Polona/Blog http://blog.polona.pl Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Tue, 05 May 2026 12:08:07 +0000 pl hourly 1 WP-MTV Artystyczne przygody Ewy Kuryluk https://blog.polona.pl/2026/05/artystyczne-przygody-ewy-kuryluk/ Tue, 05 May 2026 12:08:07 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/05/artystyczne-przygody-ewy-kuryluk/

Jedni uważają, że jest przede wszystkim malarką, inni – że nade wszystko pisarką. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Ewa Kuryluk jest nie tylko i malarką, i pisarką, ale że jako pisarka uprawia najróżniejsze rodzaje i gatunki: ma na swoim koncie powieści, zbiory wierszy, a także tomy szkiców o literaturze i sztukach pięknych. Artystka świętuje właśnie osiemdziesiąte urodziny. Jej obrazy znajdują się w czołowych muzeach i galeriach w Polsce i na świecie. Do jej najznakomitszych książek należą: powieści Goldi i Feluni, zbiór esejów Wiedeńska apokalipsa, a także zbiory wierszy Kontur i Pani Anima.

Na świat przyszła w Krakowie 5 maja 1946 roku w literackiej rodzinie. Jej matka Maria Kohany była tłumaczką, natomiast ojciec Karol Kuryluk redaktorem przedwojennych „Sygnałów” i powojennego „Odrodzenia”, ale też dyplomatą, ministrem kultury i sztuki, dyrektorem Państwowego Wydawnictwa Naukowego. Szkołę średnią ukończyła w Wiedniu w 1964 roku, następnie podjęła studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a także na uniwersytecie w Urbino. Studia z zakresu historii sztuki zaczęła na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 1970, a w 1973 zadebiutowała na łamach miesięcznika „Twórczość” szkicem o poezji Georga Trakla Jesienny świat. Trzy lata później również w „Twórczości” – pojawiła się jako poetka. Trakl – obok Hugo von Hofmannsthala, Gustava Klimta i Egona Schielego – jest bohaterem jej debiutanckiej książki Wiedeńska apokalipsa (1974). W następnych latach Kuryluk wydała książkę o angielskim grafiku Aubreyu Beardsleyu Salome albo o rozkoszy, tom esejów o sztuce nowoczesnej Hiperrealizm – Nowy Realizm oraz tomik poezji Kontur.

W roku 1977 artystka przeprowadziła się do Londynu, rok później przyjęto ją do Association Internationale des Critiques d’Art, a w 1979 – do Association Internationale des Arts Plastiques, natomiast w 1980 została członkinią Polskiego PEN Clubu. Europa stała się dla niej za mała, a szukając twórczej przestrzeni w roku 1981 przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie nie tylko malowała, lecz także zaczęła pisać po angielsku. Powstały wtedy takie dzieła, jak: Salome and Judas in the cave of sex oraz Veronica and her cloth. History, symbolism and structure of a „true” image oraz opowieści Century 21 i Grand Hotel Oriental. W 1983 roku wstąpiła do Amerykańskiego PEN Clubu. Pisząc, rysowała, malowała, tworzyła instalacje plastyczne.

W latach osiemdziesiątych ogłosiła tomik wierszy Pani Anima oraz zbiór esejów Podróż do granic sztuki. We wstępie do tej książki wyznała: „Podróżą o niewiadomej destynacji jest tworzenie sztuki. Ruszając przed siebie, artysta często odnajduje się w przeszłości i czerpie siły z wiary w dawny mit – obumarły dla ogółu, a przezeń ożywiony. Ścieżka artysty winna skrzyżować się z torem widza, słuchacza, czytelnika. Moja antena nastawiona jest na apokalipsę i utopię. Zajmują mnie w sztuce graniczne stacje i krytyczne momenty, kiedy waży się los Ziemi, Fausta, Simone Weil, Wenecji czy moich kolegów, niektórych współczesnych artystów”.

