Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Ogonki w świątyni Wenery czyli Bodoni drukuje po polsku


W zbiorach Polony natrafić można na rozmaite cymelia. Wśród nich znajdziemy drugie polskie wydanie przekładu poematu Monteskiusza Świątynia Wenery w Knidos wydrukowane w 1807 roku w Parmie. Jan Feliks Tarnowski (1777-1842), senator Królestwa Polskiego i autor prac historycznych a z zamiłowania kolekcjoner, zamówił je u włoskiego typografa i drukarza okresu oświecenia – Giambattisty Bodoniego, zwanego „królem drukarzy”.

swiatynia wenery_4

Fragment strony tytułowej „Świątyni Wenery w Knidos”, Officina Bodoni, Parma 1807.

Charles Louis de Secondat baron de la Brède et de Montesquieu opublikował Le Temple de Gnide w 1725 roku.  Był to utwór o lekkiej i frywolnej treści, napisany pięknym językiem. Wydanie przekładu zamówione w oficynie Bodoniego przez Jana F. Tarnowskiego jest hołdem „cieniom Józefa Szymanowskiego” (1748-1801), poety, autora sielanek i erotyków oraz tłumacza pierwszego polskiego wydania Świątyni opublikowanego w 1776 roku. Utwór bardzo ceniony przez współczesnych poety nie przetrwał niestety próby czasu. Drugie wydanie może być jednak dla nas ciekawe ze względów typograficzno-edytorskich. Ci, którzy mieli okazję wziąć tę niewielką książkę do ręki, będą pod wrażeniem najwyższej jakości papieru i niezwykłej precyzji druku. Nie jest to przypadek. Świątyna Wenery w Knidos wyszła spod prasy drukarskiej jednego z najwybitniejszych drukarzy przełomu XVIII i XIX wieku.

Portret Giambattisty Bodoniego, „Manuale Tipografico”, Parma 1818

Portret Giambattisty Bodoniego, „Manuale Tipografico”, Parma 1818.

Giambattista Bodoni (1740-1813) był powszechnie podziwianym wydawcą, drukarzem, twórcą krojów pism i wybitnym grawerem stempli drukarskich swojej epoki. Będąc synem drukarza, wdrażał się do swego zawodu od dzieciństwa. W wieku 28 lat został poproszony przez Ferdynanda księcia Parmy o stworzenie książęcej drukarni i oficyny wydawniczej (Stamperia Reale). W oficynie prowadzonej przez Bodoniego ukazało się wiele utworów w językach: włoskim, greckim, łacińskim i innych. Dzięki książęcej opiece Bodoni stosował najwyższej jakości papiery i materiały drukarskie, co w połączeniu z wyrafinowaną, a zarazem prostą i elegancką formą składu drukarskiego dawało niezwykłe rezultaty. Wśród najbardziej sławnych druków można wyróżnić wydania dzieł Horacego (1791) i Angelo Poliziano (1795), Jerozolimę wyzwoloną Tassa (1806) i drukowany w 155 językach i 97 różnych alfabetach tekst Modlitwy Pańskiej (Oratio dominica in CLV linguas versa et exoticis characteribus plerumque expressa, 1806) czy Iliadę Homera (1808).

Antykwa klasycystyczna projektu Giambattisty Bodoniego w „Manuale Tipografico”, Parma 1818

Antykwa klasycystyczna projektu Giambattisty Bodoniego w „Manuale Tipografico”, Parma 1818.

