Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Unglerowski Ogród Zdrowia


Piśmiennictwo medyczne w języku polskim praktycznie nie istniało w średniowieczu. Medycyna uniwersytecka była wykładana po łacinie, w tym też języku komentowano traktaty uznawanych autorytetów. Jednymi z nielicznych zabytków języka polskiego w medycynie są wzmianki przytaczane przez uczonych mnichów na marginesach kodeksów, gdzie ludowe przesądy były ledwo tylko schrystianizowane pobożną inkantacją. Dla przykładu XV-wieczny mnich uznał za istotne zapisanie zaklęcia przeciwko jadowitym ukąszeniom: Połouż nożny palec wielki na lewy, tedy mouwiż po trzykroć: „Wierzę Boga”. 

Dopiero pod koniec tej epoki pojawiły się pierwsze traktaty pisane przez polskich uczonych w mowie ojczystej. Na uwagę zasługuje ukończony w 1472 r. słownik Jana Stanki – lekarza, dziekana głogowskiego, kanonika wrocławskiego i krakowskiego, w którym zestawia on polskie i łacińskie nazwy popularnych simpliciów – czyli prostych leków pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego. Obok znanych we współczesnej polszczyźnie substancji znajdujemy wiele ciekawie brzmiących nazw: 

Tamaryszek, łaciński tamariscus to bagno zamorskie, Pieczarka – agaricus, to modrzevova gobka, Woskowina – cerumento z kolei usny gnoy. 

Ale największą radość może sprawić odnalezienie specyfiku nazwanego diablye gowno, czyli asafetydy lub inaczej zapaliczki cuchnącej, nazywanej później w Polsce czarcim łajnem. Jest to znana przyprawa wchodząca w skład masal w kuchni indyjskiej. 

Słownik Jana Stanki nie był jednak opracowaniem merytorycznym, na poważne traktaty w języku polskim trzeba było poczekać ponad 50 lat. Dopiero renesans był okresem prawdziwej eksplozji piśmiennictwa w języku polskim, zainteresowani księgami medycznymi z tego okresu odnajdą z łatwością trzy starodruczne zielniki O ziołach i o moczy gich Stefana Falimirza, O ziołach tutecznych i zamorskich Hieronima Spiczyńskiego oraz Herbarz, to jest ziół tutecznych, postronnych i zamorskich opisanie Marcina Siennika. Te trzy kompendia wiedzy, wydane na przestrzeni zaledwie trzydziestolecia, ze względu na ich podobieństwo, zostały ochrzczone Unglerowskim Ogrodem Zdrowia. Nazwę tę nadał im badacz źródeł do dziejów medycyny i botanik Józef Rostafiński, którego liczne prace poruszały tematykę z pogranicza przyrody i historii.  

Zielniki nie różnią się od siebie diametralnie treścią, każdy kompilatorów zmieniał nieco kolejność rozdziałów i dodawał drobne uwagi od siebie. Zmieniały się również drzeworyty i oprawa drukarska poszczególnych wydań, ale ich treść w ogromnej mierze pozostaje identyczna. Wspomniane trzy zielniki nie są również dziełami oryginalnymi, są to przekłady innych zielników na co wskazują słowa samych autorów. Największą inspiracją dla Falimirza, który jako pierwszy wydał swój zielnik był Hortus sanitatis  włoska kompilacja rękopiśmienna wydana drukiem po łacinie, która doczekała się wydań niemieckich, włoskich i francuskich. Ogród zdrowia również nie był oryginalnym dziełem, tylko kompilacją źródeł antycznych i średniowiecznych, łacińskich i arabskich oraz greckich. W treści tej kompilacji możemy odnaleźć fragmenty ponad dwudziestu autorów, w tym fragmenty największych encyklopedii średniowiecza – Zwierciadła wielkiego Wincentego z Beauvais, Liber de natura rerum Tomasza z Cantimprè czy De proprietatibus rerum Bartłomieja Anglika, ale też antycznych autorytetów Dioskoridesa i Pliniusza. 

