Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Czart z wylinki cz. II


Następcy opisanego w poprzednie części tatrzańskiego Króla Wężów charakteryzowali się już znacznie mniejszymi rozmiarami, lecz również dysponowali wieloma mocami.  Wybór na króla dokonywany był w wężowych jamach w dniu św. Jana, czyli w dzień przesilenia letniego (24 czerwca). Wąż mógł ubiegać się o koronę dopiero po udanej wyprawie za morze, czyli po przepłynięciu go w obydwie strony. Następnie musiał stoczyć walkę z trzema rywalami. Jeżeli w jej trakcie został zraniony pozostałe węże rzucały się na niego, jako na niegodnego królewskich przywilejów. Gdy jednak wąż pomyślnie przeszedł wszystkie próby i został wybrany na hierarchę, otrzymywał koronę i berło. Koronę kładł na głowę tylko na Podniesienie Św. Krzyża. Berło natomiast trzymał jedynie podczas wężowych narad. Król wężów mieszkał zwykle pod korzeniem leszczyny, na której rośnie jemioła, gdzie w swojej pieczarze wypoczywał na kamiennym stole. Był większy od wszystkich swoich podwładnych co najmniej dwa razy, a jego skóra zazwyczaj miała biały kolor. Całe jego życie obracało się wokół ochrony najcenniejszego skarbu, jakim była jego złota korona. Powiadano, że korona była w stanie dawać wieczne szczęście oraz poznawać myśli wszystkich ludzi. Kto ją posiądzie, nie będzie potrzebował również już światła, ponieważ miała sama z siebie nadzwyczaj jasno świecić. W momencie, gdy korona była zagrożona, król porozumiewał się z innymi wężami głośnym świstem, wydając polecenia i wysyłając je w pogoń za złodziejem. Mówiono, że zdobycie jej było trudniejsze niż odnalezienie kwiatu paproci, były jednak na to pewne metody. Koronę najłatwiej można było zdobyć o godzinie 12 w nocy. Okazywało się także, że jeżeli rzuci się przed królem białą chustkę, ten niechętnie, ale będzie musiał złożyć na niej koronę. Nie oznaczało to jednak, że po jej zabraniu uniknie się wężowego pościgu. Legendy mówią o kilku śmiałkach, którym udało się zyskać koronę. Był to przykładowo rzeźniczek z Czerniejewa niedaleko Gniezna, który wykorzystał fortel z białą chusteczkę, czy pastuszek, który odebrał królowi wężów koronę, gdy ten zażywał kąpieli w potoku na Goduli, szczycie położonym nieopodal Cieszyna.

Węże posiadały również przykrą przypadłość przekształcania się w rozmaite kreatury. Zdarzały się drobne incydenty takie jak ten, że wężowi po upolowaniu i zjedzeniu koguta wyrastały kurze nogi. Miały miejsce też przypadki poważniejsze. Bywało, że zezłoszczony wąż zamieniał się w człowieka z głową niedźwiedzia, rogami, ludzkimi rękami uzbrojonymi w długie pazury, jedną nogą końską, a drugą ludzką. Powodem takiej przemiany mogło być na przykład podanie mu słonej zupy (s. 46). Najgorszym przypadkiem była jednak sytuacja, gdy wąż odnajdując szczelinę skalną otoczoną przestrzenią bogatą w pożywienie, przez siedem lat nie był widziany przez człowieka. Od tego momentu za każdym razem, gdy usłyszał dzwony w Dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny wyrastała mu kolejna głowa, po bokach wyrastały skrzydła, a jego oczy stawały się kosmate. Gdy miał głów siedem, przyjmował miano smoka. W każdych opowieściach smoki w związku ze swoimi rozmiarami, drapieżnym trybem życia, zdolnością krzesania iskier z pyska lub, gdy mowa o większych osobnikach, ziania ogniem, prowadziły dość rzucający się w oczy tryb życia. Niektóre w poszukiwaniu pożywienia zamieszkiwały tereny nieopodal osad, gdzie korzystały z łatwo dostępnej na polach żywności w formie bydła, chłopów lub, w przypadku wyszukanego podniebienia, dziewic. Inne starały się żyć na uboczu, stroniąc od ludzi, żyjąc spokojnie w swoim smoczym królestwie. Niezależnie jednak od swojego wyboru, każdy smok musiał zginąć z rąk człowieka. W ludowych legendach rozpowszechnionych na naszych dawnych ziemiach bohaterami, którzy wsławili się zabiciem smoków byli miedzy innymi:

Suczyc, urodzony z psiej matki, mężczyzna o olbrzymiej sile i sprawności. Miał na swoim koncie zabójstwo trzygłowego i sześciogłowego żmija, dziewięciogłowego smoka, trzech żmijowych córek oraz, przy współpracy z kowalem Kuźmą-Damianem, smoczej królowej.

