Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Andrzej Dobosz poleca. Jan Tomkowski. „Słoneczne gospodarstwoˮ. Tom 2. Kraków 2023


Wracam do Jana Tomkowskiego i jego drugiego tomu szkiców o literaturze polskiej.  W dalszym ciągu bardzo polecam lekturę tej książki uczniom szkół.

W drugim tomie, mającym pięć części, autor zajmuje się twórczością Stanisława Wyspiańskiego, Juliana Tuwima, Witolda Gombrowicza, Tadeusza Brezy, Stanisława Grochowiaka, Marka Nowakowskiego, żeby skończyć na Zbigniewie Herbercie.

Tom zaczyna się analizą dzieł Stanisława Wyspiańskiego: Wesela, Warszawianki, Nocy listopadowej, Wyzwolenia. Jego debiutem. Znaczeniem miasta Krakowa:

Kraków przełomu XIX I XX wieku był zresztą miastem pod każdym względem nietypowym, odmiennym od innych miast polskich. Ponieważ znajdował się tam Wawel i groby królewskie, kościół Mariacki i Uniwersytet Jagielloński, pretendował słusznie do miana historycznej stolicy Polski. Widziano w nim symbol narodowej tradycji… Jednak żyjąc głównie wspomnieniami downej świetności, Kraków rozwijał się znacznie wolniej niż inne miasta w zaborze austriackim (…).

Dopiero w latach 90. XIX wieku … po śmierci Matejki – rozpoczyna się tak zwany renesans młodopolski”. Pojawiają się Zenon Przesmycki, Tadeusz Pawlikowski zajmujący się teatrem miejskim – „rozpoczyna się najświetniejszy zapewne okres tej sceny”.

W krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pojawiają się nowi profesorowie: Julian Fałat, Jan Stanisławski, Jacek Malczewski. Za sprawą Stanisława Przybyszewskiego dostojnych mieszczan bulwersuje nieznana dotąd, bardzo malownicza grupa społeczna – cyganeria artystyczna. Przeciwstawia się ona mieszczańskim kodeksom i obyczajom, kwestionuje wartości takie jak dom, rodzina, dobrobyt materialny. Niejako pod skrzydłami Przybyszewskiego debiutuje Stanisław Wyspiański, początkowo jako kierownik artystyczny krakowskiego Życia” – obok późniejszej Chimery” najważniejszego czasopisma modernistów.

Twórczość literacka Stanisława Wyspiańskiego to są lata późniejsze, gdy autor Wesela dobiega trzydziestki. Ma przed sobą jeszcze dziewięć lat życia. A jego rytm rozwoju artystycznego oraz skala zainteresowań malarza i grafika, a później także ilustratora książek, typografa, autora plakatów, projektanta witraży, mebli i wnętrz, wreszcie nieformalnego reżysera teatralnego i scenografa, muszą budzić podziw”.

W rozdziale Samotnik i gospodarz Jan Tomkowski bardzo interesująco przedstawia nieznane powszechnie elementy biografii Wyspiańskiego, korzystając z jego korespondencji i wspomnień o nim.

Przejmujące jest zwrócenie uwagi Tomkowskiego na przełom, który uczynił z Wyspiańskiego twórcę niewzruszonego w swych poglądach, odpornego nie tylko na złośliwości, ale i na życzliwe rady, podobnego do twierdzy opierającej się całemu światu.  

Dwudziestojednoletni Wyspiański w liście do Tadeusza Stryjeńskiego pisze:

(…) choćbym miał zostać sam, to ja sobie dam radę, ja pójdę sam i potrafię tam dojść gdzie chcę muszę dojść choćbym miał łapać po drodze wszystko rwać wszystkie węzły nie chcę niczego znać oprócz moich ideałów i moich marzeń jak miłować jedyną moją prawdę nie dam się zaprzęgnąć do innego wozu ja chcę jechać na wozie ja muszę doprowadzić do tego tego będę miał za przyjaciela kto przede mną nie będzie taił nic i nic ukrywał i dlatego chcę w pana wierzyć i proszę aby pan mi zawsze bezwzględnie wszystko powiedział, ale od nikogo innego uwag przyjmować nie będę kto mnie nie rozumie potrafię zostawić go po drodze i pójdę sam dalej (…).

Przejmująco wspomina pisarza w Dożynkach w Węgrzcach  malarz, rysownik i grafik, współtwórca krakowskiego kabaretu Zielony Balonik, Kazimierz Sichulski. Sichulski planował napisać dramat Dożynki. Chciał opisać to, co zastał w Węgrzcach, w podkrakowskim wiejskim domu Wyspiańskiego. Nie napisał.

Ujrzałem Wielkiego Twórcę znieruchomiałego, w fotelu za stołem, w prostej dość izbie o zakratowanych oknach, przez które przedzierały się promienie popołudniowego słońca. (…) począwszy od sąsiedniej izby, odbywały się huczne dożynki”, z muzyką i tupotem tańczących. Na bladej twarzy Wyspiańskiego igrał uśmiech: witał nas serdecznie i patrząc na mnie swymi o przepięknym wyrazie oczami, rzekł: Jaki pan młody, ładny, ile to pan może jeszcze zrobić – i opuścił smutno głowę jakby w przeczuciu rychłego swego końca. Trudno było co powiedzieć, czułem mocne ściskanie w gardle, czuliśmy to z Boehmem doskonale, zamilkliśmy.

Wtem z hałasem wpadła gromada młodzieży wiejskiej z dorodną młodą dziewczyną (…).

Wtargnęło młode życie do smutnej izby. Dziewczyna, ukląkłszy przed Wyspiańskim, podała Mu wieniec uwity z kłosów zdobnych makiem i bławatkami: pierwsze plony z jego własnej ziemi. Chwila zaiste dziwnie osobliwa”. Wyspiański zapłakał.

Jan Tomkowski. „Słoneczne gospodarstwoˮ w POLONIE