Polona/Blog http://blog.polona.pl Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Thu, 13 Aug 2026 05:16:12 +0000 pl hourly 1 WP-MTV Homeryda Józef Wittlin https://blog.polona.pl/2026/08/homeryda-jozef-wittlin/ Thu, 13 Aug 2026 05:16:12 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/08/homeryda-jozef-wittlin/ Był poetą, ale także prozaikiem. Do jego najwybitniejszych osiągnięć zaliczyć trzeba zbiór wierszy Hymny oraz powieść Sól ziemi. Z powodzeniem uprawiał ponadto eseistykę, czego wyrazem jest tom szkiców Orfeusz w piekle XX wieku. Osobną dziedziną w jego literackiej praktyce okazała się sztuka przekładu. To jemu zawdzięczamy tłumaczenia Odysei Homera, Wilka stepowego Hermanna Hessego czy Pinokia Carla Collodiego. Niestety, Józef Wittlin w czasach PRL-u należał do pisarzy rzadko wydawanych, a jego utwory omawiano głównie w kręgu polonistyki uniwersyteckiej. Urodził się w Dmytrowie na Podolu 17 sierpnia 1896 roku – zatem sto trzydzieści lat temu.

Zadebiutował w roku 1912 wierszem Prolog poświęconym Zygmuntowi Krasińskiemu, a opublikowanym w piśmie „Wici”. Był wówczas uczniem gimnazjum we Lwowie. Rok później nawiązał współpracę ze „Słowem Polskim”. W roku 1914 był już żołnierzem Legionu Wschodniego, rozwiązanego po kilku miesiącach, gdy legioniści odmówili złożenia przysięgi obowiązującej w armii austriackiej. W 1915 odnalazł się w Wiedniu, gdzie ukończył szkołę średnią i podjął studia z zakresu filozofii, literatury oraz językoznawstwa. Cóż, rok później wcielono go do wojska austriackiego. Służył w batalionie piechoty. Z uwagi na to, że podczas służby notorycznie używał języka polskiego zamiast niemieckiego, został wysłany do karnej jednostki w Kraśniku. Wtedy zaczęły się jego kłopoty zdrowotne. Zachorował na szkarlatynę, jednak z wojska został zwolniony dopiero w 1918 roku. Wrócił do Lwowa – któremu po latach, bo w roku 1946 poświęcił broszurę Mój Lwów gdzie kontynuował przerwane studia. W 1919 podjął pracę nauczycielską i związał się z dwutygodnikiem „Zdrój”, wydawanym w Poznaniu i skupiającym pisarzy uprawiających twórczość w duchu ekspresjonizmu, wśród których znaleźli się: bracia Jerzy i Witold Hulewiczowie, Emil Zegadłowicz, Zenon Kosidowski czy Jan Stur.

W kręgu poezji

Właśnie nakładem „Zdroju” w 1920 roku wyszedł debiutancki tom poezji Wittlina zatytułowany Hymny (kilka razy wznawiany do roku 1929), chociaż pisarz związał się równocześnie z grupą Skamander. We wstępie do Poezji, ogłoszonych w roku 1978 krytyk Julian Rogoziński skonstatował: „Są to w swoim głównym nurcie monologi człowieka przerażonego okrucieństwami pierwszej wojny światowej, wynik nie lektur, ale przeżyć i obserwacji własnych. Przychodzi na myśl Goya, którego obrazy przedstawiające grozę wojen Napoleońskich mogłyby służyć za ilustracje do Hymnów. Większość z nich to utwory przede wszystkim mówione […], soliloquia obnażonego serca”. Rogoziński dodaje: „Wittlin był jednym z tych właśnie, którzy przywracali siłę słowom tracącym ją wobec wydarzeń coraz bardziej tragicznych. Tworząc swój autoportret, nie zapadał nigdy w narcystyczną ekstazę, która czyni poecie sprawy tego świata dalekimi i obojętnymi. Ów piewca świadomości nieszczęśliwej, ogólnoludzkiej przede wszystkim, a nie tylko własnej – jak większość poetów lirycznych – przekazał nam pełny wizerunek człowieka uwikłanego w dramat swoich czasów, które nie zakończyły się jeszcze – są naszymi. Stąd po tylu latach nie słabnąca moc jego liryki”.

Zaiste, czytane i dzisiaj utwory z tego tomu, takie jak: Trwoga przed śmiercią, Matka żegna jedynaka, Grzebanie wroga, a poza tym arcydzielne teksty Hymn o łyżce zupy oraz Hymn niepokoju, obłędu i nudy wywierają ogromne wrażenie, przede wszystkim siłą artystycznego wyrazu oraz intelektualnego przesłania. „Ja, Józef Wittlin, z pokolenia Judy, / staję przed Tobą w nagości mych grzechów, / żeby niegodnymi ustami wybełkotać Twą wielkość” – czytamy w Psalmie. A przecież po Hymnach Wittlin nie zarzucił poezji, wszak stworzył cykle Z wierszy przygodnych oraz Esencje. Pomieścił w nich utwory zainspirowane twórczością Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Stefana Żeromskiego, a także wiele przejmujących liryków, z których na wyróżnienie zasługują: Oda na cześć mowy i poezji polskiej oraz Litania z 1937 oraz Żydom w Polsce z roku 1942. W powstałym w 1943 roku wierszu Do języka polskiego napisał: „Mlekiem i miodem spłyń w straszne rynsztoki / Miast porażonych doczesną niewolą, / Najsłodszym z twoich słów pożegnaj zwłoki / Zabitych w szczerym polu” – to w cyklu Z wierszy przygodnych. Natomiast w cyklu Esencje uwagę czytelnika przykuwają wiersze, w których poeta wypowiada się w jak najbardziej osobistym tonie, a zatem – nomen omen – Osobiste i Ściśle osobiste (1968) oraz Poeta emigracyjny (1975): „Dziwaczne gusła czyni, / świat wokół niego robi się coraz bardziej pusty, / a on na tej pustyni / wolnymi głosi usty / pochwałę wolnych ust”.

W kręgu prozy i eseistyki

Wróćmy do biografii pisarza. W 1921 roku przeniósł się do Łodzi, co było związane z jego zatrudnieniem w charakterze kierownika literackiego Teatru Miejskiego i wykładami w Szkole Dramatycznej. Systematycznie publikował w pismach „Skamander” i „Wiadomości Literackie”. Zafascynowany postacią św. Franciszka z Asyżu w roku 1925 wyjechał do Włoch i wędrował jego śladami. Tego samego roku ogłosił zbiór szkiców literackich Wojna, pokój i dusza poety. Teksty o św. Franciszku publikował w latach 1927–1932 w „Wiadomościach Literackich”, „Głosie Prawdy”, „Prądach”, „Kulturze” i „Tygodniku Ilustrowanym”. Planował zebranie ich w jednym tomie. W roku 1927 przeniósł się z Łodzi do Warszawy, skąd w następnych latach wyjeżdżał do Francji oraz Jugosławii, czego efektem była książka Etapy (1933). W 1935 roku otrzymał nagrodę PEN Clubu, a w 1937 uhonorowano go Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury.

W tym czasie ukazała się drukiem jego powieść Sól ziemi, zaplanowana jako tom pierwszy Powieści o cierpliwym piechurze. W spisanym w 1970 roku Postscriptum do tego utworu Wittlin wyznał: „Pierwszą wojnę wywołali przeważnie ludzie, dla których wojna była abstrakcją lub też wynikiem kalkulacji, robionych beznamiętnie w ministerialnych gabinetach i w biurach sztabów generalnych […] ludzie nieświadomi jej aspektów i skutków oraz cynicy, karierowicze lub lekkomyślni, choć uczciwi patrioci, którzy dopiero po jej wybuchu i w trakcie, jak się rozwijała, uświadomili sobie całą jej surową prawdę”. Cóż, opowieść o losach wywodzącego się z rodziny huculskiej Piotra Niewiadomskiego miała wymowę pacyfistyczną. W roku 1939 Ministerstwo Spraw Wojskowych chciało nawet z tego powodu osadzić pisarza w Berezie Kartuskiej. Zanim to się stało, ten na szczęście wyjechał tuż przed wybuchem II wojny światowej do Francji. Następnie przez Portugalię przedostał się do Nowego Jorku. Publikował w „Tygodniowym Przeglądzie Literackim Koła Pisarzy z Polski”, a po zakończeniu wojny – w londyńskich „Wiadomościach” i paryskiej „Kulturze”; redagował ponadto „Tygodnik Polski”. W 1952 roku podjął współpracę z Radiem Wolna Europa. Niestety, do publikacji tomu drugiego Powieści o cierpliwym piechurze, zatytułowanego Zdrowa śmierć nigdy nie doszło, bowiem rękopis zaginął latem 1940, a ocalały fragment ukazał się na łamach „Kultury” dopiero w roku 1972.

A przecież Wittlin był także wyrafinowanym eseistą. W roku 1963 ogłosił w Paryżu tom Orfeusz w piekle XX wieku, według znawców – książkę fundamentalną dla naszej eseistyki współczesnej. Jednak pierwsza edycja krajowa tych niejako autobiograficznych felietonów (według autora jest to „autobiografia niezamierzona i nie komponowana”) była możliwa dopiero w roku 2000. W zbiorze liczącym siedem i pół setki stron – opatrzonym komentarzem Jana Zielińskiego – znalazło się wszystko to, co w sztuce eseju Wittlina najlepsze, w tym rozprawy Goethem i Leopoldzie Staffie, o Rilkem i Alfredzie Döblinie, o Gogolu i Witoldzie Gombrowiczu, o Antonim Uniłowskim i Franciszku Fiszerze, a także o Borysie Pasternaku i Erneście Hemingwayu, a ponadto o św. Franciszku i św. Augustynie.

W kręgu przekładów

Józef Wittlin pozostawił po sobie bogaty dorobek translatorski. Już w latach 1914–1923 pracował nad przekładem Odysei, która z przedmową Romana Ganszyńca ukazała się w 1924 roku nakładem Ossolineum. Wcześniej, bo w 1922 ukazało się tłumaczenie starobabilońskiej opowieści Gilgamesz. W latach dwudziestych przekładał Wittlin baśnie braci Grimm oraz Pinokia Carla Collodiego. Do jego znaczących osiągnięć w tej dziedzinie należy także Wilk stepowy Hermanna Hessego, wydany nakładem Roju w 1929 roku i opublikowana tego samego roku Ziemia płonąca Maxa Dauthendeya. Z myślą o młodym czytelniku przygotował adaptacje Don Kichota Cervantesa i Przygody dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haška. Lata trzydzieste to praca nad przekładem kilku powieści Josepha Rotha, wśród nich: Ucieczka bez kresu, Zipper i jego ojciec, Spowiedź mordercy czy Krypta kapucynów.

W posłowiu do krajowego wydania Soli ziemi z 1979 roku, zatytułowanym znacząco Polski homeryda, Zygmunt Kubiak mógł przywołać wiersz Wittlina Elegia dla Homera z roku 1920 i stwierdzić: „myślę, że również te drzwi otwiera najlepiej klucz homerycki. Oto mamy przed sobą taką Odyseję, której głównym bohaterem nie jest Odyseusz, ale świniopas Eumajos”. I dalej: „Przewrotność Soli ziemi, nie łamiąca bynajmniej wielkiej tradycji epickiej, ale ją wewnętrznie przemieniająca, polega na ukazaniu esencji człowieczeństwa w ludzkiej świadomości niemal zaczątkowej. W tym, jak myślę, jest też tendencja: dążenie ku ocaleniu. Homer szukał ocalenia człowieczeństwa – wśród niepojętej historii ludzkości – poprzez Achillesa, Hektora, Odyseusza, Wittlin szuka ocalenia poprzez Piotra Niewiadomskiego. Szuka ocalenia, podstaw do odbudowania zachwianego życia, tęskni do nowego świtu”.

Józef Wittlin zmarł w wieku osiemdziesięciu lat 28 lutego 1976 roku w Nowym Jorku.

]]>
Klucz do twórczości Jana Kasprowicza https://blog.polona.pl/2026/07/klucz-do-tworczosci-jana-kasprowicza/ Fri, 31 Jul 2026 07:52:58 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/klucz-do-tworczosci-jana-kasprowicza/

Jeden z najważniejszych pisarzy Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego. Twórca uprawiający niemal wszystkie gatunki literackie: poezję, prozę, dramat, ale także eseistykę oraz sztukę przekładu. Tłumaczył z kilku języków utwory: Ajschylosa, Eurypidesa, Szekspira, Goethego, Schillera, Marlowe’a, Byrona, Wilde’a, Shelleya, Browninga, ale również Maeterlincka, d’Annunzia, Kiplinga, Ibsena, Tagorego. Co więcej, przekładał – napisane przez Adama Mickiewicza po francusku – dramaty Konfederaci barscy oraz Jakub Jasiński czyli Dwie Polski. Jan Kasprowicz zmarł sto lat temu, 1 sierpnia 1926 roku na Harendzie. Pochowano go na Cmentarzu Zasłużonych w Zakopanem, lecz w roku 1933 trumnę ze zwłokami przeniesiono do mauzoleum specjalnie wybudowanego obok jego domu na zakopiańskiej Harendzie.

O jego biografii pisałem szczegółowo niespełna rok temu z okazji sto sześćdziesiątej piątej rocznicy urodzin, teraz chciałbym skupić się na jego twórczości literackiej. Jak dzisiaj czytać Kasprowicza? Co czytać? Co wybrać do lektury w pierwszej kolejności? Klucza do twórczości tego poety postanowiłem poszukać w poświęconych mu dziełach literaturoznawczych autorstwa najświetniejszych historyków naszego piśmiennictwa artystycznego i im chciałbym oddać głos. Monografista Młodej Polski Artur Hutnikiewicz poleca zbiór wierszy Krzak dzikiej roży z 1898 roku. Otóż: „Przyroda jest tu […] motywem skupiającym materią liryczną tomu, ale jej ujęcie i określenie wzajemnego stosunku między nią a wypowiadającym się w tych wierszach podmiotem uległo dalszemu pogłębieniu i wyrównaniu. Natura staje się obrazem harmonii świata, źródłem uciszenia, nieskończonym objawianiem się piękna, które godzi z życiem i zespala wykluczające się na pozór dysonanse i przeciwieństwa w doskonałość odwiecznego porządku. W tomie tym ujawniła się też z absolutną dojrzałością poetyka symbolizmu i impresjonizmu, stwarzając jedno z najwspanialszych arcydzieł modernizmu polskiego. Doskonałe jest tu zwłaszcza idealne zharmonizowanie w obrazowaniu poetyckim funkcji symbolicznych i przedmiotowych. Przejmująca sugestywność symbolów życia i śmierci w obrazie tulącej się do skalnych złomów krzaka dzikiej róży i powalonej burzą, próchniejącej limby, nie przeszkodziła zupełnie doskonałemu wykończeniu czysto malarskich wartości obrazu, impresjonistycznie traktowanych walorów kolorystycznych, świetlnych i przestrzennych”.

Stefan Kołaczkowski, autor rozprawy Twórczość Jana Kasprowicza z 1924 roku, a zatem ogłoszonej jeszcze za życia poety, zwracał uwagę na tomik Ballada o słoneczniku i inne nowe poezje z roku 1908: „Począwszy od wiersza Miłości niech pełne będą twe usta, a skończywszy na najwyższym tonie w wierszu Savitri, miłość przepaja treścią swą wszystkie niemal utwory. Drogi krzyżowe, Kordecki, W rocznicę Mickiewiczowską i szereg innych, są apoteozą bohaterstwa i poświęcenia. Wszystkie motywy poezji Kasprowiczowskiej, wyrażające podświadomie postawy religijne poety: motyw dążenia, motyw obcowania z istotą bytu, zbożną część dla «tajemnicy wcieleń», lęki metafizyczne, upojenia mistyczne łaską zbliżeń się i zetknięć z istotą bytu, historię walk i zmagań moralnych wszystko znajdziemy tutaj. Od pełnych prostoty i rozrzewnień   wierszy Z opłatkiem, Czego by  życzyć wam, Sierotka aż do głębokich uniesień w wierszach Procesja, Dzień Matki Boskiej Anielskiej – jest tu cała skala przeżyć i nastrojów religijnych i moralnych”.

Juliusz Kleiner uwagę badawczą skupił na zbiorach Ginącemu światu (1902) i Hymny (1921). Akcentował: „Na równie z Wyspiańskim mocą twardą się odróżniał od pokolenia słabych nerwowców, a jeżeli twórca Wesela czuł na sobie brzemię odpowiedzialności za los narodu, poeta Hymnów czuł brzemię losów ludzkości całej. Obok na wskroś historycznej, sprawami narodu opętanej psychiki krakowskiego dramaturga-inteligenta staje się w uniwersalistycznym rozprzestrzenieniu i wyolbrzymieniu typowa psychika chłopska, obca świadomości historycznej, rdzenną polskość zawdzięczająca nie udziałowi w historii, lecz wiekowemu związkowi z ziemią, znająca jedną tylko tradycję: kościelną, religijną, biblijną”.

Co więcej: „Bywa ta poezja buntem, bluźnierstwem – ale w swej istocie jest zawsze religijna. W kościele wiejskim, wśród woni ziół i kadzideł, wobec blasku monstrancji ustalił się na zawsze najgłębszy ton duchowy poety. Mógł on wątpić, przeczyć (przeszedł przez okres materializmu i sceptycyzmu); nie mógł odsunąć od siebie realności sfer religijnych. Czuł ją w katolicyzmie, i w myśli indyjskiej, i w wierzeniach staroperskich. Czuł ją z namiętnością ludzi średniowiecza, których grozą napełniał szatan, grzech i śmierć. Ogarniając zaś najwyższe zagadnienie bytu, zachował im konkretność i prostotę”.

Inny z naszych największych dziejopisów polskiej literatury Julian Krzyżanowski dla odmiany przyjrzał się bliżej dramaturgii tego autora: „Pomijając dzieła Kasprowicza dramatyczne, z których każde wprowadzało do literatury coś nowego, a więc Bunt Napierskiego, pierwsza próba dramatu historycznego z życia chłopa, a więc Uczta Herodiady, pierwsza u nas próba nowoczesnego misterium czy wreszcie Marchołt gruby a sprośny, analogiczna próba moralitetu, znaczenie poety ustalić można w dwu przynajmniej dziedzinach. Gdy się więc weźmie pod uwagę pompatyczny program Przybyszewskiego, to za jedynego pisarza, który zasady tego programu w życie wprowadził, po swojemu oczywiście, był właśnie Kasprowicz”. Oczywiście Krzyżanowski był także uważny wobec liryki Kasprowicza: „Równocześnie zaś poeta, który w przekładach swych zetknął się praktycznie z niezwykle trudnymi sprawami związanymi z formą wiersza i trudności te usiłował przezwyciężyć, zaważył znacznie i twórczo na dziejach wiersza polskiego. On tedy okazał się w poemacie Miłość mistrzem wiersza białego, którym posługiwał się również w hymnach Ginącemu światu, on wreszcie w Księdze ubogich zastosował wiersz przyciskowy (toniczny) i narzucił całemu pokoleniu następnemu”.

Jak wiadomo Kasprowicz z powodzeniem uprawiał nie tylko poezję wierszem, lecz również prozę poetycką, czego wybitnym przykładem jest tom O bohaterskim koniu i walącym się domu. Jan Józef Lipski, autor dwutomowego dzieła Twórczość Jana Kasprowicza w latach 18781891 oraz Twórczość Jana Kasprowicza w latach 1891–1906, a ponadto edytor tego cyklu, przypomniał, że w utworze tym pisarz zdobył się na „kompletną rewolucję środków wyrazu”. Stąd: „ostry kontrast między Hymnami a tomem O bohaterskim koniu i walącym się domu, łatwiej narzucający się uwadze czytelnika niż ich podobieństwo, które wynika ze wspólnej – mimo różnic ujęcia i postawy – problematyki”. Ponadto:  „Walący się dom – to bardzo komunikatywny symbol kryzysu wartości moralnych; bohaterski koń – to niemniej komunikatywny symbol rzeczywistej funkcji imponderabiliów w świecie”.

Lipski twierdzi dalej: „Racjonalizm Ballady o bohaterskim koniu i innych utworów zbioru ostro kontrastuje z wizyjną mistyką Hymnów. Nie jest to w dodatku maksymalistyczny, śmiały w konstrukcjach racjonalizm kartezjański – ale raczej ów racjonalizm pozytywistyczny, nierozerwalnie złączony z empiryzmem, racjonalizm, który z przekornym upodobaniem poddaje weryfikacji najefektowniejsze twierdzenia i supozycje. W sztuce jest on zwykle źródłem sarkastycznego poczucia humoru, operującego kontrastem wielkiej (lub za wielką podawanej) idei – i nędznego szczegółu, błahego faktu […]. Racjonalizm tego rodzaju ma obok swej treści filozoficznej, epistemologicznej, metodologicznej – jeszcze treść inną: w życiu społecznym, publicystyce, itp. Odznacza się pewnymi prawidłowymi konsekwencjami, wśród których najistotniejszą jest postawa antymitotwórcza, tj. poddawanie przekornej konfrontacji z życiem, z faktami – wielkich haseł, obiegowych stereotypów, ideologii rządzącej umysłami, wykrywanie ich magicznej, utylitarnej, stabilizacyjnej lub temu podobnej genezy i funkcji”.

W materię tego dzieła badacz wczytał się nie tylko wnikliwie, ale i szeroko – w kontekście pozostałego dorobku tego pisarza. Sformułował konkluzję: „W ten sposób przede wszystkim dochodzi do głosu Kasprowiczowski sceptycyzm, z taką siłą zaprezentowany właśnie w tomie O bohaterskim koniu i walącym się domie – i nigdzie chyba poza tym w jego twórczości, a w każdym razie nigdzie tak wyraźnie i nigdy tak świadomie. Kasprowicz, autor Chrystusa, Hymnów i wielu innych utworów wcześniejszego okresu swej twórczości, z wielką ostrością zdawał sobie sprawę z tragicznego rozdźwięku między sferą bliskich mu emocjonalnie wartości etycznych – a rzeczywistością”.

Książki Jana Kasprowicza są dostępne w POLONIE.

O drodze życiowej i twórczej Jana Kasprowicz czytaj w POLONIE.

]]>
Stulecie Jacka Bocheńskiego https://blog.polona.pl/2026/07/stulecie-jacka-bochenskiego/ Tue, 28 Jul 2026 13:21:14 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/stulecie-jacka-bochenskiego/

Autor Boskiego Juliusza i Nazo poety, powieściopisarz, ale także reporter, publicysta, eseista Jacek Bocheński świętuje właśnie setne urodziny. Pełnił w życiu wiele funkcji. Był redaktorem „Przeglądu Kulturalnego” i podziemnego „Zapisu”, wykładowcą Towarzystwa Kursów Naukowych; należał do Związku Literatów Polskich aż do jego rozwiązania w stanie wojennym, a potem współzakładał Stowarzyszenie Pisarzy Polskich; w latach 1995–1999 – wiceprezes i prezes Polskiego PEN Clubu. Należał do Komitetu Obywatelskiego NSZZ „Solidarność” przy Lechu Wałęsie, ale był też członkiem Rady Języka Polskiego i przewodniczącym rady Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. W środowisku literackim Jacek Bocheński był i jest jednym z największych autorytetów.

Urodził się we Lwowie, 29 lipca 1926 roku. Jego ojciec Tadeusz był z wykształcenia filologiem klasycznym, parającym się twórczością oryginalną i pracą przekładową. W opublikowanej w 2013 roku wspomnieniowej książce Zapamiętani pisarz poświęcił jeden ze szkiców postaci ojca, człowieka wielkiej pracowitości, oddanemu kulturze i sztuce. Właśnie ojcu przyszły autor Nazo poety zawdzięcza świetną znajomość greki i łaciny. Wychowywał się w Lublinie, Krakowie oraz w Zakopanem. Wojnę przeżył w Chełmie. Jesienią 1944 roku zadebiutował na łamach tygodnika „Odrodzenie”. Co ciekawe, nie jako prozaik, lecz poeta – wierszem zatytułowanym Polska bezgraniczna. Krótko potem podjął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w zakresie filologii polskiej. Równocześnie pracował w redakcjach „Przewodnika Świetlicowego” oraz „Światła”. W roku 1947 wstąpił do PZPR i osiadł w Warszawie. Zatrudnił się jako redaktor czasopism „Pokolenie” oraz „Trybuna Wolności”. Na łamach „Kuźnicy” zadebiutował wreszcie jako nowelista utworem Ogród. Podjął studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Niebawem został przyjęty do Związku Literatów Polskich.

