Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Wydajność dziewcząt w wieku szkolnym


Z dziewiętnastowiecznej szkoły wychodził „człowiek błędny, neurasteniczny, wyciśnięty jak cytryna, płodzący nowe kretyniczne dzieci” – stwierdzano w prasie warszawskiej na początku XX wieku.

Broszura Jak się powinny ubierać dziewczęta w wieku szkolnym? prezentowała jedną z prób rozwiązania tego problemu: zastanawiano się, jak uchronić młodzież przed fizyczną degradacją, do której mogą doprowadzić nieodpowiednie ławki i stroje szkolne. Propozycje, które padły w tej dyskusji, ukształtowały w dużym stopniu nowoczesny design i modę.

W 1906 roku w siedmioklasowej żeńskiej szkole handlowej Teodory Raczkowskiej w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 80 odbyło się spotkanie kadry nauczycielskiej z rodzicami uczennic. Można przypuszczać, że zebraniem zawładnęła katastroficzna atmosfera właściwa ówczesnym debatom kręgów lekarskich i pedagogicznych, wróżących degenerację kondycji cielesnej młodych pokoleń nieprzystosowanych do wielkomiejskich warunków życia. Poruszone zostały żywo wówczas dyskutowane tematy związane z francuskimi i niemieckimi badaniami, których alarmujące wyniki dowodziły, że dzieci są przeciążone obowiązkami szkolnymi oraz odnotowywały spadek ich wzrostu, wagi czy tempa reakcji na bodźce. Zaniepokojone Warszawskie Towarzystwo Higieniczne postulowało poddanie szkół kontroli lekarskiej, domagało się regularnych badań „wydajności uczniów”, higienicznego urządzenia budynków i tępienia „szkodliwych nawyknień” – plucia na podłogę oraz onanizmu. Neurastenię, krótkowzroczność i anemię okrzyknięto „chorobami szkolnymi”, a cierpiące na nie pokolenie uważano za przejaw obniżania się „jakości rasy”.

fea

Zalecenia sformułowane na zebraniu podsumował dyrektor i nauczyciel geografii, Wacław Jezierski, w tekście Jak się powinny ubierać dziewczęta w wieku szkolnym? opublikowanym w pierwszym, programowym numerze postępowego czasopisma pedagogicznego „Nowe Tory” oraz w osobnej broszurze. Głównym przedmiotem krytyki uczynił Jezierski noszone przez uczennice gorsety: „Dziewczęta w okresie szkolnym rozrastają się, jak wiadomo, najintensywniej, wobec tego krępowanie ich […] choćby «najhigieniczniejszym» gorsetem, sznurówką, leniuszkiem itp. jest ciężkim grzechem”. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku warszawska publiczność była już nieco oswojona z tą tematyką. Dwadzieścia lat wcześniej, gdy Stanisław Markiewicz organizował krytyczne pogadanki na temat zyskującego rozgłos systemu odzieży wełnianej Gustava Jägera, poruszenie problemów damskiej bielizny zapowiadano w „Kurierze Warszawskim” jako „shoking”. Kiedy jednak Jezierski spisywał swoje postulaty higienicznego ubioru, dziewczę w wieku szkolnym zaistniało już jako byt w pełni cielesny – co właśnie mocno zaciśnięty gorset miał niwelować – a w dodatku wizualnie spenetrowany przy pomocy promieni Röntgena. Prześwietlenia ciała kobiecego „w pełnym spacerowym kostiumie” zaprezentował w 1901 roku w prasie medycznej doktor Czesław Barszczewski. Jego artykuł odbił się szerokim echem, został przedrukowany w „Dobrej Gospodyni” oraz wydany jako osobna broszura, przyczyniając się do utrwalenia nowego spojrzenia na ludzkie ciało.

566482 7

Jezierski powoływał się na wyniki obserwacji Barszczewskiego: zasznurowana kobieta zużywa o jedną trzecią mniej tlenu, co prowadzi do zaburzeń krążenia i przemiany materii. Z powodu gorsetu cierpi także wątroba (pojawia się nawet groźba raka) i dochodzi do trwałego zniekształcenia „topografii jamy brzusznej”, nie wspominając o zaniku „naturalnej formy” bioder i klatki piersiowej.

Opracowany został więc nowy model stroju szkolnego – pozbawiony gorsetu. Zgodnie ze wzorami „sukni zreformowanej”, ciężar wszystkich warstw ubioru opierać się miał na ramionach zamiast na biodrach, by zapewnić swobodę ruchów i „nie uciskać miękkich części tułowia”. Do stanika pozbawionego fiszbin, listew czy innych drutów przypinane miały być majtki, podwiązki i halka lub szarawary (zalecano jednak te drugie jako dogodne „przy dokazywaniu, podczas wycieczek”). Niektóre części stroju podtrzymywane mogły być także przez specjalne szelki uformowane z przodu w kształt litery Y „by nie ugniatać piersi”.