Bodoni, prowadząc przez kilkadziesiąt lat oficynę wydawniczą, udoskonalił formę antykwy tworząc „nowoczesny” styl (nazywany dziś klasycystycznym), na którym opierały się najpiękniejsze formy liternicze jego czasów. Bodoni był wielkim wielbicielem prac Johna Baskerville’a – twórcy antykwy barokowej. Studiował również projekty czcionek Pierre’a Simona Fourniera i Françoisa Ambroise’a Didota i choć jego czcionki były inspirowane pracami tych artystów, zwłaszcza Didota, nie ma wątpliwości że Bodoni stworzył swój niepowtarzalny styl. Udało mu się to osiągnąć dzięki bezprecedensowemu poziomowi technicznego wyrafinowania, pozwalającemu wiernie odtworzyć formy liter z bardzo cienkimi włosowatymi kreskami, zestawionymi z grubszymi liniami kresek głównych. Krój pisma z 1790 roku, znany pod nazwą Bodoni, posiada już cechy typowe dla późniejszych antykw innych twórców. Kroje pism Giambattisty Bodoniego są najlepszym przykładem rozwoju typograficznego przełomu XVIII i XIX wieku. Różnią się od poprzednich – barokowych pionową osią cieniowania liter okrągłych, dużym kontrastem, zestawieniem grubych linii kresek głównych liter z subtelnymi, włosowatymi liniami szeryfów. Do zamówionego przez Tarnowskiego wydania Świątyni Wenery w Knidos włoski mistrz typografii zastosował czcionki swojego projektu, a ponieważ była to pierwsza (i zapewne jedyna) książka drukowana w jego oficynie w języku polskim, specjalnie zaprojektował i wykonał litery z polskimi znakami diakrytycznymi, zwanymi dziś popularnie „ogonkami”. Ich kształt i forma współcześnie zaskakują. Nie są zgodne z wyglądem, jaki dziś uważamy za poprawny. Kropka nad „ż” przypomina przecinek. Ogonek w literze „ę” jest rozłączony od „e”, kreska ukośna w „ł” ma kształt falki. Całość jednak wygląda spójnie i nie wyróżnia się w szarości kolumny. Chociaż kształt ‘ogonków’ może dzisiaj dziwić, pamiętajmy, że wygląd polskich znaków diakrytycznych nie był wtedy jeszcze w pełni określony i zdarzały się czcionki z prostą kreską zamiast zakrzywionego ogonka w literach „ę” i „ą”.

Polskie znaki diakrytyczne zaprojektowane przez Giambattistę Bodoniego do wydania „Świątyni Wenery w Knidos”, Officina Bodoni, Parma 1807

Polskie znaki diakrytyczne zaprojektowane przez Giambattistę Bodoniego do wydania „Świątyni Wenery w Knidos”, Officina Bodoni, Parma 1807.

Nie wiemy dziś, jak się udało Janowi Tarnowskiemu zamówić druk w oficynie tak sławnego drukarza jak Bodoni, który był nazywany „królem drukarzy i drukarzem królów”. Czy były to znajomości czy hojna zapłata? Wartą uwagi jest jednak sylwetka samego zamawiającego. Jan Feliks Tarnowski i jego żona Waleria ze Stroynowskich byli miłośnikami sztuki i kolekcjonerami, twórcami tzw. kolekcji dzikowskiej. W 1830 roku Tarnowscy postanowili przenieść się na stałe z Warszawy do Dzikowa, gdzie zgromadzili imponujące zbiory. Kolekcja dzikowska pod koniec XIX wieku posiadała kilkaset dzieł największych mistrzów malarstwa polskiego i europejskiego (m.in. Tycjana, Rubensa i Rembrandta). Jej archiwum i biblioteka przechowywały nie tylko rodzinne dokumenty, ale również najważniejsze zabytki historii i języka polskiego. Kolekcja uległa jednak rozproszeniu, a jej część jest obecnie przechowywana w Bibliotece Narodowej.

manuale_2

Również i Giambatista Bodoni w ciągu swojego życia zgromadził olbrzymią kolekcję – ponad 400 kompletów czcionek zaprojektowanych i wyciętych przez „króla drukarzy”. Znalazły się one w jego opus magnum: Manuale Tipografico, wydanym pośmiertnie w 1818 roku przez wdowę po drukarzu. W przedmowie do swego dzieła Bodoni wyróżnił cztery zasady i wartości, które stanowią o pięknie rodziny kroju pisma. Pierwsza to jednorodność i jednolitość konstrukcji, zrozumienie, że wiele znaków alfabetu ma podobne elementy wspólne i że muszą być one dokładnie takie same w każdym ze znaków. Druga to elegancja połączona z ostrością i dokładnym wycięciem stalowego stempla, który da matrycę, z której można uzyskać doskonałe znaki liter, ostre i delikatne. Trzecią zasadą jest dobry smak: drukarz musi pozostać wierny prostocie i nigdy nie zapomnieć o „długu” wobec najlepiej wykreślonych liter w przeszłości. Czwarta i ostatnia zasada, jak mówi Bodoni, to urok, jakość trudna do zdefiniowania, ale obecna w tych literach, które dają wrażenie, że powstały nie w bierności lub w pośpiechu, ale jako spokojny rezultat aktu miłości.

 

Licencja Creative Commons
Ogonki w świątyni Wenery czyli Bodoni drukuje po polsku by Magdalena Frankowska i Artur Frankowski is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Zobacz także

Jak czytać Bogurodzicę?

Nie dysponujemy nagraniami ze średniowiecza, ale dzięki badaniom nad historią języka polskiego i dziejami zmian fonetycznych możemy podejmować próby rekonstrukcji tego, jak mogły brzmieć najstarsze polskie teksty w czasach, gdy je spisywano.


Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…