Pierwszą książkę, czyli zbiór opowiadań Fiołki przynoszą nieszczęście wydał w 1949 roku. W latach 1950–1954 był już autorem „Nowej Kultury”, zaś w okresie od 1952 do 1958 roku – „Przeglądu Kulturalnego”. Jako reporter jeździł po kraju i za granicę, najpierw do ZSRR i NRD, w następnych latach do RFN, Francji, Włoch oraz do Afryki. W tamtej dekadzie  ogłosił m.in. tom opowiadań Zgodnie z prawem, książkę reporterską Podróż i szczypta filozofii, zbiór felietonów z „Życia Warszawy” pod tytułem Fakty i zwierzenia, a ponadto opowieść Pożegnanie z panną Syngilu albo Słoń a sprawa polska. Na tę ostatnią złożyły się teksty publikowane regularnie w „Przeglądzie Kulturalnym”. W tym miejscu warto wspomnieć, że relację z peregrynacji po Czarnym Lądzie publikował Bocheński w „Trybunie Ludu” pod tytułem Na przełaj przez Afrykę. W latach sześćdziesiątych pisarz wydał powieść Boski Juliusz – z podtytułem Zapiski antykwariusza – która przyniosła mu międzynarodowy rozgłos, bowiem została przełożona na języki: niemiecki, rosyjski, węgierski, etc. Przekładów doczekała się również powieść Tabu z 1965 roku , m.in. na niemiecki, słowacki i estoński. Co więcej –powieść została zaadaptowana dla potrzeb scenicznych, była wystawiana w teatrach w Warszawie, Szczecinie, Kielcach, Olsztynie, Zabrzu.

W roku 1966 pisarz związał się z grupa pisarzy i intelektualistów, którzy stanęli w obronie szykanowanego przez władze PRL Leszka Kołakowskiego, za co został usunięty z PZPR. W 1969, po ukazaniu się powieści Nazo poeta, autor wielokrotnie wyjeżdżał do Berlina Zachodniego oraz Włoch, czego efektem była książka reporterska Krwawe specjały włoskie pisana w latach 1974–1976, lecz wydana dopiero w roku 1982. W 1976 Bocheński podpisał się pod Memoriałem 101 przeciwko planowanym zmianom w Konstytucji PRL, a następnie pod protestem w sprawie represjonowanych robotników z Radomia oraz Ursusa. W efekcie politycznej retorsji objęto go zakazem druku. W 1977 roku współtworzył konspiracyjne – czyli wydawane poza cenzurą, bez państwowego debitu – czasopismo „Zapis” i zaangażował się w prace działającego podziemnie Towarzystwa Kursów Naukowych. W „Zapisie” ukazał się pierwszy fragment powieści Tyberiusz, ogłoszonej w formie książkowej dopiero w roku 2009 pod nieco zmienionym tytułem Tyberiusz Cezar. Dodajmy, że utwory: Boski Juliusz, Nazo poeta oraz Tyberiusz Cezar tworzą tzw. trylogię rzymską. Trzeba w tym miejscu poczynić ważną uwagę: nie są to tylko opowieści historyczne, lecz paraboliczne, z wieloma odniesieniami – wprost lub nie wprost – do współczesności, w tym także do opresyjnej rzeczywistości, w której żyli autor i jego czytelnicy.

W 1981 roku pisarzowi któremu przez kilka lat odmawiano wydania paszportu – udało się wyjechać na zachód Europy, podróżował do Niemiec, Szwecji i Anglii. Niestety, 13 grudnia został internowany. Po zwolnieniu z internowania publikował m.in. pod pseudonimem Teodor Ursyn w pismach drugiego obiegu – w „Kulturze Niezależnej”, w „Nowym Zapisie” i w „Tygodniku Mazowsze”. W roku 1987 nakładem Niezależnej Oficyny Wydawniczej opublikował rzecz o stanie wojennym Stan po zapaści, wznowioną następnie przez Aneks w Londynie. Za książkę tę twórca otrzymał nagrodę „Solidarności”. W roku 1989 – czasie  wielkich przemian – włączył się w główny nurt życia publicznego. Należał do Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, zaczął udzielać się w Polskim PEN Clubie, przystąpił do komitetu założycielskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Wydawał następne książki. W latach 2004–2005 ogłosił dwa zbiory eseistyczne: Kaprysy starszego pana oraz Trzynaście ćwiczeń europejskich. Opowiedział się w nich po stronie Polski demokratycznej, związanej z kulturą śródziemnomorską, z tradycją wolnej myśli. Rok 2009 przyniósł długo wyczekiwaną powieść Tyberiusz Cezar, uważnie czytaną i szeroko komentowaną. Rok potem wyszedł Antyk po antyku, czyli wybór esejów powstałych w latach 1973–2009. Znalazły się w tej książce rozprawy o Owidiuszu, Jerzym Stempowskim, Zbigniewie Herbercie, a nadto komentarze do własnych powieści. W 2011 ukazał się, zatytułowany Wtedy,tom wywiadów, jakie z pisarzem przeprowadzali w różnych okresach dziennikarze prasy kulturalnej, politycznej, a także gazet codziennych. Następnie przyszedł czas na wspomnianą wcześniej rzecz Zapamiętani. W książce tej Bocheński przedstawił barwne sylwetki przyjaciół: Tadeusza Borowskiego, Jerzego Andrzejewskiego, Jana Parandowskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Wiktora Woroszylskiego, Andrzeja Kijowskiego, Marka Edelmana czy Leszka Kołakowskiego, ale również Ireny Szymańskiej, Marty Fik czy Joanny Guze.

Mimo upływu czasu pisarz pozostał cały czas aktywny literacko. W roku 2009 zaczął prowadzić blog, którego pierwsza edycja jako Blog ukazała się w roku 2016. W roku 2018 wyszedł tom Justyna. Blog drugi, zaś w 2021 – Ujście. Blog trzeci. W napisanych ze swadą tekstach składających się na te książki pisarz dzieli się refleksami na temat przemian zachodzących w Polsce i w Europie, na temat rozległych lektur, a także opisuje współczesną Warszawę i jej mieszkańców. Wszystko z perspektywy dzielnicy Służew nad Dolinką, w której od lat mieszka. Teksty te publikowane najpierw w Internecie, a następnie zebrane pod okładkami książek współtworzą nową całość czegoś w rodzaju silva rerum. Nic więc dziwnego, że cieszyły się poczytnością wśród czytelników różnych pokoleń.

Wybrane książki Jacka Bocheńskiego są dostępne w POLONIE.

]]>
Andrzej Dobosz poleca. Biblioteka Narodowa. Tadeusz Sucharski. Literatura polska z sowieckiego „domu niewoli”. Poetyka, aksjologia, twórcy. Instytut Literatury. Kraków 2021. s. 750 https://blog.polona.pl/2026/07/andrzej-dobosz-poleca-biblioteka-narodowa-tadeusz-sucharski-literatura-polska-z-sowieckiego-domu-niewoli-poetyka-aksjologia-tworcy-instytut-literatury-krakow-2021-s-750/ Mon, 27 Jul 2026 13:01:03 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/andrzej-dobosz-poleca-biblioteka-narodowa-tadeusz-sucharski-literatura-polska-z-sowieckiego-domu-niewoli-poetyka-aksjologia-tworcy-instytut-literatury-krakow-2021-s-750/

            Autor książki Tadeusz Sucharski jest profesorem Akademii Pomorskiej w Słupsku.  Interesuje się polską literaturą Drugiej Emigracji, jej związkami z literaturą rosyjską

i ukraińską oraz literaturą łagrową. Napisał: Dostojewski Herlinga-Grudzińskiego, Polskie poszukiwania innej” Rosji. O nurcie rosyjskim w literaturze Drugiej Emigracji, Autobiografizm i okolice. Prace ofiarowane Profesor Małgorzacie Czemińskiej.

            Literatura polska z sowieckiegodomu niewoli to bardzo obszerna monografia.  Profesor Maciej Urbanowski w recenzji pisze: „Te omówienia i analizy wyróżniają się klarownością, dociekliwością, przenikliwością i zmysłem krytycznym, oparte są na solidnym fundamencie wiedzy z zakresu historii, antropologii czy filozofii. Ważne wydaje się i to, że autor sięga nie tylko do dzieł klasycznych, wielokrotnie omawianych, takich jak Inny świat czy W domu niewoli, ale też do utworów mało znanych, a jak dowodzi rozprawa – mających duże walory dokumentalne i literackie, takich jak na przykład Zsyłka Marii Łęczyckiej, W niewoli sowieckiej  Bronisława Młynarskiego, proza Ireny Bieńkowskiej czy wiersze Maksymiliana Baranowskiego albo Leopolda Lewina.

            Ważne są także partie komparystyczne rozprawy, w których autor odnosi się choćby do dzieł polskiego romantyzmu i – szczególnie chętnie – do rosyjskich utworów z sowieckiego «domu niewoli», zwłaszcza do Aleksandra Sołżenicyna czy Warłama Szałamowa. Rozbudowane egzegezy ich twórczości są na tyle istotnym elementem pracy, że skrupulat mógłby powiedzieć: bardziej adekwatny w tym świetle byłby tytuł Literatura polska i rosyjska z sowieckiego «domu niewoli».

            Wspomniana Maria Jadwiga Łęczycka urodziła się 3 października 1903 roku w Gidlach pod Radomskiem. Była córką nauczyciela Jana Michalskiego i Eleonory z Sikorskich. Po studiach historycznych na Uniwersytecie Warszawskim pracowała jako nauczycielka w szkołach w Radomsku i Piotrkowie Trybunalskim. Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu ziem wschodnich przez ZSRR wraz z trójką dzieci została w 1940 roku wywieziona  do Kazachstanu. Do Polski powróciła w roku 1946  i zamieszkała we Wrocławiu, w którym pozostała aż do śmierci w 1993 roku.

W latach 50. ubiegłego wieku zajmowała się przede wszystkim pracą literacką. Debiutowała jako powieściopisarka w roku 1954 książką Porządek świata.

Jej wspomnienia z Kazachstanu ukazały się w 1989 roku, w Wydawnictwie Dolnośląskim, a więc wiele, wiele lat po wojnie, pod tytułem Zsyłka. Lata 19401946 w Kazachstanie.

Warto również przypomnieć Anatola Krakowieckiego urodzonego w roku 1901 w Podgórzu – będącym dzisiaj dzielnicą Krakowa. Był synem urzędnika skarbowego. W roku 1918, jako uczeń, zaciągnął się na ochotnika do Polskiego Korpusu Posiłkowego (2. Brygada Legionów). Zdał maturę, gdy był jeszcze żołnierzem. Po latach razem ze Zbigniewem Grotowskim wystawiał w restauracji Hawełki w Krakowie satyryczne szopki polityczne (Kukiełki u Hawełki). Po wybuchu II wojny światowej w październiku z powodu próby  przekroczenia granicy rumuńskiej został aresztowany przez NKWD w Stanisławowie. Przeszdł przez obozy i więzienia. Po układzie Sikorski-Majski w 1941 roku został zwolniony z obozu i dotarł do formującej się Armii Polskiej, z którą przeszedł do Iraku. W końcu, w roku 1947, na stałe osiadł w Londynie, gdzie w Veritasie, w roku 1950 wydał Książkę o Kołymie. Są to wspomnienia, które powstawały w latach 1943–1947, a ich pierwotny tytuł brzmiał: Nie ma dnia w nieszczęściu ludzkim. Ukazały się, wraz z mapami i szkicami, w Londynie, w Veritasie, w 1950 roku.

Trzeba powiedzieć (przypomnieć), że Krakowiecki podjął temat łagrów jeszcze przed Innym światem Herlinga-Grudzińskiego. Jest to wstrząsające świadectwo życia w łagrze: głód, choroby, niewolnicza praca, okrucieństwo strażników i współwięźniów.

            Chciałbym jednak przypomnieć Beatę Obertyńską i jej książkę W domu niewoli wydaną w Rzymie (1946) przez Oddział Kultury i Prasy 2. Korpusu Armii Polskiej. NKWD aresztowało ją w roku 1940. Czterdziestodwuletnia autorka, osadzana i przenoszona z więzienia do więzienia m.in. w Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku, Moskwie, ostatecznie zostaje zesłana do łagru w miejscowości Loch-Workuta.

Tadeusz Sucharski. Literatura polska z sowieckiego „domu niewoli” w POLONIE.

]]>
Odmienność Marii Komornickiej https://blog.polona.pl/2026/07/odmiennosc-marii-komornickiej/ Fri, 24 Jul 2026 06:15:37 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/odmiennosc-marii-komornickiej/

Poetka, prozaiczka i eseistka, autorka dramatów oraz tłumaczka, przedstawicielka Młodej Polski. A jednocześnie postać owiana pewną tajemnicą.

O jej twórczości pisali z uznaniem m.in. Stanisław Pigoń, Maria Janion, Maria Podraza-Kwiatkowska, Maria Dernałowicz, Roman Zimand czy Jerzy Sosnowski. Do jej najbardziej znanych utworów należą: cykl wierszy Księga poezji idyllicznej, poemat prozą Biesy, a także zbiór poematów Czarne płomienie. Obok Wacława Nałkowskiego i Cezarego Jellenty była współautorką tomu szkiców Forpoczty, wydanego w 1895 roku. Maria Komornicka urodziła się sto pięćdziesiąt lat temu, 25 lipca 1876 roku w Grabowie.

Historia literatury obeszła się z nią dość bezceremonialnie. Juliusz Kleiner w swoim opracowaniu dziejów literatury polskiej zupełnie o niej nie wspomina, zaś Julian Krzyżanowski pisze zaledwie, że była pod przemożnym wpływem Stanisława Przybyszewskiego: „Ze sporego grona jego wielbicielek jedną przynajmniej wymienić tu trzeba, tj. Marię Komornicką, która umiejętność pisania litanijnych poematów prozą łączyła z bystrością dobrego krytyka literackiego; praca literacka była, niestety, drobnym epizodem w jej długim życiu człowieka gnębionego nieszkodliwą dla otoczenia, dla niej zaś zabójczą chorobą psychiczną”. Nieco więcej miejsca poświęca jej Anna Nasiłowska: „Życie Komornickiej budzi dziś szczególne zainteresowanie, w 1907 roku poetka spaliła swoje kobiece ubrania, od tej pory uważała się za mężczyznę i podpisywała się nazwiskiem swego przodka jako Piotr Odmieniec Włast”. Badaczka pisze ponadto: „Komornicka jako Piotr Włast żył(a) do 1949 roku, ubezwłasnowolniona i odizolowana przez rodzinę od otoczenia”. Nasiłowska przypomina, że Komornicka oraz Nałkowski i Jellenta w programowym zbiorze artykułów Forpoczty zwracali uwagę „na potrzebę docenienia «nerwowców», typów subtelnych, stwarzających nowe idee. «Nerwowcy» jednocześnie mogą łatwo paść ofiarą własnej wrażliwości, popadając w obłęd lub posuwając się do samobójstwa. Maria Komornicka głosiła, że są to typy «przejściowe», wyprzedzające swój czas”.

Przyszła pisarka wychowywała się w majątku rodzinnym w Grabowie nad Pilicą. W 1889 roku przeprowadziła się do Warszawy. Była uczennicą Piotra Chmielowskiego, historyka literatury, profesora uniwersytetu we Lwowie, autora książek o Adamie Mickiewiczu, Józefie Ignacym Kraszewskim czy Elizie Orzeszkowej. Pasjonowała ją literatura i twórczość oryginalna. Jako prozaiczka zadebiutowała w 1892 roku na łamach „Gazety Warszawskiej” opowiadaniem Z życia nędzarza. Niebawem wystąpiła w roli krytyczki. W roku 1984 ukazała się jej pierwsza książka zatytułowana Szkice, w której ważną rolę odgrywa artykuł Zamiast wstępu, bowiem to w nim właśnie wyłożyła swój pogląd na rolę literatury. W książce pomieszczono też opowiadania Z życia nędzarza oraz Staszka, a także nowele – Z fantazji realnych i Nirwana.

Spełniając wolę ojca Augustyna Komornickiego, wyjechała w roku 1894 do Cambridge i tam pobierała nauki w żeńskim Newnham College. Czas spędzony w Anglii opisała w artykułach wydrukowanych pod wspólnym (notabene sarkastycznym) tytułem Raj młodzieży w „Przeglądzie Pedagogicznym”. W kręgu zainteresowania Komornickiej z czasem pojawił się teatr. W 1895 roku w kilku numerach „Przeglądu Poznańskiego” ogłosiła dramat Skrzywdzeni, którego część pierwszą Nowa kobieta wystawił niebawem jeden teatrów w Warszawie. Dużo publikowała na łamach prasy – w „Życiu” i w „Głosie”, a z czasem w „Chimerze”. W roku 1898 wyszła za Jana Lemańskiego, poetę, satyryka i bajkopisarza, lecz ów związek przetrwał zaledwie dwa lata. W 1900 roku wydała tomik poetycki noszący podwójny tytuł Baśnie. Psalmodie. Spośród zamieszczonych w nim utworów – pisanych tzw. prozą poetycką – warto przyjrzeć się bliżej tekstowi Do Pana.

Następna lata to ogłoszony na łamach „Chimery” cykl dwunastu poematów Czarne płomienie, a ponadto utwory Sprzymierzeniec i Z księgi mądrości; poza tym drukowana w odcinkach w „Głosie” powieść Halszka oraz proza poetycka Biesy z 1903 roku. O tym ostatnim utworze tak napisał Artur Hutnikiewicz w monografii epoki Młodej Polski: „Wyjątkowo dramatycznie owo zapatrzenie się w siebie i próba zrozumienia samej siebie w konfrontacji ze światem osób innych wyrażone zostały w jednym z najdziwniejszych literacko utworów tego okresu, w Biesach, w quasi-powieści pozbawionej zupełnie elementów fabularnych. Ta niezwykła proza jest właściwie przenikliwie głęboką introspekcją, rozłożeniem własnej duszy na najsubtelniejsze atomy. Próba dotarcia przez ową niemal kliniczną wiwisekcję do źródeł swej alienacji, przezwyciężenia jej i odnalezienia jakiegoś dojścia do rzeczywistości innych, kończy się niepowodzeniem. W Biesach ujawniło się też intuicyjne przeczucie zmian formalnych gatunku powieściowego, oddalającego się coraz bardziej od epickiej fabularności w stronę subiektywnych dociekań psychologicznych, przewagi składników refleksyjnych i analitycznych”.

Na łamach redagowanej przez Zenona Przesmyckiego-Miriama „Chimery” Komornicka drukowała nie tylko utwory oryginalne, bo również omówienia książek takich autorów, jak Władysław Reymont, Stefan Żeromski, Wacław Berent czy Karol Irzykowski, świadczące o jej wielkim talencie i temperamencie krytycznoliterackim. Podczas podróży przez Niemcy, Belgię i Francję zaczęły się u niej pojawiać oznaki depresji i choroby psychicznej. W 1904 roku leczyła się w sanatorium Aruceil koło Paryża. W 1905 wróciła w rodzinne strony do Grabowa. Trzytomowa powieść z czasów rewolucji francuskiej Zanoni autorstwa Edwarda Bulwera Lyttona (1803–1873) ukazała się w jej przekładzie w 1906 roku. W 1907 nastąpił nawrót choroby i decyzją rodziny pisarka została umieszczona w zakładzie dla nerwowo chorych, gdzie przebywała przez siedem lat. Ubezwłasnowolniona przez rodzinę, żyła w samotności, zmagając się z chorobą. Zmarła 8 marca 1949 roku w Izabelinie pod Warszawą.

Przez długie lata postać Marii Komornickiej pozostawała niedoceniana, a pamięć o niej zacierała się, chociaż utwory pisarki można było odszukać w antologii Jana Zygmunta Jakubowskiego Poetki Młodej Polski z 1963 roku. Wtajemniczeni wiedzieli, że jej historia zainspirowała Tadeusza Różewicza do napisania sztuki teatralnej Białe małżeństwo (1973). Jednak w roku 1996 Maria Podraza Kwiatkowska w Bibliotece Poezji Młodej Polski wydała starannie opracowany pod względem filologicznym i edytorskim tom Utworów poetyckich prozą i wierszem tej autorki. I wówczas uwagę na nią skierowało młode pokolenie badaczy i pisarzy. Już w XXI wieku Izabela Filipiak ogłosiła poświęcony Komornickiej dramat Em oraz liczące grubo ponad pół tysiąca stron studium Obszary odmienności, natomiast pracująca i tworząca w Berlinie Brygida Helbig opublikowała najpierw rozprawę Strącona bogini, a następnie powieść pod wielce znaczącym tytułem Inna od siebie/Inny od siebie samego.

Pisarka została pochowana na cmentarzu wojskowym na Powązkach, na jej grobie widnieje nazwisko: Maria Komornicka-Lemańska. Wybrane książki tej autorki są dostępne w POLONIE.

]]>
Poeta i żołnierz Jakub Jasiński https://blog.polona.pl/2026/07/poeta-i-zolnierz-jakub-jasinski/ Wed, 22 Jul 2026 07:56:50 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/poeta-i-zolnierz-jakub-jasinski/ Żołnierz, oficer, wychowanek Szkoły Rycerskiej i Korpusu Kadetów, uczestnik wojny polsko-rosyjskiej oraz insurekcji kościuszkowskiej. Odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari. A także poeta, autor takich wierszy jak: Do Stefana Batorego, Na wzrost Warszawy czy Do przyjaciela, ale też poematu Sprzeczki. Jakub Jasiński urodził się dwieście sześćdziesiąt pięć lat temu, 24 lipca 1761 roku w Wielkopolsce, we wsi Węglewo, leżącej nieopodal miasteczka Pyzdry. Zginął 4 listopada 1794 roku podczas oblężenia warszawskiej Pragi. Miał wówczas zaledwie trzydzieści trzy lata. Jego twórczość literacka długo czekała na odkrycie. W roku 1950 poświęconą mu broszurę zatytułowaną Jakub Jasiński poeta-jakobin ogłosił Zdzisław Libera, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyszły żołnierz i pisarz wychowywał się w Wieluniu nad Notecią, w majątku rodziny Sapiehów. Z uwagi na to, że jego ojciec Paweł był oficerem chorągwi sapieżyńskiej, Sapiehowie wspierali finansowo rozwój i kształcenie młodego Jakuba, który w 1773 roku został przyjęty do Szkoły Rycerskiej, gdzie zdobywał wiedzę i wojskowe szlify aż do roku 1781. Jak zaakcentował Ignacy Chrzanowski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Była to pierwsza świecka i pierwsza państwowa szkoła w Polsce. Uczono w niej nie tylko wojskowości, ale i miłości ojczyzny, toteż jej wychowańcy wykształcili się nie tylko na dobrych oficerów, ale i na gorących patriotów: tutaj to pobierali nauki Kościuszko, Jasiński, Kniaziewicz, Niemcewicz, Fiszer, Sowiński, Mokronowski i inni bojownicy wolności”.

Dwa lata później, czyli w 1783 roku wstąpił do 4 brygady Korpusu Kadetów w stopniu podbrygadiera. W latach 1784–1787 był prywatnym nauczycielem dzieci Piotra Potockiego, w związku z czym z Warszawy przeniósł się do wsi Boćki na Podlasiu, skąd wraz z wychowankami wielokrotnie wracał do Warszawy. Niestety, posadę tę stracił, gdy rodzina Potockich oskarżyła go o wolnomyślicielstwo i zbyt tolerancyjne metody wychowawcze. Jasiński wrócił wówczas do Korpusu Kadetów i w roku 1789 awansował do stopnia brygadiera, natomiast rok później przyznano mu stopień podpułkownika i powierzono komendę Korpusu Kadetów. W 1792 był już pułkownikiem. Wziął udział w wojnie z Rosją, wykazał się męstwem, za co został odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari. Potem związał się z konfederacją targowicką (chciał pozostać wierny złożonej przysiędze oficerskiej), dla której pracował w komisji kontroli komisariatu wojennego oraz w Litewskiej Komisji Wojskowej. Uczestniczył w obradach Sejmu Grodzieńskiego w 1793 roku. W tym czasie opublikował w Lipsku (co ciekawe, na druku widnieje Grodno jako miejsce wydania) – jednak nie pod nazwiskiem, lecz anonimowo – wiersz zatytułowany Do exulantów polskich o stałości. Co ciekawe, przez długie lata autorstwo tego utworu przypisywano Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi.

Z czasem przeciwstawił się targowicy i dzięki rekomendacji Piotra Grossmaniego (zwanego także Grozmanim), szambelana dworu króla Stanisława Augusta, przystąpił do sprzysiężenia wojskowego zwalczającego targowicę. Podczas insurekcji kościuszkowskiej był dowódcą powstania w Wilnie i po zajęciu miasta objął funkcję komendanta, a ponadto został członkiem Rady Najwyższej Wielkiego Księstwa Litewskiego. O tym okresie jego życia historyk literatury Juliusz Kleiner napisał: „Do grona solidaryzujących się z jakobinami należał jeden z bohaterów roku Kościuszkowskiego, Jakub Jasiński, ten, który w roku 1794 wszczął powstanie w Wilnie i przez Kościuszkę zamianowany został generałem, a niebawem poległ na okopach Pragi”. I jeszcze: „Znany poprzednio jako autor swawolnych piosenek, idący torami poezji żartobliwej i satyrycznej, «heroikomicznej», przekonania swe, wrogie monarchistom, ostro wyrażał Wierszem w czasie obchodzonej żałoby przez dwór polski po Ludwika XVI, a żar rewolucyjnego patriotyzmu bojowego tuż przed powstaniem odezwą Do narodu”.

