Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Nie czytasz? Nie pójdziesz do nieba!


W najstarszej ruskiej kronice, Powieści minionych lat, pod datą 1037 zapisano pochwałę lektury. Dla wiernych księgi są „źródłami mądrości”. Za ich sprawą „napominani i pouczani jesteśmy o drodze do pokuty, mądrość bowiem zyskujemy i wstrzemięźliwość przez słowa ksiąg”, „przez nie w smutku pocieszani jesteśmy, one są wędzidłami wstrzemięźliwości”, a kto czyta księgi, „ten rozmawia z Bogiem lub świętymi mężami”. Te pochodzące z odległej przeszłości słowa najlepiej oddają szacunek Rusinów do ksiąg oraz książkowej nauki, wynikające z przekonania, że prowadzi ona człowieka do zbawienia. Miniatury, które znajdowały się w księgach bardzo często traktowane były przez wyznawców podobnie jak ikony. Oddawano im cześć, modlono się przed nimi i składano na nich pocałunki. Nie uważano ich po prostu za ilustrację tekstów zawartych w kodeksie, ale widziano w nich obrazy reprezentujące rzeczywistość ponadzmysłową.

Św. Marek Ewangelista, Tetra suczawska, Mołdawia ok. 1455-1505 (Biblioteka Narodowa, Rps BOZ 4, fol. 72v)

Św. Marek Ewangelista, Tetra suczawska, Mołdawia ok. 1455-1505 (Biblioteka Narodowa, Rps BOZ 4, fol. 72v)

Księga w tradycji chrześcijańskiego Wschodu jest nie tylko słowem pisanym, „dokumentem Objawienia”, podstawą i źródłem teologicznej prawdy. Jej lektura oznacza nie tylko poznanie umysłowe, ale również kontemplację i modlitwę. Bibliaale też inne księgi nie są rozumiane jedynie jako zapis historii, która zdarzyła się „tam” i „wtedy”. Jest to również rzeczywistość, która za sprawą obrzędów i rytuałów dzieje się „tu” i „teraz”. Księgi mają więc swój udział w liturgii nie tylko jako lektura, ale również jako obiekty – symboliczne i święte, którym podobnie jak ikonom i ołtarzowi należne są takie oznaki czci jak: okadzanie, pokłony i pocałunki. Ich obecność jest konieczna w aktach sakramentalnych, błogosławi się nimi wiernych, wraz z ikonami i krzyżami obnoszone są w procesjach. W tradycji ortodoksyjnej księgi nie należały do dóbr luksusowych. Ewangeliarze, apostoły, irmologiony, trebniki znajdowały się w posiadaniu każdej cerkwi i każdego klasztoru, które bez nich faktycznie nie mogły funkcjonować. Większość kodeksów posiadała dekoracje, składające się z zastawek, inicjałów, końcówek, więzi. Wyjątek natomiast stanowiły księgi zawierające miniatury, które były dziełami luksusowymi, powstającymi zwykle z inspiracji zamożnych fundatorów.

Ewangeliarz Ławrowski, ok. 1500-1520 (Biblioteka Narodowa, Rps 11805 IV, fol. 21r)

Ewangeliarz Ławrowski, ok. 1500-1520 (Biblioteka Narodowa, Rps 11805 IV, fol. 21r)

Dzieje bizantynistyki rozpoczęły się faktycznie od badania ksiąg i znajdujących się w nich miniatur. Na początku XXI wieku, po ponad 100 latach żywego rozwoju dyscypliny ma już ona nieco inne priorytety i gdzie indziej koncentrują się jej główne zainteresowania. W pewnym sensie wydawać się może nawet, że studia nad rękopisami z kręgu ortodoksyjnego zostały wyczerpane, że nie da się wiele więcej na temat tych dzieł napisać. Publikacja miniatur ze wschodniochrześcijańskich ksiąg, które są przechowywane w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie pokazuje, jak daleko jeszcze jesteśmy od sytuacji, w której można byłoby uznać badania nad sztuką malarstwa książkowego za sprawę zamkniętą. O istnieniu prezentowanych tu dzieł wprawdzie zdawali sobie sprawę zarówno uczeni specjaliści, a nawet studenci historii i historii sztuki, czy filologii słowiańskiej. Wielu jednak miało na ich temat bardzo niewielkie pojęcie. Część spośród tych dzieł można było oglądać podczas wystawy zatytułowanej Sztuka iluminacji i grafiki cerkiewnej, która została zorganizowana w gmachu Biblioteki Narodowej przy Placu Krasińskich w 1996 roku przez Waldemara Delugę i Andrzeja Kaszleja. Były one prezentowane również na wystawie  przygotowanej przez Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie  w 2001 roku. Teraz jednak nowe technologie dają nam wyjątkową możliwość zajrzenia do wnętrza części spośród tych rękopisów i pochylenia się nad tymi wyjątkowymi dziełami: unikatowymi i trudno dostępnymi, w których wykonanie włożono olbrzymią pracę i wiele trudu. Kilkaset lat temu pracowali nad nimi artyści, którzy zwykle pozostają dla nas anonimowi, a wiele z miniatur zawiera treści, które nie całkiem są dla nas jasne i zrozumiałe. Jednak dzisiaj tajemnice, które w sobie kryją mogą stać się dla nas bliższe, podobnie jak piękno prezentowanych kodeksów.

