Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Andrzej Dobosz poleca. Odmiany pograniczności. Szkice o literaturze współczesnej i najnowszej. Red. Zbigniew Chojnowski. Instytut Literatury. Kraków 2020


Profesor Zbigniew Chojnowski we wstępie pisze: „Tom szkiców Odmiany pograniczności jest przedstawieniem prób wniknięcia we współczesne i najnowsze utwory poetyckie oraz prozatorskie, w których dochodzi do napięć i przecięć rozmaitych granic (…)

Pograniczność jako zjawisko literackie jest złożone i przebogate, dlatego jej odmian jest i będzie coraz więcej”.

Szkice różnych autorów poświęcone są twórczości: Paula Celana, Tadeusza Gajcego, Jacka Kaczmarskiego, Szczepana Kopyta, Doroty Masłowskiej, Mariana Kisiela, Macieja Lepianki, Marka Bieńczyka, Ziemowita Szczerka, Anny Krół, Agnieszki Osieckiej i innych.

Anna Spiechowicz napisała tekst pt. Przeinaczono moje śpiewki: By się stawały tym, czym nie są. Twórczość Jacka Kaczmarskiego – nieporozumienia i problemy metodologiczne. Odsyłam do przeczytania tekstu, w którym autorka, pisząc o bardzo znanej piosence Mury,stwierdza, że nie jest to utwór o obaleniu władzy, ale – jak mówił sam autor „pieśń o samotności artysty. Kaczmarski wielokrotnie odnosił się do tej błędnej interpretacji:

„(…) No i napisałem Mury, czyli słowa do istniejącej melodii, mówiące o tym, jak utwór przestaje być własnością autora, stając się własnością tłumu”.

Warto wspomnieć, że pieśń zainspirowana jest utworem Lluisa Llacha L’estaca, co można tłumaczyć jako Pal.

Po wybuchu stanu wojennego Jacek Kaczmarski znalazł się w Paryżu. Wtedy też pod numerem 56/58 na rue Saint-Sabin niedaleko Placu Bastylii, powstała piwnica „Nasza wiosna”,  założona przez architekta Grzegorza Wróblewskiego. Każdego wieczoru spotykaliśmy się w niej na spontanicznie organizowanych  koncertach Jacka Kaczmarskiego.

W tym niewielkim pomieszczeniu siedzieliśmy na podłodze będącej właściwie klepiskiem – ubitą ziemią. Na wieczorach tych pamiętam spotkania z Natanem Tenenbaumem,  Natalią Gorbaniewską, Jackiem Bierezinem.

Autorką piosenek była również Agnieszka Osiecka.  Poświęcony jej biograficzny szkic Pauliny Potasińskiej nosi tytuł „Ja i tak więcej mówię o sobie, niż to jest w Polsce przyjęte”. Agnieszka Osiecka o sobie i ”pokoleniu okularników”.  Zwierzenia i niedozwierzenia…

Agnieszkę poznałem w roku 1953 na Uniwersytecie Warszawskim. Studiowała wtedy na wydziale dziennikarstwa. Jerzy Pomianowski prowadził  na nim seminarium z krytyki teatralnej, na które również chodziłem. Kilka lat później Marek Hłasko zaprowadził mnie na Saską Kępę, gdzie mieszkała z mamą Marią ze Sztechmanów, bibliotekarką. Ojciec Wiktor Osiecki był muzykiem, pianistą i kompozytorem muzyki rozrywkowej. O rodzicach pisała tak:

„… ojciec, przy niemej zgodzie mamy, ukrył mnie pod kloszem. Zbudował szczelną barykadę między mną a światem: chodziłam na francuski i niemiecki do pani Heller (…), jeżdziłam taksówką na angielski do metodystów, a pływać uczyła mnie instruktorka, pani Buba. Ojciec chciał nawet, żebym się nauczyła prowadzić szybowiec, ale nas  strażnik wyrzucił. Aha, nie wolno mi było czytać gazet!” A pływaczką była doskonałą.

„Kiedy byłam pływaczką i dużo pływałam w Wiśle, nauczyłam się wychodzić z wiru, uciekać. Wystarczy mocno odbić się od dna i skoczyć w górę, po skosie”.

Oczywiście był również rok 1955 i Studencki Teatr Satyryków (STS), z którym Agnieszka związała się na wiele lat, pisząc skecze, teksty piosenek…

Z zespołem podróżowała po Europie. We Francji zaprzyjaźniła się z Jerzym Giedroyciem i kręgiem paryskiej Kultury.

Agnieszka zdawała sobie sprawę z postępujących w Polsce zmian:

„Ominęło mnie coś bardzo ważnego: dojrzewanie mego pokolenia. Po prostu żyłam tak, jakby nie było siedemdziesiątego szóstego roku. Ludzie wtedy zaczęli rosnąć jak na drożdżach, potężniały protesty społeczne, coraz wyraźniej rysowała się potrzeba totalnej odmiany, a ja wciąż grzebałam się w tak zwanym socjalizmie o ludzkiej twarzy. Michnik kiedyś powiedział: «Agnieszka nigdy nie zrozumiała demokratycznej opozycji lat siedemdziesiątych»”.

Odmiany pograniczności. Szkice o literaturze współczesnej i najnowszej. Red. Zbigniew Chojnowski  w POLONIE