Warto zaznaczyć, że żaden z autorów nie był z wykształcenia lekarzem (wbrew obiegowej opinii powtarzanej bezkrytycznie przez wiele opracowań). Informacje, które posiadamy o Falimirzu są bardzo skąpe, ale ani on sam, ani inni nie tytułują go mianem doktora medycyny, co było powszechną praktyką, gdy ktoś taki tytuł oficjalnie posiadał. Siennik był wielokrotnie wzmiankowanym w źródłach drukarzem krakowskim. Spiczyński z kolei kilkukrotnie dyskredytuje zawód uczonego lekarza, odżegnując się od swojej przynależności do tego fachu. We wstępie do kompilacji Spiczyńskiego Unglerowa – wdowa po wydawcy pisze z kolei: Także stąd podziwienie niejakie w ludziech niebacznych pochodzi, iż gdy już w nauce swej rozpaczają doktorowie, uboga babka prostymi zioły choremu pomoże rychlej niż najlepszy doktor.   

Na początku zielników Falimirza i Siennika odnajdujemy słowniki polsko-łacińskie pomagające odnaleźć się w opisywanych odczynnikach. Przed rozpoczęciem pracy z zielnikami warto też przejrzeć dokładnie indeksy, które porządkują układ materiału.

Pierwsza księga zielnika Falimirza poświęcona jest zgodnie z jego tytułem odczynnikom pochodzenia roślinnego, zostało w nim opisane ponad 250 simpliciów. Warto dodać, że próżno szukać w tej części zielnika egzotycznych roślin, są one opisane w jednej z dalszych ksiąg. Wszystkie nazwy podawane są po łacinie oraz z nielicznymi wyjątkami po polsku i po niemiecku. Większość roślin jest również przedstawiona na drzeworytach, chociaż trzeba nadmienić, że niektóre ryciny wykorzystywane są przez autora kilkukrotnie jako ilustracja różnych roślin. Na początku każdego hasła znajdujemy informacje o właściwościach rośliny według teorii humoralnej – starożytnej koncepcji medycznej, w myśl której każdy odczynnik miał swoje właściwości gorącą lub zimną, suchą lub chłodną przez to różnie oddziaływał na cztery podstawowe płyny w ciele człowieka – krew, żółć, flegmę oraz czarną żółć. Tak więc kminek polny był gorący i suchy, a artiplex, nazwana przez Falimirza loboda, czyli we współczesnej polszczyźnie komosa była zimna i wilgotna. 

Poza informacją o właściwościach humoralnych rośliny każde hasło przedstawia różne informacje o każdym gatunku. W przypadku czosnku autor uznał za istotne przedstawić pewne szczegóły uprawy i szereg sposobów przyjmowania go na różne dolegliwości np. Też czosnek dobry iest barzo ludziem prostym kmiotkom którzy iadają grube rzeczy zimne a piją wodę/ tedy czosnek trawi wnich ty karmie [ten pokarm]   i niemoczi broni. 

Nie można pominąć szeregu nietypowych haseł w tej części kompendium – Falimirz opisuje wśród roślin również łajno, rogi jelenia i pajęczynę.

Kolejna księga poświęcona jest sprawianiu wódek leczniczych. Falimirz poświęca dużo miejsca sposobom przyrządzania wódek i ich składnikom: Wodki bywaią palone albo też dzałane z ziela j s korzeniem e spole niektóre/ cniektóre też s samych zioł/ niektore z zioł i s kwiatem/ niektore z samego kwiecia/ niektore z samego korzenia/ Niektóre też ze wszego pospołu/ Też niektore y z owoczu/ iako z iagod z gdul (gdule są gruszki). I tak dalej. W zależności od składników i pożądanego działania wódki sprawiano przez destylację, przelewanie lub leżakowanie, jedne w piecu inne na słońcu, jedne w glinianych naczyniach inne w alembikach. Ta różnorodność metod tworzenia wódek przekłada się na liczbę przepisów – Falimirz przedstawia aż 73 trunki m.in. anyżówkę, chmielówkę, fiołkówkę, wódkę dębową, mleczową, poziomkową. Każdy trunek ma swoje przeznaczenie np. wódka pigwiana, zwana też pigwianą wodą: żołądek posila i biegunkę zastanawia [hamuje].