Inny historyk literatury Julian Krzyżanowski przypominał, że Jasiński był sławiony jako wzór poety politycznego przez Cypriana Godebskiego, pułkownika Wojska Polskiego, członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk i redaktora „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”, lecz co najważniejsze: „Jako poeta, Jasiński, częściowo tylko odpowiadał ideałowi określanemu wyrazami «bard» lub «wieszcz». Młody oficer w swych gładkich i bezpretensjonalnych rymach dawał upust temperamentowi środowiska oficerskiego, w którym się obracał, pisywał więc swawolne wierszyki, z których najprzyzwoitszy (Chciało się Zosi jagódek), stał się piosenką popularną, żywą do dzisiaj, gdy inne jego utwory, poematy heroikomiczne, uległy słusznemu skądinąd zapomnieniu”.

Podczas insurekcji publikował na łamach „Gazety Narodowej Wileńskiej” utwory oryginalne i polityczne, w tym głośną Odezwę do Rosjan. Niestety, w maju 1794 roku naczelnik Kościuszko posądził go o propagowanie idei separatyzmu litewskiego, a także o jakobinizm. Jego władza wojskowa została ograniczona do Korpusu Inżynierów. Gdy zrzekł się i tego przywileju, skierowany został do Warszawy i objął dowództwo armii nadnarwiańskiej, jednak atmosfera wokół niego nie była dobra, więc podał się do dymisji. A jednak we wrześniu na czele dywizji litewskiej brał udział w obronie Warszawy i został powołany w skład Zgromadzenia na Utrzymanie Rewolucji i Aktu Krakowskiego. Kilka tygodni później zginął. Pozostawił po sobie teksty polityczne, wiersze żartobliwe i okolicznościowe, ponadto bajki, takie jak: Polak i Turczyn, Sztukmistrze czy Pająk i jedwabnik oraz specjalistyczny tekst prozą O wojsku.

Wspomniany wcześniej Zdzisław Libera skonstatował, że Jakub Jasiński: „zasłynął przede wszystkim jako twórca trzech wierszy patriotycznych i rewolucyjnych, które okryły go sławą poety-jakobina”. Utwory te to: Do exulantów polskich o stałości, Wiersz w czasie obchodzonej żałoby przez dwór polski po Ludwika XVI oraz Do narodu. „Wymienione tu wiersze – pisał Libera – należą do liryki obywatelskiej, która łączy cechy patriotyzmu z głębokim zaangażowaniem społecznym. Znamionuje je prostota języka, ale i siła wyrazu płynąca z przekonania, że walka o słuszną sprawę stanowi wartość nie do obalenia. Stąd bierze się ton imperatywny, stąd moralne prawo do patetycznego wołania do czynu zbrojnego”. W roku 1836 Adam Mickiewicz stworzył w języku francuskim dramat Jacques Jasiński ou les deux Polognes (Jakub Jasiński albo dwie Polski), do którego Jarosław Marek Rymkiewicz nawiązał w roku 2010 w szkicu Czego uczy nas Adam Mickiewicz?

]]>
Jak skutecznie obrazić, zwyzywać, czci pozbawić? (XVI–XVIII w.)  https://blog.polona.pl/2026/07/jak-skutecznie-obrazic-zwyzywac-czci-pozbawic-xvi-xviii-w/ Tue, 14 Jul 2026 12:43:30 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/jak-skutecznie-obrazic-zwyzywac-czci-pozbawic-xvi-xviii-w/ Wszystkim wiadomo, że polska szlachta wyróżniała się jakoby swoim poczuciem honoru. Jednak wcale nie stanowiła ona jakiegoś wyjątku: całe społeczeństwo przednowoczesne funkcjonowało w ramach hierarchii prestiżu opierającego się na honorze. A tam, gdzie regulatorem pozycji był honor, tam tym bardziej przemyślne były sposoby jego podważania poprzez wyzwiska, pomówienie czy okazywanie lekceważenia. Honor nie był bowiem jedynie kwestią osobistego poczucia wartości, lecz przede wszystkim kompleksowym systemem reguł i medium interakcji społecznej, które tworzyło swoisty schemat kontroli, uzupełniający, a niekiedy wręcz konkurujący z oficjalnymi przepisami prawnymi. 

O ile szlacheckie kody honorowe są dobrze udokumentowane i szeroko znane, o tyle do niedawna bardzo mało było wiadomo o poczuciu honoru i dbałości o dobre imię w społecznościach plebejskich – wiejskich lub miejskich. W polskiej historiografii niewątpliwie przełomowa stała się książka Jaśminy Korczak-Siedleckiej pt. Przemoc i honor w życiu społecznym wsi na Mierzei Wiślanej w XVIXVII wieku (Toruń 2021), która ukazała fundamentalną rolę honoru w codziennym funkcjonowaniu wiejskich społeczności obszarów należących do miasta Gdańska, a zarazem pozwoliła na ujawnienie podobnych mechanizmów w innych ówczesnych społecznościach wiejskich.  

Fakt, że zjawisko to nie było długo dostrzegane w badaniach historycznych miało moim zdaniem źródło w dwóch podstawowych powodach. Po pierwsze – przyczyną były problemy językowe i definicyjne. Termin „honor” upowszechnił się w polszczyźnie dopiero pod koniec XVI stulecia i początkowo oznaczał sprawowanie urzędu. Wcześniej, ale też równolegle z jego funkcjonowaniem, istniało wiele słów, takich jak cześćchwałapoczciwośćuczciwość czy zacność, których znaczenie odpowiadało mniej więcej naszemu współczesnemu pojęciu honoru. O ile szlachecki honor został jasno zdefiniowany w popularnej literaturze historycznej XIX wieku, o tyle chłopska „poczciwość” straciła swoje znaczenie. Dopiero zastosowanie metodologii współczesnej historii społeczno-kulturowej pozwoliło na przywrócenie jej właściwej pozycji analogicznej do stanowego honoru szlachty. 

Drugim powodem niedostrzegania honoru plebejskiego, a zwłaszcza chłopskiego w okresie wczesnonowożytnym było wytworzenie się w ramach kultury dworskiej tego właśnie okresu wizji plebejusza jako postaci pozbawionej zasad, grubiańskiej, plugawej w czynie i w języku, a zatem niezdolnej również do pielęgnowania tak wysublimowanej i elitarnej cechy jak honor. Ta wizja pozbawionych honoru chłopów, płaszczących się przed byle przedstawicielem wyższego stanu była na tyle przekonująca, że trafiała też do analiz historycznych. Źródłem tego nieporozumienia był prawdopodobnie fakt, że honor w relacjach społecznych  „odgrywał się” niemal wyłącznie między przedstawicielami tej samej społeczności. Wobec osób z innych –zarówno wyższych, jak i niższych – warstw społecznych dopuszczalne były zachowania, które w obrębie własnego środowiska uznano by za prowadzące do utraty czci. 

Centralnym miejscem budowania (i niszczenia) prestiżu w społecznościach lokalnych, zwłaszcza na wsi i w małych miastach, była karczma.

Pełniła ona funkcję nie tylko towarzyską, ale również publiczną i prawną, będąc nierzadko miejscem obrad sądów wójtowskich. To właśnie w przestrzeni karczmy dochodziło do najbardziej widowiskowych aktów zniewagi słowem, czynem, jak i gestem. Dzięki badaniom Łukasza Truścińskiego, zaprezentowanym w jego książce pt. Wołania. Praktyki komunikacyjne w życiu codziennym mieszkańców Grodziska Wielkopolskiego w XVIII wieku (Warszawa 2024) możemy zrozumieć co właściwie mówili do siebie ówcześni plebejusze i co przekazywali swoimi gestami. Truściński przekonująco dowodzi w swojej pracy, że funkcjonowali oni wciąż w ramach kultury słowa mówionego (czyli kultury oralnej) z częściowym tylko udziałem kultury piśmiennej. Z tego powodu wszelkie wypowiedzi miały w ich mniemaniu znaczenie performatywne, a więc uważano, że powodują realne skutki, co można analizować w ramach antropologicznej koncepcji „magicznej mocy słowa”. Z punktu widzenia budowania prestiżu za pomocą honoru oznacza to, że wyzwiska skierowane pod czyimś adresem rzeczywiście oddziałują na reputację zwyzywanego, wymagają zatem reakcji (nieraz bardzo gwałtownej) i „przywrócenia czci” w obliczu lokalnej społeczności.  

Analiza wyzwisk stosowanych w XVIII-wiecznym Grodzisku Wielkopolskim ujawnia przede wszystkim wyraźne zróżnicowanie ze względu na płeć w sposobie uderzania w cudzą godność. Kobietom odbierano honor przede wszystkim poprzez ataki na ich reputację seksualną, stosując określenia takie jak kurwa (też: murwa czy murwisko), które w ówczesnym kontekście oznaczały ogólnie pojęte „złe prowadzenie się” i pozamałżeńskie relacje, a niekoniecznie prostytucję zawodową. Równie dotkliwą obelgą w stosunku do kobiety było oskarżenie jej o bycie czarownicą, co mogło pociągnąć za sobą poważne konsekwencje społeczne i prawne, ale wykorzystywane było również w codziennych kłótniach. 

Wyzwiska stosowane wobec mężczyzn wskazują na to, że ich honor był nierozerwalnie związany z funkcjonowaniem w życiu zawodowym i społecznym wspólnoty. Do najczęstszych i najbardziej brzemiennych w skutki wyzwisk należało określenie złodziej (i synonimy tego słowa), ale arsenał obelg był znacznie szerszy i obejmował terminy takie jak szelmakanaliaszubienicznik czy hultaj. Szczególnie dotkliwe było przyrównywanie kogoś do osób wykonujących zawody cieszące się niskim szacunkiem, takie jak kat czy hycel, a nawet samo zasugerowanie, że ktoś wykonał czynność im przynależną – na przykład zabicie psa uznawano za ciężką plamę na honorze. Mieszczanie używali określenia chłop jako obelgi poniżającej, chłopi zaś analogicznie stosowali słowo dziad (czyli żebrak). Co ciekawe, choć reputacja seksualna mężczyzn była mniej ważna niż kobieca, to w przypadku osób żonatych lub aspirujących do wysokich urzędów we wspólnocie, oskarżenia o cudzołóstwo czy bycie kurewnikiem stawały się skutecznymi narzędziami dyskredytacji. 

Istotnymi zniewagami były również wyzwiska uderzające w pochodzenie i status prawny. Określenia takie jak bękart czy skurwysyn nie były jedynie wulgaryzmami, ale realnie podważały prawo danej osoby do członkostwa w cechu lub w gromadzie. W konfliktach często odwoływano się również do ksenofobii i różnic religijnych, wyzywając oponentów od niemcówżydówpolakówrusinówcyganówlutrów czy pogan – w zależności od zewnętrznych okoliczności, co miało na celu wykluczenie ich ze wspólnoty „swoich”.  

Dynamika ówczesnych kłótni często prowadziła do eskalacji, w której wyzwiska werbalne mieszały się z przemocą fizyczną i gestami symbolicznymi, takimi jak „kiwanie ręką” czy zrzucanie czapki. Jednak chyba najlepiej udokumentowanym gestem obraźliwym było obnażanie pośladków w kierunku poniżanej osoby, określane barwnymi eufemizmami – takimi jak „prezentacja smutnej twarzy” lub „wygalanie członków niewstydliwych”. Gest ten był uznawany za skrajnie pogardliwy, ale też charakterystyczny dla ekspresji kobiet i młodych mężczyzn. Starszym, poważanym gospodarzom naprawdę nie wypadało go wykonywać, zatem to głównie oni padali jego ofiarą. 

Cały ten system sposobów podważania prestiżu i odbierania czci ze współczesnej perspektywy wydaje się wulgarny i pełen inherentnej przemocy.

Być może fakt ten powstrzymywał badaczy przed dostrzeżeniem w nim emanacji staropolskiej kultury honoru, której plebejskie formy promieniowały również na inne stany społeczeństwa Rzeczypospolitej.  

]]>
Pamięć Henryka Grynberga https://blog.polona.pl/2026/07/pamiec-henryka-grynberga/ Fri, 03 Jul 2026 10:40:27 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/pamiec-henryka-grynberga/ Urodzony w Warszawie 4 lipca 1936 roku Henryk Grynberg świętuje dzisiaj dziewięćdziesiąte urodziny. Od prawie sześćdziesięciu lat mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. Uprawia poezję i prozę, pisze zarówno powieści, jak i opowiadania, para się także eseistyką. Od lat prowadzi dziennik, który publikuje w tomach pod wspólnym tytułem Pamiętnik. Do jego najważniejszych utworów należą opowieści: Żydowska wojna, Życie ideologiczne i Życie osobiste, zbiór opowiadań Szkice rodzinne, tomiki poezji Wśród nieobecnych oraz Pomnik nad Potomakiem.

O jego twórczości z uznaniem wypowiadał się Jarosław Iwaszkiewicz w swoim cyklu drukowanym na łamach „Życia Warszawy”, ale także Jan Kott na łamach „Wiadomości” w Londynie, ponadto Maria Danilewicz Zielińska w fundamentalnym opracowaniu Szkice o literaturze emigracyjnej i Janina Katz na łamach „Pulsu” w Londynie oraz Jan Józef Lipski w pracy zbiorowej Literatura źle obecna poświęconej twórczości pisarzy żyjących na obczyźnie. Książki Grynberga z uwagą i rewerencją recenzowali uznani krytycy: Marta Wyka i Irena Maciejewska, Andrzej K. Waśkiewicz i Piotr Matywiecki, Marek Zaleski i Przemysław Czapliński, Tadeusz Drewnowski i Józef Wróbel. Anna Nasiłowska w Historii literatury polskiej odnotowała opowiadanie Drohobycz, Drohobycz – to w nim pisarz udostępnił wspomnienie Leopolda Lustiga o tym, jak zginął Bruno Schulz. Utwór ukazał się w noszącym ten sam tytuł zbiorze nowel, w którym autor pomieścił między innymi utwory: Ucieczka z Borysławia, Brat na Wołyniu, Ja jestem z Oświęcimia.

Rodzicami pisarza byli Sura z domu Sulik i Abram Grynberg. W czasie okupacji hitlerowskiej  Henryk z matką ukrywał się na Podlasiu oraz w Warszawie pod nazwiskiem Henryk Krzyżanowski. Jego ojciec oraz młodszy brat zostali zamordowani. Po wojnie uczył się w gimnazjum w Łodzi. W roku 1954 podjął studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1959 pracował jako aktor w Teatrze Żydowskim im. Idy Kamińskiej. Tego samego roku zadebiutował na łamach tygodnika „Współczesność” w roli pisarza. Tytułem jego debiutanckiego opowiadania Ekipa „Antygona” został nazwany pierwszy tom opowiadań pisarza, ogłoszony w 1963 roku. Rok później ukazał się debiutancki zbiór wierszy Grynberga Święto kamieni, zaś w 1965 debiutancka powieść Żydowska wojna.

Osiągający trzydziestkę pisarz szybko zwrócił uwagę literaturoznawców i recenzentów. W 1966 roku wyróżniono go stypendium im. Tadeusza Borowskiego. Rok później, przebywając w Stanach Zjednoczonych na występach Teatru Żydowskiego wraz z żoną aktorką Krystyną Walczakówną – złożył wniosek o azyl polityczny, który został zaakceptowany. Przez kilka lat utrzymywał się z pracy fizycznej. W roku 1969 podjął studia slawistyczne na uniwersytecie w Los Angeles, w Kalifornii, był asystentem w katedrze literatury rosyjskiej. W tym czasie zaczął współpracę z najlepszymi pismami emigracyjnymi, czyli z paryską „Kulturą” redagowaną przez Jerzego Giedroycia i londyńskimi „Wiadomościami” Mieczysława Grydzewskiego. Na łamach tych czasopism ukazywały się jego utwory, stanowiące później podstawę następnych książek publikowanych na emigracji, jednak nie mających szans na reedycję w kraju. Należą do nich powieści Życie ideologiczne oraz Życie osobiste, zbiory wierszy Antynostalgia i Wiersze z Ameryki. Dość wspomnieć, że wydana w Paryżu w 1980 roku powieść Grynberga Życie codzienne i artystyczne, w Warszawie została wznowiona dopiero w roku 1991.

W roku 1971 autor tych książek przeprowadził się z Los Angeles do Waszyngtonu w związku z objęciem posady redaktora w wydawanym w języku polskim czasopiśmie „Ameryka”, a dwa lata później został zatrudniony w rozgłośni Głos Ameryki. Aż do 1982 roku na antenie tego radia opowiadał – pod pseudonimem Robert Miller – o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych w USA i na świecie, omawiał publikowane w Polsce i na emigracji najciekawsze i najambitniejsze pod względem artystycznym książki. W roku 1985 wrócił na antenę, ale już do działu angielskojęzycznego Voice of America. Drukował ponadto w prasie polonijnej, w „Tygodniku Polskim” oraz w „Gwieździe Polarnej. W 1984 wydał nakładem oficyny Archipelag w Berlinie Zachodnim tom szkiców Prawda nieartystyczna, z takimi tekstami, jak: Ludzie Żydom zgotowali ten los czy Holocaust w literaturze polskiej lub Forma pamięci. Zyskał wtedy opinię pisarza pamięci o losach polskich Żydów: tych, którzy przeminęli i tych, którzy zostali pomordowani w czasie Zagłady oraz twórcy systematycznie podejmującego tyleż skomplikowane, co bolesne tematy relacji polsko-żydowskich.

Z czasem książki Henryka Grynberga zaczęły się pojawiać się w Polsce, tyle tylko, że nie wydawane nakładem państwowych wydawnictw, lecz oficyn podziemnych, działających w konspiracji.  Ukazały się wtedy m.in. Wiersze wybrane (1985) w edycji Rekontry w Warszawie. Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych prewencyjna cenzura PRL-u nieco zelżała, krakowski Znak całkiem oficjalnie ogłosił opowieść Kadysz, jednak dramat Kronika mógł się ukazać tylko w Berlinie Zachodnim, natomiast zbiór wierszy Pomnik nad Potomakiem w Londynie. Dopiero po 4 czerwca 1989 roku otworzyła się przed pisarzem nowa szansa. W kraju ukazały się Szkice rodzinne, czyli tom opowiadań zawierający kilka ważnych tekstów, wśród nich  Wujek Morris, Wujek Aron (opatrzony mottem z Baala-Szem-Towa: „Pamięć jest sekretem odkupienia”) czy Buszujący po drogach oraz Ojczyzna, zaś miesięcznik „Dialog” opublikował sztukę Pamiętnik pisany w stodole. Z zainteresowaniem spotkał się przygotowany pod redakcją Roberta Stillera wybór wierszy Grynberga z lat 19641989 pod znaczącym tytułem Wróciłem.

Utwory Henryka Grynberga zaczęły coraz częściej ukazywać się w prasie krajowej w „Tygodniku Powszechnym”, w „Res Publice” i w „Rzeczpospolitej”. W roku akademickim 1993/1994 pisarz prowadził na Uniwersytecie Warszawskim seminarium z zakresu tzw. creative writing. Wtedy też niemal równocześnie opublikowano jego dwie książki określane mianem prozy dokumentalnej: Dziedzictwo i Pamiętniki Marii Koper. W tej pierwszej opisał to, co przedstawił zainspirowany wątkami tej prozy – Paweł Łoziński w filmie Miejsce urodzenia, czyli poszukiwanie grobu ojca, ekshumację i złożenie jego prochów na cmentarzu w Warszawie przy Okopowej. Potem Grynberg wydał jeszcze jedną książkę nawiązującą do tematyki tragicznych doświadczeń wojny, mianowicie Dzieci Syjonu – o eksodusie i losach dzieci żydowskich ewakuowanych w czasie II wojny światowej z ZSRR do Palestyny.

W ostatnich dekadach książki poetyckie Grynberga ukazywały się na przemian z prozatorskimi i eseistycznymi. Z jednej strony: Rysuję z pamięci oraz Dowód osobisty, a z drugiej: Memorbuch oraz Monolog polsko-żydowski. W roku 2011 pisarz zdecydował się wydać pierwszy tom Pamiętnika. W następnych latach ukazały się tomy drugi i trzeci, a w 2021 czwarty. W szczególności polecam zbiór Rysuję z pamięci, który zamykają dwa poematy Pamięć oraz Komentarz. Tworzywem tego pierwszego jest konkret i szczegół, natomiast tego drugiego – dla odmiany – pojęcia abstrakcyjne: słowo, czas, nieskończoność. Wymowa utworów obydwu utworów okazuje się jednakowo pesymistyczna, jak zresztą całej liryki tego znakomitego twórcy. Przesłanie jego poezji determinuje wyrażone w wierszu Midrasz przekonanie, że Szatan: „dał człowiekowi ogień / by rozpalił piekło na ziemi”. Pisarz tak długo nieobecny w ojczyźnie, został kilkakrotnie literacko uhonorowany. Jest laureatem Nagrody Fundacji Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku oraz Nagrody Rady Miasta Krakowa im. Stanisława Vincenza. Otrzymał ponadto Koret Jewish Book Award, przyznawaną najwybitniejszym pisarzom zajmującym się tematyką żydowską.

Wybrane książki Henryka Grynberga są dostępne w POLONIE.

]]>
Jerzy Hulewicz i jego abstrakcyjny absolutyzm https://blog.polona.pl/2026/07/jerzy-hulewicz-i-jego-abstrakcyjny-absolutyzm/ Wed, 01 Jul 2026 07:16:46 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/07/jerzy-hulewicz-i-jego-abstrakcyjny-absolutyzm/ Jerzy Hulewicz, starszy brat Witolda Hulewicza – rozstrzelanego przez hitlerowców w Palmirach 12 czerwca 1941 roku zmarł niedługo po nim, 1 lipca tego samego roku, w Warszawie. Przyczyną śmierci był atak serca. Miał pięćdziesiąt pięć lat. Był wydawcą i redaktorem, powieściopisarzem i nowelistą, dramaturgiem i eseistą, ale także malarzem i grafikiem. Do jego najbardziej udanych utworów należą: dramaty Kain oraz Bolesław Śmiały, powieści Córa Oxymoronu oraz Szaruga, poza tym Dialogi estetyczne, a ponadto Egoeimi, utwór opatrzony podwójnym podtytułem: O ewangeljey Jezu Christa według spisania Janowego. Rzecz w duchu uyźrzana.

Znawczyni literatury okresu dwudziestolecia międzywojennego Alina Brodzka o utworze tym, opublikowanym w roku 1921 i rok później wznowionym, skonstatowała, że to tekst naśladowczo stylizowany: „W kręgu promieniowania Ewangelii – wielkiego kanonu wypowiedzi parabolicznej, profetycznej i oratorskiej, własny komentarz Hulewicza uzyskuje zborność gatunkową i językową, ale jest to zborność zapożyczona, wynikająca ze stylizacji bez dystansu”. Równie krytycznie odniosła się Brodzka do prozy tego autora, czyli do Kraterów, Dziejów Utana i Cór Oxymoronu: „ów lęk o zagładę wartości duchowych, które ma zniszczyć doszczętnie pragmatyzm materialnej cywilizacji – zostaje pozbawiony bezpośredniego oparcia w naśladowanym wzorze. I wówczas okazuje się, że abstrakcyjny absolutyzm Hulewicza, czysta negatywność jego autentycznego niepokoju, nie stwarza szans powstania samoistnego języka, samodzielnej poetyki”. Co więcej: „Kontynuowany w narracji fabularnej, patetyczny styl paraboli, oratorski wykład zasad teozofii, wchodzi w niezamierzony konflikt z traktowanymi śmiertelnie serio sytuacjami sentymentalno-salonowymi, z elementami intrygi awanturniczej, ze scenerią banalnie obyczajową, mimo prób jej odrealnienia przez niedookreślenie miejsca i czasu. Nie powiodło się ambitne dążenie do zbudowania powieści-misterium, w której akcja pełniłaby rolę przykładu ludzkiego losu”. Cóż, twórcze ambicje Jerzy Hulewicz miał ogromne, na ich realizację prawdopodobnie nie starczyło talentu. W każdym razie, warto przyjrzeć się jego drodze życiowej i twórczej.

Uczył się w miasteczku Trzemeszno nieopodal Gniezna, a następnie we Lwowie. Po zdaniu matury studiował literaturę na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz od 1904 roku – malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u Jana Stanisławskiego. W roku 1907 wyjechał do Paryża, gdzie kontynuował studia malarskie, zaś w 1913 przeniósł się do Monachium. W roku 1910, po śmierci ojca, przejął majątek Kościanki, do którego przyjeżdżał Stanisław Przybyszewski. Jerzy Hulewicz darzył go przyjaźnią i nawiązał z nim współpracę artystyczną. Dużo malował i rysował, swoje prace wystawiał nie tylko w kraju, lecz także za granicą. Projektował ekslibrysy m.in. dla Kazimierza Chłędowskiego i Daniela Kęszyckiego. Przygotowywał mające patriotyczny wydźwięk grafiki, wykorzystywane na pocztówkach publikowanych przez Drukarnię św. Wojciecha w Poznaniu, takie jak: Z dymem pożarów, Na tułaczce, Bezdomni, Uchodźcy, Wśród zamieci.