Przebywając za granicą, korzystała z wielu stypendiów przyznawanych najwybitniejszym pisarzom i malarzom, dzięki czemu studiowała i pracowała w Institute for the Humanites w New York University oraz na uniwersytecie w Princeton. Podjęła ponadto pracę redaktorki: w roku 1983 w kwartalniku „Zeszyty Literackie”, założonym w Paryżu przez Barbarę Toruńczyk, zaś w 1984 – w piśmie „Formations” w Chicago, a w 1991 w również wydawanym w Chicago czasopiśmie „Private Arts”. W latach dziewięćdziesiątych wspomniane wcześniej powieści Wiek 21 oraz Grand Hotel Oriental ukazały się w Polsce. Ta pierwsza w przekładzie Michała Kłobukowskiego, druga w tłumaczeniu samej autorki.

Pod koniec XX wieku Ewę Kuryluk uhonorowano kilkoma prestiżowymi nagrodami. Fund of Free Expression w 1985 roku przyznała jej Human Right Award, zaś w 1988 artystka otrzymała nagrodę literacką General Electric, a ponadto stypendium Fundacji Rockefellera, dzięki czemu mogła pracować w National Humanity Center w Karolinie Północnej. W roku 1991 Kuryluk przeniosła się na jakiś czas do Japonii, a to za sprawą stypendium Asian Cultural Council. Wiek XXI to czas intensywnej pracy pisarskiej. W 2001 ukazuje się powieść Encyklopedioerotyk, a rok później tom rozpraw o sztuce Art mon amour. W przedmowie do tej książki czytamy: „Artyści są trudni: egotyczni, nadwrażliwi, zwariowani. Kultywują kłamstwa, budują mity. Często brak mi cierpliwości do kolegów i do samej siebie. Rozmyślając i pisząc o sztuce, staram się to wynagrodzić sobie i im. Aranżuję spotkania z bratnimi duszami poza przestrzenią i czasem. Apeluję o zrozumienie dla rzeczy dziwnych, dziecinnych i dzikich: ukrytych w każdym człowieku, przez artystów zaś uzewnętrznianych i oswajanych”.

A przecież Ewa Kuryluk parała się także pracą nauczycielską, wszak wykładała na University of California w San Diego oraz w New School for Social Research w Nowym Jorku. Zainicjowała powstanie stowarzyszenia Amici di Tworki, czyli Towarzystwa Przyjaciół Tworek, działającego przy  Mazowieckim Specjalistycznym Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza w Tworkach koło Pruszkowa. Ze znakomitym przyjęciem ze strony zarówno krytyki literackiej, jak i czytelników spotkały się jej niezwykle osobiste powieści: Goldi z podtytułem Apoteoza zwierzaczkowatości i Feluni z podtytułem Apoteoza enigmy, w których opowiedziała o najbliższych sobie osobach, zmagających się m.in. z codzienną egzystencją, nerwicami, chorobami.

Równolegle ukazywały się katalogi jej wystaw, m.in. Ludzie z powietrza. Retrospektywa 19592002 czy Kangór z kamerą / Kangaroo with the camera. Autofotografia/Autofotography 19592009, a także Człekopejzaż. Human landscape 19591975, wreszcie Moje żółte lata. Instalacje 20002009. I oczywiście album Droga do Koryntu. Od dziś do 1959 roku. Z wieloma z nich czytelnik może zapoznać się w Polonie.

Do najświetniejszych osiągnięć pisarskich Ewy Kuryluk trzeba zaliczyć opowieść Frascati, której tytuł to nazwa ulicy w śródmieściu Warszawy (miejsce zamieszkania autorki), łączącej ulicę Marii Konopnickiej z ulicą Wiejską. Powieść została opatrzona wiele mówiącym podtytułem Apoteoza fotografii. Inspiracją do napisania tej książki okazały się rysunki i zdjęcia z rodzinnego archiwum, przedstawiające rodziców pisarki i jej brata Piotra, a także wykonane przez samą autorkę oraz fotografie matki w towarzystwie profesora Tadeusza Kotarbińskiego czy malarza Fritza Hundertwassera, a także  rodziców w asyście cesarza Rezy Pahlaviego i Nikity Chruszczowa podczas spotkania z prezydentem Johnem Kennedym w Wiedniu.

