemplarz sztuki. Nierzadko dokonywała w niej znaczących skrótów. Decydowała nie tylko o kostiumie, który często sama sobie projektowała, ale też o scenografii i ilustracji muzycznej całego przedstawienia. Dobrze obrazuje to opis pracy nad rolą królowej Katarzyny w Henryku V (premiera odbyła się w Nowym Jorku w 1892 roku, a potem sztuka grana była w niemal całej Ameryce do roku 1902): „Przygotowanie «Henryka V» zajęło mi cztery miesiące – projektowałam stroje paziów i heroldów, meble i rekwizyty, nawet mitry i pastorały biskupów i kardynałów, kubki i sztandary. Uroczyste stroje dla kardynałów odwzorowałam z rycin historycznych, ale moją suknię i większość innych zaprojektowałam sama”. Co zaś się tyczy samej treści sztuki, to przyznała w innym wywiadzie, że w Henryku V opuściła akt ostatni, bo nie dostrzegła w nim „dramaturgicznego powiązania z resztą sztuki…”.

Występując ze swoją trupą, aktorka dbała o poziom artystyczny całego przedstawienia. „W tym spektaklu nie widziało się gwiazdy na tle kilkunastu miernot, lecz zespół dobrych artystów, spośród których wybijała się Helena Modrzejewska, jako najbardziej utalentowana i najbardziej subtelna” – pisano po spektaklu Henryk V wystawionym w Garden Theatre.

Kolejną z jej popisowych ról szekspirowskich była Kleopatra. Jeden z recenzentów zauważył: „Modjeska jako Kleopatra wyraźnie gardzi rzeczami oczywistymi i podkreśla mniej jasne cechy postaci”.

Podsumowując swą przygodę z Szekspirem, Modrzejewska zauważyła: „Odkryłam, w czym leży wielka siła Szekspira. Jest ona w tym, że zawiera on tak wiele w czymś tak małym. Przez całe lata zwykłam wyobrażać sobie, że tworzę pewne postaci, Ofelię, Desdemonę, czy inne; tworząc je w sposób różny od Szekspira, odkryłam wreszcie, że było to tylko tyle, ile dramaturg sam zamierzył. On zostawia miejsce na to, by grać pomiędzy jego słowami i jego zdaniami. Między każdą z zapisanych linijek wpisał on, w sposób nie dający się usunąć, trzy czy cztery wersy do zagrania. I to jest właśnie to, co czyni go większym od Racine’a, Corneille’a i Moliera. Oni pisali swoje sztuki dla zadeklamowania ich, nie dla zagrania. Niczego nie pozostawili dla wyobraźni”.

Ważną pozycję w dorobku aktorskim Heleny Modrzejewskiej zajmował dramat romantyczny. Z literatury polskiej najczęściej granym autorem był Juliusz Słowacki, a z romantyzmu niemieckiego – Fryderyk Schiller.  Zagrała w sześciu utworach każdego z nich. Z polskich autorów nie ograniczała się, rzecz jasna, tylko do Słowackiego, chętnie sięgała po rodzimą literaturę współczesną: Edwarda Lubowskiego, Zygmunta Sarneckiego czy Aleksandra Świętochowskiego.

Modrzejewska postrzegała sztuki Słowackiego w wymiarze szekspirowskim i bardzo chciała wprowadzić je w obieg amerykański. Podobnie zresztą było z innymi utworami polskiej literatury. Niestety, próby te zakończyły się całkowitym  fiaskiem, choć na przykład w przypadku Fantazego zaczynały się obiecująco. Kiedy przyjeżdżała do Polski, grała w dramatach Wyspiańskiego. Była Marią w Warszawiance i Laodamią w Protesilasie i Laodamii.

Kreacjami scenicznymi była jej Małgorzata Gautier w Damie kameliowej Dumasa syna oraz tytułowe Dalila Octave’a Feuilleta i Odetta Victoriena Sardou. Podziw wzbudzały jej kreacje Nory z dramatu Ibsena i Sylwii Settala z Giocondy Gabriele’a D’Annunzia.

W swych pamiętnikach napisała: „[…] Koniec końców to nie aplauz jest najwyższą nagrodą dla aktora. Jest nią świadomość, że będzie żył w sercu i pamięci widzów”.