Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

O trzęsieniu ziemi


Kiedy chemik Jean-Baptiste Dumas zakończył swój wykład na Sorbonie, podeszła do niego jedna ze słuchaczek. Opowiedziała uczonemu o obsesji, w jaką popadł jej mąż. Według jej słów mężczyzna – malarz z wykształcenia – niemal zupełnie porzucił swą profesję i całą energię przeznaczył na badania nad możliwością utrwalenia obrazów wytwarzanych za pomocą camera obscura. Chciała wiedzieć, czy w świetle aktualnej wiedzy jego wizja ma szansę na realizację, czy też zupełnie postradał zmysły. Zaintrygowany opowieścią Dumas spotkał się z tym ekscentrykiem. Był to mężczyzna dobiegający czterdziestki. Dodam – choć będzie to małe pęknięcie w tej historii – że był raczej twardo stąpającym po ziemi przedsiębiorcą niż romantycznym wizjonerem. Po rozmowie Dumas nabrał przekonania, że człowiek ten jest na drodze do ważnego odkrycia. Uspokoił więc jego żonę, choć przyznał, że nim dotrze do celu, czeka go jeszcze wiele prób i niepowodzeń. Był rok 1827. Louise Georgina Daguerre musiała uzbroić się w cierpliwość, ponieważ jej mąż ogłosił swój wynalazek dopiero dwanaście lat później. W 1839 r. najpierw członkowie paryskiej Akademii Nauk, a później cały świat dowiedział się, jak uchwycić „obraz odbity z natury w kamerze ciemnéj (camera obscura) samém tylko działaniem promieni światła, nie w kolorach, ale z jak najdelikatniejszém stopniowaniem cieni sposobem odkrytym przez Daguerra”.

Anegdota ta, która w połowie XIX w. krążyła w europejskiej prasie, a w 1904 r. przytoczył ją nawet na siedemdziesięciopięciolecie wynalezienia fotografii magazyn „Fotograf warszawski”, jest równie mało wiarygodna, co pouczająca. Najstarsze zachowane do dziś zdjęcie pochodzi najprawdopodobniej z 1826 r. i wykonał je Nicéphore Niépce – postać, której historia na lata przypisała rolę co najwyżej drugoplanową w stosunku do Daguerre’a. Obraz przedstawiał widok z okna jego posiadłości w środkowo-wschodniej Francji utrwalony za pomocą techniki nazwanej heliografią, która posłużyła potem za pierwowzór dagerotypii. Rok wcześniej Niépce’owi udało się wykonać fotokopię siedemnastowiecznej flamandzkiej grafiki. Kilka lat później z utrwalaniem obrazów powstających w camera obscura eksperymentował też w Brazylii Antoine Florence. Co ciekawe, od 1832 r. w swoich notatkach posługiwał się słowem „photographie”. Na długiej liście mniej lub bardziej istotnych epizodystów występujących w opowieści o początkach fotografii nie sposób pominąć również Thomasa Wedgwooda i Hymphry Davy’ego, którzy z substancjami światłoczułymi eksperymentowali już na przełomie XVIII i XIX w.

Z dzisiejszej perspektywy widać, że konwencjonalne wyobrażenie na temat postępu nie pasuje do początków fotografii. Nie była to seria eksperymentów następujących po sobie w uporządkowany sposób i wykorzystujących wypracowaną wcześniej wiedzę. Opowieść o narodzinach tego medium to raczej skomplikowana historia, przez którą przewijają się liczne mniej lub bardziej istotne nazwiska i w której wiele wątków nagle urywa się po częściowym sukcesie, a inne opowiadają o niewykorzystanych szansach. Mimo to w rolach pierwszoplanowych tradycyjnie obsadzane są dwie osoby:  Louis Jacques Mandé Daguerre i William Fox Talbot. Jak to często bywa, historia domaga się bohaterów.

Kiedy w styczniu 1839 r. przed członkami paryskiej Akademii Nauk po raz pierwszy zaprezentowane zostały obrazy zarejestrowane przez Daguerre’a, ich autor był już osobą publicznie znaną. Kojarzony był jednak nie jako badacz, lecz właściciel popularnej w mieście dioramy. Swoje eksperymenty z fotografią prowadził od połowy lat dwudziestych. Nim osiągnął zadowalające efekty, starał się jednak unikać rozgłosu. Dopiero w 1938 r. postanowił zaprezentować wyniki prac kilku wybranym artystom i naukowcom. Znalazł się wśród nich Francois Arago – znany astronom i członek Akademii, który odegrał później istotną rolę w propagowaniu tego wynalazku.