Kolejna księga poświęcona jest specyfikom zamorskim.  W identyczny sposób jak rośliny w księdze pierwszej, w tej księdze Falimirz przedstawił 92 egzotyczne rośliny m.in. aloes, kardamon, cynamon, szafran, migdały lub daktyle. Różnorodność produktów opisywanych przez autora zadziwia i pokazuje, że najbogatsi w XVI w. Polsce mieli dostęp do niemal wszystkich produktów jakie znajdujemy dostępne są w dzisiejszych sklepach. W dalszej części księgi, ku zaskoczeniu czytelników opisane zostały rozmaite metale i kamienie. Falimirz opisuje sposoby ich wydobycia ostrzega przed fałszerstwami i przedstawia ich lecznicze właściwości. Wiele z recept może budzić zgrozę – rtęć zaleca Falimirz stosować na choroby skóry, a złoto na choroby oczu. Arszenik z kolei służy makabrycznemu procederowi: 

Też ktoby chciał truć psy/ liski/ wilki/ kotki/ y insze zwierzetha. Naprzód wezmi omiegu/ zajączej rzepki [dziewięćsiłu]/  auripigmentum/ arsenicum tego oboyga najdziesz w aptecze/ siarki/ listhu cisowego/ stłucz thy wszysthki rzeczy a zmieszay z mąką pszeniczną/ potem to rozpusć mlekiem a nadziałaj gałek smaż że ie w maśle/ potym usmażywszy obwalay je w syrze tartem a ususz/ dawaj potym komu chcesz.

Dalej znajdujemy księgę o zwierzętach, które tradycyjnie podzielono na zwierzęta lądowe, ptactwo i ryby. Warto w tej księdze zwrócić uwagę na rozdział poświęcony pożytkom z bobra.  

Bóbr jest zwierze psu podobne. Skórę ma ościstą [szorstką, kłującą] bardzo rozkoszną, która im czarniejsza tym droższa, zęby ma bardzo ostre, któremi drwa siecze, a dom sobie bardzo misternie sprawuje. Nogi przednie ma jako pies, ale zadnie gęsi podobne, ogon ma bardzo tłusty rybie podobny. Zwierze to, gdy go łowiec goni, tedy stroje sobie urywa, a łowcowi miecze, potem, gdy go drugi łowiec napadnie, tedy się na zadnie nogi naprzeciwko temu podnosi okazując iż strojów nie ma [….] 

Mamy tutaj do czynienia z motywami pochodzącymi jeszcze od Pliniusza, Arystotelesa i z wczesnochrześcijańskich Fizjologów, które przypisywały zwierzęciu takie właśnie cechy fizyczne oraz autokastrację. Jednak informacja o budowaniu żeremi przez bobra pojawiła się w dopiero w źródłach średniowiecznych – najprawdopodobniej w pierwszej kolejności u Geralda z Walii.  Podobnego pochodzenia są informacje o wszystkich innych zwierzętach. Widzimy więc w jaki sposób XVI wieczny tekst zredagowany w języku polskim garściami czerpie z tradycji antycznej i średniowiecznej. Również katalog chorób na jaki pomagają bobrowe stroje jest zapożyczony ze źródeł antycznych, a dokładniej z Dioskurydesa i Pliniusza. Są one pomocne na niemoce, paraliże, letargi, drżączki, choroby płuc, uszu, żołądka, ale także jest to środek poronny.

W części o zwierzętach lądowych znajdziemy również informacje o molach, wszach i pchłach, ale pszczoły, osy, muchy i komary znajdą już swoje miejsce w części poświęconej ptakom. Ważnym dodatkiem do tej księgi jest katalog ryb zamieszkujących polskie rzeki, dodany przez autora ponieważ: […] w Polszcze mieszkamy/ potrzeba iest abyśmy Polskich rib obyczay y mocz wiedzieli / gdyż gich ustawicznie pożywamy […] 

Kolejna księga poświęcona jest kamieniom szlachetnym, które miały dla medyków tamtego okresu moce nieomal magiczne. Fizyczna trwałość, ciężar i często niezwykły wygląd były powodem przypisywania im właściwości z naszej perspektywy irracjonalnych. Zdaniem Falimirza niektóre minerały wystarczyło nosić przy sobie, by odczuć ich lecznicze działanie. Jest to przejaw wiary w moc wynikającą ze styczności z obiektami leczniczymi. Obok agatu, alabastru, bursztynu, chryzolitu, cynobru, jaspisu, szmaragdu znajdujemy więc mosiądz, miedź, pumeks, żelazo, ale także dachówki (która przykładana do ciała pomaga na świerzb, krosty i boleści nożne).  