W wieku dwudziestu czterech lat wydał pierwszą książkę, mianowicie Dialogi estetyczne. Administrowanie rodzinnym majątkiem nie przeszkadzało mu w uprawianiu twórczości plastycznej i literackiej, a nadto edytorskiej. W roku 1916 założył w Poznaniu Spółkę Wydawniczą „Ostoja” i kierował nią do 1922 roku. Opublikował Genezis z ducha Juliusza Słowackiego ze swoimi drzeworytami. Wykonał także drzeworyty do Kantyczki rosistej Emila Zegadłowicza. W 1917 roku wspólnie ze Stanisławem Przybyszewskim założył dwutygodnik „Zdrój”, zaś w 1918 wziął czyny udział w powstaniu wielkopolskim. Jako twórcy blisko mu było do ekspresjonizmu, nic więc dziwnego, że w krótkim czasie stał się „Zdrój” główną trybuną naszych ekspresjonistów, jednak na łamach tego dwutygodnika pojawiały się też utwory takich autorów jak: Kazimierz Przerwa Tetmajer, Jan Lemański, Jan Lorentowicz czy Artur Oppman. „Zdrój” przygotował nawet specjalny numer poświęcony grupie artystycznej Bunt, w którym znalazły się teksty i prace m.in. Augusta Zamoyskiego, Władysława Skotarka, Małgorzaty i Stanisława Kubickich oraz samego Hulewicza. Po ukazaniu się tego numeru Przybyszewski na znak protestu opuścił redakcję. Nie był mu w smak wiersz Adama Bederskiego Czytelniku pobożny, uderzający w artystowski program Młodej Polski, a więc poniekąd także w samego Przybyszewskiego.

Na łamach „Zdroju” ogłosił Jerzy Hulewicz szereg swoich utworów: w 1918 roku opowieść Samskâra, w 1920 trzyaktowy dramat Kain, dramat w jednym akcie Śluby ziemi oraz tragedię Bolesław Śmiały, natomiast w roku 1921 „bajkę dramatyczną” zatytułowaną Wiano oraz dzieło  Aruna, opatrzone podtytułem „Dramatu zjawy trzy”. Ten ostatni utwór w roku 1925 doczekał się inscenizacji na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Część wyżej wymienionych utworów doczekała się również edycji książkowych.

Dramaturgię Hulewicza poddał po latach analizie Jerzy Kwiatkowski. Stwierdził, że reprezentował on „ekspresjonizm w odmianie spirytualistyczno- czy nawet okultystyczno-moralistycznej”. Za najwybitniejsza sztukę krytyk uznał „symboliczno-alegorycznego” Kaina implikującego: „teatr wizyjno-monumentalny; scenografię podkreślającą z jednej strony umowność, z drugiej uniwersalność i mityczną ponadczasowość  toczącej się akcji (Ziemia – Niebo); grę aktorską opartą na hieratycznym geście, daleką od realizmu psychologicznego”. Koniec końców, konkludował Kwiatkowski, sztuka Hulewicza: „stanowiła najbardziej skrajny przejaw ekspresjonistycznej religii ducha walczącego z materią i dążącego wzwyż – z bezwzględnością, która przywodzi na myśl Króla-Ducha Słowackiego”. Badacz zwrócił uwagę ponadto na sztukę Joachim Achim, której tytułowy bohater to „XVI-wieczny alchemik padający ofiarą prześladowania ze strony Kościoła. Motyw buntu przeciw oficjalnej religii nabiera tu najsilniejszych w całym tym nurcie gwałtownie antyklerykalnych akcentów. Jednocześnie – w dramacie tym dokonuje się pewien zwrot ku realizmowi, połączony z odejściem od wizyjności i ambicji nowatorskich”.

Z czasem dramat porzucił Hulewicz dla prozy beletrystycznej. W  roku 1928 ogłosił powieść Kratery, a w 1928 tom opowiadań Dzieje Utana. Lata 1926–1936 spędził na Wołyniu, gdzie w okolicach miasta Ołyka sprawował posadę administratora majątku rodziny Radziwiłłów. W 1936 roku ukazała się powieść Córa Oxymoronu i jej autor przeprowadził się do Warszawy. W roku 1938 opublikował powieść Szaruga oraz część drugą tej powieści noszącą tytuł Czarna fala. Pracował jako redaktor „Kuriera Porannego” oraz „Zwierciadła”. Założył prywatną szkołę malarstwa.

Pochowany został na cmentarzu na Powązkach w Warszawie. Warto przypomnieć, że oprócz Witolda miał jeszcze Jerzy Hulewicz dwóch braci. Bohdan (1888–1968) był pułkownikiem piechoty Wojska Polskiego, kawalerem Orderu Virtuti Militari, natomiast Wacław (1891–1985) kapitanem Wojska Polskiego, odznaczonym krzyżem kawalerskim i oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także Krzyżem Walecznych. Książki Jerzego Hulewicza oraz związane z nim materiały są dostępne w POLONIE.

]]>
Czesława Miłosza podróże w czasie https://blog.polona.pl/2026/06/czeslawa-milosza-podroze-w-czasie/ Mon, 29 Jun 2026 06:59:16 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/czeslawa-milosza-podroze-w-czasie/ Laureat nagrody Nobla z 1980 roku w dziedzinie literatury, ale także nagrody Guggenheima w 1976, nagrody Neustadt International Prize for Literature w 1978, określanej mianem „małego Nobla”. Uhonorowany nagrodami: Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, Polskiego PEN Clubu, Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego, Nagrodą Literacką im. Zygmunta Hertza. A przecież także doktor honoris causa University of California, New York University, Harvard University, Brandeis University, uniwersytetów w Bolonii oraz w Rzymie; i jeszcze: Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie, na dodatek honorowy obywatel Krakowa i Kiejdan. A to tylko część honorów, jakimi został wyróżniony Czesław Miłosz. Literaturoznawcy widzą w nim jednego z najwybitniejszych poetów XX wieku, obok Juliana Tuwima i Jarosława Iwaszkiewicza, Tadeusza Różewicza i Wisławy Szymborskiej czy Zbigniewa Herberta. Czytając poświęcone mu dziesiątki książek i setki rozpraw, szkiców oraz artykułów, można trafić i na taką opinię, że znalazł się w gronie najświetniejszych w skali europejskiej i światowej twórców poezji minionego wieku, tworzących gremium, do którego należą: Rainer Maria Rilke, Anna Achmatowa, Osip Mandelsztam, Konstandinos Kawafis czy Thomas S. Eliot.

Okres wileński

Urodził się sto piętnaście lat temu, 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach nad Niewiażą na Litwie. W związku z pracą ojca inżyniera lata 1914–1918 spędził w Rosji, od roku 1921 uczył się w gimnazjum w Wilnie, a w 1929 zaczął studiować prawo na Uniwersytecie im. Stefana Batorego. W czasie studiów wraz z grupą młodych literatów – Teodorem Bujnickim i Jerzym Zagórskim, Aleksandrem Rymkiewiczem i Stefanem Jędrychowskim – założył grupę poetycką Żagary. Członkowie tej grupy podobnie jak poeci tworzący w Lublinie grupę Reflektor, a wśród nich Józef Czechowicz oraz Józef Łobodowski zapisali się w historii literatury polskiej jako tzw. Druga Awangarda. Nie podzielali cywilizacyjnego i artystycznego optymizmu Tadeusza Peipera oraz Juliana Przybosia, czyli Awangardy Krakowskiej, w swoich utworach zaprezentowali katastroficzną wizję niedalekiej przyszłości, czego egzemplifikacją są zbiory wierszy Miłosza – Poemat o czasie zastygłym (1933) i Trzy zimy (1936).

Okres warszawski

W roku 1937 poeta przeprowadził się z Wilna do Warszawy i podjął pracę w Polskim Radiu. Po 1 września 1939 roku został ewakuowany do Rumunii, skąd przedostał się do Wilna i latem 1940 znów był w Warszawie, pracował w Bibliotece Uniwersyteckiej i działał w konspiracji. W 1942 roku opublikował podziemną antologię Pieśń niepodległa. Poezja polska czasów wojny, podpisaną jako „ks. J. Robak”. Tłumaczył wówczas szkice Jacques’a Maritaina oraz dramat Jak wam się podoba Williama Szekspira, pisał wiersze składające się na cykl Świat. Poema naiwne oraz utwory ogłoszone w 1945 roku w obszernym tomie Ocalenie. W książce tej znalazły się tak ważne teksty, jak: Biedny chrześcijanin patrzy na getto czy Campo di Fiori, a także Piosenka o końcu świata oraz W Warszawie. W wierszu Przedmowa postawił pytanie: „Czym jest poezja, która nie ocala/ Narodów ani ludzi?/ Wspólnictwem urzędowych kłamstw,/ Piosenką pijaków, którym za chwilę ktoś poderżnie gardła,/ Czytanką z panieńskiego pokoju”, Do przesłania tego utworu przez kilka następnych dekad nawiązywało wielu poetów młodszych pokoleń.

Po upadku powstania warszawskiego udało mu się przedostać do Goszyc pod Krakowem, a stamtąd do Krakowa. Po zakończeniu działań wojennych natychmiast nawiązał współpracę z Kazimierzem Wyką i założonym przez niego miesięcznikiem „Twórczość”, a ponadto publikował w „Odrodzeniu”, w „Przekroju” i „Dzienniku Polskim”. Pod koniec 1945 roku wstąpił do służby dyplomatycznej. Został wysłany do konsulatu w Waszyngtonie, a w 1947 przeniesiono go do ambasady w Paryżu, gdzie objął stanowisko attaché kulturalnego.

Okres francuski

W roku 1951 podjął przełomową decyzję – odmówił dalszej pracy dla PRL-u i wystąpił do władz Francji z wnioskiem o azyl polityczny. O motywach tego postanowienia poinformował czytelników redagowanej w Paryżu przez Jerzego Giedroycia „Kultury” w artykule Nie. Natychmiast spotkał się z potępieniem; wielu emigracyjnych pisarzy i publicystów – w tym Sergiusz Piasecki oraz Ryszard Wraga – sugerowało wręcz, że jest agentem komunistycznego wywiadu. W kraju naraził się na ostrą krytykę i ataki, czego dobitnym przykładem są teksty: Antoniego Słonimskiego Odprawa oraz Kazimierza Brandysa Nim będzie zapomniany, a także Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego Poemat dla zdrajcy.

Redakcja „Kultury” udzieliła pisarzowi schronienia w Maisons-Laffitte. Miłosz stał się czołowym autorem „Kultury” oraz Instytutu Literackiego, którego nakładem w latach pięćdziesiątych wyszły: tom jego szkiców Zniewolony umysł, Kontynenty i Rodzinna Europa, powieści Zdobycie władzy oraz Dolina Issy, tom poezji Światło dzienne, a także Traktat poetycki. Miłosz był także autorem ważnych wierszy: Na śmierć Tadeusza Borowskiego oraz Do Tadeusza Różewicza, poety, ale poza tym Który skrzywdziłeś – fragment tego utworu zawisł na Pomniku Poległych Stoczniowców, postawionym przed Stocznią Gdańską w grudniu 1980 roku. W latach pięćdziesiątych przełożył i wydał książkę eseistyczną Jeanne Hersch Polityka i rzeczywistość oraz Wybór pism Simone Weil, a także zredagował antologię Kultura masowa. W tym czasie przeprowadził się spod Paryża do Brie-en-Comte-Robert, a stamtąd w 1957 roku do Montgeron. Jesienią 1960 skorzystał z zaproszenia University of California i wyjechał do USA, gdzie zamieszkał w Berkeley i otrzymał tytuł profesora.

Okres amerykański

Lata sześćdziesiąte to dla pisarza czas niezwykle pracowity. Miłosz wydaje wówczas książkę o Stanisławie Brzozowskim Człowiek wśród skorpionów, tom esejów Widzenia nad zatoką San Francisco, pisze The History of Polish literature, publikuje następne zbiory poetyckie: Król Popiel i inne wiersze, Gucio zaczarowany, Miasto bez imienia – to w Paryżu, zaś w Londynie nakładem Oficyny Poetów i Malarzy ukazuje się wybór jego wierszy z lat 1934–1965. Nie inaczej w następnej dekadzie, gdy zaproponował czytelnikom: tomy szkiców Prywatne obowiązki, Ziemia Ulro i Ogród nauk, zbiór poezji Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, a także, nakładem Michigan Slavic Publications w Ann Arbor, reprezentatywny tom Utwory poetyckie. Poems.

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych książki tego wyklętego przez Polskę Ludową pisarza zaczęły ukazywać się w kraju, nakładem oficyn podziemnych, działających w konspiracji, bez państwowego debitu. Rozprowadzane wśród zaufanych, były wręcz rozchwytywane i zaczytywane, zwłaszcza że Miłosz mówił w swoich utworach dużo o nas, żyjących w politycznej opresji. W jego poezji szukaliśmy wtedy pocieszenia. W wierszu Moja wierna mowo pisał nie bez goryczy, że jego ojczyzną jest język polski: „Byłaś moją ojczyzną bo zabrakło innej. / Myślałem że będziesz także pośredniczką / pomiędzy mną i dobrymi ludźmi, / choćby ich było dwudziestu, dziesięciu, / albo nie urodzili się jeszcze”, ale mówił także z wdzięcznością: „Ale bez ciebie kim jestem./ Tylko szkolarzem gdzieś w odległym kraju”. W wierszu Zaklęcie wyznawał wiarę w porządek rzeczy: „Piękny jest ludzki rozum i niezwyciężony. / Ani krata, ni drut, ni oddanie książek na przemiał, / Ani wyrok banicji nie mogą nic przeciwko niemu. / On ustanawia w języku powszechne idee / I prowadzi nam rękę, więc piszemy z wielkiej litery/ Prawda i Sprawiedliwość, a z małej kłamstwo i krzywda”. W utworze Tak mało z premedytacją opisywał własną sytuację – tyleż egzystencjalną, co artystyczną: „Tak mało powiedziałem / Nie zdążyłem. // Serce moje zmęczyło się / Zachwytem, / Rozpaczą / Gorliwością, / Nadzieją”.

9 października 1980 roku Akademia Szwedzka ogłosiła werdykt: laureatem nagrody Nobla zostaje Czesław Miłosz. Cóż to była za wiadomość! Następnego roku poeta zjechał do Polski, spotkał się ze swoimi czytelnikami w Warszawie, w Krakowie, w Lublinie, odwiedził rodzinne strony. Jego książki zaczęły ukazywać się oficjalnie. Nakładem PIW-u zostały opublikowane Wiersze wybrane, zaś nakładem „Czytelnika” – Poezje, a Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza ogłosiła Poezje wybrane. Okazało się też wówczas, że to jemu Zbigniew Herbert zadedykował Tren Fortynbrasa, lecz z obawy przed komunistyczną cenzurą zapisał tę dedykację jako „dla M.Cz.”. W roku akademickim 1981/1982 pisarz wygłosił na Harvard University cykl wykładów na temat polskiej poezji, które potem ukazały się w książce Świadectwo poezji. Wkrótce okazało się, że zasada iż dla pisarza Nobel to najczęściej tzw. pocałunek śmierci, nie dotyczy Miłosza, który nie zwolnił tempa i do końca XX wieku opublikował następne rozchwytywane przez czytelników dzieła, nade wszystko poetyckie tomiki: Hymn o perle, Nieobjęta ziemia, Kroniki, a także Poematy z grafikami Jana Lebensteina, wreszcie Dalsze okolice i jeszcze Na brzegu rzeki. A do tego książki eseistyczne – Rok myśliwego, Szukanie ojczyzny, ponadto rzecz o życiu i twórczości Anny Świrszczyńskiej Jakiegoż to gościa mieliśmy oraz  Abecadło Miłosza i Piesek przydrożny, w którym czytelnik znalazł zarówno wiersze, jak i wspomnienia, a także literackie felietony.

Okres krakowski

Poeta cieszył się ogromnym zainteresowaniem tak w kraju, jak i na świecie, uwielbieniem obdarzyły go liczne rzesze miłośników literatury, zaś wszechstronnym zainteresowaniem – krytycy literaccy i literaturoznawcy akademiccy. Po roku 1989 Miłosz zaczął coraz częściej bywać w Polsce. W Belwederze przyjął go prezydent Lech Wałęsa. Z czasem poeta osiadł w Krakowie, zamieszkał przy ulicy Wojciech Bogusławskiego w dzielnicy Stradom, wszedł w skład rady redakcyjnej wydawanego pod Wawelem czasopisma „NaGłos”, zaczął regularnie drukować na łamach „Tygodnika Powszechnego”, a także w dodatku do dziennika „Rzeczpospolita” zatytułowanym „Plus Minus”. Systematycznie pracował. Aby mieć wyobrażenie o skali jego dokonań, trzeba przypomnieć, że dużo przekładał, m.in.: Księgę psalmów, Księgę Hioba, Pieśń nad pieśniami, Księgę pięciu megilot oraz Apokalipsę, ale teżtłumaczył Aleksandra Wata, Zbigniewa Herberta i Annę Świrszczyńską na język angielski. Mało tego – opublikował antologię Mowa wiązana, ponadto Wypisy z ksiąg użytecznych oraz opatrzony grafikami Andrzeja Dudzińskiego zbiór Haiku. Literaturoznawcy poświęcali Miłoszowi  wiele oryginalnych opracowań. Pisali o nim: Jan Błoński, Ryszard Matuszewski, Aleksander Fiut, Stefan Chwin, Andrzej Zawada, Ewa Bieńkowska, Marek Skwarnicki, Marek Zaleski i wielu innych.

Pracował do końca swoich dni. Mimo podeszłego wieku pozostał nad wyraz twórczy. W latach 2000–2002 ogłosił trzy niezwykle ważne zbiory poetyckie, mianowicie To oraz Druga przestrzeń i jeszcze Orfeusz i Eurydyka, w których pomieścił tak różne utwory, jak: Oda na osiemdziesiąte urodziny Jana Pawła II oraz Wybierając wiersze Jarosława Iwaszkiewicza na wieczór jego poezji. W wierszu Mistrz mego rzemiosła prowadził dialog z Iwaszkiewiczem, w innych: Krawat Aleksandra Wata oraz O poezji z powodu telefonów po śmierci Herberta rozmawiał ze znakomitymi kolegami po piórze. Dwa utwory: Unde malum oraz Różewicz poświęcił autorowi Niepokoju. Wiele emocji wywołał ponadto poemat Traktat teologiczny, czyli rzecz o łasce i niełasce wiary, zamieszczony w tomie Druga przestrzeń. W wieńczącym tę książkę utworze Metamorfozy zwracał się do stwórcy, mając przed oczami „klepsydrę i cmentarz”: „Takiego mnie Ty chciałeś, / Do Twoich prac wezwałeś, / Nieszczęśnika. // I tak się niedorzeczny / Żywot i w sobie sprzeczny / Zamyka”, natomiast w poemacie Orfeusz i Eurydyka, poświęconym pamięci zmarłej drugiej żony poety – Carol, mówiąc o Orfeuszu tak naprawdę mówił o sobie: „Bo teraz był jak każdy śmiertelny, / Jego lira milczała i śnił bez obrony. / Wiedział, że musi wierzyć i nie umiał wierzyć”.

Czesław Miłosz zmarł w Krakowie, 14 sierpnia 2004 roku w wieku dziewięćdziesięciu trzech lat. Pochowany został, po mszy świętej odprawionej w Kościele Mariackim przy Rynku Głównym, w Krypcie Zasłużonych na Skałce, gdzie wcześniej spoczęły doczesne szczątki m.in.: Jana Długosza, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Adama Asnyka, Stanisława Wyspiańskiego czy Jacka Malczewskiego. Nie ulega wątpliwości, że przekroczył granice swojej epoki. Bohater jego poezji wydaje się być prefiguracją człowieka XX wieku, wieku postępu oraz katastrofy. Godzi się podkreślić, że jego nad wyraz obszerna i bogata liryka jest wielogłosowa, wielogatunkowa i wielowymiarowa, silnie osadzona i w tradycji, i w nowoczesności. Miłosz uprawiał niemal wszystkie gatunki poetyckie, wszak pisał pieśni, hymny i elegie, kołysanki, modlitwy i dytyramby, piosenki, baśnie i legendy, traktaty, poematy i ody, precyzyjne sonety i amorficzne „notatniki” oraz „zeszyty”. Co najistotniejsze, oprócz wymiaru stricte literackiego, twórczość autora Ocalenia zawiera aspekt moralny i religijny, polityczny i publicystyczny. Głos tego poety okazuje się głosem obywatela i dalekowzrocznego myśliciela, profety, ale także uczestnika, świadka i wizjonera.

]]>
Gombrowicz prowadzi śledztwo https://blog.polona.pl/2026/06/gombrowicz-prowadzi-sledztwo/ Fri, 26 Jun 2026 07:22:49 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/gombrowicz-prowadzi-sledztwo/ Witold Gombrowicz lubił powieści kryminalne, co więcej były dla niego inspirującym tworzywem literackim, które potem przetwarzał w swoich utworach, poddając dekonstrukcji schematy gatunkowe. 

Przyglądając się jego twórczości, trzeba przyznać, że pojawiające się w niej dość często wątki kryminalne nie służą autorowi do budowania klasycznego napięcia czy rozwiązania zagadki tzw. whodunit (z ang. who done it – „kto to zrobił”. Jest to potoczne określenie kryminału, powieści detektywistycznej lub filmu kryminalnego, w którym odkrycie tożsamości sprawcy morderstwa zwykle następuje dopiero na końcu), lecz są narzędziem obnażania sztuczności ludzkich zachowań, narzędziem analizy psychologicznej i krytyki społecznej w ogóle. W jego ujęciu kryminał zmienia się w groteskę lub wręcz w egzystencjalny thriller.

Zbrodnie w młodości

Kryminalne motywy pojawiają się już w młodzieńczych utworach Gombrowicza, w Pamiętniku z okresu dojrzewania czy opowiadaniu pod znamiennym tytułem Zbrodnia z premedytacją. Odnosząc się do tego ostatniego, krytycy podkreślają, że Gombrowicz – podobnie jak Franz Kafka w Procesie – doprowadza tu ową konwencję do absurdu, piętnuje jednocześnie wszelkie konwencje jako puste i krępujące, a w swojej analizie ludzkich zachowań dochodzi do konstatacji, że w człowieku drzemie potrzeba manipulacji drugim i układania świata pod własne dyktando – nawet wbrew faktom. W tej opowieści niektórzy odnajdują bliźniaczą groteskę spod znaku „Zielonej Gęsi”, a inni sądzą nawet, że autor, który wykazuje tu, „jak przyrządzić pasztet z zająca, nie mając zająca”, najwyraźniej zgrywa się z nadmuchanej spuścizny Dostojewskiego, relatywizując pojęcia winy i kary.

Prowadząc wśród swoich wyimaginowanych postaci wyimaginowane śledztwo w sprawie wyimaginowanego morderstwa, pisarz ujawnia nie tego, kto zabił, ale psychologiczny mechanizm powstawania zbrodni w umysłach bohaterów, którzy sami siebie zapętlają w sytuacji „śledztwa”.

Temat zbrodni niepopełnionej pojawia się też w młodzieńczym opowiadaniu Biesiada u hrabiny Kotłubaj. Gombrowicz sugeruje tu, że chłopiec o nazwisku Kalafior został zamordowany przez kucharza i jego ciało posłużyło mu jako przyprawa do jednego z dań tytułowej biesiady, podczas gdy w rzeczywistości Bolek Kalafior zmarł z głodu, a jego zwłoki pozostały nienaruszone.
Wątek kryminalny, a właściwie polityczno-kryminalny, obecny jest też w powieści Pornografia. Zarówno główny bohater Fryderyk, jak i narrator Witold próbują zmanipulować młodych ludzi, aby ci popełnili morderstwo na ziemianinie Siemianie. Witold z Fryderykiem oddelegowują więc do pomocy przy wykonaniu zadania młodych – Henię i Karola. Fryderyk-reżyser chce do przedsięwzięcia wciągnąć jeszcze trzeciego młodego – Józka Skuziaka,  złodziejaszka i mordercę Amelii, by dopełnić rzecz całą, niczym w teatrze, myślą o doskonałości dramaturgicznej kompozycji. „Bo jeśli młody zabije starszego, to tu starszy zabije młodego” – obmyśla strategię i gdy Karol z Henią idą zabić Siemiana, Fryderyk zabija Józka. Młodzi, owszem, zabijają, ale nie wojskowego – to już wcześniej uczynił Wacław. Gdy Henia puka do drzwi, otwiera jej narzeczony, jednak nim młodzi zorientują się w sytuacji, Karol zadaje cios Wacławowi. Prowokowanie, by „starszy zabił młodszego”, to motyw, który pojawia się również w Transatlantyku i dotyczy Ignaca i jego ojca.

Wątek trupa wieńczy dramat Iwona, księżniczka Burgunda, gdzie główna bohaterka, której „inność” wysoce denerwuje przedstawicieli dworu, przypominając im dawno zapomniane grzechy młodości, zostaje zgładzona w czasie przyjęcia, spożywając specjalnie podane ościste karaski. Do takiego finału prowadzi oczywiście misterna intryga.

