Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Antoni Słonimski oczami literaturoznawców


Uprawiał poezję, prozę i dramat. I to z wielkim powodzeniem. Równie wielka celność i głębia spostrzeżeń cechowała jego felietonistykę i reportaż, krytykę teatralną oraz filmową. A przecież pisał także na potrzeby kabaretu i dla prasy codziennej. Ogromną popularność zyskały  ponadto jego wspomnienia. W dwudziestoleciu międzywojennym należał do grona najważniejszych przedstawicieli środowiska literackiego, przede wszystkim jako członek legendarnej grupy poetyckiej Skamander. Cieszył się niezwykłym autorytetem i po wojnie, gdy przyjął postawę opozycyjną wobec coraz bardziej opresyjnego systemu politycznego Polski Ludowej. Jego najważniejsze książki to m.in.: zbiór wierszy Godzina poezji, tom szkiców Gwałt na Melpomenie czy zbiór memuarów Alfabet wspomnień.

O życiowych perypetiach Słonimskiego pisałem kilka lat temu z okazji rocznicy jego śmierci, dzisiaj – w sto trzydziestą rocznicę urodzin pisarza – chciałbym przyjrzeć się temu, jak oceniali jego wielogatunkową twórczość badacze literatury oraz krytycy literaccy. O urodzonym w Warszawie 15 listopada 1895 roku Antonim Słonimskim Julian Krzyżanowski pisał jako o „drugim obok Tuwima filarze Skamandra”, który „Rozgłos zdobyty wierszami publicystycznymi […] ugruntował liryką osobistą, bardzo opanowaną, w której dźwięczały tony elegijno-refleksyjne, znamienne dla poety intelektualisty”. Autor Dziejów literatury polskiej podkreślał ogromne znaczenie wiersza Alarm, napisanego po najeździe Niemiec hitlerowskich na Polskę. Badacz zwracał też uwagę na wyjątkowe poczucie humoru, jakim zaprawione są powieści i komedie Słonimskiego: „przezabawne, pełne aktualności, ujmowane karykaturalnie obrazy z życia burżuazji warszawskiej, nie pozbawione akcentów politycznych”.

Jarosław Marek Rymkiewicz akcentował pojawiające się w liryce Słonimskiego wcielenie „poety-żonglera” lub „poety-akrobaty”, bliskie wcieleniu „poety-prestidigitatora” u Juliana Tuwima oraz „poety kuglarza” u Kazimierza Wierzyńskiego. Do najważniejszych wierszy wczesnego okresu twórczości tego poety zaliczył Rymkiewicz zgoła modernistyczny i parnasistowski wiersz Żal, który „może być odczytany jako nieświadomie napisana ars poetica Słonimskiego. Animowany przez wrażliwość modernistyczną, jest on bowiem jednocześnie próbą ustanowienia dystansu wobec tej wrażliwości przez sam fakt ujawnienia jej i opisania. Sentymentalne uczucia są w nim lekko zironizowane, nie przestając jednak być przez to sentymentalnymi uczuciami […]. Ale choć wzięte w ironiczny cudzysłów, modernistyczne słowa-klucze – tęsknota, dal, żal – działają w tym wierszu tak, jak działały w wierszach polskich modernistów. Znaczą bowiem – i mają znaczyć z zamiaru autorskiego – nieskończenie wiele, a więc tyle, co i niegdyś”.

Prozie Słonimskiego, zwłaszcza powieściom Teatr w więzieniu oraz Torpeda czasu, przyjrzała się bliżej Alina Brodzka,. Według badaczki ta ostatnia powstała w poetyce prozy fantastyczno-naukowej skodyfikowanej przez Jules’a Verne’a i Herberta George’a Wellsa. Co ciekawe, autor nie opisuje podróży do przyszłości, lecz do przeszłości, mianowicie do roku 1795. A jednak spełniający się w tej narracji eksperyment „podporządkowany jest idei przeciwstawnej pomysłom przeobrażenia ludzkości za pomocą instrumentalnych działań. Interwencja w przebieg historii, próba racjonalnej korektury losów społecznych świata poprzez eliminację wojen, przerwanie «wielkiego łańcucha zbrodni», dewastacji wartości twórczych, okazuje się zamierzeniem chybionym: niemożliwe jest proste przeniesienie naukowych zasad doświadczalnych w sferę działań społecznych; współkształtowanie procesów historii wymaga również swoistej wiedzy”. Przy okazji Brodzka podkreśliła związki Torpedy czasu z Mirandą Antoniego Langego, przedstawiciela Młodej Polski.

