Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Preludium to jeden z najciekawszych i najbardziej charakterystycznych gatunków muzyki lutniowej. Najczęściej występuje na początku kompozycji cyklicznej, zaznaczając jej tonację i wprowadzając słuchaczy w nastrój dzieła. Czasami funkcjonuje też jako odrębny utwór. Stwarza możliwość prezentacji umiejętności improwizacyjnych i ekspresyjnych lutnisty, wskazując jednocześnie na charakter dalszych części. Preludia otwierały też grupy utworów zapisanych w wybranej tonacji w zbiorze. Taką właśnie funkcję pełni Prelude z rękopisu Mus. 396 Cim.

Prelude z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim. fol. 6v.

Prelude z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 6v.

Preludium z krzeszowskiej tabulatury wykazuje wyraźny związek z tradycją francuskiego prélude non mensuré (preludium niemenzurowane), charakterystycznego dla muzyki lutniowej szczególnie w II połowie XVII w. Utwory tego rodzaju nie zawierają kresek taktowych, lutnista ma więc zupełną dowolność w realizacji rytmu, a zobowiązany jest zagrać określone wysokości dźwięków. Znaczna swoboda daje olbrzymie możliwości interpretacyjne i wymaga twórczego podejścia – od wykonawcy zależy sugestywność i dobry smak improwizacyjnej propozycji. Czyni to z interpretacji preludiów sztukę niełatwą, dodatkowo ograniczoną bardzo krótkim trwaniem utworu.

Spotykane są niekiedy preludia, które pomimo improwizacyjnego charakteru zawierają też fragmenty z określonym rytmem, np. w zbiorze Piéces de Lut Jacquesa Bittnera (Norymberga 1682). Dla porównania, w preludiach z pierwszego zbioru Esaiasa Reusnera mł., Delitiae testudinis (Brzeg 1667), widnieją kreski taktowe, ale już w Neue Lauten-Früchte (Berlin 1676) tego kompozytora znalazły się preludia niemenzurowane.

Preludium z rękopisu Mus. 396 Cim. jest anonimowe. Nie można jednak wykluczyć, że utwór napisał pochodzący ze Śląska lutnista znany z drezdeńskej kapeli Augusta II Mocnego i Augusta III Sasa – Silvius Leopold Weiss. W wielu jego preludiach obserwujemy elementy pojawiające się w naszym utworze: akordy realizowane z wykorzystaniem różnych kombinacji techniki arpeggio, wirtuozowskie fragmenty figuracyjne, wyraźnie zarysowane nuty pedałowe. Kompozytor wykorzystuje również w swoich utworach modulacje i podkreśla współbrzmienia dysonansowe, nadające określoną ekspresję wybranym fragmentom utworów, co tutaj jest widoczne w zarysie. Mimo tych podobieństw trudno jednak z pewnością przypisać Weissowi autorstwo Prelude z krzeszowskiej tabulatury.

Ozdobniki zaznaczone w  Prelude z rękopisu Mus. 396 Cim.

Ozdobniki zaznaczone w Prelude z rękopisu Mus. 396 Cim.

Warto zwrócić uwagę na zaznaczone w rękopisie ozdobniki. Wszystkie dodatkowe wskazówki wykonawcze są niezwykle cenne z uwagi na unikatowość zapisu tego utworu. Kompozytorzy nie zawsze decydowali się na zamieszczenie części wstępnej w postaci improwizowanego preludium, toteż tym większą wartość stanowią źródła, które zawierają dodatkowe informacje pozwalające poznać sposób wykonywania tych kompozycji. W okresie przed Weissem to interpretacje francuskich lutnistów stanowiły niedościgły wzór gry prélude non mensuré. Była to swego rodzaju wiedza tajemna, gdyż jak pisał Thomas Mace w Musick’s Monument (London 1676): „[…] francuscy lutniści często ukrywali tajniki swojej mistrzowskiej gry, pilnowali wręcz, by w zapisach nie zdradzić swoich sekretów wykonawczych, chyba że otrzymali za to odpowiednią zapłatę”.

Zobacz także

Gra w praszczura

„Dziś już wiemy, że Polacy nie pochodzą od bajecznego Assarmotu” napisano dzieciom explicite dopiero w XX wieku, choć historycy sto lat wcześniej starali się skruszyć tego niefortunnego prototurbosłowiańskiego bałwana…