Apokalipsa, Rosja ok. 1801-1825 (Biblioteka Narodowa, Rps akc. 12372, fol. 10v)

Apokalipsa, Rosja ok. 1801-1825 (Biblioteka Narodowa, Rps akc. 12372, fol. 10v)

Kolekcja rękopisów cerkiewnosłowiańskich przechowywanych w Bibliotece Narodowej w Warszawie jest  największym i najbardziej interesującym zbiorem tego rodzaju ksiąg w Polsce. Zwiera takie unikalne skarby jak pochodzący z początku XI wieku Kodeks supraski, czternastowieczny Tetraewangeliarz przemyski, Tetraewangeliarz suczawski z przełomu XV i XVI wieku, Ławrowski z początku XVI wieku, czy też pochodzący z początku XVII stulecia Tetraewangeliarz Anastazego Krimkowicza. Kodeks supraski, będący jednym z najstarszych i najbardziej znanych cyrylickich rękopisów na świecie, powstał na terenie wschodniej Bułgarii. Cerkiewnosłowiańskie księgi ze zbiorów Biblioteki Narodowej są zwykle dziełami, które wykonywano w lokalnych warsztatach na terenie państwa polsko-litewskiego: na terenie Mołdawii i zachodniej Rusi (obecnie Ukrainy i pogranicza polsko-ukraińskiego), a ich dekoracje stanowią ważny materiał dla badań nad sztuką kręgu Kościoła wschodniego na tym obszarze. Niestety jednak twórcy ich pozostają zwykle nieznani, często też niewiadome jest miejsce wytworzenia rękopisu. W dawnej tradycji ortodoksyjnej księgi były obiektami wykonanymi z olbrzymim kunsztem. W skryptoriach, w których je przepisywano, były także ozdabiane. Kodeksy posiadały zwykle dekoracje ornamentalne, nierzadko bardzo rozbudowane. Bogato reprezentowane są w zbiorach Biblioteki Narodowej księgi zdobione zastawkami, które często świadczą o nawiązaniach do sztuki bałkańskiej. Natomiast pośród wielu rodzajów ksiąg funkcjonujących w tradycji prawosławnej tylko niektóre zawierały miniatury. System ich dekoracji był z zasady stały, związany ściśle z funkcją danej księgi. W polskich zbiorach najczęściej spotyka się ewangeliarze, w których poszczególne ewangelie są poprzedzone miniaturami przedstawiającymi ich autorów – ewangelistów Mateusza, Marka, Łukasza i Jana przy ich pracy. Niekiedy, jak w przypadku Tetraewangeliarza suczawskiego ikonografia tych wyobrażeń jest rozbudowana o dodatkowe przedstawienia odnoszące się do Starego Testamentu i dogmatu o Trójcy Świętej. Okresem szczególnie dobrze reprezentowanym w kolekcji Biblioteki Narodowej jest XIV-XVI wiek, odnaleźć tu można jednak również arcydzieła późniejszej tradycji Tetraewangeliarz Anastazego Krimkowicza, iluminowany w 1617 roku, który zawiera unikalny zestaw 13 pełnostronicowych miniatur oraz ponad 300 mniejszych ilustracji. Miniatorstwo dziewiętnastowieczne, ale głęboko osadzone w staroruskiej tradycji, reprezentuje opatrzona 72 miniaturami Apokalipsa z komentarzami Andrzeja z Cezarei, która pochodzi z  warsztatu staroobrzędowców, działającego zapewne na terytorium północnej Rosji.

 

Licencja Creative Commons
Nie czytasz? Nie pójdziesz do nieba! by Aleksandra Sulikowska is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Jak czytać Bogurodzicę?

Nie dysponujemy nagraniami ze średniowiecza, ale dzięki badaniom nad historią języka polskiego i dziejami zmian fonetycznych możemy podejmować próby rekonstrukcji tego, jak mogły brzmieć najstarsze polskie teksty w czasach, gdy je spisywano.


Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…