5565388

Obrazy przygotowane według metody Daguerre’a powstawały poprzez naświetlanie wypolerowanej i posrebrzanej płytki miedzianej poddanej wcześniej działaniu par jodu. Wywoływane były w parach rtęci i ostatecznie utrwalane w roztworze soli kuchennej lub tiosiarczanu sodu. W efekcie powstawał jeden niemożliwy do powielenia obraz o niezwykłych walorach estetycznych. Dagerotypy pozwalały na odwzorowanie najdrobniejszych nawet detali uchwyconej sceny, a z uwagi na połyskującą powierzchnię określane bywały mianem „luster obdarzonych pamięcią”. Były przy tym bardzo delikatne, dlatego umieszczano je za szkłem i często przechowywano w specjalnych pudełkach. Do naszych czasów zachowało się zaledwie około 20 zdjęć autorstwa Daguerre’a. Zdecydowana większość wyników jego wczesnych eksperymentów – w tym ujęcia zarejestrowane przy użyciu mikroskopu i teleskopu – uległa zniszczeniu już w marcu 1839 r., gdy jego dioramę i laboratorium doszczętnie strawił pożar. Kiedy w drugiej połowie roku Daguerre w zamian za dożywotnią pensję otrzymaną od państwa francuskiego publicznie ogłaszał metodę wykonywania dagerotypów i publikował słynną broszurę Historique et description des procédés du daguerréotype et du diorama, jego dotychczasowy dorobek życia leżał w gruzach.

3243208

Daguerreotyp i Dijorama… to de facto pierwszy w historii podręcznik fotograficzny. Szczegółowo omawia kolejne etapy procesu rejestrowania i utrwalania obrazów, przedstawia niezbędne do tego materiały i narzędzia. Publikacja zawiera też uzupełniony o uwagi Daguerre’a opis techniki opracowanej wcześniej przez Niépce’a. Obaj badacze blisko współpracowali ze sobą od 1829 r., jednak Niépce zmarł w 1833 r. i, jak to się zdarza w tego typu okolicznościach, jego nazwisko – nie bez udziału byłego wspólnika – na lata znalazło się w zapomnieniu.

W tym samym roku, w którym śmierć wspólnika pozostawiła Daguerre’a samego w obliczu problemu wciąż niewystarczającej trwałości obrazów, młody Brytyjczyk William Henry Fox Talbot wyruszył w podróż poślubną, która miała przynieść skutki daleko wykraczające poza jego życie prywatne. Talbot, jak przystało na dżentelmena, był człowiekiem wielu zainteresowań i licznych talentów. Z powodzeniem zajmował się m.in. matematyką, chemią, botaniką, astronomią i filozofią, był też nowo wybranym członkiem Izby Gmin, jednak ku swojemu zmartwieniu zupełnie nie potrafił rysować. Kiedy w październiku 1833 r. nad brzegiem włoskiego jeziora Como po raz kolejny ujrzał swoje niezgrabne szkice, wpadł na pomysł, jak wyzwolić się z piętna niedostatku talentu.

Po powrocie do domu rozpoczął eksperymenty, które ostatecznie doprowadziły go do wynalezienia kalotypii – metody rejestrowania obrazów w postaci negatywowej, umożliwiającej tworzenie potencjalnie nieskończonej liczby odbitek. Jego wynalazkowi zabrakło szlachetności właściwej dagerotypom. Działo się tak choćby dlatego, że obrazy zapisywane były na papierze. Oferował on jednak coś, co miało okazać się kluczowe dla powodzenia nowego medium: możliwość technicznej reprodukcji.

508293

Talbot opatentował kalotypię w 1841 r. W 1844 r. opublikował Pencil of Nature – książkę równie ważną dla historii fotografii jak Daguerreotyp i Dijorama. Ukazała się ona w sześciu częściach i była pierwszą dostępną w sprzedaży książką ilustrowaną zdjęciami. W przeciwieństwie do broszury Daguerre’a nie ma technicznego charakteru. Pencil of Nature jest raczej zbiorem przemyśleń nad możliwymi sposobami wykorzystania wynalazku, a za publikacją stała intencja pokazania jego komercyjnego potencjału.

Czytając współczesne teksty poświęcone fotografii, często można rozpoznać, z jakiego kręgu kulturowego wywodzi się ich autor. Wystarczy zwrócić uwagę na to, komu przypisuje wynalezienie tego medium. Jeśli ukształtowały go lektury anglosaskie, będzie to Talbot; jeśli bliższa jest mu tradycja kontynentalna, spotkamy nazwisko Daguerre’a. Fotografia jest jednak raczej dzieckiem swoich czasów niż odkryciem pojedynczej osoby.

Niezależnie od tego z jakimi nazwiskami będziemy wiązać jej początki, fotografia, tak jak inne wynalazki XIX w., takie jak kolej i telegraf – nieodwracalnie zmieniła sposób postrzegania i doświadczania czasu i przestrzeni. W zbiorach Biblioteki Narodowej można znaleźć wydrukowaną w 1840 r. broszurę Louis Daguerre’a Opisanie praktyczne sposobu wyrabiania daguerreotypów. Tekst oprawiony został wspólnie z niewielką publikacją pt. O trzęsieniu ziemi. Trudno wyobrazić sobie dla niego lepsze towarzystwo.

3229543 2

 

Licencja Creative Commons
O trzęsieniu ziemi by Paweł Szypulski is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…


W żalu najczystszym

W żalu najczystszym to dzieło wyjątkowe nie tylko ze względu na jego osobisty charakter. Baczyński przyozdobił czterdziestostronicową książeczkę własnoręcznie malowanymi akwarelkami i inicjałami, upodabniając ją do średniowiecznego rękopisu.