693660 7

Ostatnim elementem higienicznego ubioru miały stać się buty zaprojektowane z myślą o „naturalnym” kształcie stopy przez niemieckiego architekta, Paula Schultze-Naumburga. Wykorzystane przez Jezierskiego ilustracje z jego publikacji odsłaniają szersze pole znaczeń higienistycznych koncepcji – od propagowanej przez Schultze-Naumburga „kultury ciała” klasy średniej po późniejsze koncepcje architekta wykładane w Kunst und Rasse. W tłumaczonej ówcześnie na język polski Estetyce mieszkania autor wyjaśniał, że skutki noszenia modnego obuwia i gorsetów równają się kalectwu, będącemu zewnętrznym przejawem „rasowej degeneracji”.

693660 8

Barszczewski i Jezierski zaznaczali, że problemu nie rozwiąże sama propozycja higienicznego ubioru. Któż mógłby zagwarantować, że pozbawiona sztywnego pancerza dziewczynka będzie potrafiła poprawnie siedzieć i nie będzie się garbić? „Wojna zatem przeciw gorsetom winna być tak prowadzona, aby dziewczęta przez rozsądne i hygieniczne wychowanie mogły być tak wzmocnione, a ich układ mięśniowy tak dobrze rozwinięty, aby w przyszłości mogły obywać się bez gorsetów”. Nową kontrolę nad ciałami dziewcząt – słabymi, niesamodzielnymi, skłonnymi do naśladownictwa, jak stwierdzali ówcześni pedagodzy – miały sprawować coraz popularniejsze reżimy gimnastyczne oraz „funkcjonalne” sprzęty, jak zalecane przez Jezierskiego ławki opracowane przez towarzystwo „Uranja” (z blatem wysuwanym, dostosowywanym do ucznia, lub z blatem wyciętym, nie uciskającym klatki piersiowej), czy niemieckie ławki Wilhelma Rettiga.

Pozostawało kluczowe pytanie, czy ciała symbolicznie „miękkich” dziewczynek po zdjęciu gorsetu poświęcą swój rozwój przypisanej im przez higienistów funkcji rodzenia zdrowych dzieci. Czy można zaufać istotom do tej pory uważanym za moralnie niestabilne, dopóki zapewniana przez gorset pozycja wyprostowana nie zostanie przez nie „uwewnętrzniona”? Wątpliwości te towarzyszyły ugruntowanemu u progu XX wieku antyfeministycznemu frontowi walki z gorsetem, kładącemu eugeniczne podstawy pod rozwój designu. Być może zatem ówczesny opór kobiet wobec „flądrowatej” sukni reformowanej (określenie to przytaczał Schultze-Naumburg) da się interpretować w innych kategoriach niż tylko zniewolenie modą.

 

Licencja Creative Commons
Wydajność dziewcząt w wieku szkolnym by Katarzyna Adamska is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

wzalu_fea

W żalu najczystszym

W żalu najczystszym to dzieło wyjątkowe nie tylko ze względu na jego osobisty charakter. Baczyński przyozdobił czterdziestostronicową książeczkę własnoręcznie malowanymi akwarelkami i inicjałami, upodabniając ją do średniowiecznego rękopisu.


aa3741651

Warszawa 1762

Plan ten jest najwybitniejszym dziełem warszawskiej kartografii osiemnastego stulecia. Zadedykowano go zleceniodawcy, marszałkowi wielkiemu koronnemu Franciszkowi Bielińskiemu, który był inicjatorem modernizacji Warszawy oraz przewodniczył Komisji Brukowej, mającej na celu poprawę warunków sanitarnych w stolicy.


krawiec_fea

Kto nie je zupy, ten umrzeć musi

Złota różdżka – książeczka, w której krawiec obcina palce, niejadek umiera, a dziewczynka z zapałkami spala się na popiół. Makabra i groteska, a jednocześnie wpadające w ucho rymy i wdzięczne ilustracje spowodowały, że była to jedna z najpopularniejszych dziecięcych lektur.


swistaki

Rzeź tatrzańskich misiomyszy

Zwyczaj tępienia świstaków nie wynikał ze szkodliwości tego zwierza, lecz z obsesji podhalańczyków na punkcie rzekomych właściwości świstaczego sadła. W przypadku gdy schorowany góral zastosował zewnętrznie lub wewnętrznie świstacze sadło i pomimo tego umarł, znaczyło to, że najwyraźniej śmierć była mu pisana, umrzeć musiał i sam zdecydował, że na umieranie pora.