Za najbardziej „detektywistyczną” powieść Gombrowicza uchodzi Kosmos. Fabuła obraca się wokół „przećwiczonego” już w młodzieńczej Zbrodni z premedytacją śledztwa, tu prowadzonego przez głównego bohatera – Witolda. Próbuje on znaleźć sens w serii drobnych, pozornie powiązanych ze sobą zdarzeń (powieszony wróbel, wieszak, usta pokojówki), co prowadzi do obsesji i zbrodni, ale nie tej klasycznej, a raczej „metafizycznej”.

Sensacja i groza dla kucharek Kryminalna intryga, wątek romansowy, zagęszczona atmosfera tajemniczości i działania sił nadprzyrodzonych podnoszą walor tekstu jako „czytadła” o znamionach jedynej w swoim rodzaju polskiej powieści gotyckiej. Tak powstała publikowana w odcinkach powieść Opętani. Gombrowicz przymierzał się do niej od dawna, o czym wspomina we Wspomnieniach polskich: „Kiedy byłem na drugim roku prawa, zabrałem się do pisania nowej powieści. […] Zaczęło się od tego, iż z Tadziem Kępińskim, moim ex-kolegą szkolnym, postanowiliśmy napisać na cztery ręce powieść sensacyjną, żeby zarobić kupę forsy. Nie wątpiliśmy, iż intelektom wyższym jak nasze nietrudno będzie spłodzić taką brechtę – łatwą a pasjonującą. Wkrótce jednak rzuciliśmy wszystko do kosza, przerażeni niezdarnością naszych gryzmołów.
Napisanie złej powieści nie jest bodaj łatwiejsze od napisania dobrej – powiedziałem wtedy Kępińskiemu.
I ten problem zaczął mnie interesować. Stworzyć dobrą powieść dla wyższych dziesięciu tysięcy, czy nawet stu tysięcy – no, to zawsze się robi, to jest banał i nudziarstwo. Ale napisać dobrą powieść dla tego niższego, podrzędnego czytelnika, któremu smakuje nie to, co nazywamy «dobrą literaturą»”.

Po dwóch czy trzech, podjętych w latach dwudziestych minionego wieku, próbach napisania dobrych „złych powieści” czy „powieści dla kucharek”, które ostatecznie zniszczył, Gombrowicz napisał Opętanych. Podpisał ją pseudonimem Zdzisław Niewieski, utworzonym od nazwy litewskiej rzeki Niewiaży (znanej też jako Issa z powieści Czesława Miłosza). To utwór, który wprost odwołuje się do konwencji powieści gotyckiej, romansu i kryminału. Występują tu elementy tajemniczych zjawisk, mrocznych zamków i obsesyjnej miłości, które są jednak ironicznie ogrywane przez autora. Powieść została opublikowana w odcinkach w warszawskiej popołudniówce „Dobry Wieczór! Kurier Czerwony” i w radomsko-kieleckim „Ekspresie Porannym”.

Gombrowicz doceniał kryminał, i traktował ten gatunek jako atrakcyjne pole rozrywki, doceniał za sprawną fabułę. Wiedział, że wykorzystanie jego cech przysporzy mu czytelników, ale będąc pisarzem awangardowym używał go jedynie jako tworzywa. Kryminał służył mu do badania formy, tego, jak człowiek funkcjonuje wewnątrz narzuconych schematów i jak łatwo podlega manipulacji. W jego rękach tenże kryminał był sprawnym narzędziem do mówienia o świecie. Bo czyż każdy kryminał nie jest wariacją najpierwszej chyba przypowieści ludzkiej o Dobru i Złu?

Dobrą puentą odnoszącą się do wątku kryminalnego omawianego w twórczości Gombrowicza będzie anegdota związana ze wspomnianym już na początku opowiadaniem Biesiada u hrabiny Kotłubaj. Publikacja opowiadania o mało nie zakończyła się dla Gombrowicza sprawą sądową. Jak wiadomo, pisarz lubił posługiwać się tzw. nazwiskami znaczącymi. Bohaterce opowiadania dał nazwisko Kotłubaj, bo wyraz ten kojarzył mu się z zamieszaniem, kotłem, kołtunem. Tymczasem po publikacji odezwali się pełnomocnicy niewiasty o nazwisku Kotłubaj – przedstawicielki rodu tatarskiego, spadkobierczyni rotmistrza królewskiego, elektora Jana III Sobieskiego, która poczuła się opowieścią głęboko dotknięta i chciała oskarżyć Gombrowicza o zniesławienie. Tłumaczenia pisarza, że nigdy nie znał owej damy z tatarskim rodowodem, nazwisko wybrał, bo podobało się mu jego brzmienie, a pierwowzorem literackim hrabiny była pewna znana arystokratka z Warszawy, na szczęście zostały uwzględnione.

]]>
Tadeusz Konwicki między literaturą a filmem https://blog.polona.pl/2026/06/tadeusz-konwicki-miedzy-literatura-a-filmem/ Mon, 22 Jun 2026 06:11:11 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/tadeusz-konwicki-miedzy-literatura-a-filmem/ Wybitny pisarz, prozaik z krwi i kości, a jednocześnie równie wybitny reżyser filmowy i scenarzysta; obok Wojciecha J. Hasa, Jerzego Kawalerowicza, Andrzeja Munka, Stanisława Różewicza i Andrzeja Wajdy współtwórca polskiej szkoły filmowej. Do jego najwyżej cenionych filmów należą: Ostatni dzień lata z Ireną Laskowską i Janem Machulskim, Salto ze Zbigniewem Cybulskim i Gustawem Holoubkiem, Jak daleko stąd, jak blisko z Mają Komorowską i Andrzejem Łapickim, natomiast wśród najświetniejszych jego powieści wymienić trzeba: Sennik współczesny, Wniebowstąpienie, Kompleks polski oraz Małą apokalipsę. Właśnie przypada setna rocznica urodzin autora tych dzieł – Tadeusza Konwickiego. Pisarz i reżyser urodził się 22 czerwca 1926 roku w Nowej Wilejce, nieopodal Wilna.

Jego pierwszą opublikowaną książką jest opowieść Przy budowie z 1950 roku, wpisująca się w nurt realizmu socjalistycznego, jednak jego prawdziwym debiutem prozatorskim była powieść Rojsty. Rzecz powstała w 1947 i ukazała się drukiem dopiero w roku 1956. W utworze tym Kazimierz Wyka, autor krytycznoliterackiego opracowania Pogranicze powieści  dostrzegł – co ciekawe – kontynuację prozy Elizy Orzeszkowej oraz Andrzeja Struga; konstatował przy tym, że Rojsty: „to dokument jeszcze żywy. W wielokrotnym sensie: jako świadectwo jednego jeszcze schyłku polskiej partyzantki, która przeradzając się w groteskowy bezsens i z bandytyzmem granicząc – na przeżyciach ostatnich powstańców 63 roku i bojowców roku 1905 kładła podobną pieczęć, co na pokoleniu Konwickiego. Jako świadectwo politycznego rozrachunku wewnętrznego z patriotycznym mitem, rozrachunku, który nie był bezbolesny i nie był prosty, dotyczył bowiem zagadnień i przywiązań wytworzonych przez długi łańcuch pokoleń”.

Dzieciństwo i młodość przyszły autor tych powieści spędził na Wileńszczyźnie. Uczył się w Kolonii Wileńskiej i w gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie. W czasie okupacji pracował na kolei, a potem w lesie jako pracownik przymusowy, a następnie jako elektryk w szpitalu. Naukę kontynuował na tajnych kompletach. Wstąpił do działającego w konspiracji harcerstwa, a następnie do Armii Krajowej. Był żołnierzem Brygady Oszmiańskiej i walczył podczas akcji „Burza”. Jego oddział został zdziesiątkowany; w obawie przed aresztowaniem wiosną 1945 roku Konwicki przedostał się do Gliwic, a pół roku później do Krakowa, gdzie podjął studia filologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wtedy też zaczął pisać – reportaże i opowiadania. W 1946 zatrudnił się w tygodniku „Odrodzenie”, najpierw w charakterze korektora, a następnie redaktora. Cytowany wyżej Kazimierz Wyka, założyciel miesięcznika „Twórczość”, tak wspominał tamten czas: „W budynku przy Basztowej 15 redakcję «Odrodzenia» od redakcji «Twórczości» oddzielały tylko szklane drzwi, a łączył identyczny widok na dachy, wieże, obronne mury i kopce Krakowa ponad kłębowiskiem majowych Plant; młodziutki wileńczuk, zaśpiewujący swoim słopiewnym akcentem, ślęczał pod czarnym okiem Karola Kuryluka nad korektowymi płachtami”.

Pod koniec lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych powstały ponadto także krótsze  teksty: Wielkie manewry, Na wielkim okręcie wszyscy palą oraz Pluton Smutnego czy Zachód słońca, dzisiaj w dużej mierze zapomniane. Młodego pisarza w roku 1947 przyjęto do Związku Zawodowego Literatów Polskich. Tego samego roku przeprowadził się do Warszawy razem z redakcją „Odrodzenia”. Jego opowiadania, reportaże, recenzje ukazywały się na łamach: „Pokolenia” i „Po prostu” oraz „Dziennika Literackiego”. Kilka razy wracał do Krakowa, by przyglądać się budującej się Nowej Hucie. W  roku 1950 pracował już w „Nowej Kulturze”, w której opowiadał nie tylko o przemianach zachodzących w kraju, ale także o literaturze, a nawet o sporcie. W 1954 roku wydał mikropowieść Godzina smutku oraz dwutomową powieść Władza, zaś w 1956 – powieść Z oblężonego miasta.

Potem przyszedł czas na scenariusze filmowe: Żelazna kurtyna, Zimowy zmierzch i Ostatni dzień lata, a ponadto Skok z nieba. Konwicki zresztą pisał nie tylko scenariusze oryginalne (np. Zimowy zmierzch sfilmowany przez Stanisława Lenartowicza czy Jak daleko stąd, jak blisko sfilmowany przez siebie samego), lecz również dla potrzeb filmu dokonywał adaptacji utworów innych autorów, np. Matki Joanny od aniołów Jarosława Iwaszkiewicza, Faraona Bolesława Prusa i Austerii Juliana Stryjkowskiego dla Jerzego Kawalerowicza czy Disneylandu Stanisława Dygata obrazu wyreżyserowanego przez Janusza Morgensterna pod tytułem Jowita. Poza tym napisał scenariusze na podstawie Doliny Issy Czesława Miłosza i Dziadów Adama Mickiewicza do nakręconych przez siebie filmów Dolina Issy oraz Lawa. Przy tej okazji trzeba dodać, że wiele jego filmów zostało nagrodzonych w kraju i za granicą. Za Ostatni dzień lata otrzymał Grand Prix na Wystawie Światowej EXPO w Brukseli w roku 1958, za Zaduszki nagrodę specjalną na festiwalu w Mannheim, za Salto wyróżnienie na festiwalu w Edynburgu, za Jak daleko stąd, jak blisko nagrodę specjalną na festiwalu w San Sebastian – o nagrodach na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku, Stowarzyszenia Filmowców Polskich czy Syrence Warszawskiej już nie wspominając.

W latach 1956–1968 pisarz był kierownikiem literackim Zespołu Filmowego „Kadr”, natomiast w okresie od 1970 do 1978 roku kierował Zespołem Filmowym „Pryzmat”, publikował nie tylko w prasie literackiej, w tygodniku „Literatura” i miesięczniku „Dialog”, bo również na łamach tygodników „Film” oraz „Ekran”. W 1959 roku wydał powieść Dziura w niebie, w 1963  Sennik współczesny, w 1967 Wniebowstąpienie, a w 1969 książkę Zwierzoczłekoupiór. Powieści te zostały przełożone na wiele języków obcych; za tłumaczenie Wniebowstąpienia na język francuski  (jako L’Ascension) Jerzy Lisowski otrzymał Grand Prix de Traduction im. Halpérine-Kaminsky. O Wniebowstąpieniu tak pisał Henryk Bereza, krytyk związany z miesięcznikiem „Twórczość”: „Bohater Konwickiego szuka swoich początków w powszechności, bo chce się w powszechności odnaleźć i do niej instynktownie zmierza, chociaż paraliżuje go jej dziwność i fantasmagoryczność. Dziwność nie znaczy nieprawdziwość. Wszelka prawda jest dziwna, jeśli się ją po raz pierwszy odkrywa. W takiej sytuacji został postawiony bohater Konwickiego i jego opór wobec dziwności jest powieściowo umotywowany”, a także: „Opozycyjność Wniebowstąpienia do wcześniejszej twórczości Konwickiego wyraziła się w rezygnacji z męczeńskiej aureoli, która jak pancerz chroniła głównych bohaterów Konwickiego przed prawdziwym uczestnictwem w cierpieniach i radościach. Bohater Wniebowstąpienia już bez pancerza musiał przetrwać kwarantannę znieczulenia, zanim na nowo zaczął odczuwać ból i radość tak jak wszyscy, którzy żyją. Odnalazł się wtedy w ludzkiej wspólnocie”.

Lata siedemdziesiąte były w prozie dla Konwickiego równie dobre. W roku 1971 opublikował Nic albo nic, w 1974 Kronikę wypadków miłosnych, a w 1976 Kalendarz i klepsydrę. To był pierwszy tytuł z cyklu prozy wspomnieniowej, zwanej także sylwiczną; następne to Wschody i zachody księżyca (1982), Nowy Świat i okolice (1986) oraz Pamflet na siebie (1995). Z uwagi na to, że cenzura w PRL-u się zaostrzyła, Wschody i zachody księżyca, a także Rzeka podziemna ukazały się najpierw nakładem podziemnego wydawnictwa Krąg. Wcześniej nakładem Niezależnej Oficyny Wydawniczej pisarz ogłosił „niecenzuralne” powieści Kompleks polski (w 1977) oraz Małą apokalipsę (w 1979), notabene sfilmowaną w 1992 roku przez francuskiego reżysera Costę-Gavrasa. Książki te oficjalnie ukazać się mogły dopiero po 4 czerwca 1989 roku, a wśród nich także tom rozmów, jakie z pisarzem przeprowadził Stanisław Bereś zatytułowany Pół wieku czyśćca. Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych przyniósł także poczytną powieść Bohiń, zbiór opowiadań i wspomnień Zorze wieczorne oraz rzecz prowokacyjnie zatytułowaną Czytadło.

Na przełomie XX i XXI wieku pisarza uhonorowano kilkoma prestiżowymi nagrodami literackimi, m.in.: Nagrodą Polskiego PEN Clubu im. Jana Parandowskiego, im. Cypriana Kamila Norwida, im. Władysława Stanisława Reymonta, a także m.st. Warszawy w kategorii Warszawski Twórca. Rada Języka Polskiego przyznała mu tytuł Wielkiego Ambasadora Polszczyzny, zaś „Gazeta Wyborcza” tytuł Człowieka Roku. Po Pamflecie na siebie pisarz odłożył pióro. Uczestniczył na swój szczególny sposób w życiu Warszawy. Codziennie w towarzystwie przyjaciela Gustawa Holoubka wypijał kawę w kawiarni Bliklego przy ulicy Nowy Świat, przychodził na obiad do baru wydawnictwa „Czytelnik” przy ulicy Wiejskiej, odbywał rytualne wieczorne spacery po Śródmieściu. Dopiero w 2019 roku zgodził się na wydanie książki Wiatr i pył, zawierającej jego teksty opublikowane w prasie w latach 1946–2008, lecz nigdy nie przedrukowane w żadnej z jego książek, a które zebrali Przemysław Kaniecki oraz Tadeusz Lubelski, znawca twórczości filmowej i literackiej autora Sennika współczesnego Piszący te słowa nie może oprzeć się pokusie wspomnienia, że jako redaktor „Czytelnika” miał zaszczyt być wydawcą tego tomu.

Analizując prozatorski dorobek Tadeusza Konwickiego, Anna Nasiłowska w Historii literatury polskiej z 2019 roku sformułowała konkluzję: „W twórczości Konwickiego rzeczywistość jest płynna, bohater jest zwykle człowiekiem dręczonym przez obsesje i widma z przeszłości. Dzięki osobistej, psychologicznej formule mogły zjawić się w ten sposób w dziełach Konwickiego, choć nienazwane, refleksy takich doświadczeń historycznych jak partyzantka na Wileńszczyźnie”, a ponadto: „powojenne walki Narodowych Sił Zbrojnych, szybkie powojenne kariery w służbach bezpieczeństwa i późniejsze odsunięcie w poczuciu degradacji, zaginione dzieci wojenne, wojenne losy Żydów, ukryty antysemityzm, rozprawa z arystokracją i konieczność ukrywania pochodzenia, marginalizacja przedwojennej lewicy w PRL, tęsknota za Wileńszczyzną u repatriantów. Tematy wykreślone przez cenzurę, przemilczane […], mają postać strzępów pamięci”.

Tadeusz Konwicki zmarł 7 stycznia 2015 roku w Warszawie i został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W roku 2016 na ścianie kamienicy przy ulicy Wojciech Górskiego, w której pisarz mieszkał od 1956 roku prezydent Bronisław Komorowski odsłonił tablicę pamiątkową poświęconą jemu oraz jego żonie Danucie z Leniców Konwickiej. Ich mieszkanie zostało zamienione na miejsce pracy twórczej podlegające Instytutowi Książki. Na Skarpie, na tyłach Sejmu, w pobliżu wydawnictwa „Czytelnik”, jednej z alejek nadano imię Tadeusza Konwickiego. Krzyżuje się ona z alejką Tadeusza Różewicza, który w zbiorze Szara strefa z 2002 roku pomieścił wiersz zaczynający się słowami: „I znowu zaczyna się / przeszłość”, opatrzony mottem z prozy Konwickiego i do pisarza skierowanym wprost per „Tadziu”. Archiwum Tadeusza Konwickiego znajduje się w zbiorach Biblioteki Narodowej.

]]>
Poetycki świat Urszuli Kozioł https://blog.polona.pl/2026/06/poetycki-swiat-urszuli-koziol/ Fri, 19 Jun 2026 10:05:56 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/poetycki-swiat-urszuli-koziol/ Fot Mariusz Kubik

Była poetką, prozaiczką, eseistką i felietonistką, pisała także sztuki teatralne. Poza tym przez kilka dekad prowadziła dział poetycki w miesięczniku „Odra” we Wrocławiu. Należała do plejady wybitnych poetek, które w drugiej połowie XX wieku nadawały ton polskiej literaturze,   takich jak: Wisława Szymborska, Anna Kamieńska, Julia Hartwig, Krystyna Miłobędzka, Ewa Lipska czy Joanna Pollakówna.

Wiersze Urszuli Kozioł weszły do kanonu najwybitniejszych dzieł liryki. Cieszyła się uznaniem nie tylko literaturoznawców, ale także czytelników. Urodziła się dziewięćdziesiąt pięć lat temu, 20 czerwca 1931 roku w Rakówce koło Biłgoraja, zmarła niespełna rok temu 20 lipca 2025 roku we Wrocławiu i tam została pochowana na cmentarzu św. Wawrzyńca.

Przyznano jej wiele prestiżowych wyróżnień. Już w latach sześćdziesiątych XX wieku została uhonorowana  kilkoma nagrodami: im. Władysława Broniewskiego, im. Stanisława Piętaka, Fundacji im. Kościelskich, a także Miasta Wrocławia. Ponadto Klub Studentów Wybrzeża „Żak” przyznał jej nagrodę poetycką Pióro. Najważniejsze nagrody przyszły jednak dopiero pod koniec XX wieku. Były wśród nich także wyróżnienia zagraniczne: Złoty Centaur w Salsomaggiore, Nagroda Dolnej Saksonii, poza tym Nagroda Kulturalna Śląska oraz Nagroda Polskiego PEN Clubu. W XXI wieku pisarkę wyróżniono Nagrodą im. Josepha von Eichendorffa, Nagrodą Poetycką Silesius, Nagrodą Literacką m.st. Warszawy, Nagrodą im. Kazimierza Hoffmana „Kos”. W roku 2003 Uniwersytet Wrocławski nadał jej tytuł doktora honoris causa, zaś miasta Wrocław i Biłgoraj przyznały poetce honorowe obywatelstwa. Na rok przed śmiercią Urszula Kozioł odebrała w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego Nagrodę Nike za zbiór wierszy Raptularz.

Jak już wspomniano, jej twórczość doceniali literaturoznawcy, lecz także krytycy oraz koleżanki i koledzy po piórze. Książki Urszuli Kozioł z uznaniem omawiali: Julian Przyboś i Czesław Miłosz, Jacek Trznadel i Henryk Bereza, Ryszard Matuszewski i Jerzy Kwiatkowski, Jan Pieszczachowicz i Jacek Łukasiewicz, Stanisław Barańczak i Iwona Smolka, a w ostatnich latach – Marek Zaleski i Sergiusz Sterna-Wachowiak, Adriana Szymańska i Krystyna Rodowska. A przecież w latach 1972–2022, czyli przez pół wieku pracowała Kozioł w redakcji „Odry” i dzięki niej na łamach tego miesięcznika ukazywały się wiersze poetek i poetów różnych pokoleń, reprezentujące najrozmaitsze konwencje stylistyczne. Trzeba przy okazji dodać, że w „Odrze” drukowała systematycznie felietony z cyklu „Z Poczekalni”, które potem ukazały się w formie książkowej.

Dzieciństwo spędziła na wsi pod Biłgorajem, do liceum chodziła w Zamościu, po maturze podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Wrocławskim. W czasie studiów zadebiutowała wierszami na łamach „Gazety Robotniczej”, z którą jako autorka związana była w latach 1953–1958. Po studiach przeprowadziła się z Wrocławia do Bystrzycy Kłodzkiej i tam pracowała jako nauczycielka w szkole średniej. W 1956 roku wróciła jednak do Wrocławia, podjęła pracę w czasopiśmie „Poglądy” i w roku 1957 wydała pierwszy tomik Gumowe klocki, zaś w 1963 zbiór wierszy W rytmie korzeni. Z czasem zaczęła się wypowiadać także w prozie. Rok 1964 przyniósł – kilka razy potem wznawianą – opowieść o dorastaniu Postoje pamięci, natomiast rok 1971 – nowatorską pod względem formalnym powieść Ptaki na myśli.

Poezji oczywiście nie zaniedbywała, czego znakomitym przykładem są ogłoszone w latach 1965 i 1967 tomiki Smuga i promień oraz Lista obecności. W roku 1969 w ekskluzywnej Bibliotece Poetów Ludowej Spółdzielni Wydawniczej wyszły jej Poezje wybrane, opatrzone odautorskim wstępem, w którym Urszula Kozioł w finezyjny sposób przedstawiła swój program artystyczny. Poetka publikowała wówczas we „Współczesności”, w „Tygodniku Kulturalnym”, w „Poezji”, a od 1958 – także w „Odrze” i w „Twórczości”. Uczyła języka polskiego w liceach i technikach we Wrocławiu. W roku 1965 objęła funkcję dyrektorki Wrocławskiego Ośrodka Kultury, a w 1970 podjęła współpracę ze Studenckim Teatrem „Kalambur”, założonym przez Bogusława Litwińca. Historycy literatury zaliczyli ją do grona czołowych przedstawicieli pokolenia ’56, zwanego również pokoleniem „Współczesności”, obok, m.in.: Haliny Poświatowskiej i Ludmiły Marjańskiej, Andrzeja Bursy i Stanisława Grochowiaka, Tadeusza Nowaka i Marka Nowakowskiego.

W 1963 roku wstąpiła do Związku Literatów Polskich. Z czasem powierzono jej opiekę nad Kołem Młodych przy ZLP we Wrocławiu. W roku 1971 przyjęto pisarkę do Polskiego PEN Clubu. Nie uchylała się od aktywnego uczestnictwa w życiu społeczności literackiej. W latach siedemdziesiątych była prezeską wrocławskiego oddziału ZLP, a w 1978 roku znalazła się też w składzie Zarządu Głównego ZLP, w którym działała aż do rozwiązania Związku w stanie wojennym. W roku 1989 współzakładała Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Jako autorka pracowała niezwykle systematycznie. Oprócz świetnie przyjętych zbiorów poezji, wśród nich: W rytmie słońca czy Żalnik, ogłosiła zbiór opowiadań Noli me tangere, a oprócz tego kilka utworów scenicznych i słuchowisk radiowych: Gonitwy, Biało i duszno, Narada familijna, Weekend. W 1982 roku wyszedł nawet zbiór jej dramatów Trzy światy. Pisała także dla dzieci i młodzieży. Teatr „Kalambur” wystawił Króla malowanego oraz Sportolino, czyli jak Rzempoła ze szwagrem Pitołą stracha przydybali, Teatr im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku sztukę Podwórkowcy, zaś Teatr Marcinek w Poznaniu sztukę Magiczne imię.

