Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Bolesław Wieniawa-Długoszowski: adiutant Marszałka i człowiek pióra


Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1881–1942) to jedna z najbarwniejszych postaci dwudziestolecia międzywojennego, jedna z postaci ucieleśniających Polskę wolną i niepodległą. Należał do grona najbardziej zaufanych ludzi marszałka Józefa Piłsudskiego. Był także przyjacielem najsłynniejszych poetów tego okresu. W swoich dziennikach i wspomnieniach pisali o nim zarówno Jan Lechoń, Antoni Słonimski, a także Jarosław Iwaszkiewicz, jak również Władysław Broniewski i Aleksander Wat.

Urodził się 22 lipca 1881 roku w Maksymówce w Galicji. Wychowywał się w majątku rodzinnym w Gorlicach, do gimnazjum chodził we Lwowie, ale z powodu ogromnych problemów dyscyplinarnych, jakie sprawiał trafił do zamkniętego gimnazjum jezuitów w Chyrowie, skąd uciekł. Maturę zdał w Nowym Sączu. W roku 1906 ukończył z wyróżnieniem Wydział Lekarski Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Nie poświęcił się jednak medycynie, lecz malarstwu, które studiował najpierw w Berlinie, potem w Paryżu, gdzie był współzałożycielem Towarzystwa Artystów Polskich. Z tego okresu pochodzi kilkanaście wierszy, dość manierycznych niestety, pisanych z jednej strony pod wpływem poetów Młodej Polski, z drugiej zaś inspirowanych francuskimi parnasistami. Należące do tego zbioru utwory:  Kolorowe mgiełki wiszą nad Sekwaną, Listopad, Wyznanie czy Ekstaza utrzymane są w modnej w tym czasie w całej Europie stylistyce modernistycznej.

Pozostawił po sobie kilka obrazów, wśród nich wykonany ołówkiem portret Józefa Piłsudskiego z grudnia 1928 roku. Wykazał się talentem także jako tłumacz poezji. Jego przekłady wierszy Charles’a Baudelaire’a Spleen, Dusza wina czy Wróg znalazły się w – wielokrotnie wznawianym na przełomie XX i XXI wieku – dwujęzycznym wydaniu Kwiatów zła w opracowaniu Marii Leśniewskiej i Jerzego Brzozowskiego oraz w trzecim tomie prestiżowej (czterotomowej) Antologii poezji francuskiej pod redakcją Jerzego Lisowskiego, w której sąsiadują z kongenialnymi tłumaczeniami autorstwa Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, Mieczysława Jastruna i Adama Ważyka.

Niewykluczone, że przeszedłby do historii jako malarz, poeta i tłumacz, a nie jako mąż stanu, polityk i generał, gdyby w roku 1914 w Paryżu nie spotkał się z Józefem Piłsudskim.

Wrócił do kraju i 6 sierpnia 1914 roku wyruszył z ulicy Oleandry w Krakowie do Królestwa Polskiego jako żołnierz Kompanii Kadrowej. Wkrótce został ułanem oddziału Władysława Beliny-Prażmowskiego. Już po roku Piłsudski uczynił go swoim adiutantem. Błyskawicznie wyrósł na jednego z najbliższych i zaufanych współpracowników Marszałka.

Odznaczony krzyżem Virtuti Militari dosłużył się stopnia generała, był m.in. dowódcą 2 Dywizji Kawalerii.

W roku 1933 wydał bardzo osobistą, bogato ilustrowaną broszurkę zatytułowaną Wzruszenia krakowskie, pełną uwielbienia dla Marszałka.

Po przejściu w stan spoczynku od 1938 roku pełnił funkcję ambasadora RP w Rzymie. We wrześniu 1939 roku prezydent Mościcki wyznaczył go swoim następcą, ale funkcji tej Wieniawa, na skutek politycznych intryg, nie przyjął. W 1940 roku przez Portugalię trafił do Nowego Jorku. Z polecenia gen. Władysława Sikorskiego miał objąć placówkę dyplomatyczną w Hawanie. 1 lipca 1942 roku wypadł z piątego piętra budynku na Manhattanie. Jedni twierdzą, że był to wypadek, inni, że samobójstwo.