Materiały związane z życiem i twórczością Ewy Kuryluk są dostępne w POLONIE

]]>
Pesymista i katastrofista Marian Zdziechowski https://blog.polona.pl/2026/04/pesymista-i-katastrofista-marian-zdziechowski/ Wed, 29 Apr 2026 13:37:16 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/pesymista-i-katastrofista-marian-zdziechowski/ Filozof, religioznawca, literaturoznawca, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, prezes wileńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Autor książek o Adamie Mickiewiczu, Zygmuncie Krasińskim, Teodorze Tomaszu Jeżu, Władysławie Syrokomli, ale także o Byronie i Chateaubriandzie. Do jego najświetniejszych osiągnięć pisarskich należą takie dzieła, jak: U opoki mesjanizmu. Nowe szkice z psychologii narodów słowiańskich, Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa, Renesans a rewolucja oraz tom studiów W obliczu końca. Zagrożenie dla współczesnej cywilizacji widział w nacjonalizmie, bolszewizmie i faszyzmie. Jego pisma, ale także wykłady wywarły ogromny wpływ na poetów z grupy Żagary, takich jak: Czesław Miłosz, Teodor Bujnicki, Józef Maśliński czy Jerzy Zagórski, których artystyczny światopogląd został określony mianem katastrofizmu. Marian Zdziechowski urodził się 30 kwietnia 1861 roku we wsi Nowosiółki pod Rakowem, sto sześćdziesiąt pięć lat temu.

W szkicu Rzeczywistość, zamieszczonym w wydanej w Paryżu w roku 1979 książce Ogród nauk, Miłosz wyznawał: „Kiedy ktoś z nas po latach zapewnia, że miał jasną świadomość stanięcia «w obliczu końca», nie trzeba mu wierzyć, bo takiej jasnej świadomości nikt prawie nie miał, z piszących może tylko Marian Zdziechowski i Stanisław Ignacy Witkiewicz”. A zatem przyjrzyjmy się bliżej postaci Zdziechowskiego, jego drodze życiowej i naukowej, jego dorobkowi akademickiemu i pisarskiemu. Gimnazjum skończył w Mińsku, na studia wyjechał do Petersburga.

W roku 1883 na uniwersytecie w Dorpacie ukończył studia z zakresu filologii słowiańskiej. Rok wcześniej ogłosił na łamach „Ateneum” debiutancki artykuł zatytułowany Henryk Sienkiewicz w listach z podróży po Ameryce i obrazkach amerykańskich. Następne jego szkice ukazywały się na łamach „Kraju” oraz rosyjskiego miesięcznika literacko-politycznego „Siewiernyj Wiestnik”. Po studiach w Petersburgu i Dorpacie, wyjechał na dalsze nauki do Grazu, Genewy i Zagrzebia. W 1888 roku opublikował tom szkiców Mesjaniści i słowianofile, na podstawie którego zdobył doktorat. W tym samym roku zamieszkał w Krakowie, gdzie po pięciu latach otrzymał stanowisko docenta, a po następnych pięciu tytuł profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W 1897 roku ogłosił w dwóch tomach rzecz zatytułowaną Byron i jego wiek oraz tom Etyka polityczna w Rosji. W tym pierwszym dziele pisał o Byronie, a także o Shelleyu, Lamartinie i Leopardim, o bajronizmie francuskim, czyli o Alfredzie de Mussecie i Alfredzie de Vignym oraz o bajronizmie niemieckim – o twórczości Nikolausa Lenaua i Heinricha Heinego.  Przeanalizował ponadto zjawiska bajronizmu czeskiego i rosyjskiego, omówił szczegółowo twórczość Aleksandra Puszkina i Aleksandra Gribojedowa. Wielkie zainteresowanie czytelników wzbudziły rozdziały o polskim bajronizmie na przykładzie wybranych utworów Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego, ale także Antoniego Malczewskiego, Aleksandra Chodźki, Antoniego Gosławskiego, Ryszarda Berwińskiego, a nawet Narcyzy Żmichowskiej.