Liryka Urszuli Kozioł intrygowała i fascynuje nadal z jednej strony refleksyjnością, by nie powiedzieć filozoficznością, a z drugiej sferą poznawczą. Poetka opisywała Polskę w czasie stanu wojennego, ale i Polskę zmieniającą się pod względem politycznym po roku 1989, a także świat, po którym chętnie podróżowała – już to do USA, już to do Włoch czy Francji, do Belgii czy krajów byłej Jugosławii. W tych podróżach towarzyszył jej Feliks Przybylak (1933–2010), za którego wyszła w roku 1960, profesor germanistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, tłumacz Immanuela Kanta i Ludwiga Wittgensteina, Clemensa Brentano i Roberta Musila oraz Paula Celana. Świadectwo tych podróży czytelnik może znaleźć w zbiorach wydanych na przełomie XX i XXI wieku, takich jak: Postoje słowa, Wielka pauza czy W płynnym stanie oraz Supliki, Przelotem i Horrendum.

Po śmierci męża poetka poświęciła mu wiele wierszy, jakie znalazły się w ostatnich zbiorach, które można uznać za jej szczytowe osiągnięcia twórcze: Klangor, Ucieczki oraz Znikopis. Dwa ostatnie tomiki z lat 2022–2023 Momenty i Raptularz stanowią poetycki testament Urszuli Kozioł, jej artystyczne, ale przecież również egzystencjalne przesłanie. Zanim jednak powstały wiersze składające się na pięć ostatnich książek tej autorki, w roku 2011 zdecydowała się ona wydać potężną, liczącą ponad siedemset stron, księgę zatytułowaną Fuga. Zamieściła w niej  wiersze powstałe w latach 1955–2010, które dokumentują drogę życiową i poetycką pisarki, a jednocześnie pokazują artystyczne przemiany jej twórczości. Jednym z ostatnich wierszy owej księgi jest godny uważnej lektury Przeciąg.

Wybrane książki Urszuli Kozioł są dostępne w POLONIE.

]]>
Zapoznany pisarz Witold Hulewicz https://blog.polona.pl/2026/06/zapoznany-pisarz-witold-hulewicz/ Wed, 10 Jun 2026 13:32:57 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/zapoznany-pisarz-witold-hulewicz/

Został rozstrzelany przez Niemców w lesie w Palmirach pod Warszawą, 12 czerwca 1941 roku, osiemdziesiąt pięć lat temu. W chwili śmierci miał czterdzieści sześć lat. Był poetą i tłumaczem, muzykologiem, ponadto krytykiem i eseistą. Do najważniejszych dokonań literackich Witolda Hulewicza należą: zbiory wierszy Sonety instrumentalne i Miasto nad chmurą, książki o Ludwigu van Beethovenie i Stanisławie Moniuszce, przekłady utworów Johanna Wolfganga Goethego, Rainera Marii Rilkego i Tomasza Manna, a także Rabindranatha Tagorego.

Pochodził z Wielkopolski. Urodził się w Kościankach koło Wrześni w rodzinie ziemiańskiej, w której pielęgnowano zainteresowania literackie i artystyczne. Pisarzem został również jego starszy brat Jerzy Hulewicz, prozaik, dramaturg, tłumacz, redaktor, założyciel i wydawca dwutygodnika „Zdrój” – jednego z najważniejszych czasopism dwudziestolecia międzywojennego. Nauki pobierał w Lesznie, potem uczył się we Wrocławiu i w Poznaniu. W czasie I wojny światowej został wcielony do armii pruskiej i walczył we Francji, m.in. w bitwach pod Verdun i pod Sommą. Potem bił się w powstaniu wielkopolskim. Wtedy też zaczął pisać wiersze. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości związał się z grupą ekspresjonistów. Publikował w „Zdroju”, na łamach którego pojawiały się utwory takich autorów, jak: Jan Kasprowicz, Stanisław Przybyszewski, Wacław Berent, Władysław Reymont, a z czasem także Jarosław Iwaszkiewicz oraz Julian Tuwim.

W roku 1921 opublikował tom wierszy i prozy poetyckiej zatytułowany Płomień w garści, co jednak znamienne – sygnowany nie nazwiskiem, lecz pseudonimem Olwid, którego używał potem wielokrotnie. Dużo pracował jako redaktor. Od 1918 był wydawcą „Zdroju”, w latach 1919–1920 kierownikiem literackim pisma „Wiedza Techniczna”; razem z bratem Jerzym założyli Spółkę Wydawniczą „Ostoja”. W 1921 roku podjął studia filologiczne i muzykologiczne na uniwersytecie w Poznaniu. W roku 1922 zamieszkał w Warszawie. Razem z Kazimierzem Paszkowskim zawiązali spółkę „Hulewicz i Paszkowski”, zwaną także Instytutem Wydawniczym „Aurion”. Nakładem tej oficyny ukazały się Poszepty duszy i O kobiecie  Tagorego, Geniusz, miłość i zbrodnia Otto Weiningera, monografia August Rodin pióra Rilkego, co warte zaakcentowania – w przekładach samego Hulewicza.

W latach 1923–1924 przebywał w Paryżu, gdzie studiował i pisał. Po powrocie w roku 1925 do kraju osiadł w Wilnie. Został dyrektorem programowym Rozgłośni Wileńskiej. W latach dwudziestych oprócz zbiorów poezji, takich jak Lament królewski, opublikował esej translatologiczny Polski Faust, opatrzony podtytułem Rzecz o nowych polskich przekładach, o sposobach tłumaczenia i o polemice doookolnej, a także następne przekłady, m.in.: Duszy i tańca Paula Valéry’ego, tomu wierszy Rilkego Księga obrazów oraz jego prozy Malte (Pamiętniki Malte-Laurids’a Brigge), wreszcie powieści Thomasa Manna Królewska Wysokość. Z wielkim zainteresowaniem czytelników spotkała się książka Hulewicza Przybłęda Boży. Beethoven. Czyn i człowiek. Warto w tym miejscu dodać, że w 1939 roku pisarz opublikował inną wersję tej pracy, zatytułowaną po prostu Beethoven.

Był jedną z najaktywniejszych postaci życia kulturalnego Wileńszczyzny. Tworzył tutaj Związek Literatów oraz Radę Wileńskich Zrzeszeń Artystycznych, a nawet zainicjował powołanie do życia kabaretu literackiego Smorgonia. Mało tego – redagował „Tygodnik Wileński” i pracował jako kierownik literacki teatru Reduta, a od roku 1934 zawiadywał redakcją literacką Centrali Polskiego Radia. Dzięki niemu w Celi Konrada w Wilnie odbywały się cotygodniowe Środy Literackie i powstał radiowy Teatr Wyobraźni. W latach trzydziestych Witold Hulewicz ogłosił tomik poetycki Miasto nad chmurami, książkę Stanisław Moniuszko. Król pieśni polskiej, rzecz skierowaną do młodego czytelnika Gniazdo żelaznego wilka, a także przygotował kilka słuchowisk dla Polskiego Radia, m.in.: Chopin a polska ziemia, Opowieść o Beethovenie czy Potęga promieni. Sceny z życia Marii Skłodowskiej-Curie.

Twórczość oryginalną godził z systematyczną pracą przekładową, czego wyrazem przekłady tragedii Heniricha von Kleista Penthesilea i tomu poezji Rilkego Księga godzin. Współpracował ze Stefanem Napierskim nad zbiorowym tłumaczeniem Elegii duinezyjskich Rilkego. Ponadto zredagował Historię świata Herberta George’a Wellsa w tłumaczeniu Stefana Kurty, ogłoszoną w sześciu tomach w latach 1931–1934 oraz współredagował literacki przewodnik Jesteśmy w Warszawie, wydany w 1938 nakładem Związku Zawodowego Literatów Polskich, którego wiceprezesem został w roku 1936. Odebrał w tym czasie wiele wyróżnień: Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury, a także Krzyż Kawalerski Polonia Restituta i Złoty Krzyż Zasługi. W 1937 roku Wilno przyznało mu Nagrodę Literacką im. Filomatów.

We wrześniu 1939 ewakuował się z Warszawy razem z zespołem Polskiego Radia. Po powrocie do miasta pracował w magistracie jako urzędnik i podjął działalność konspiracyjną. W roku 1940 zaczął wydawać podziemne pismo „Polska Żyje!”, organ Komitetu Obrońców Polski. Niestety, gestapo aresztowało go po kilku miesiącach i został osadzony na Pawiaku. Był brutalnie przesłuchiwany, jednak nie dał się złamać. Zginął w zbiorowej egzekucji. Dzisiaj w opracowaniach historycznoliterackich jego nazwisko pojawia się marginalnie, dlatego też na koniec warto zacytować poświęcony mu konterfekt autorstwa Jarosława Iwaszkiewicza, opublikowany w książce Portrety na marginesach: „Olwida poznałem w Kościankach, u brata, na Wielkanoc 1919 roku. Był jeszcze w mundurze pruskiego oficera. Walczył pod Verdun. Zabawne, widywałem go później wiele, wiele razy, ostatni raz w Warszawie na ulicy, przed pałacem Kronenberga, było to w 1940, przed samym jego aresztowaniem ale pamiętam go zawsze pierwszego dnia w Kościankach, jak do połowy obnażony myje się w niedużej blaszanej misce umywalnianej, w swoim pokoju. W kwestiach sztuki nie mogliśmy się ani wtedy, ani potem zupełnie dogadać. Był zresztą bardzo szlachetny i uczciwy. W moim sporze z jego bratem stanął po mojej stronie”.

W 1995 roku powstało Stowarzyszenie im. Witolda Hulewicza, które od 1996 przyznaje  nagrodę jego imienia za twórczość literacką, artystyczną oraz naukową.

Wybrane książki Witolda Hulewicza są dostępne w POLONIE.

]]>
Tancerz mecenasa https://blog.polona.pl/2026/06/tancerz-mecenasa/ Thu, 04 Jun 2026 13:08:00 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/06/tancerz-mecenasa/

Gombrowicza pierwszy krok do literatury

Opowiadanie Tancerz mecenasa Kraykowskiego, zamieszczone w młodzieńczym tomie nowel Gombrowicza Pamiętnik z okresu dojrzewania z 1933 roku, to utwór debiutancki – uznany przez pisarza za dostatecznie dobry, by kontynuować pisanie. To pierwszy krok, jaki uczynił nasz niedoszły noblista, pragnąc wstąpić do światowej literatury.

Lektura tych zaledwie kilkunastu stron daje niezwykłą okazję poznania nie tylko początków twórczości przyszłego autora Ferdydurke, ale też zwraca uwagę na jego już wówczas literackie wyrafinowanie, szczyptę perwersji, a także – jakbyśmy dziś powiedzieli – chęć łamania genderowego i klasowego porządku świata. Ten utwór wydaje się być teraz szczególnie istotny co najmniej z kilku powodów. Pojawia się w nim bardzo aktualny temat odrzucenia, Gombrowicz daje też dość przewrotną receptę na to, jak reagować na zawstydzenie, by nie czuć się upokorzonym. W świecie dzisiejszych mediów, popularności facebooka, portali społecznościowych autor uświadamia nam rozpaczliwą próbę zwracania na siebie uwagi, przypominania o swoim istnieniu.

Opowieść o „tancerzu” mecenasa Kraykowskiego porusza także jeden z najbardziej aktualnych dziś i niezwykle dotkliwych tematów, jakim jest stalking. To podlegające karze przestępstwo polega na celowym i powtarzalnym nękaniu, śledzeniu i podglądaniu wybranej osoby, co wzbudza u niej uzasadnione poczucie zagrożenia, bo w sposób znaczący narusza jej prywatność.

Debiutancki utwór przywołuje już gombrowiczowskiego ducha i można powiedzieć – jest śmieszny w swoim tragizmie. Opowiada historię byłego urzędnika II Rzeczypospolitej żywiącego głębokie uczucie do niejakiego mecenasa Kraykowskiego, z którym – jak się okazuje – łączy go miłość do operetki. Tytułowego bohatera opowiadania poznajemy w teatrze, gdy próbuje bez kolejki zakupić bilet na obejrzaną dotąd trzydzieści trzy razy Księżniczkę czardasza. Brutalnie przywołany do porządku, czyli wyciągnięty z kolejki przez rzeczonego mecenasa Kraykowskiego zaczyna postępować wbrew logice – zamiast znienawidzić kocha go, zamiast pogardzać wielbi. Swoim szaleńczym, absurdalnym uwielbieniem doprowadza do sytuacji, w której zaczyna prześladować obiekt swoich uczuć. Jego zachowanie, na przekór stereotypowym mechanizmom ludzkiego postępowania, obnaża absurdy funkcjonujących w społeczeństwie schematów i norm kulturowych. Tancerz, jak się okazuje nie jest wcale tancerzem, tylko epileptykiem.

Niedoszły prawnik o mecenasie

Klementyna Suchanow w biografii Gombrowicza Ja, geniusz zwraca uwagę, że Tancerz mecenasa Kraykowskiego powstawał w dość niecodziennych warunkach. Gombrowicz szkicował sobie to opowiadanie podczas praktyki, jaką odbywał w sądzie apelacyjnym. Tu warto przypomnieć, że studia prawnicze były mu narzucone przez ojca. Witold zdecydował się na nie, by nie być pozbawionym środków do życia. Studia i praktyki wyraźnie go jednak nudziły, więc pod ławkami sądowymi, ale też podczas przydługich sesji notował sobie pomysł na to i następne opowiadanie wchodzące w skład późniejszego Pamiętnika z okresu dojrzewania. Dalszy proces twórczy odbywał się w pokoju, który zajmował Gombrowicz przy ulicy Służewieckiej 3. Odwiedzający go tam koledzy, jak twierdzi Suchanow, widzieli stosy pogniecionych papierów walających się po podłodze. Gombrowicz pisał, zmieniał, niszczył, konsultował zmiany z kolegami, do których miał największe zaufanie. Kiedy uznał, że portrety pewnych kreślonych w tekście postaci mogą być za bardzo rozpoznawalne, dodawał im mylące szczegóły lub przerabiał wątki. Potem wszystko chował do szuflady i trzymał pod kluczem. O tym, że przykładał dużą wagę do swych juweniliów świadczy słynny wywiad rzeka z Dominikiem de Roux.

„Niech Pan zajrzy do opowiadań – namawiał autora wywiadu – znajdzie Pan tam takie sytuacje, inicjacje, wizje, nie ustępujące w niczym temu na co później się zdobyłem; i trzeba przyznać, że w skali moich możliwości ta pierwsza książka była niejednokrotnie na poziomie najlepszych moich osiągnięć”. Myślę, że wielu czytelników, biorąc do rąk opowiadanie o Tancerzu przyzna Gombrowiczowi rację.

Premiera bez entuzjazmu

Debiut Gombrowicza nie był, jak to się zwykle zdarza wydarzeniem. Pamiętnik z okresu dojrzewania został skwitowany zaledwie kilkoma recenzjami, środowisko twórców zaś z sympatią, choć bez większego entuzjazmu przyjęło Gombrowicza do swego grona. Niemal ćwierć wieku później, przy okazji drugiego wydania, ton wypowiedzi uległ już zmianie, bo Gombrowicz stawał się wielkością uznaną.

Tancerz mecenasa Kraykowskiego, nie okazał się niestety zbyt wdzięcznym materiałem dla teatru. Dlaczego tak się stało doprawdy trudno orzec. Wydawać by się mogło, że tropów inscenizacyjnych i interpretacyjnych można w nim znaleźć całe mnóstwo: fascynacja siłą, innym mężczyzną, chęć zwrócenia na siebie uwagi, wypełnienie czymś pustych dni  czy choćby – jak wspomniałem – temat stalkingu.

Pierwszy raz na scenie utwór pojawił się jako monodram, przygotowany w ramach inicjatyw aktorskich w Centrum Sztuki – Teatr Dramatyczny w Legnicy w 1995 roku. Opieką reżyserską roztoczył nad spektaklem Robert Czechowski, który wcześniej zrealizował z powodzeniem inne gombrowiczowskie opowiadanie z Pamiętnika z okresu dojrzewaniaBiesiadę u hrabiny Kotłubaj. W spektaklu wystąpił Dariusz Sosiński, także autor adaptacji. Sukces tej inscenizacji spowodował, że aktor wracał do Tancerza także na innych scenach, m.in. w Teatrze Bogusławskiego w Kaliszu, gdzie Sosiński wystąpił też jako Pijak w gombrowiczowskim Ślubie. A potem przygotował monodram wg kolejnego młodzieńczego opowiadania Gombrowicza Na kuchennych schodach. Inscenizacja Tancerza zrealizowana przez Sosińskiego przez wiele następnych lat żyła własnym życiem. Aktor stopniowo ją udoskonalał. Otrzymał za nią m.in. Główną Nagrodę Artystyczną na II Festiwalu Monodramów w Teatrze Małym w Łodzi, II Nagrodę na VI Festiwalu Teatrów Ogródkowych w Częstochowie i II Nagrodę na XIII Festiwalu Monodramów „3mam-berka” w Gorzowie Wielkopolskim.

Najgłośniejsza dotąd inscenizacja Tancerza powstała dwa lata po tej legnickiej, czyli w 1997 roku. Została przygotowana w Teatrze w Radomiu podczas trzeciej edycji, stworzonego wówczas przez dyrektora teatru Wojciecha Kępińskiego, Festiwalu Gombrowiczowskiego. Był to młodzieńczy spektakl jednego z najważniejszych dziś reżyserów teatralnych Krzysztofa Warlikowskiego. Przedstawienie, stworzone z ogromnym rozmachem, było dużym sukcesem występującego w roli tytułowej Jacka Poniedziałka. W teatralną formę wkomponowano film (zdjęcia – Tomasz Samosionek), fragmenty operetek i dużo muzyki, opracowanej przez Pawła Mykietyna. Zwracała uwagę również scenografia przygotowana przez Małgorzatę Szczęśniak – na scenie i nad sceną wirowały dekoracje, a w obłędny taniec włączona została też część widzów. Poniedziałek z niekłamaną perwersją ukazał swego bohatera jako człowieka słabego, który swą siłę czerpie z prześladowania upatrzonej ofiary.

Po utwór Gombrowicza sięgnął też Baj Pomorski w Toruniu. Tam odbyła się premiera monodramu przygotowanego przez tamtejszego aktora lalkarza Jacka Pietruskiego, który był nie tylko wykonawcą, ale też adaptatorem utworu, reżyserem i scenografem spektaklu. Po Tancerza sięgnął też reżyser rozmiłowany w twórczości Gombrowicza Jacek Bunsch. Spektakl zrealizowany w 2017 roku w lubuskim Teatrze w Zielonej Górze prezentowany był z sukcesem na kilku festiwalach teatralnych. „Wstępem do tekstu opowiadania uczynił Bunsch fragment Dzienników Gombrowicza, ten chyba najbardziej znany: «Poniedziałek. Ja. Wtorek. Ja. Środa. Ja» i tak dalej. – pisała w recenzji Joanna Ostrowska na łamach portalu teatralny.pl. – „Tekst ten wygłasza tytułowy Tancerz (James Malcolm) to te kwestie stanowić będą jego najbardziej podstawową samocharakterystykę, która stanie się również tłem dla wszystkiego, co jeszcze w trakcie spektaklu wypowie tytułowa postać. To skrajny egotyzm w pierwszym rzędzie wydaje się kierować działaniami Tancerza, potrzeba bycia cały czas na widoku, w centrum zainteresowania innego. Jego wszystkie działania przypominać będą coraz bardziej rozpaczliwą próbę zwrócenia na siebie uwagi.”

Inne podejście do tego tekstu Gombrowicza zaprezentowała uznana reżyserka filmowa Kinga Dębska, która na kameralnej scenie Teatru w Radomiu przygotowała premierę w lutym 2020 roku. W przeciwieństwie do Bunscha, który starał się zaprezentować temat współcześnie Dębska przeniosła go w epokę międzywojnia i oglądało się całą opowieść z Mateuszem Kocięckim jako Tancerzem i Mateuszem Michnikowskim jako Mecenasem niemal jak kolejny odcinek cyklu „W Starym Kinie”.  

]]>
Osobowość Jana Józefa Lipskiego https://blog.polona.pl/2026/05/osobowosc-jana-jozefa-lipskiego/ Mon, 25 May 2026 06:36:49 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/05/osobowosc-jana-jozefa-lipskiego/

Był literaturoznawcą, pracownikiem Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, ale także krytykiem literackim przez długie lata związanym z miesięcznikiem „Twórczość”. Był równocześnie aktywnym działaczem opozycji demokratycznej w czasach PRL-u, współorganizatorem „Listu 34” oraz „Memoriału 59”, a także Towarzystwa Kursów Naukowych, ponadto skarbnikiem Komitetu Obrony Robotników. Do jego najbardziej znanych książek należy monografia twórczości Jana Kasprowicza, zbiór szkiców politycznych Dwie ojczyzny – dwa patriotyzmy oraz obszerna rzecz o działalności KOR-u. Autor tych dzieł Jan Józef Lipski urodził się sto lat temu w Warszawie, 25 maja 1926 roku.

Wykształcenie zdobywał podczas okupacji na tajnych kompletach. Wstąpił wtedy do Szarych Szeregów. W 1943 został żołnierzem Armii Krajowej. Podczas powstania warszawskiego odniósł ciężkie rany. Potem ukrywał się w Łowiczu. Po maturze, którą zdał w 1946 roku, podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, a jednocześnie pracował zarobkowo, m.in. jako bibliotekarz. W czasie studiów zadebiutował na łamach redagowanego przez Jarosława Iwaszkiewicza pisma „Nowiny Literackie”. W roku 1949 wszedł w skład grona opracowującego dla wydawnictwa Czytelnik Słownik wyrazów bliskoznacznych, a w 1950 był już w zespole Polskiej Akademii Nauk redagującym Słownik pojęć teoretycznoliterackich. Tego samego roku nawiązał współpracę z miesięcznikiem „Twórczość”, z którym był związany  aż do 1980 roku. Współpraca ta zaowocowała zbiorem tekstów o najnowszej liryce polskiej Szkice o poezji. Niestety, książka mogła się ukazać dopiero w roku 1987 – wyszła za granicą, nakładem Instytutu Literackiego w Paryżu.

Z równie wielką uwagą przyglądał się poetom tak różnym jak: Antoni Słonimski czy Adam Ważyk, Aleksander Wat czy Zbigniew Bieńkowski, Jerzy Ficowski czy Witold Wirpsza. Jego uwagę przykuwali poeci starszego pokolenia – Mieczysław Jastrun i Arnold Słucki, średniego  –  Zbigniew Herbert i Miron Białoszewski, a także młodszego – Jacek Bierezin i Stanisław Barańczak. Pisał o nich Lipski z wielką swadą, a przy tym wnikliwie i celnie, w sposób tyleż wyrafinowany, co przystępny. Zanim jednak doszło do publikacji jego tekstów krytycznoliterackich, ogłosił kilka książek naukowych. W latach 1953–1955, przy okazji wydań sztuk Gabrieli Zapolskiej, opublikował kronikę życia i twórczości tej pisarki. Następnie pracował nad studium Ideologia Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, które po latach w zmienionej i rozszerzonej formie ukazało się w książce Katolickie Państwo Narodu Polskiego, wydanej – ze wstępem Adama Michnika w 1994 roku nakładem oficyny Aneks w Londynie.

W latach pięćdziesiątych pracę naukową godził Lipski z pracą redaktora w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Doprowadził wówczas do publikacji (we własnym opracowaniu) wyboru liryki Tadeusza Micińskiego W mroku gwiazd i inne poezje, wspomnień powstańca styczniowego Władysława Sabowskiego Na paryskim bruku oraz czterotomowych Dzieł wybranych Jana Kasprowicza. W tym czasie redagował także dział kultury tygodnika „Po prostu”, prezesował powstałemu w 1956 roku Klubowi Krzywego Koła. Warto wspomnieć, że  systematycznie prowadził w tamtych latach dziennik, opublikowany jednak dopiero w roku 2010 (w opracowaniu Łukasza Garbala i z przedmową Andrzeja Friszkego). Niestety, w 1960 roku został wyrzucony z pracy w PIW-ie. Powodem było jego opozycyjne zaangażowanie, co nie spodobało się władzom. Na szczęście znalazł pracę w redakcji „Gromady – Rolnika Polskiego”, a w 1961 był już pracownikiem Pracowni Historii Literatury Polskiej Okresu 1890–1918 Instytutu Badań Literackich PAN. W roku 1965 obronił pracę doktorską napisaną pod kierunkiem Kazimierza Wyki – o twórczości Jana Kasprowicza. W roku 1967 wydał tom pierwszy monografii autora Z chałupy i Księgi ubogich, obejmujący lata 1878–1891, natomiast w 1975 – tom drugi obejmujący lata 1891–1906.