Syn córki młynarzowej z ziemi dobrzyńskiej, który uśmiercił smoka przy pomocy ozdrza (broni składającej się z czterech noży połączonych na krzyż);

Cyryl skórnik znad Dniepra, który pokonał bestię mając do dyspozycji zbroję z przędziwa i smoły oraz wielką żelazną buławę;

Dwóch cieśli ze Świniar i Biechowa, którzy wraz z napotkanym lwem stoczyli walkę ze smokiem na łące w Wójczy (pow. Buski). Zarąbali oni smoka siekierami, których wcześniej używali do budowy kościołów w obydwu miejscowościach;

Husar Jerzy, który pokonał smoka nasłanego przez czarnoksiężnika antychrysta na swoją pobożną córkę. Uśmiercił go wpychając kopię w jego gardziel;

– Ilia, paralityk lat 30, który zabił smoka swoją czapką;

Historiae naturalis de serpentibus libri II

Rycina z Historiae naturalis de serpentibus libri II Jana Jonstona

Każda z opowieści przedstawiająca walkę człowieka ze smokiem symbolizuję walkę sił boskich z szatańskimi, które często były utożsamiane z pogaństwem. Obraz węża wywodzący się z wierzeń pogańskich jest jednak inny niż ten bliższy naszym czasom.

W dawnych czasach na Litwie szeroko rozpowszechniony był kult Atrimposa boga morza i wody. Oddając mu cześć chwalono użyźniającą i twórczą rolę wody. Wyobrażany on był w postaci węża wodnego zwiniętego w pierścienie, z głową mężczyzny w średnim wieku.

Za jego sprawą w wileńskich świątyniach istniało oddzielne pomieszczenie, w którym karmiono i hodowano węże. Trzymano je także w wypróchniałych pniach świętych drzew, gdzie na cześć Atrimposa oferowano im mleko. Można tutaj zauważyć bliskie powiązanie ze Indyjskim świętem Nāgapancamī, w trakcie którego oddaje się cześć wężom również poprzez podawanie im mleka. Czyni się to ku czci Ananty – tysiącgłowego węża, na którym spoczywa Wisznu płynąc po oceanie mleka. Węże na Litwie były domowymi bogami. Nigdy nie były zabijane, gdy zostały znalezione w pomieszczeniu. W różnych porach roku przygotowywano im strawę. Jej odmówienie przyjmowane było przez ludzi jako zła wróżba.

Atrimpos. Teodor Narbutt, Dzieje starożytne narodu litewskiego. T. 1, Mitologia litewska, Wilno 1835. https://polona.pl/item/209967/255/

Atrimpos. Teodor Narbutt, Dzieje starożytne narodu litewskiego. T. 1, Mitologia litewska, Wilno 1835. https://polona.pl/item/209967/255/

W podaniach zebranych przez Majewskiego również możemy znaleźć odbicie tych wierzeń. Powszechnie twierdzono, że węże lubią pić mleko i często przyczepiają się do krowich wymion chcąc je wydoić. Wierzono, że krowa karmiąc węża po pewnym czasie przywiązywała się do niego do tego stopnia, że gdy ten zginął, ona również szybko marniała i umierała. W okolicach Lubartowa, węże miały zanurzać łebki w miskach, w których podawano mleko dzieciom, a te chcąc się dostać do swojego posiłku były zmuszone odganiać je bijąc łyżkami po łebkach. Pod koniec XIX wieku na Żmudzi węże wciąż uznawane były za stróżów domu, a bezdzietne mężatki modliły się do nich o płodność, także ofiarując im mleko. Jak podaje Majewski za litewskim etnografem Szymonem Dowkontem, w XV wieku każdy gospodarz zamieszkujący ten region miał swojego węża, którego karmił i pielęgnował. Obserwowano także starszych ludzi, którzy na szyi nosili żywe węże. Znawcy i czciciele węży znali je na tyle dobrze, że zaglądając do chaty sąsiada i czując znajomy fetor, który te wydzielają w trakcie rui, winszowali gospodarstwu przyjaciela węża.

Wąż nie zawsze był więc symbolem zła i szatana. Za znaczne pogorszenie jego wizerunku w dużej mierze odpowiada współczesna symbolika religijna. Postawienie go w tak złym świetle mogło jednak być dla utożsamianych z nim gatunków zbawienne. Będąc symbolem złych mocy i czarnym bohaterem licznych opowieści, węże wciąż budzą strach i szacunek. Dzięki temu, pozostając w rzeczywistości bezkonfliktowymi stworzeniami, są w stanie wciąż trzymać na dystans domorosłych smokobójców i poszukiwaczy wężowych skarbów.

◊◊◊

Artykuł powstał w ramach realizacji przez Bibliotekę Narodową projektu „Patrimonium – digitalizacja i udostępnienie polskiego dziedzictwa narodowego ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Jagiellońskiej” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020 oraz budżetu państwa.

◊◊◊

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zobacz także

Gra w praszczura

„Dziś już wiemy, że Polacy nie pochodzą od bajecznego Assarmotu” napisano dzieciom explicite dopiero w XX wieku, choć historycy sto lat wcześniej starali się skruszyć tego niefortunnego prototurbosłowiańskiego bałwana…