Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Księga na lutnię: Losinthal / Giordani, Air [Caro mio ben]


„Bez Ciebie umieram…” – nie, tym razem nie chodzi o utwór Maanamu. Ten muzyczny wyraz miłości pochodzi z popularnej arii Caro mio ben, wokół której narosło kilka historii. Początkowo autorstwo utworu przypisywano neapolitańskiemu kompozytorowi Giuseppe Giordaniemu (1751-1798), obecnie za twórcę uznaje się jego starszego brata – Tommaso (ok. 1733-1806). Melodia musiała być jednak znana wcześniej, gdyż w dwóch rękopisach z muzyką instrumentalną sygnowana jest nazwiskiem czeskiego lutnisty, hrabiego Johanna Antona Losy von Losinthal (1650-1721). Utwór ten znajduje się w 10 tabulaturach lutniowych, w których określano go najczęściej jako Aire lub we włoskiej formie zapisu: Aria. Cztery z tych rękopisów należą do kolekcji tabulatur lutniowych z opactwa cystersów krzeszowskich. Co ciekawe, w tabulaturze lutniowej Mus. 396 Cim. utwór ten pojawia się dwukrotnie.

Aire z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 11v.

Oba warianty zostały zapisane przez tego samego kopistę i utrzymane są w tej samej tonacji (C-dur) oraz metrum (alla breve), ale nie są identyczne. Różnice dotyczą ilości taktów, zmian w zakresie rytmu, wysokości dźwięków oraz harmonii. W obu przekazach występuje też charakterystyczny początek, który przywołuje melodię arii do słów „Caro mio ben credimi almen, senza di te languisce il cor” (Moja Droga ukochana / Mój Drogi ukochany uwierz mi, że bez Ciebie moje serce usycha). Dwa przekazy z krzeszowskiej tabulatury można połączyć, wymieniając odmienne fragmenty w powtórzeniach, a efekty takiego podejścia interpretacyjnego można usłyszeć w nagraniu.

Aire z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 18v.

Aire z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 18v.

Z autorem lutniowej wersji Car mio ben wiąże się historia muzycznego pojedynku z ok. 1697 roku pomiędzy hrabią Losy von Losinthalem a Johannem Kuhnauem i Pantaleonem Hebenstreitem, który został opisany przez Kuhnaua w liście do Johanna Matthesona. Na widok instrumentu Hebenstreita czeski lutnista miał wówczas wyjść z salonu wraz z Kuhnauem, aby zapytać go o nieznane mu cymbały nazywane „pantaleonem” od imienia ich konstruktora. Według przekazu Matthesona, Losy spytał Kuhnaua: „Ey, was ist das? Byłem we Włoszech, słuchałem wszystkich najpiękniejszych muzycznych rzeczy jakie tam oferowano, ale z czymś takim jak to, moje uszy nigdy wcześniej się nie spotkały”. Pojedynek zakończył się najprawdopodobniej zwycięstwem ex aequo, a dzięki anegdocie wiemy, że Losy von Losinthal był we Włoszech przed rokiem 1697. Bardzo możliwe, że Caro mio ben była wówczas jedną z popularnych włoskich melodii, a czeski lutnista mógł usłyszeć ją podczas swego pobytu w ówczesnym centrum muzycznego świata. Dzięki jego opracowaniu na lutnię, melodia rozpowszechniła się w środkowej i północnej Europie dużo wcześniej niż wokalna wersja Giordaniego. Być może o. Hermann Kniebandl grywał ten utwór w Cieplicach w towarzystwie hrabiego Johanna Antona Schaffgotscha, przywołując z jego pamięci muzykę słyszaną w okresie studiów we Włoszech. Czy aria Caro mio ben była znana cieplickiemu zarządcy – tego nie wiadomo, ale lutniowa muzyka o włoskim charakterze mogła sprawić mu wiele przyjemności.

Zobacz także

Urna ze spopieloną książką

Urna

Urna to oczywiste memento, ale także zobowiązanie, wyzwanie. Nie tylko dla bibliotekarzy, ale również dla darczyńców Biblioteki Narodowej, dla czytelników. Konkret obok którego nie można przejść obojętnie.


Oko nicości

Poraża mnie myśl, że w poszukiwaniu znaczenia tej garści popiołu wypada odwrócić perspektywę, w której patrzymy na oko i próbujemy domyślić się twarzy, czaszki, istoty zamysłu tego, co się stało.


Jak czytać Bogurodzicę?

Nie dysponujemy nagraniami ze średniowiecza, ale dzięki badaniom nad historią języka polskiego i dziejami zmian fonetycznych możemy podejmować próby rekonstrukcji tego, jak mogły brzmieć najstarsze polskie teksty w czasach, gdy je spisywano.


Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…