Aktywnie uczestniczył w życiu intelektualnym uniwersytetu i miasta. W 1901 roku z jego inicjatywy powstał w Krakowie Klub Słowiański, a cztery lata później nakładem Klubu Słowiańskiego zaczął się ukazywać „Świat Słowiański”, na którego łamach Zdziechowski publikował. Przyjęto go z czasem także do Towarzystwa Słowiańskiego oraz do Akademii Umiejętności. Nie zaniedbywał pracy pisarskiej. W roku 1900 opublikował Szkice literackie, z tekstami o Adamie Asnyku, Kazimierzu Tetmajerze, Henryku Sienkiewiczu i Elizie Orzeszkowej, ale również o Sully Prudhomme i Henryku von Kleiście. W 1912 roku ukazały się jego szkice U opoki mesjanizmu, a wśród nich rozprawy o Aleksandrze Hercenie, Michale Bakuninie i Lwie Tołstoju (który zresztą przyjął go na Jasnej Polanie) oraz o Borysie Cziczerinie. Wymienione tomy uzupełnia Wizja Krasińskiego – zbiór artykułów opatrzony podtytułem: Ze studiów nad literaturą i filozofią. W czasie I wojny światowej udało się Zdziechowskiemu wydać następne prace: w dwóch tomach Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa, rzecz o Tomaszu Teodorze Jeżu Zygmunt Miłkowski a idea słowiaństwa w Polsce oraz książkę o Stanisławie Brzozowskim Gloryfikacja pracy z rozdziałami: Filozofia pracy, Socjalizm a patriotyzm czy Religia a kwestia socjalna.

Po zakończeniu I wojny światowej osiadł w Wilnie, gdzie na uniwersytecie powierzono mu katedrę literatury porównawczej, a nawet urząd rektora, jaki sprawował w latach 1925–1927. W roku 1928 wybrano go na prezesa Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Został też członkiem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Cieszył się wielkim autorytetem naukowym i moralnym. Po przewrocie majowym 1926 roku Józef Piłsudski zaproponował mu, aby kandydował na urząd prezydenta RP, lecz Zdziechowski z tej propozycji nie skorzystał. Owszem, zabierał głos w sprawach politycznych, jednak jego prawdziwymi pasjami były: filozofia, literaturoznawstwo, slawistyka, historia kultury europejskiej, czego wyraz dawał w  rozprawach o konserwatywnym publicyście Jerzym Moszyńskim, o poecie Władysławie Syrokomli, ponadto w broszurach: Renesans a rewolucja, Sprawa sumienia polskiego oraz Sumienie a partyjniactwo. Szczególną uwagę warto zwrócić na zbiór mów rektorskich, ogłoszonych pod wspólnym tytułem Walka o duszę młodzieży, bowiem w tej książce znalazły się osobiste teksty Zdziechowskiego o Stanisławie Staszicu, Stefanie Żeromskim, Józefie Piłsudskim.