Ostatnia część kompendium Falimirza to 10 traktatów o praktycznej medycynie, które przeznaczone są dla osób nie mogących znaleźć pomocy profesjonalnego lekarza. Pierwszy traktat mówi o poznawaniu schorzeń na podstawie własności moczu. Autor zaleca kilka organoleptycznych sposobów jego badania: barwa, zmętnienie, osad, zapach itp. Kolejny mówi o poznawaniu schorzeń przy pomocy badania pulsu. Następnie autor omawia różne inne znamiona chorób – opuchlizny, ciepłotę ciała, kolor skóry itp. Księga o rodzeniu dzieci, ilustrowana wspaniałym ciągiem drzeworytów prezentujących możliwe ułożenia płodów w macicy, opowiada o sposobach odbierania porodu, komplikacjach okołoporodowych i opieką nad kobietą w połogu, znajdujemy w niej także pewnie wskazówki dotyczące opieki nad noworodkiem.

Księga naucze gwiazdecznej porusza zagadnienia związane z astrologicznym podejściem do zdrowia. Falimirz przedstawia wskazówki na temat diety i profilaktyki odpowiednie dla każdego miesiąca oraz załącza tabele przedstawiające znaki zodiaku, które wpływają na działanie konkretnych części ciała, a także wpływają na dobór skutecznej metody leczenia, przedstawia także planety i ich wpływ na zdrowie i pomyślność ludzi. Możemy więc prześledzić powszechną w późnym średniowieczu i wczesnej nowożytności koncepcje astrologii, czyli wpływ makrokosmosu na mikrokosmos i sposoby jego przewidywania, czyli jatromatematykę. 

Kolejne trzy traktaty przedstawiają sposoby puszczania krwi, stawiania baniek oraz ochrony przed morowym powietrzem, czyli zarazą. Przedostatni traktat tej księgi poświęcony jest lekarstwom doświadczonym – specyfikom skategoryzowanym według chorób i dolegliwości. Dowiemy się z niego m. in., że na chrobaki w ranie zagniłey pomocny jest świeży twaróg, na melancholię bardzo pomocna jest wódka, najlepiej z dodatkiem sproszkowanego złota, a także spożywanie dużych ilości mleka, a naprzeciw cuchnieniu z ust autor zaleca goździki, mirrę, aloes, złoto trzymane w ustach. W sumie Falimirz przytacza około 330 specyfików na dziesiątki dolegliwości. Ostatni traktat – nauka barwierska, czyli nauka cyrulicka, sporządzania podstawowych lekarstw, wstępnej diagnostyki i leczenia prostych chorób. 

Kompendia Unglerowskiego Ogrodu Zdrowia miały spajać całą wiedzę o lekach i ich stosowaniu w jednym miejscu. Nie było w nich miejsca na uczone dysputy nad zasadnością stosowania niektórych specyfików, odziedziczyły one wszystkie wady i zalety wcześniejszych kompilacji. Są jednak niesamowitym zabytkiem języka staropolskiego, a także doskonałym wprowadzeniem do poznania imaginarium ludzi XVI wieku. Fakt reinterpretacji zielnika Falimirza, przez Hieronima Spiczyńskiego i Marcina Siennika może skłonić do refleksji nad popularnością tych dzieł oraz wpływem jaki miały na upowszechnienie się wiedzy medycznej w XVI wiecznej Polsce.  

Bibliografia: 

Małgorzata Krzysztofik, Elementy astrologicznej koncepcji makro- i mikrokosmosu w traktacie Stefana Falimirza „O nauce gwiazdecznej”,  „Terminus: półrocznik poświęcony tradycji antycznej w kulturze europejskiej”, T. 17, z. 1 (2015), s. 89–112 

Aleksandra Szczurek, Moce tajemne kamieni w traktatach „O kamieniach drogich, na wiele rzeczy potrzebnych” Stefana Falimirza, Hieronima Spiczyńskiego i Marcina Siennika, „Literatura Ludowa: dwumiesięcznik naukowo-literacki”, R. 58, nr 6 (2014), s. 33–43

Jan Szostak, Farmakognozja, farmacja galenowa i aptekarstwo w renesansowych zielnikach polskich, Warszawa 2006

◊◊◊

Artykuł powstał w ramach realizacji przez Bibliotekę Narodową projektu „Patrimonium – digitalizacja i udostępnienie polskiego dziedzictwa narodowego ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Jagiellońskiej” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020 oraz budżetu państwa.

◊◊◊

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zobacz także