Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

W roku 2014 mija 500 lat od powstania jednego z największych dzieł europejskiej grafiki: miedziorytu Melencolia I Albrechta Dürera.

Kilka lat temu pracowałam nad tematem melancholii jako elementu wrażliwości postmodernistycznej (bo czarne słońce wschodzi zawsze w chwilach przesytu i zwątpienia, gdy wszystkie drogi wydają się już ślepe, bądź wydeptane). Z perspektywy czasu, bardziej niż pracę naukową o literaturze widzę w tamtych badaniach wyznanie fascynacji podróżą, jaką odbyłam tropem opracowań poświęconych melancholii: od Ciorana, przez Benjamina, Bieńczyka, Földényi’ego, po Burtona i innych. Teksty, którym nietrudno dać się uwieść, opisujące coś bardzo mi bliskiego i osobistego, w nabożnej zadumie analizujące alchemię braku i tęsknoty, kreślące horyzont za którym wysiłek poszukiwania sensu przeplata się nieustannie z gestem zwątpienia. Zdania spowite smutkiem, w którym można się zakochać i zatracić, bo kieruje uwagę w rejony tego co najbardziej ważkie: świadomości własnego losu. A trzeba wiedzieć, że to świadomość absolutna, nie znająca kompromisów; spojrzenie „tych, co nigdy nie odnajdą straty” (jak parafrazując Freuda pisał o melancholikach Bieńczyk) zrównuje wszystko w marności, w swoistym danse macabre, któremu nic nie jest w stanie umknąć.

Albrecht Dürer, Melencolia I, miedzioryt z 1514 roku, ze zbiorów Gabinetu Rycin, Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie (pauart.pl).

Albrecht Dürer, Melencolia I, miedzioryt z 1514 roku, ze zbiorów Gabinetu Rycin Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie (PAUart).

Pośród wszystkich tych opisów nie ma jednego, który nie odwoływałby się do powstałej 500 lat temu ryciny Dürera. Jej złożona symbolika wciąż pozostaje niewyjaśniona, ale nie ma wątpliwości, że Dürer utwierdził w niej nowożytne wyobrażenie melancholii. W porze, która nie jest ani nocą, ani dniem, u stóp postaci, której obecność równa jest nieobecności, leżą w bezładzie i martwym odrętwieniu porozrzucane przedmioty – atrybuty twórcy. Ukoronowaniem tej tajemnicy jest figura geometryczna, nad którą nietoperz rozpościera skrzydła z wypisanym tytułem Melencolia I.  To pierwsze znane przedstawienie tej bryły. Najbliżej jej do półforemnych wielościanów Archimedesa, które artysta studiował badając proporcje i zagadnienia perspektywy. Poza wątkiem badawczym rozpościera się jednak morze spekulacji na temat motywów powstania i znaczenia, jakie kryje ta figura. Czy jest to wyobrażenie kamienia filozoficznego, którego poszukiwania od starożytności rozpalały wyobraźnię uczonych? Czy jej proporcje wynikają ze złotego podziału? Czy na jej powierzchni odbija się zdeformowana ludzka czaszka, cień nadchodzącej śmierci?


(zdjęcie: Jan Kriwol)

Wyjątkowość bryły uczyniła ją metonimicznym symbolem samej melancholii i inspiracją wielu artystów. Stała się też punktem wyjścia mojej obecnej pracy: instalacji odwołującej się do charakterystycznych dla melancholii metafor. Zwierciadła, które u Dürera, jak i u Kierkegaarda jest symbolem melancholicznego rytuału przeglądania się i konfrontowania z możliwością nas samych; labiryntu, przytaczanego przez Borgesa w kontekście mitu o Minotaurze, jako symbolicznej drogi oplatającej zgubne centrum, w którym unicestwienie jest zarazem wyzwoleniem od niekończących się powtórzeń. Oraz najistotniejszy element: wymóg ciszy. Przy odpowiedniej głośności otoczenia konstrukcja instalacji jest nieprzenikniona, lustra odbijają otoczenie. Im wokół jest ciszej, tym intensywniej zaczyna się rozświetlać jej wewnętrzny szkielet, aż do momentu pełnej jasności, przypadającego na moment całkowitej ciszy. Bo cisza jest tym co melancholię przyciąga i w czym melancholia człowieka zanurza. Oddzielająca od świata i uroczysta, jak cisza odmierzana echem kroków wybrzmiewających pod kamiennym sklepieniu pustego kościoła.

Aneta Faner, Me­lan­cho­lia, 2014 rzeź­ba i in­sta­la­cja, stal, szkło, beton.

Aneta Faner, Me­lan­cho­lia, 2014 rzeź­ba i in­sta­la­cja, stal, szkło, beton.

◊◊◊

Rycina Albrechta Dürera prezentowana w Polonie pochodzi ze zbiorów Gabinetu Rycin Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, udostępnianych w ramach projektu PAUart.

Zobacz także

Urna ze spopieloną książką

Urna

Urna to oczywiste memento, ale także zobowiązanie, wyzwanie. Nie tylko dla bibliotekarzy, ale również dla darczyńców Biblioteki Narodowej, dla czytelników. Konkret obok którego nie można przejść obojętnie.


Oko nicości

Poraża mnie myśl, że w poszukiwaniu znaczenia tej garści popiołu wypada odwrócić perspektywę, w której patrzymy na oko i próbujemy domyślić się twarzy, czaszki, istoty zamysłu tego, co się stało.


Jak czytać Bogurodzicę?

Nie dysponujemy nagraniami ze średniowiecza, ale dzięki badaniom nad historią języka polskiego i dziejami zmian fonetycznych możemy podejmować próby rekonstrukcji tego, jak mogły brzmieć najstarsze polskie teksty w czasach, gdy je spisywano.


Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…