Po przejściu na emeryturę w 1931 roku Zdziechowski pracował w zaciszu domowym nad wyraz intensywnie. Rok 1932 przyniósł pracę Chateaubriand i Napoleon oraz szkic O honor w polityce, rok 1933 – tom szkiców Węgry i dookoła Węgier (nawiązujący do pracy Tragedia Węgier i polityka polska z roku 1920), natomiast w 1934 wyszły dwie książki sygnowane nazwiskiem tego uczonego: Chateaubriand i Bourbonowie oraz Od Petersburga do Leningradu, a w niej szkice pod znaczącymi tytułami: Bolszewizm, Sowiety a półbolszewizm polski, Polska a przyszła Rosja, Duchowa podstawa walki z bolszewizmem. W ostatnich latach życia dostąpił licznych zaszczytów. Otrzymał Order Odrodzenia Polski i Order św. Stefana (na Węgrzech), uniwersytety w Wilnie, Dorpacie i Szegedzie nadały mu tytuły doktora honoris causa. W roku 1936 przypadła mu Nagroda im. Elizy Orzeszkowej w Grodnie oraz Nagroda im. Filomatów w Wilnie.

W ostatnich latach przed wybuchem II wojny światowej ukazały się dwie niezwykle istotne książki Zdziechowskiego, oddziałujące na sposób myślenia wielu polskich pisarzy oraz intelektualistów. Pierwsza z nich to W obliczu końca, w której znalazły się m.in. teksty: Czerwony terror, Jak upadają cywilizacje czy Pesymizm jako siła twórcza; natomiast druga  Widmo przyszłości, została opublikowana już po śmierci autora. Niestety, większość nakładu tego dzieła spłonęła w czasie wojny i książka ta była przez wiele dekad tzw. białym krukiem. Dopiero w 1983 roku doszło do reedycji tego tytułu w Lozannie.

O zmarłym 5 października 1938 roku w Wilnie i pochowanym na Antokolu Marianie Zdziechowskim powstało wiele rozpraw autorstwa w pierwszej kolejności: Romana Dyboskiego, Konrada Górskiego i Stanisława Kościałkowskiego, a następnie: Stanisława Stommy, Andrzeja Walickiego, Tomasza Weissa, Marii Podrazy-Kwiatkowskiej, Jana Skoczyńskiego, Mariana Zaczyńskiego. Ten ostatni w 1993 roku opublikował także Wybór pism Zdziechowskiego.

O tym, że Zdziechowski budził także ambiwalentne uczucia przekonuje szkic Czesława Miłosza Religijność Zdziechowskiego (pomieszczony w książce Prywatne obowiązki, ogłoszonej w Paryżu w roku 1972), którego autor stwierdza: „Miał godność rektorską, nazwisko jego otoczone było nimbem prawości i mądrości – ale dla większej części młodzieży, uwikłanej w zażarte spory pomiędzy skrajną prawicą a lewicą, był tylko szacownym zabytkiem minionej epoki […]. Na tle dwudziestolecia jego postać wyróżnia się rzadką cechą – zupełnym brakiem kokieterii w stosunku do młodszej generacji […]. Mądrość często otrzymuje epitet: boska. Mówi się: boski mędrzec. Myślę, że najbardziej boską jej cechą jest niewspółmierność z upływem przeżywanego fizjologicznie i uczuciowo czasu. Wyobrażam sobie Zdziechowskiego, jak idzie ulicami Wilna, czytając z barokowych jak zawsze w tym mieście chmur tragedię oszalałej i skazanej ludzkości – a tuż obok orkiestra studenckiego balu gra jeszcze tango […]. W Zdziechowskim splatają się dwa zjawiska: pesymizm religijny i historiozoficzny katastrofizm”. Miłosz dodaje: „Zdziechowski, który przyszedł w dwudziestolecie ze swoją wiarą przeżywaną na własny, a nie na cudzy rachunek, należy do wyjątków i pozostanie jako przykład tej ostrości wewnętrznej, jaką mieli namiętni ateiści albo zrozpaczeni wyznawcy”.