Lata sześćdziesiąte to okres wzmożonej aktywności opozycyjnej Jana Józefa Lipskiego. W 1964 zbierał podpisy pod „Listem 34” przeciwko cenzurze i polityce kulturalnej PRL-u, w 1968 poparł studentów protestujących w sprawie zdjęcia Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka z repertuaru Teatru Narodowego. Nie inaczej było w latach siedemdziesiątych. W roku 1975 był jednym z inicjatorów „Memoriału 59” wyrażającego protest przeciwko planowanym przez władze zmianom w Konstytucji Polski Ludowej. Rok później przystąpił do Komitetu Obrony Robotników. Spotkały go represje. Był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Został objęty zakazem druku. W tej sytuacji związał się z prasą podziemną. Drukował w „Zapisie”, „Krytyce”, „Robotniku”, a także w „Biuletynie Informacyjnym” wydawanym przez KOR. W 1977 roku aresztowano go i uwięziono, lecz po kilku miesiącach zwolniono z uwagi na chorobę serca. W roku 1980 związał się z „Solidarnością”, wszedł w skład zarządu Regionu Mazowsze. Rok później opublikował – kilka razy potem wznawianą – książkę eseistyczną Dwie ojczyzny – dwa patriotyzmy z podtytułem Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków, za którą w opresyjnym systemie PRL-u został odsądzony od czci i wiary.

Był delegatem na I Krajowy Zjazd „Solidarności”, odbywający się w hali Oliwia w Gdańsku. Po 13 grudnia 1981 roku znalazł się na terenie zakładów „Ursus”. Znów go aresztowano, zaś w 1982 pozbawiono pracy w PAN. Miał coraz poważniejsze problemy ze zdrowiem i leczył się w szpitalu kardiologicznym w Aninie, jednak pod nadzorem SB. Mimo złego stanu zdrowia – pracował, pisał. Ci, którzy znali Lipskiego, wspominają go jako człowieka wielkiej pracowitości i niezwykłej, pełnej uroku osobowości. W 1983 roku, nakładem Aneksu w Londynie, opublikował ogromną księgę KOR. Komitet Obrony Robotników, Komitet Samoobrony Społecznej. W następnych latach, nakładem wydawnictw niezależnych, ogłosił rozprawę Antysemityzm ONR „Falangi”, tom artykułów publicystycznych Dwie ojczyzny i inne szkice oraz programowy esej Etos opozycji. Od 1982 aż do 1989 roku udzielał się w zdelegalizowanej przez władze „Solidarności”. Otrzymał w tym czasie kilka wyróżnień: nagrodę kulturalną „Solidarności”, nagrodę Komitetu Kultury Niezależnej, doktorat honoris causa uniwersytetu w Nanterre. W roku 1989 został wybrany senatorem z listy komitetu obywatelskiego Lecha Wałęsy. Był ponadto inicjatorem reaktywacji Polskiej Partii Socjalistycznej. W roku 1990 zorganizował nawet Kongres Zjednoczeniowy PPS. Znalazł się ponadto w ścisłym gronie twórców, którzy powołali do życia Stowarzyszenie Pisarzy Polskich.

Z uwagi na pogłębiające się problemy zdrowotne, musiał poddać się jeszcze jednej operacji serca. W wyniku pooperacyjnych komplikacji zmarł w klinice w Krakowie 10 września 1991 roku. Pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. W rok po śmierci Jana Józefa Lipskiego ukazał się tom jego wybranych esejów o literaturze i nacjonalizmie Tunika Nessosa, w którym pomieszczono teksty o m.in. ekspresjonizmie polskim i niemieckim, twórczości Słonimskiego i Wata, Juliana Przybosia i Zofii Kossak-Szczuckiej, a także o działalności Edwarda Lipińskiego, ekonomisty, współtwórcy KOR-u. Następne lata przyniosły książkę Powiedzieć o sobie wszystko. Eseje o sąsiedztwie polsko-niemieckim w wyborze Georga Zieglera z takimi studiami, jak: Obraz Niemca w oczach Polaków, Antyniemiecka karta polskiego reżimu, O sensie powstania w warszawskim getcie oraz Czy Polska leży w Europie.

Już w XXI wieku ukazały się następne książki podpisane nazwiskiem Jana Józefa Lipskiego. W roku 2009 wyszedł dwutomowy wybór jego eseistyki Słowa i myśli w opracowaniu Łukasza Garbala. Tom pierwszy – z przedmową Michała Głowińskiego zawiera szkice o poezji, poczynając od Tytusa Czyżewskiego, przez Tadeusza Różewicza, Annę Kamieńską, Stanisława Jerzego Leca, Bogdana Ostromęckiego, aż po Stanisława Swena-Czachorowskiego, Krzysztofa Gąsiorowskiego i Małgorzatę Baranowską. Na tom drugi, zatytułowany Pisma rozproszone, składają się teksty o prozie m.in.: Jerzego Szaniawskiego, Witolda Gombrowicza, Tadeusza Nowakowskiego, Stefana Themersona, Jerzego Krzysztonia, Hanny Malewskiej, Sławomira Mrożka. W tomie tym czytelnik znajdzie również rozprawę o filozoficznej eseistyce Władysława Tatarkiewicza.

Rok 2011 przyniósł liczący ponad pół tysiąca stron tom Pism politycznych; także w opracowaniu Garbala. A przecież na temat życia, działalności, pracy naukowej i literackiej Jana Józefa Lipskiego powstało kilka książek. Już w 1996 roku wyszła praca zbiorowa pod redakcją Aliny Brodzkiej Jan Józef: spotkania i spojrzenia, zaś w 2001 – monografia bibliograficzna Lipskiego pióra Jadwigi Kaczyńskiej. W roku 2012 ukazała się pod redakcją Konrada Rokickiego księga Jan Józef Lipski z perspektywy XXI wieku. Wspomniany wcześniej Łukasz Garbal opracował w roku 2015 tom korespondencji Lipskiego z Jerzym Giedroyciem z lat 1957–1991, a następnie w 2017 – książkę Prezydent opozycji. Krótka biografia Jana Józefa Lipskiego, zaś rok później w dwóch tomach tzw. biografię źródłową zatytułowaną po prostu Jan Józef Lipski.

Wybrane książki Jana Józefa Lipskiego są dostępne w POLONIE

]]>
Julian Ursyn Niemcewicz między polityką a literaturą https://blog.polona.pl/2026/05/julian-ursyn-niemcewicz-miedzy-polityka-a-literatura/ Wed, 20 May 2026 12:36:13 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/05/julian-ursyn-niemcewicz-miedzy-polityka-a-literatura/ Zapisał się w historii kultury polskiej jako jedna z najświetniejszych postaci epoki oświecenia. Poeta, prozaik, komediopisarz, eseista, ale także człowiek publiczny, z którego zdaniem liczono się nie tylko w środowisku literackim. Członek Komisji Edukacji Narodowej, Towarzystwa Przyjaciół Nauk i Towarzystwa Iksów. Uczestnik insurekcji kościuszkowskiej oraz powstania listopadowego. Współtwórca Biblioteki Polskiej w Paryżu. Do jego najbardziej znanych utworów należą: tom poezji Śpiewy historyczne, komedia Powrót posła, powieść Dwaj panowie Sieciechowie, a także Pamiętniki czasów moich. Julian Ursyn Niemcewicz zmarł 21 maja 1841 w Paryżu, a zatem sto osiemdziesiąt pięć lat temu. W chwili śmierci miał osiemdziesiąt trzy lata. Pochowany został na cmentarzu w Montmorency.

Ignacy Chrzanowski nazwał Powrót posła „najwybitniejszym pamfletem politycznym Niemcewicza z czasów Sejmu Czteroletniego”, „najoryginalniejszą komedią staropolską” i „pierwszą komedią polityczną w Polsce”. Przedstawienie premierowe tego utworu 15 stycznia 1791 roku – wtedy jeszcze pod tytułem Powrót syna do domu – wywołało ogromny entuzjazm publiczności i okazało się wielkim triumfem autora. Nie znaczy to wcale, że komedia Niemcewicza nie jest pozbawiona artystycznych mankamentów. Według Chrzanowskiego, autora Historii literatury niepodległej Polski: „W całym swoim blasku zajaśniał w Powrocie posła ogromny talent satyryczny Niemcewicza: w postaci dodatnie (w pana Podkomorzego, w panią Podkomorzynę, w Walerego, w Teresę) nie umiał tchnąć życia są to ludzie papierowi; ale postaci ujemne (pan Starosta, pani Starościna, Szarmantcki) to ludzie żywi, nade wszystko pan Starosta” i dlatego dzięki postaci pana Starosty okazuje się Powrót posła „najostrzejszą satyrą na sarmatyzm w życiu publicznym, jest jakby ostatnim słowem w tej walce przeciwko wstecznictwu i niezrozumieniu politycznemu, którą jeszcze w wieku XVI rozpoczął Górnicki w swojej Rozmowie Polaka z Włochem”.

Niemcewicz urodził się 16 lutego 1758 roku w Skokach jako syn Jadwigi Suchodolskiej i Marcelego Niemcewicza, podczaszego mielnickiego. Pieczę nad jego wychowaniem sprawował dziadek Aleksander Andrzej Niemcewicz. W roku 1770 młody Julian został wysłany do Warszawy na naukę w Szkole Rycerskiej, która ukończył sześć lat później. W 1777 został adiutantem Adama Kazimierza Czartoryskiego, dzięki któremu awansował ze stopnia porucznika do majora. Razem z Czartoryskim podróżował po Europie i pod jego wpływem zainteresował się literaturą; zarówno polską, jak i francuską. Przystąpił do wolnomularzy, należał do Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polskiego. W latach 1784–1785 zwiedził Włochy, Francję, Holandię oraz Anglię, natomiast w latach 1786–1787 przebywał w Paryżu, w towarzystwie Stanisława Kostki Potockiego. Po powrocie do kraju został posłem inflanckim. Uczestniczył w obradach Sejmu Czteroletniego. Związał się ze Stronnictwem Patriotycznym, współredagował „Gazetę Narodową i Obcą”. W tym czasie powstały jego pierwsze ważne utwory: tragedia Władysław pod Warną, Duma o Żółkiewskim i Duma o Stefanie Potockim, a także zbiór politycznych Bajek.

Należał do zespołu opracowującego projekt konstytucji. Został też przyjęty do Zgromadzenia Przyjaciół Ustawy Rządowej, był członkiem Komisji Edukacji Narodowej oraz Towarzystwa Ksiąg Elementarnych. Został wówczas odznaczony Orderem św. Stanisława. Był zwolennikiem księcia Józefa Poniatowskiego i wrogiem Targowicy. Wielokrotnie wyjeżdżał: a to do Rzymu czy Florencji, a to do Wiednia czy Drezna. W 1794 roku, na wieść o insurekcji, wrócił w ojczyste strony i został adiutantem Tadeusza Kościuszki. Wziął udział w bitwie pod Maciejowicami, gdzie był ranny i pojmany, a następnie przewieziony do twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu. Po zwolnieniu z więzienia w roku 1796 wyjechał razem w Kościuszką do Ameryki Północnej. Ich szlak wiódł przez Finlandię, Szwecję i Anglię. W Stanach Zjednoczonych zmagał się z materialnym niedostatkiem. Mieszkał w Filadelfii i tu przyjęto go w 1798 roku do Towarzystwa Filozoficznego. W roku 1800 ożenił się Zuzanną Livingston i zarządzał gospodarstwem żony.

Po sukcesie Powrotu posła nie zaniedbywał twórczości literackiej. Spod jego pióra wyszły takie utwory, jak dramat o Kazimierzu Wielkim, satyra Na hersztów targowickich, Smutki… w więzieniu moskiewskim pisane do przyjaciela, poemat Puławy oraz Duma o kniaziu Michale Glińskim, a ponadto poemat dydaktyczny Cztery pory życia człowieka. W 1802 roku przyjechał do Polski, aby zająć się sprawami spadkowymi po zmarłym ojcu. Natychmiast podjął współpracę z „Nowym Pamiętnikiem Warszawskim”, a następnie – po wstąpieniu do Towarzystwa Przyjaciół Nauk – z „Rocznikiem Towarzystwa”. Podróżował po kraju, był w Krakowie, w Puławach, w Łańcucie. Wyjeżdżał na Słowację. Lata 1804–1806 spędził w Ameryce. Jako pierwszy Polak otrzymał w 1806 roku amerykańskie obywatelstwo.

Po powołaniu do życia Księstwa Warszawskiego w roku 1807 wrócił do Warszawy, gdzie pełnił kilka funkcji: sekretarza stanu, prezesa Dyrekcji Teatru Narodowego, członka Dyrekcji Izby Edukacyjnej, wreszcie – członka Dyrekcji do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. W roku 1813 wyemigrował do Saksonii, skąd wyjeżdżał do Pragi, by w 1814 wejść w skład komitetu organizującego w Warszawie Królestwo Polskie. Piastował godność sekretarza Rady Stanu, pracował w Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, zarządzał Wydziałem Wolności Druku. W 1822 powierzono mu funkcję przewodniczącego Wydziału Nauk. Równocześnie dał się poznać jako aktywy członek Towarzystwa Dobroczynności oraz Towarzystwa Iksów, do którego należeli m.in. Maria z Czartoryskich Wirtemberska, Kajetan Koźmian i Ludwik Osiński (warto wspomnieć, że w 1981 roku węgierski pisarz György Spiró wydał poświęconą im powieść, przełożoną na język polski pod tytułem Iksowie). Systematycznie pisał, uprawiając różne gatunki literackie, czego wyrazem: Podróże po Ameryce, komedie Giermkowie króla Jana oraz Pan Nowina, czyli dom pocztowy, Pamiętnik o czasach Księstwa Warszawskiego, powieść Dwaj panowie Sieciechowie.

Dwaj panowie Sieciechowie z roku 1815 to pierwsza z trzech ważnych powieści tego autora. Następne to Lejbe i Sióra, czyli listy dwóch kochanków z 1821 oraz Jan z Tęczyna z  roku 1825. Zdzisław Libera, znawca epoki oświecenia scharakteryzował te opowieści następująco: „Pierwsza z nich to przykład powieści tradycyjnej, oparł ją Niemcewicz na dwóch fikcyjnych pamiętnikach dziada i wnuka. Zanarchizowanej kulturze politycznej czasów saskich i obyczajowości sarmackiej przeciwstawił czasy nowe, których przedstawiciele reprezentują cnoty obywatelskie. Lejbe i Sióra ujęta w formę powieści listowej i napisana w stylu sentymentalnego romansu jest w zasadzie utworem o tematyce społecznej i obyczajowej. Dotyczy bowiem kwestii żydowskiej, która w owym czasie nabrała cech społecznego problemu. Niemcewicz wypowiada się za asymilacją jednostek wartościowych i społecznie użytecznych. Jan z Tęczyna wreszcie, to pierwsza w Polsce powieść historyczna osnuta wokół losów tytułowego bohatera i jego nieszczęśliwej miłości odmalowanych na tle życia politycznego i kulturalnego w Polsce i w Szwecji za Zygmunta Augusta”. Co najistotniejsze: „Jako powieściopisarz okazał się Niemcewicz wnikliwym obserwatorem życia i znawcą przeszłości, przede wszystkim jednak dobrym narratorem żywo i barwnie przedstawiającym dzieje bohaterów, wywodzących się z różnych środowisk społecznych, należących do różnych epok historycznych”.

Pracę literacką godził nie tylko ze służbą publiczną, ale również z podróżami: a to do Prus Książęcych i Królewskich, a to na Wołyń i Podole, a to na Górny i Dolny Śląsk, a to do Wielkopolski czy na Podlasie. Korespondencje z tych podróży, a poza tym utwory oryginalne publikował w czasopismach: w „Tygodniku Polskim”, w „Orle Białym”, w „Astrei” oraz w „Sybilli Nadwiślańskiej”. W roku 1822 osiadł w sprzedanym mu przez rodzinę Potockich majątku Rozkosz pod Warszawą. Nazwę Rozkosz przemianował na Ursynów. Nadal pisał utwory sceniczne, komediowe i dramatyczne: Jadwiga, królowa polski, Modne życie pod schodami, Jan Kochanowski w Czarnym Lesie; poza tym wydał w trzech tomach opracowanie Dzieje panowania Zygmunta III, a także dwutomowe Bajki i powieści. Niewątpliwie największą wartość poznawczą przedstawiają opublikowane w 1816 roku Śpiewy historyczne, wielokrotnie potem wznawiane, m.in. z rycinami i nutami, a także z komentarzami Joachima Lelewela.

Julian Krzyżanowski w Dziejach literatury polskiej skonstatował: „Śpiewy historyczne, cykl wierszy o władcach Polski od bajecznego Piasta aż po Jana III, wyrósł z historycznych upodobań chwili i upodobaniom tym dawał znamienny, choć artystycznie niezbyt wysoki wyraz. Tu i ówdzie jednak udawało się Niemcewiczowi docierać do wyżyn poezji, jak choćby w dodanym na końcu zbioru marszu pogrzebowym ku czci księcia Józefa. Marsz ten […] łączył obrazy i patetyczne apostrofy do «wodza walecznego», do jego rumaka, nawet do orłów wojskowych, nie unikał nawet pomysłów tak szablonowych, jak budowanie grobu z zawieszonym u szczytu wawrzynowym wieńcem; mimo to dla cechującej go powagi, dla utrzymanego od początku do końca jednolitego nastroju stanowi on piękny okaz patetycznej poezji historycznej owej epoki”.

Czytając dzisiaj Śpiewy historyczne, warto sięgnąć po bogato ilustrowane Podróże historyczne po ziemiach polskich, bowiem był Niemcewicz biegły zarówno w poezji, jak i w prozie – tej powieściowej, jak również podróżniczej, by nie powiedzieć reporterskiej. Warto też zajrzeć do poematu w pięciu częściach Dumania w Ursynowie czy do trzyczęściowego poematu autobiograficznego Moje przemiany, wreszcie do Pamiętników czasów moich, spisywanych w latach 1823–1825 oraz do Pamiętnika z 18301831. Trzeba wiedzieć, że pisarz w czasie powstania listopadowego został powołany do Rady Administracyjnej i Rządu Tymczasowego. W zawiązanym wówczas sejmie powstańczym był sekretarzem senatu i autorem licznych dokumentów. Po upadku powstania udał się przez Drezno – gdzie poznał się z Adamem Mickiewiczem – do Londynu i tutaj podjął współpracę z Władysławem Zamoyskim na rzecz sprawy polskiej. Udzielał się w Literary Association of the Friends of Poland. W 1833 roku przeprowadził się z Londynu do Paryża. Nad Sekwaną zainicjował powołanie Wydziału Historycznego przy Towarzystwie Literackim oraz doprowadził do stworzenia Biblioteki Polskiej. Współpracował z prasą francuską i angielską, a także wydawaną na emigracji prasą polską: z „The Morning Chronicle”, „Le Polonais” czy z „Kroniką Emigracji Polskiej”.

Podsumowując życie i dorobek twórczy Juliana Ursyna Niemcewicza, inny wybitny badacz oświecenia Mieczysław Klimowicz doszedł do następującego wniosku: „jego dzieła, głęboko zaangażowane w wysiłki unowocześnienia ustroju Rzeczypospolitej szlacheckiej, zachowania jej niepodległości, przynosiły nieraz interesujące osiągnięcia literackie, nie zawsze dorównując utworom wybitnych pisarzy epoki, usiłowały jednak wyjść poza krąg doświadczeń i konwencji klasycyzmu poprzez podjęcie nowych form i tematów związanych z sentymentalizmem i tendencjami preromantycznymi”. A przecież trzeba pamiętać, że Julian Ursyn Niemcewicz pozostawił po sobie liczne przekłady takich autorów, jak m.in.: Horacy, Jeana Racine, Christiane de Caumont La Force, Ugo Foscolo. Co więcej – to on spolszczył napisaną po francusku rzecz Jana Potockiego Podróż do Turek i Egiptu, z przydanym dziennikiem podróży do Holandii podczas rewolucji 1787.

Książki i rękopisy Juliana Ursyna Niemcewicza, a także materiały ikonograficzne związane z jego biografią i pisarstwem są dostępne w POLONIE

]]>
Artystyczne przygody Ewy Kuryluk https://blog.polona.pl/2026/05/artystyczne-przygody-ewy-kuryluk/ Tue, 05 May 2026 12:08:07 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/05/artystyczne-przygody-ewy-kuryluk/

Jedni uważają, że jest przede wszystkim malarką, inni – że nade wszystko pisarką. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Ewa Kuryluk jest nie tylko i malarką, i pisarką, ale że jako pisarka uprawia najróżniejsze rodzaje i gatunki: ma na swoim koncie powieści, zbiory wierszy, a także tomy szkiców o literaturze i sztukach pięknych. Artystka świętuje właśnie osiemdziesiąte urodziny. Jej obrazy znajdują się w czołowych muzeach i galeriach w Polsce i na świecie. Do jej najznakomitszych książek należą: powieści Goldi i Feluni, zbiór esejów Wiedeńska apokalipsa, a także zbiory wierszy Kontur i Pani Anima.

Na świat przyszła w Krakowie 5 maja 1946 roku w literackiej rodzinie. Jej matka Maria Kohany była tłumaczką, natomiast ojciec Karol Kuryluk redaktorem przedwojennych „Sygnałów” i powojennego „Odrodzenia”, ale też dyplomatą, ministrem kultury i sztuki, dyrektorem Państwowego Wydawnictwa Naukowego. Szkołę średnią ukończyła w Wiedniu w 1964 roku, następnie podjęła studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a także na uniwersytecie w Urbino. Studia z zakresu historii sztuki zaczęła na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 1970, a w 1973 zadebiutowała na łamach miesięcznika „Twórczość” szkicem o poezji Georga Trakla Jesienny świat. Trzy lata później również w „Twórczości” – pojawiła się jako poetka. Trakl – obok Hugo von Hofmannsthala, Gustava Klimta i Egona Schielego – jest bohaterem jej debiutanckiej książki Wiedeńska apokalipsa (1974). W następnych latach Kuryluk wydała książkę o angielskim grafiku Aubreyu Beardsleyu Salome albo o rozkoszy, tom esejów o sztuce nowoczesnej Hiperrealizm – Nowy Realizm oraz tomik poezji Kontur.

W roku 1977 artystka przeprowadziła się do Londynu, rok później przyjęto ją do Association Internationale des Critiques d’Art, a w 1979 – do Association Internationale des Arts Plastiques, natomiast w 1980 została członkinią Polskiego PEN Clubu. Europa stała się dla niej za mała, a szukając twórczej przestrzeni w roku 1981 przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie nie tylko malowała, lecz także zaczęła pisać po angielsku. Powstały wtedy takie dzieła, jak: Salome and Judas in the cave of sex oraz Veronica and her cloth. History, symbolism and structure of a „true” image oraz opowieści Century 21 i Grand Hotel Oriental. W 1983 roku wstąpiła do Amerykańskiego PEN Clubu. Pisząc, rysowała, malowała, tworzyła instalacje plastyczne.

W latach osiemdziesiątych ogłosiła tomik wierszy Pani Anima oraz zbiór esejów Podróż do granic sztuki. We wstępie do tej książki wyznała: „Podróżą o niewiadomej destynacji jest tworzenie sztuki. Ruszając przed siebie, artysta często odnajduje się w przeszłości i czerpie siły z wiary w dawny mit – obumarły dla ogółu, a przezeń ożywiony. Ścieżka artysty winna skrzyżować się z torem widza, słuchacza, czytelnika. Moja antena nastawiona jest na apokalipsę i utopię. Zajmują mnie w sztuce graniczne stacje i krytyczne momenty, kiedy waży się los Ziemi, Fausta, Simone Weil, Wenecji czy moich kolegów, niektórych współczesnych artystów”.

Przebywając za granicą, korzystała z wielu stypendiów przyznawanych najwybitniejszym pisarzom i malarzom, dzięki czemu studiowała i pracowała w Institute for the Humanites w New York University oraz na uniwersytecie w Princeton. Podjęła ponadto pracę redaktorki: w roku 1983 w kwartalniku „Zeszyty Literackie”, założonym w Paryżu przez Barbarę Toruńczyk, zaś w 1984 – w piśmie „Formations” w Chicago, a w 1991 w również wydawanym w Chicago czasopiśmie „Private Arts”. W latach dziewięćdziesiątych wspomniane wcześniej powieści Wiek 21 oraz Grand Hotel Oriental ukazały się w Polsce. Ta pierwsza w przekładzie Michała Kłobukowskiego, druga w tłumaczeniu samej autorki.

Pod koniec XX wieku Ewę Kuryluk uhonorowano kilkoma prestiżowymi nagrodami. Fund of Free Expression w 1985 roku przyznała jej Human Right Award, zaś w 1988 artystka otrzymała nagrodę literacką General Electric, a ponadto stypendium Fundacji Rockefellera, dzięki czemu mogła pracować w National Humanity Center w Karolinie Północnej. W roku 1991 Kuryluk przeniosła się na jakiś czas do Japonii, a to za sprawą stypendium Asian Cultural Council. Wiek XXI to czas intensywnej pracy pisarskiej. W 2001 ukazuje się powieść Encyklopedioerotyk, a rok później tom rozpraw o sztuce Art mon amour. W przedmowie do tej książki czytamy: „Artyści są trudni: egotyczni, nadwrażliwi, zwariowani. Kultywują kłamstwa, budują mity. Często brak mi cierpliwości do kolegów i do samej siebie. Rozmyślając i pisząc o sztuce, staram się to wynagrodzić sobie i im. Aranżuję spotkania z bratnimi duszami poza przestrzenią i czasem. Apeluję o zrozumienie dla rzeczy dziwnych, dziecinnych i dzikich: ukrytych w każdym człowieku, przez artystów zaś uzewnętrznianych i oswajanych”.

