Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

10 najstraszniejszych potworności z Polony


Postanowiliśmy otworzyć nowy cykl z subiektywnym wyborem najciekawszych, najładniejszych i ogólnie „naj” rzeczy z Polony. Ponieważ mamy sprzyjający ku temu czas, zaczynamy od najstraszniejszych potworów.

10. Potwory morskie z Islandii (1592).

4742969 203

W antwerpskim wydaniu atlasu Abrahama Orteliusa (1527-1598) Theatrum orbis terrarum… można znaleźć obfitość morskich potworów – najwięcej z nich grasuje w okolicy Islandii. Są tam konie, hieny i prosięta morskie oraz fantastyczne przestawienia waleni. Część z tych stworzeń pojawia się również w Kosmografii Sebastiana Münstera. W obydwu dziełach znaleźć można również opisy tej monstrualnej fauny. Wzorcem była najpewniej Carta marina Olausa Magnusa z 1539 roku. Z pewnością wrócimy jeszcze do tych wyjątkowych stworzeń.

9. Wąż morski (1644).

8003830 384

Inny stwór morski widnieje wśród różnych gatunków ryb i waleni (nierzadko równie potwornych, jak choćby ten karp z ludzką głową) w dziele zoologa Ulissesa Aldrovandiego De piscibvs libri V et De cetis lib. vnvs (znajdziecie w Polonie kilka egzemplarzy). Zamieszkująca Nowy Świat węgorzokształtna istota jest tym bardziej niesympatyczna, że na rycinie uwieczniono ją w trakcie ataku na sympatyczną foczkę.

8. Potworne dziecko z Krakowa (1552).

4744716 502

We wspomnianej Kosmografii znajdujemy sporo potworności. W końcu dzieło to miało opisywać cały świat, więc nie szczędziło drastycznych szczegółów. Pojawiają się zatem kanibale oprawiający ludzinę, czy „okrutny książę Drakula” przy opisie Transylwanii. Najciekawszy jest jednak mały celebryta z Krakowa, który doczekał się nawet okolicznościowej poezji, a jego wizerunek powielała przez następne stulecia praktycznie każda księga o monstrach. Straszne dziecko z ogonem i płetwami, psimi i małpimi głowami na przegubach oraz oczyma na brzuchu miało narodzić się w lutym 1547 roku i żyć zaledwie trzy godziny.

7. Monstra Fortunia Licetiego (1665).

9024340 489024340 220

Krakowski potworek pojawia się też w rozprawie De Monstris Fortunia Licetiego. Pojawia się, dodajmy, w znakomitym towarzystwie, bowiem druk jest (jak sama nazwa wskazuje) poświęcony wszelkim potwornościom i wybrykom natury. Poza medyczną i naukową dokumentacją deformacji ludzkich i zwierzęcych płodów (anencefalia, cyklopia, bliźnięta pasożytnicze, zroślaki czy lithopedion) znajdujemy tam istoty fantastyczne lub znane tylko z relacji. Są więc przeróżne hybrydy, świnie z ludzkimi głowami, czy koty z ludzkimi nogami sterczącymi spod ogona. W zasadzie moglibyśmy cały ranking opracować na podstawie Licetiego.

6. Harpia (1610).

8012474 315

Ulisses Aldrovandi w swoich księgach na temat ornitologii nie zapomniał o harpii. Mityczna istota o ciele ptaka i kobiecej głowie widnieje gdzieś między strusiami, szkieletem papugi i nietoperza oraz gryfami i perskim rukiem porywającym słonia.

5. Mnich i biskup morski (1594).

9704049 7669704049 767

Ambroży Paré, pionier nowożytnej chirurgii, przedstawia w pracy Opera chirurgica nie tylko nowatorskie zabiegi i schematy zaawansowanych protez. Znaleźć można u niego całą galerię monstrualnych istot skopiowanych z wcześniejszych prac. Ryba-mnich i ryba-biskup należały do gatunków stosunkowo często opisywanych jeszcze w dziełach średniowiecznych. Paré sympatyzował z hugenotami, więc potworne przedstawienie duchowieństwa katolickiego mogło być bliskie jego sercu.

4. Diabeł morski (1594).

9704049 768

Paré nie zajmuje się wyłącznie monstrualnym wodnym klerem. Znajdujemy u niego również diabła morskiego – zupełnie innego niż w Przygodach Sindbada Żeglarza Leśmiana. Stwór wygląda doprawdy okropnie – jak brzydka syrena z szatańską głową.

3. Smok, Bestia i Fałszywy Prorok (ok. 1801-1825).

5769659

Apokaliptyczne arcydiabelstwo par excellence z dziewiętnastowiecznego rękopisu staroobrzędowców zawierającego Objawienie św. Jana z komentarzem. Konserwatywny styl dekoracji powodował, że dwieście lat temu sugestywne wizerunki diabłów nie różniły się zbytnio od średniowiecznych. Więcej o tym rękopisie przeczytacie w artykule Bestia jest blisko…

2. Tzw. Bafomet (1861).

13774636 10

Chyba każdy go zna, a wielu nosi koszulki lub słucha płyt z jego podobizną. W XX wieku to wyobrażenie stało się najbardziej rozpowszechnionym wizerunkiem diabła z całym zestawem atrybutów typu pentagram, kozia głowa, androgyniczny korpus i mroczne skrzydła. Od razu skojarzono go z rzekomo czczonym przez templariuszy Bafometem. Mało kto wie, że wizerunek ten pochodzi z drugiej części książki okultysty Alphonse’a Constanta (znanego lepiej jako Eliphas Levi) Dogme et rituel de la haute magie (znajdziecie w Polonie kilka wydań), a symbolika tej postaci wiąże się ze skomplikowanym systemem kosmologiczno-okultystycznym opisanym przez autora, a nie naiwnym satanizmem.

1. Szarańcza z Kalisza (1749).

7968838

 

Niekwestionowana faworytka wśród wszystkich strasznych istot zamieszkujących Polonę. Jak zanotowano w sztambuchu generała Joachima Jaucha: „Taka Szarańcza padła na milę od Kalisza, z którey dwie złapano, y jednę serwują w Kapitule Gneźnieńzskiey, a drugą OO. Reformaci w Kaliszu, tę gdy wzięto w rękę skrzeczała jako Gacek, y pianę żółtą z pyska toczyła, cała była kosmata, jak axamit, Śmierć na piersiach, nogi dwie kosmate y zęby wiewiórcze mająca etc.”. O jej prawdziwej tożsamości możecie przeczytać w artykule Śmierć na piersiach y zęby wiewiórcze. Mamy nadzieję, że kiedyś znów pojawi się w naszym kraju.

 

Licencja Creative Commons
10 najstraszniejszych potworności z Polony by Łukasz Kozak is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Gra w praszczura

„Dziś już wiemy, że Polacy nie pochodzą od bajecznego Assarmotu” napisano dzieciom explicite dopiero w XX wieku, choć historycy sto lat wcześniej starali się skruszyć tego niefortunnego prototurbosłowiańskiego bałwana…