Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

O Psałterzu floriańskim jedno wiemy z pewnością: to bezcenny zabytek języka polskiego. Dalej zaczynają się już schody. Nie mamy pojęcia, kiedy dokładnie powstał, gdzie, dla kogo, ile osób było zaangażowanych w jego produkcję, skąd się wzięły zapisane w nim przekłady Psalmów, co znaczą zdobiące go miniatury i wreszcie – jakie były losy tej księgi aż do 1557 roku, gdy niemiecki mieszczanin kupił ją od włoskiego kupca.

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Oto jedna z zagadek: na karcie 28v wśród floratury, między niebieskim ptakiem a uśmiechniętym lwem, widnieje półpostać w różowawym płaszczu. Władysław Podlacha w wydaniu Psałterza z 1939 roku opisał ją następująco: „[…] popiersie en face jakby mnicha brodatego w szacie z kapturem barwy różowej i z oślemi uszami”, w innym miejscu nazywa ją zaś karykaturalnym „mnichem w masce osła”.

Dzięki nowym fotografiom Psałterza w Polonie możemy dokładnie przyjrzeć się tej uszatej postaci.

yoda_solo

Przywołuje ona dwa, jakże przeciwne, skojarzenia z wielkich dzieł filmowych XX wieku. Pierwszym z nich jest Mistrz Yoda z Gwiezdnych Wojen:

Yoda_SWSB

Drugim Nosferatu – hrabia Orlok w znakomitej kreacji Maxa Schrecka z filmu Murnaua Nosferatu – symfonia grozy:

nosferatu

Nie jest to pierwszy przypadek odnalezienia domniemanej podobizny Yody w średniowiecznym rękopisie. Podobna postać wzbudziła sensację w 2015 roku, obiegając media społecznościowe, prasę i fachowe serwisy. W spisanej w Tuluzie pod koniec XIII wieku kopii Dekretałów Grzegorza IX, która w kolejnym stuleciu dotarła do Londynu, ok. 1340 roku wymalowano szereg marginalnych scenek. Wśród nich, między dwiema kolumnami jurystycznych rozważań, pojawia się szarozielony osobnik z imponująco odstającymi uszami.

Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 30v.

Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 30v.

Ponieważ rękopis był przechowywany w kościele św. Bartłomieja w londyńskim Smithfield, zwyczajowo określa się go w mianem „Smithfield Decretals”, co zwolennicy hipotezy o średniowiecznym wizerunku Yody przekształcili szybko na „Sith-field Decretals”. Nikt nie podjął jednak poważniejszej próby przeanalizowania tego przedstawienia i ustalenia kim lub czym może być ta zagadkowa istota. Trudno szukać jakichkolwiek wskazówek w otaczających ją prawniczych tekstach, podobnie w Psałterzu floriańskim odpowiedzi nie znajdziemy w sąsiadujących z naszym Nosferatu czy też Yodą psalmach (17 i 18 wg numeracji Wulgaty).

W Dekretałach pojawia się podobna postać, choć dużo mniej sympatyczna – ma brązową skórę, brodę i ośle uszy. Scenki z jej udziałem występują na kilku kolejnych kartach, można więc przypuszczać, że mamy do czynienia z jakąś fabułą – w dodatku całkowicie niezależną od tekstu rękopisu.

Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 164v.

Zestawiając te miniatury ze średniowiecznymi egzemplami i opowieściami możemy rozpoznać w nich popularną historię Teofila z Adany, legendarnego świętego pokutnika. Teofil podpisał cyrograf z diabłem, ale dzięki wstawiennictwu i pomocy Matki Boskiej, która własnoręcznie spuściła manto diabłom wychodzącym z paszczy Lewiatana, udał się do piekła, odzyskał dokument i uratował swoją duszę. Oślouchy brodacz jest tu więc Szatanem, który we własnej osobie przyjmuje lojalkę Teofila.

Matka Boska okłada kijem diabła. Dekretały Grzegorza IX z glosami Bernarda z Parmy w redakcji Rajmunda z Penyafort (tzw. Smithfield Decretals), British Library, Royal 10 E IV, fol. 171r.

Czy postać z Psałterza floriańskiego również jest diabłem czyhającym na duszę naiwnego Teofila? Czy bliżej jest jej do mistrza Mocy i nietypowego szyku zdania, czy też do ponurego wampira? Trudno powiedzieć. Pewne schematy ikonograficzne, skojarzenia i legendy z pewnością funkcjonowały zarówno w średniowiecznej Anglii, jak i w Polsce. Chociaż przywołana wyżej legenda wydaje się dobrym tropem, nie wyjaśnia nam ona jednak podobieństwa postaci z Psałterza i Dekretałów.

yoderatu
Yoda-Nosferatu w wersji ożywionej (animacja: Mieszko Saktura).

To jednak nie wszystko jeśli chodzi o skojarzenia postaci z marginesów Psałterza z bohaterami dwudziestowiecznej fikcji. Tuż pod Yodą-Nosferatu widnieje długobrody człowiek w wielkim kapeluszu i zielonym okryciu. Czy to Gandalf Szary palący fajkę?

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Psałterz floriański, Biblioteka Narodowa, Rps 8002 III, fol. 28v.

Ian McKellen jako Gandalf w ekranizacji Hobbita (2012).

Tu wyjaśnienie jest prostsze – dzięki kapeluszowi. Wygląda on jak charakterystyczne nakrycie głowy noszone przez Żydów zamieszkujących w średniowieczu europejskie miasta. Ponieważ obok mamy tekst Psalmów, bardzo możliwe, że autor miniatury zamierzał przedstawić jednego z muzyków towarzyszących królowi Dawidowi, „fajka” byłaby wówczas świątynną trąbą, tak często wspominaną w tej księdze Starego Testamentu. Z kolei anachronizm średniowiecznej ikonografii nakazał umieścić na głowie postaci żydowski kapelusz. Podobny zresztą anachronizm kieruje naszymi skojarzeniami, i to właśnie dzięki niemu na średniowiecznych miniaturach widzimy Gandalfa, Yodę czy Nosferatu.

◊◊◊

Rozważania na temat miniatur Psałterza floriańskiego będą kontynuowane 23 kwietnia w ramach wykładów towarzyszących jednodniowemu pokazowi rękopisu zorganizowanego w ramach cyklu PIERWSZE/NAJSTARSZE. Więcej informacji o pokazie na stronie Biblioteki Narodowej oraz stronie wydarzenia na Facebooku.

 

Licencja Creative Commons
Yoda czy Nosferatu? by Łukasz Kozak is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Gra w praszczura

„Dziś już wiemy, że Polacy nie pochodzą od bajecznego Assarmotu” napisano dzieciom explicite dopiero w XX wieku, choć historycy sto lat wcześniej starali się skruszyć tego niefortunnego prototurbosłowiańskiego bałwana…