Dla Włodzimierza Maciąga autor poematów Czarna wiosna oraz Oko w oko był przede wszystkim poetą i w dziedzinie liryki należy upatrywać jego największych osiągnięć, zwłaszcza, że dojrzała twórczość liryczna Słonimskiego rozwijała się w dwu kierunkach: „Broniła praw każdego człowieka do osobistych uczuć, broniła sentymentalizmu jako wartości niosącej oczyszczenie z wojennej katastrofy. A następnie – w oparciu o racjonalistyczne zaufanie w postęp cywilizacji – stała się narzędziem protestu przeciw krzywdzie i nietolerancji, narzędziem obrony klasycznych wartości kultury”.

Uwagę na poezji Słonimskiego skupił również Jerzy Kwiatkowski, wskazując na skłonność poety do stylizacji oraz pastiszu, do poetyki prozaizacji i kolokwializacji. Według Kwiatkowskiego twórca: „manifestował humanitaryzm i pacyfizm, prowadził spór z poezją, którą pragnąłby modnie potępić, ale w ostatniej chwili wycofywał się; głosił XX-wieczne bohaterstwo sportu; roztrząsał problem patriotyzmu i kosmopolityzmu”. Ponadto: „lubił wprowadzać do poezji nowoczesne, scjentyficzne słownictwo i – traktowany z pewnym przymrużeniem oka – styl informacyjno-naukowy. Ale obok tej tendencji wystąpiła także i inna, nastawiona na językową potoczność i charakterystyczność: należy tu Rozmowa z rodakiem (z tomu Droga na Wschód), starym Żydem warszawskim spotkanym w Jerozolimie – jeden z najpiękniejszych wierszy Słonimskiego”.

Alina Kowalczykowa, znająca na wylot zarówno biografię, jak i dorobek pisarza, poczyniła wiele uwag na temat jego eseistyki. Podkreśliła wagę publikowanych na łamach „Wiadomości Literackich” przez dwanaście lat Kronik tygodniowych, zestawiając je z kronikami Bolesława Prusa i akcentując ich: „bezkompromisowość, dowcip, ogromny talent polemiczny autora. Gwałtowność i styl ataków personalnych zdumiewają dzisiejszego czytelnika; lecz bezlitosne wykpiwanie przeciwników, skądinąd często godnych szacunku, na tle obyczajów dziennikarskich dwudziestolecia międzywojennego nie były tak rażące. Repliki i rzucane na Słonimskiego inwektywy często miały ton jeszcze bardziej agresywny”.

Nie inaczej było po wojnie, gdy Słonimski pisał najpierw Wspomnienia warszawskie, a później Alfabet wspomnień. Pierwsza z tych książek: „to doskonały dokument obyczajowy, chroniący od zapomnienia i atmosferę owych lat z początku wieku, i barwne postaci warszawskich oryginałów” – skonstatowała Kowalczykowa. „Druga książka zawiera „wspomnienia o zmarłych przyjaciołach i znajomych (a także hasła przedmiotowe), interesujące i charakterystyczne migawki z kontaktów towarzyskich poety. Żywa (i nieraz zjadliwa) bystrość intelektualna, pozwalająca często w kilku zaledwie zdaniach celnie scharakteryzować wybraną postać, łączy się tu z nutą sentymentu dla wydarzeń odległych”. A przecież jest Słonimski także autorem felietonów publikowanych na łamach „Szpilek” pod wspólnym tytułem Załatwione odmownie oraz dwu stylizowanych monologów składających się na tom Jawa i mrzonka. Co charakteryzuje te dziełka? Jak powiada Kowalczykowa: „Talent parodystyczny, umiejętne łączenie liryzmu wspomnień z ironicznym wobec nich dystansem, niezwykła zdolność podchwycenia stylu, języka i myśli różnych środowisk”. Trzeba dodać, że pod koniec życia pisarz drukował na łamach „Tygodnika Powszechnego” co dwa tygodnie felietony, które złożyły się na zbiór Obecność.

Na koniec oddam głos Annie Nasiłowskiej, autorce najnowszej Historii literatury polskiej, bowiem zwróciła ona uwagę na pozycję społeczną pisarza w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku: „W 1964 był jednym z inicjatorów tzw. Listu 34, pierwszego otwartego apelu do władz, upominającego się o wolność słowa, w 1968 roku protestował przeciwko inspirowanej przez nacjonalistyczny odłam w obrębie partii fali antysemityzmu, udzielał pomocy zagrożonym, zatrudnił Adama Michnika jako swego osobistego sekretarza, w 1975 – inicjował protesty przeciwko planowanym zmianom w konstytucji, z których władze, pod naporem opinii, musiały się wycofać”.

Antoni Słonimski zmarł 4 lipca 1976 roku w Warszawie (z powodu ran, jakie odniósł w wypadku samochodowym w Konstancinie-Jeziornej). Został pochowany w na cmentarzu w Laskach pod Warszawą.

Więcej informacji o jego biografii, a także wielorodzajowej twórczości literackiej pisaliśmy już w POLONIE.