Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Stanisław Janowski malarz fotografii


W szeregach Legionów służyło około 180 artystów. Można powiedzieć, że wielu z nich trafiło na wojnę prosto z ław Akademii Sztuk Pięknych. Służyli i tworzyli na froncie, w okopowych warunkach. Pomimo brutalności wojny nie zatracili swojej artystycznej wrażliwości. Wśród nich pojawili się m.in. profesorowie ASP Jan Fałat i Leon Wyczółkowski. Byli malarzami wojennymi na froncie wołyńskim. Edward Rydz-Śmigły, późniejszy polityk i marszałek Polski, dał się również poznać jako utalentowany rysownik, szkicujący przede wszystkim pejzaże, ale także karykatury. Jego opiekunem artystycznym w krakowskiej ASP był początkowo Leon Wyczółkowski, a później Teodor Axentowicz. Ważną rolę wśród artystów-legionistów odgrywali również Leopold Gottlieb oraz Stanisław Janowski. Ten ostatni, to żyjący w latach 1866-1942 malarz, scenograf i fotograf. Zamiłowanie do teatru i malarstwa łatwo dostrzec w jego fotografiach. Są bardzo malarskie i niekiedy bardzo teatralne. Na takie spojrzenie Janowskiego mogła wpłynąć atmosfera domu artysty. Janowski był bratem malarki Bronisławy Rychter. Jej twórczość wyróżniała się subtelnością i nastrojowością, a także mistrzowską grą świateł i cieni. Ulubionym tematem jej prac był dwór polski, kościółki i wiejskie chaty oraz pejzaże. Pewna teatralność fotografii Janowskiego mogła natomiast wynikać z faktu, że był mężem Marii Gabrieli Janowskiej (z domu Korwin-Piotrowskiej), która do historii polskiego teatru przeszła pod pseudonimem Gabriela Zapolska, stając się jako pisarka czołową przedstawicielką polskiego naturalizmu. W latach 1901-1910 kierował teatrem żony, dla którego tworzył scenografię.

Janowski uciekał w swych fotografiach w świat malarstwa nie tylko ze względu na siostrę Bronisławę Rychter. Sam studiował malarstwo w krakowskiej Szkole Sztuk Plastycznych, a potem kontynuował studia w monachijskiej Akademii, by w 1912 roku zostać profesorem Wolnej Akademii Sztuki we Lwowie. Malował pejzaże, portrety, sceny rodzajowe i myśliwskie, a w okresie służby w Legionach stworzył wiele rysunków i akwareli o tematyce wojskowej.

Jako żołnierz II Brygady Legionów przez cały okres służby, od 1914 do 1918 roku, dokumentował swymi fotografiami i rysunkami walki Legionów, zwłaszcza II Brygady i 2. pułku ułanów.

Całą żołnierską drogę jaką przebył Stanisław Janowski skrupulatnie odnotowały Wacława Milewska i Maria Zientara w książce Sztuka legionów Polskich i jej twórcy (Kraków 1999). Czytamy tam m.in.:

We wrześniu 1914 roku wstąpił do Legionów Polskich. Do lipca 1915 roku służył w Oddziale Technicznym w Departamencie Wojskowym Naczelnego Komitetu Narodowego, wyjeżdżając na front I i II Brygady jako fotograf i rysownik – korespondent. W sierpniu 1915 roku na własną prośbę został przydzielony do 3. pułku piechoty. W grudniu tego roku otrzymał nominację na chorążego. W marcu 1916 roku przeniósł się do 2. pułku ułanów. Pozostał w nim do końca kampanii wojennej, pełniąc funkcje komendanta oddziału sztabowego. Janowski należał do nielicznej grupy legionowych artystów malarzy, rzeźbiarzy i grafików, których służba podporządkowana była sprawom artystycznym.

Fotografie Janowskiego znajdujące się w zbiorach Polony pokazują, że autor nie tylko odznaczał się wielką wrażliwością malarską, ale też miał niewątpliwy temperament reżysera. Wszystkie zdjęcia są bowiem precyzyjnie ustawione, czy świetnie wyreżyserowane. Tę pierwszą cechę widać choćby w przypadku fotografii W rowach strzeleckich. Jest w niej ewidentny klimat płócien jego mistrza Teodora Axentowicza. I tak jak w niektórych jego obrazach tłem jest śnieg, który daje prezentowanym postaciom dodatkowej poświaty. W podobnym klimacie wykonane są inne fotografie. Artyleryja górska czy Placówka.

W niektórych obrazach widzimy pewne podobieństwo do płócien Kossaków. Janowski wyraźnie unikał w swoich fotografiach ekspresji, kurzu bojowego, Większość zdjęć jest statyczna, czasem ma się wrażenie, że ustawiona.

Widzimy żołnierzy gotowych do strzału, ale nie strzelających. Jeśli widać tam jakiś ogień, to nie jest to ogień bitwy, ale polowej kuchni czy ogniska.

Są oczywiście zdjęcia mniej malarskie, bardziej reportażowe np. Zmiana warty.

Co ciekawe, większość zachowanych zdjęć Janowskiego, którymi dysponuje Polona, przetrwała w formie pocztówek. A jak sugeruje napis na odwrocie, wydane zostały „Nakładem Naczelnego Komitetu Narodowego na cele Legionów”.

Zdjęcia Stanisława Janowskiego posłużyły mu potem do rysunków i kolorowych akwarel. Oglądając je ma się wrażenie, że nie osiągnął w nich takiego mistrzostwa, jakie udało mu się osiągnąć w fotografiach.

 

Zobacz także

Gra w praszczura

„Dziś już wiemy, że Polacy nie pochodzą od bajecznego Assarmotu” napisano dzieciom explicite dopiero w XX wieku, choć historycy sto lat wcześniej starali się skruszyć tego niefortunnego prototurbosłowiańskiego bałwana…