A przecież Ewa Kuryluk parała się także pracą nauczycielską, wszak wykładała na University of California w San Diego oraz w New School for Social Research w Nowym Jorku. Zainicjowała powstanie stowarzyszenia Amici di Tworki, czyli Towarzystwa Przyjaciół Tworek, działającego przy  Mazowieckim Specjalistycznym Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza w Tworkach koło Pruszkowa. Ze znakomitym przyjęciem ze strony zarówno krytyki literackiej, jak i czytelników spotkały się jej niezwykle osobiste powieści: Goldi z podtytułem Apoteoza zwierzaczkowatości i Feluni z podtytułem Apoteoza enigmy, w których opowiedziała o najbliższych sobie osobach, zmagających się m.in. z codzienną egzystencją, nerwicami, chorobami.

Równolegle ukazywały się katalogi jej wystaw, m.in. Ludzie z powietrza. Retrospektywa 19592002 czy Kangór z kamerą / Kangaroo with the camera. Autofotografia/Autofotography 19592009, a także Człekopejzaż. Human landscape 19591975, wreszcie Moje żółte lata. Instalacje 20002009. I oczywiście album Droga do Koryntu. Od dziś do 1959 roku. Z wieloma z nich czytelnik może zapoznać się w Polonie.

Do najświetniejszych osiągnięć pisarskich Ewy Kuryluk trzeba zaliczyć opowieść Frascati, której tytuł to nazwa ulicy w śródmieściu Warszawy (miejsce zamieszkania autorki), łączącej ulicę Marii Konopnickiej z ulicą Wiejską. Powieść została opatrzona wiele mówiącym podtytułem Apoteoza fotografii. Inspiracją do napisania tej książki okazały się rysunki i zdjęcia z rodzinnego archiwum, przedstawiające rodziców pisarki i jej brata Piotra, a także wykonane przez samą autorkę oraz fotografie matki w towarzystwie profesora Tadeusza Kotarbińskiego czy malarza Fritza Hundertwassera, a także  rodziców w asyście cesarza Rezy Pahlaviego i Nikity Chruszczowa podczas spotkania z prezydentem Johnem Kennedym w Wiedniu.

Materiały związane z życiem i twórczością Ewy Kuryluk są dostępne w POLONIE

]]>
Pesymista i katastrofista Marian Zdziechowski https://blog.polona.pl/2026/04/pesymista-i-katastrofista-marian-zdziechowski/ Wed, 29 Apr 2026 13:37:16 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/pesymista-i-katastrofista-marian-zdziechowski/ Filozof, religioznawca, literaturoznawca, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, prezes wileńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Autor książek o Adamie Mickiewiczu, Zygmuncie Krasińskim, Teodorze Tomaszu Jeżu, Władysławie Syrokomli, ale także o Byronie i Chateaubriandzie. Do jego najświetniejszych osiągnięć pisarskich należą takie dzieła, jak: U opoki mesjanizmu. Nowe szkice z psychologii narodów słowiańskich, Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa, Renesans a rewolucja oraz tom studiów W obliczu końca. Zagrożenie dla współczesnej cywilizacji widział w nacjonalizmie, bolszewizmie i faszyzmie. Jego pisma, ale także wykłady wywarły ogromny wpływ na poetów z grupy Żagary, takich jak: Czesław Miłosz, Teodor Bujnicki, Józef Maśliński czy Jerzy Zagórski, których artystyczny światopogląd został określony mianem katastrofizmu. Marian Zdziechowski urodził się 30 kwietnia 1861 roku we wsi Nowosiółki pod Rakowem, sto sześćdziesiąt pięć lat temu.

W szkicu Rzeczywistość, zamieszczonym w wydanej w Paryżu w roku 1979 książce Ogród nauk, Miłosz wyznawał: „Kiedy ktoś z nas po latach zapewnia, że miał jasną świadomość stanięcia «w obliczu końca», nie trzeba mu wierzyć, bo takiej jasnej świadomości nikt prawie nie miał, z piszących może tylko Marian Zdziechowski i Stanisław Ignacy Witkiewicz”. A zatem przyjrzyjmy się bliżej postaci Zdziechowskiego, jego drodze życiowej i naukowej, jego dorobkowi akademickiemu i pisarskiemu. Gimnazjum skończył w Mińsku, na studia wyjechał do Petersburga.

W roku 1883 na uniwersytecie w Dorpacie ukończył studia z zakresu filologii słowiańskiej. Rok wcześniej ogłosił na łamach „Ateneum” debiutancki artykuł zatytułowany Henryk Sienkiewicz w listach z podróży po Ameryce i obrazkach amerykańskich. Następne jego szkice ukazywały się na łamach „Kraju” oraz rosyjskiego miesięcznika literacko-politycznego „Siewiernyj Wiestnik”. Po studiach w Petersburgu i Dorpacie, wyjechał na dalsze nauki do Grazu, Genewy i Zagrzebia. W 1888 roku opublikował tom szkiców Mesjaniści i słowianofile, na podstawie którego zdobył doktorat. W tym samym roku zamieszkał w Krakowie, gdzie po pięciu latach otrzymał stanowisko docenta, a po następnych pięciu tytuł profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W 1897 roku ogłosił w dwóch tomach rzecz zatytułowaną Byron i jego wiek oraz tom Etyka polityczna w Rosji. W tym pierwszym dziele pisał o Byronie, a także o Shelleyu, Lamartinie i Leopardim, o bajronizmie francuskim, czyli o Alfredzie de Mussecie i Alfredzie de Vignym oraz o bajronizmie niemieckim – o twórczości Nikolausa Lenaua i Heinricha Heinego.  Przeanalizował ponadto zjawiska bajronizmu czeskiego i rosyjskiego, omówił szczegółowo twórczość Aleksandra Puszkina i Aleksandra Gribojedowa. Wielkie zainteresowanie czytelników wzbudziły rozdziały o polskim bajronizmie na przykładzie wybranych utworów Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego, ale także Antoniego Malczewskiego, Aleksandra Chodźki, Antoniego Gosławskiego, Ryszarda Berwińskiego, a nawet Narcyzy Żmichowskiej.

Aktywnie uczestniczył w życiu intelektualnym uniwersytetu i miasta. W 1901 roku z jego inicjatywy powstał w Krakowie Klub Słowiański, a cztery lata później nakładem Klubu Słowiańskiego zaczął się ukazywać „Świat Słowiański”, na którego łamach Zdziechowski publikował. Przyjęto go z czasem także do Towarzystwa Słowiańskiego oraz do Akademii Umiejętności. Nie zaniedbywał pracy pisarskiej. W roku 1900 opublikował Szkice literackie, z tekstami o Adamie Asnyku, Kazimierzu Tetmajerze, Henryku Sienkiewiczu i Elizie Orzeszkowej, ale również o Sully Prudhomme i Henryku von Kleiście. W 1912 roku ukazały się jego szkice U opoki mesjanizmu, a wśród nich rozprawy o Aleksandrze Hercenie, Michale Bakuninie i Lwie Tołstoju (który zresztą przyjął go na Jasnej Polanie) oraz o Borysie Cziczerinie. Wymienione tomy uzupełnia Wizja Krasińskiego – zbiór artykułów opatrzony podtytułem: Ze studiów nad literaturą i filozofią. W czasie I wojny światowej udało się Zdziechowskiemu wydać następne prace: w dwóch tomach Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa, rzecz o Tomaszu Teodorze Jeżu Zygmunt Miłkowski a idea słowiaństwa w Polsce oraz książkę o Stanisławie Brzozowskim Gloryfikacja pracy z rozdziałami: Filozofia pracy, Socjalizm a patriotyzm czy Religia a kwestia socjalna.

Po zakończeniu I wojny światowej osiadł w Wilnie, gdzie na uniwersytecie powierzono mu katedrę literatury porównawczej, a nawet urząd rektora, jaki sprawował w latach 1925–1927. W roku 1928 wybrano go na prezesa Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Został też członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Cieszył się wielkim autorytetem naukowym i moralnym. Po przewrocie majowym 1926 roku Józef Piłsudski zaproponował mu, aby kandydował na urząd prezydenta RP, lecz Zdziechowski z tej propozycji nie skorzystał. Owszem, zabierał głos w sprawach politycznych, jednak jego prawdziwymi pasjami były: filozofia, literaturoznawstwo, slawistyka, historia kultury europejskiej, czego wyraz dawał w  rozprawach o konserwatywnym publicyście Jerzym Moszyńskim, o poecie Władysławie Syrokomli, ponadto w broszurach: Renesans a rewolucja, Sprawa sumienia polskiego oraz Sumienie a partyjniactwo. Szczególną uwagę warto zwrócić na zbiór mów rektorskich, ogłoszonych pod wspólnym tytułem Walka o duszę młodzieży, bowiem w tej książce znalazły się osobiste teksty Zdziechowskiego o Stanisławie Staszicu, Stefanie Żeromskim, Józefie Piłsudskim.

Po przejściu na emeryturę w 1931 roku Zdziechowski pracował w zaciszu domowym nad wyraz intensywnie. Rok 1932 przyniósł pracę Chateaubriand i Napoleon oraz szkic O honor w polityce, rok 1933 – tom szkiców Węgry i dookoła Węgier (nawiązujący do pracy Tragedia Węgier i polityka polska z roku 1920), natomiast w 1934 wyszły dwie książki sygnowane nazwiskiem tego uczonego: Chateaubriand i Bourbonowie oraz Od Petersburga do Leningradu, a w niej szkice pod znaczącymi tytułami: Bolszewizm, Sowiety a półbolszewizm polski, Polska a przyszła Rosja, Duchowa podstawa walki z bolszewizmem. W ostatnich latach życia dostąpił licznych zaszczytów. Otrzymał Order Odrodzenia Polski i Order św. Stefana (na Węgrzech), uniwersytety w Wilnie, Dorpacie i Szegedzie nadały mu tytuły doktora honoris causa. W roku 1936 przypadła mu Nagroda im. Elizy Orzeszkowej w Grodnie oraz Nagroda im. Filomatów w Wilnie.

W ostatnich latach przed wybuchem II wojny światowej ukazały się dwie niezwykle istotne książki Zdziechowskiego, oddziałujące na sposób myślenia wielu polskich pisarzy oraz intelektualistów. Pierwsza z nich to W obliczu końca, w której znalazły się m.in. teksty: Czerwony terror, Jak upadają cywilizacje czy Pesymizm jako siła twórcza; natomiast druga  Widmo przyszłości, została opublikowana już po śmierci autora. Niestety, większość nakładu tego dzieła spłonęła w czasie wojny i książka ta była przez wiele dekad tzw. białym krukiem. Dopiero w 1983 roku doszło do reedycji tego tytułu w Lozannie.

O zmarłym 5 października 1938 roku w Wilnie i pochowanym na Antokolu Marianie Zdziechowskim powstało wiele rozpraw autorstwa w pierwszej kolejności: Romana Dyboskiego, Konrada Górskiego i Stanisława Kościałkowskiego, a następnie: Stanisława Stommy, Andrzeja Walickiego, Tomasza Weissa, Marii Podrazy-Kwiatkowskiej, Jana Skoczyńskiego, Mariana Zaczyńskiego. Ten ostatni w 1993 roku opublikował także Wybór pism Zdziechowskiego.

O tym, że Zdziechowski budził także ambiwalentne uczucia przekonuje szkic Czesława Miłosza Religijność Zdziechowskiego (pomieszczony w książce Prywatne obowiązki, ogłoszonej w Paryżu w roku 1972), którego autor stwierdza: „Miał godność rektorską, nazwisko jego otoczone było nimbem prawości i mądrości – ale dla większej części młodzieży, uwikłanej w zażarte spory pomiędzy skrajną prawicą a lewicą, był tylko szacownym zabytkiem minionej epoki […]. Na tle dwudziestolecia jego postać wyróżnia się rzadką cechą – zupełnym brakiem kokieterii w stosunku do młodszej generacji […]. Mądrość często otrzymuje epitet: boska. Mówi się: boski mędrzec. Myślę, że najbardziej boską jej cechą jest niewspółmierność z upływem przeżywanego fizjologicznie i uczuciowo czasu. Wyobrażam sobie Zdziechowskiego, jak idzie ulicami Wilna, czytając z barokowych jak zawsze w tym mieście chmur tragedię oszalałej i skazanej ludzkości – a tuż obok orkiestra studenckiego balu gra jeszcze tango […]. W Zdziechowskim splatają się dwa zjawiska: pesymizm religijny i historiozoficzny katastrofizm”. Miłosz dodaje: „Zdziechowski, który przyszedł w dwudziestolecie ze swoją wiarą przeżywaną na własny, a nie na cudzy rachunek, należy do wyjątków i pozostanie jako przykład tej ostrości wewnętrznej, jaką mieli namiętni ateiści albo zrozpaczeni wyznawcy”.

Książki Mariana Zdziechowskiego są dostępne w POLONIE

]]>
Kiedy dobrze jest nową szatę oblec, a kiedy źle paznokcie strzyc. Astrologia codzienna w średniowieczu i wczesnej nowożytności https://blog.polona.pl/2026/04/kiedy-dobrze-jest-nowa-szate-oblec-a-kiedy-zle-paznokcie-strzyc-astrologia-codzienna-w-sredniowieczu-i-wczesnej-nowozytnosci/ Wed, 29 Apr 2026 11:25:11 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/kiedy-dobrze-jest-nowa-szate-oblec-a-kiedy-zle-paznokcie-strzyc-astrologia-codzienna-w-sredniowieczu-i-wczesnej-nowozytnosci/ Prezentowany na wystawie JAM POSEŁKINI JEGO rękopis o sygnaturze BOZ 69 opatrzony tytułem Conservatio sanitatis („zachowanie zdrowia”) skrywa w sobie opowieść o początkach popularnonaukowej polszczyzny. Pomiędzy łacińskojęzycznymi traktatami medycznymi, autorstwa chociażby Galena czy Macieja z Miechowa, zamieszczono polsko-łaciński słowniczek z nazwami roślin potrzebny do sprawnej komunikacji między lokalnymi dostawcami ziół leczniczych (najczęściej nieznającymi łaciny) a zakonnikami, którzy potrzebowali odpowiednich surowców do przyrządzenia medykamentów. Podobny spis zamieszczono w rękopisie o sygnaturze BOZ 66, pochodzącym (tak jak BOZ 69) z klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku. Było to zgromadzenie, które koncentrowało się na pomocy osobom chorym, na przykład poprzez budowanie zakładów opieki.

Ponadto w Conservatio sanitatis zapisano po polsku fragmenty zawierające proste porady medyczne, które dotyczą chociażby leczniczego zastosowania wódek, inne zaś zdradzają przepisy na konfekty z róży i pigwy. Sposób ich przygotowania (wstępne podsmażenie i dosuszenie w piecu, a następnie pokrojenie masy na kawałki) każe przypuszczać, że efektem końcowym był produkt, który współcześnie moglibyśmy nazwać batonem owocowym.

Wśród polskojęzycznych fragmentów rękopisu znajduje się także Nauka krotka, cokolwiek kto ma począć po<d> każdym znamieniem niebieskim – zwięzła instrukcja doradzająca i odradzająca wykonywanie określonych czynności wtedy, kiedy Słońce znajduje się w danym znaku zodiaku.

Wyrażone nieskomplikowanym językiem porady można podzielić na te dotyczące gospodarstwa, relacji społecznych czy zdrowia i higieny. Sformułowane tu wskazówki wywodzą się z antycznej teorii czterech żywiołów, czterech jakości i czterech temperamentów. Na przykład, kiedy Słońce znajduje się w znaku Ryb, którym przypisany jest żywioł wody, a więc jakość wilgotna i zimna, zasadne jest wykonywanie czynności powiązanych właśnie z owym żywiołem:

Dobrze […] młyny robić, piwo i roboty wodne.

Wskazania dotyczące upuszczania krwi i stawiania baniek wykorzystują natomiast elementy jatromatematyki – dawnej nauki stanowiącej połączenie wiedzy astrologicznej z medyczną. Według niej niektóre znaki zodiaku (jak chociażby Byk) zupełnie nie sprzyjały przeprowadzaniu zabiegu flebotomii, natomiast każdy z nich miał opiekować się określonymi częściami ciała. Zgodnie z ową teorią, w momencie, kiedy Słońce znajdowało się w danym „znamieniu niebieskim”, ta część część ciała stawała się wrażliwsza – upuszczenie z niej krwi jeszcze bardziej osłabiłoby organizm i prowadzić by mogło do pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta. Troskę o ten aspekt praktyki lekarskiej możemy dostrzec we wskazaniach na znak Barana:

Dobrze jest […] krew puszczać żyłami i bańkami okrom głownej żyły. Źle jest […] krew z nosa puszczać.

Jako że ów znak zodiaku powiązany był z głową, z zabiegu flebotomii wyłączona miała być „żyła głowna”, czyli usytuowana w pobliżu głowy żyła promieniowa oraz okolice nosa.

Nauka krotka… została przepisana przez kopistę Conservatio sanitatis z kalendarza, który dawniej nazywano również prognostykiem. W owych niezwykle popularnych drukach wydawanych w ogromnych nakładach oprócz prognoz na dany rok (z których można było dowiedzieć się na przykład tego, jak będzie się powodzić danej grupie społecznej czy poznać prognozę pogody na większość dni w roku) zamieszczano także informacyjne dodatki nietracące aktualności i powielane w kolejnych wydaniach prognostyków. Pośrednim dowodem na tę praktykę jest dodatek z prognostyku Piotra z Proboszczowic na 1555 rok, w którym znajduje się Nauka krotka… niemalże identyczna z tą zawartą w rękopisie BOZ 69 zarówno pod względem doboru słownictwa, jak i układu treści. W owym o dwadzieścia lat późniejszym dodatku zauważyć można jednakże postępującą powoli stabilizację języka, ponieważ znajduje się tam mniej synonimów na określenie jednej czynności. Stabilniejsza jest tam również delimitacja – stosowanie ukośników do oddzielania poszczególnych zdań składowych, występujące zdecydowanie bardziej konsekwentne niż w tekście rękopiśmiennym, posługującym się oprócz ukośników także znakami, które współcześnie określić możemy jako przecinki czy kropki.

Czas powstania Conservatio sanitatis (1535 rok) przypada na przełom średniowiecza i wczesnej nowożytności, a więc na okres intensywnie dokonujących się przemian zarówno pod względem dynamiki transmisji wiedzy, jak i roli polszczyzny jako języka przekazu informacji, które można w pewnym przybliżeniu nazwać popularnonaukowymi.

Rok przed zakończeniem pracy anonimowego kopisty nad znajdującym się na wystawie manuskryptem ukazał się w Krakowie pierwszy polskojęzyczny zielnik O ziołach i mocy ich, złożony i przetłumaczony przez Stefana Falimirza korzystającego z ponad dwudziestu łacińskich prac medycznych.

Znaleźć w nim można opisy leczniczych zastosowań roślin i innych surowców (takich jak części zwierząt czy kamienie półszlachetne) w układzie przypominającym ten znany nam ze współczesnych encyklopedii, a także porady medyczne, również wykorzystujące niekiedy wiedzę jatromatematyczną. Odpowiadał on – tak jak Conservatio sanitatis czy dodatki z kalendarzy – na potrzeby odbiorów poszukujących porad wyrażonych w języku najbliższym ich codziennej rzeczywistości, w którym to opowiadali oni o wyzwaniach dnia powszedniego, opisywali swoje samopoczucie i nazywali rosnące na pobliskich łąkach rośliny mogące przynieść im ulgę w dolegliwościach.

]]>
Stanisław Egbert Koźmian – powstaniec, poeta i tłumacz Szekspira https://blog.polona.pl/2026/04/stanislaw-egbert-kozmian-powstaniec-poeta-i-tlumacz-szekspira/ Mon, 20 Apr 2026 09:53:54 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/stanislaw-egbert-kozmian-powstaniec-poeta-i-tlumacz-szekspira/ Poeta i dramaturg, ale także podróżnik, autor rozpraw poświęconych pisarzowi i publicyście Konstantemu Gaszyńskiemu oraz filozofowi i działaczowi politycznemu Karolowi Libeltowi, ponadto tłumacz: Byrona, Coleridge’a, Shelleya i Tennysona, Goethego i Schillera. Do jego najważniejszych osiągnięć twórczych należą wiersze: Pożegnanie odjeżdżającego Chopina i Mowa polska, poemat Legenda o drzewie Krzyża Świętego, dramat Szpieg, relacja Podróż nad Renem i w Szwajcarii w 1846 roku odbyta, a nadto przekład dramatów Williama Szekspira. Stanisław Egbert Koźmian nie mylić ze Stanisławem Koźmianem (1836–1922), historykiem, publicystą i krytykiem teatralnym – urodził się dwieście piętnaście lat temu, 21 kwietnia 1811 roku we wsi Wronowo.

Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Po śmierci ojca, znalazł opiekę u stryja Kajetana. Uczył się w Lublinie i w Warszawie. W roku 1828 został przyjęty na Uniwersytet Warszawski, gdzie podjął studia z zakresu prawa. Swój debiutancki wiersz poświęcony Fryderykowi Chopinowi ogłosił w roku 1830. Walczył w postaniu listopadowym, bił się pod Grochowem. Po upadku powstania udał się na emigrację – przez Brukselę do Paryża. W 1833 przeprowadził się do Anglii. Mieszkał najpierw w Birmingham, a następnie w Londynie. Podróżował po Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, a także po Francji. Znał Adama Mickiewicza, a także z Kazimierza Pułaskiego i Stanisława Worcella. Lord Dudley Stuart zatrudnił go w charakterze sekretarza w Towarzystwie Literackim Przyjaciół dla Polski. Publikował nie tylko po polsku, lecz także po angielsku, czego egzemplifikacją jest ogłoszona w 1838 roku na łamach „The Athenaeum” recenzja Pana Tadeusza Mickiewicza.

W Anglii poznał poetę Thomasa Moore’a, przyjaciela Byrona. Niewykluczone, że pod jego wpływem zaczął pracować nad dziełem Anglia i Polska, jakie w dwóch tomach ukazało się w roku 1862. W 1845 roku wyjechał do Berlina, skąd udał się do Wielkopolski, gdzie wraz z bratem księdzem Janem Koźmianem redagowali „Przegląd Poznański”. Potem przeniósł się do Heidelbergu, skąd wyjeżdżał do Rzymu. Utrzymywał kontakt z Zygmuntem Krasińskim i Cyprianem Kamilem Norwidem oraz z Fryderykiem Chopinem. W latach 1849–1851 pracował nad edycją utworów tego ostatniego z myślą o krajowym czytelniku. Wcześniej, bo w roku 1848 został wysłany przez Komitet Narodowy do Londynu, gdzie miał pozyskać przychylność kół politycznych dla sprawy polskiej.

W roku 1849 uzyskał zgodę na stały pobyt w Wielkopolsce. Majątek Przylepki w okolicach Śremu kupił w 1851 roku, a dwa lata później zawarł związek małżeński z Felicją Łempicką. Z czasem przeprowadził się do Poznania, gdzie redagował „Przegląd Poznański” i aktywnie uczestniczył w życiu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W roku 1875 został wybrany prezesem tej organizacji. Dwa lata wcześniej przyjęto go do Akademii Umiejętności. Pracę literacką łączył z redaktorską. W 1875 roku kupił udziały w „Kurierze Poznańskim”, na łamach którego przez następne lata regularnie publikował.

W latach 18701872 opublikował dwutomową edycję Pism wierszem i prozą. W tomie pierwszym pomieścił wiersze liryczne i patriotyczne, bajki i sonety. Znalazły się tam także  przekłady poezji angielskiej, m.in.: Byrona, Burnsa, Coleridge’a, Cowpera, Moore’a, Scotta, Shelleya, Tennysona, Wordswortha. W tomie drugim natomiast znajdziemy studia o Niccoli Machiavellim, Konradzie Celtisie czy o generale Franciszku Morawskim, a poza tym rozprawy o istocie dziennikarstwa, o relacji Kraj – Emigracja, wreszcie o architekturze kościelnej. W późniejszych latach ogłosił Koźmian tom I z bliska, i z daleka. Poczet stu felietonów, zawierający jego krótkie formy dziennikarskie ukazujące się w „Kurierze Poznańskim” w latach 1878–1880, a nadto szkic Ślady historycznych wypadków polskich poświęcony motywom polskim w twórczości Szekspira.

Przez lata systematycznie poświęcał się przekładom utworów dramatycznych autora Hamleta i Makbeta, współpracując w tym zakresie z Józefem Paszkowskim i Leonem Ulrichem. Dzieła dramatyczne Szekspira wyszły w trzech tomach w latach 1866, 1869 i 1877. Następna edycja zatytułowana Dzieła dramatyczne w skróceniu opowiedziane z przytoczeniem celniejszych ustępów ukazała się w latach 1886–1887, a więc już po śmierci tłumacza. Stanisław Egbert Koźmian zmarł 23 kwietnia 1885 roku w Poznaniu w wieku siedemdziesięciu czterech lat.

]]>