Pozostawił po sobie imponującą biografię, ale i fascynującą legendę. Przyjaźnił się ze Skamandrytami, którym poświęcił osobisty wiersz Do moich przyjaciół. Pytał w nim pół żartem, pół serio:

Co nas ze sobą sprzęgło, poetycka szajko,

Mnie żołnierza prostaka, z dziećmi Apollina,

Czy wspólna silna słabość do wina i kina,

Czy chęć smagania ludzi prawdą jak nahajką?

[…]

A jednak nie… nieprawda… szumnie, hucznie, jurnie

Wy z waszą pieśnią, ja z lancą polecę.

I razem zdobędziemy Polskę jak fortecę,

Którą opanowali łajdaki i durnie.

Niezrównane anegdoty o jego bujnym życiu towarzyskim opowiadał Franciszek Fiszer – barwna postać warszawskich kręgów artystyczno-literackich – o czym pisze Roman Loth w znakomitej książce o Fiszerze Na rogu świata i nieskończoności. Profesor Loth w roku 1992 doprowadził do wydania Wymarszu i innych wspomnień Wieniawy-Długoszowskiego.

Postać Wieniawy ciągle intryguje i fascynuje. Powstało o nim wiele książek, większość z nich dopiero po roku 1989, m.in. Pierwszy ułan Drugiej Rzeczpospolitej i Ulubieniec Cezara Jacka M. Majchrowskiego, Wieniawa. Poeta, żołnierz, dyplomata Witolda Dworzyńskiego, Wieniawa. Szwoleżer na pegazie Mariusza Urbanka. W roku 1998 Elżbieta Grabska i Marek Pytasz w tomie Szuflada generała Wieniawy zebrali pozostałe po nim wiersze i dokumenty, zaś w roku 2002 Wojciech Grochowalski opublikował tom jego Wierszy i piosenek.

Do twórczości poetyckiej Wieniawa już jako generał nie przywiązywał specjalnej wagi. Ale kiedy pisał o Piłsudskim to w odróżnieniu od wielu poetów legionistów, poetów żołnierzy, takich jak Edward Słoński czy Józef Mączka – nie jako o Naczelniku, lecz o człowieku, którego znał osobiście i na co dzień, który cierpi, zmaga się z chorobą, bólem, słabością, czego świadectwem jest rozbudowany formalnie i nad wyraz osobisty wiersz Komendantowi.

Po latach pod względem artystycznym bronią się wiersze patriotyczne Wieniawy: Biada, żołnierzu polski! czy Wieniec pieśni ułańskich o przysiędze powstałe wtedy, gdy żądano od legionistów składania przysięgi na wierność Austrii i Niemcom, czego Piłsudski zakazał stosownym rozkazem.

Popularność zyskały też jego wiersze żartobliwe – piosenki, fraszki, teksty o charakterze kabaretowym, wśród nich prześmiewcze Wierszyki wyborcze. Na ich popularność miał wpływ fakt, że muzykę do nich komponowali np. Ludomir Różycki (Nagłe kochanie) czy Emil Młynarski (Moja para), ale nie tylko, bowiem takie teksty, jak „Konne bombardiery”, Katechizm ułański”, „Polska sportowa” napisał Wieniawa pod melodię odpowiednio „Pije Kuba do Jakuba”, „Bartoszu, Bartoszu”, „Siekiera, motyka…”. Wiele z tych utworów ogłosił pod pseudonimem, ale cała Warszawa domyślała się, kto jest ich autorem… Na koniec nie sposób nie wspomnieć, że jego Fraszki bez jednej klepki Julian Tuwim włączył do opracowanej przez siebie antologii Cztery wieki fraszki polskiej.

____________

Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022

Obchody niepodległości - przejdź do stronyMinisterstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego logo