Książki Mariana Zdziechowskiego są dostępne w POLONIE

]]>
Kiedy dobrze jest nową szatę oblec, a kiedy źle paznokcie strzyc. Astrologia codzienna w średniowieczu i wczesnej nowożytności https://blog.polona.pl/2026/04/kiedy-dobrze-jest-nowa-szate-oblec-a-kiedy-zle-paznokcie-strzyc-astrologia-codzienna-w-sredniowieczu-i-wczesnej-nowozytnosci/ Wed, 29 Apr 2026 11:25:11 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/kiedy-dobrze-jest-nowa-szate-oblec-a-kiedy-zle-paznokcie-strzyc-astrologia-codzienna-w-sredniowieczu-i-wczesnej-nowozytnosci/ Prezentowany na wystawie JAM POSEŁKINI JEGO rękopis o sygnaturze BOZ 69 opatrzony tytułem Conservatio sanitatis („zachowanie zdrowia”) skrywa w sobie opowieść o początkach popularnonaukowej polszczyzny. Pomiędzy łacińskojęzycznymi traktatami medycznymi, autorstwa chociażby Galena czy Macieja z Miechowa, zamieszczono polsko-łaciński słowniczek z nazwami roślin potrzebny do sprawnej komunikacji między lokalnymi dostawcami ziół leczniczych (najczęściej nieznającymi łaciny) a zakonnikami, którzy potrzebowali odpowiednich surowców do przyrządzenia medykamentów. Podobny spis zamieszczono w rękopisie o sygnaturze BOZ 66, pochodzącym (tak jak BOZ 69) z klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku. Było to zgromadzenie, które koncentrowało się na pomocy osobom chorym, na przykład poprzez budowanie zakładów opieki.

Ponadto w Conservatio sanitatis zapisano po polsku fragmenty zawierające proste porady medyczne, które dotyczą chociażby leczniczego zastosowania wódek, inne zaś zdradzają przepisy na konfekty z róży i pigwy. Sposób ich przygotowania (wstępne podsmażenie i dosuszenie w piecu, a następnie pokrojenie masy na kawałki) każe przypuszczać, że efektem końcowym był produkt, który współcześnie moglibyśmy nazwać batonem owocowym.

Wśród polskojęzycznych fragmentów rękopisu znajduje się także Nauka krotka, cokolwiek kto ma począć po<d> każdym znamieniem niebieskim – zwięzła instrukcja doradzająca i odradzająca wykonywanie określonych czynności wtedy, kiedy Słońce znajduje się w danym znaku zodiaku.

Wyrażone nieskomplikowanym językiem porady można podzielić na te dotyczące gospodarstwa, relacji społecznych czy zdrowia i higieny. Sformułowane tu wskazówki wywodzą się z antycznej teorii czterech żywiołów, czterech jakości i czterech temperamentów. Na przykład, kiedy Słońce znajduje się w znaku Ryb, którym przypisany jest żywioł wody, a więc jakość wilgotna i zimna, zasadne jest wykonywanie czynności powiązanych właśnie z owym żywiołem:

Dobrze […] młyny robić, piwo i roboty wodne.

Wskazania dotyczące upuszczania krwi i stawiania baniek wykorzystują natomiast elementy jatromatematyki – dawnej nauki stanowiącej połączenie wiedzy astrologicznej z medyczną. Według niej niektóre znaki zodiaku (jak chociażby Byk) zupełnie nie sprzyjały przeprowadzaniu zabiegu flebotomii, natomiast każdy z nich miał opiekować się określonymi częściami ciała. Zgodnie z ową teorią, w momencie, kiedy Słońce znajdowało się w danym „znamieniu niebieskim”, ta część część ciała stawała się wrażliwsza – upuszczenie z niej krwi jeszcze bardziej osłabiłoby organizm i prowadzić by mogło do pogorszenia się stanu zdrowia pacjenta. Troskę o ten aspekt praktyki lekarskiej możemy dostrzec we wskazaniach na znak Barana:

Dobrze jest […] krew puszczać żyłami i bańkami okrom głownej żyły. Źle jest […] krew z nosa puszczać.

Jako że ów znak zodiaku powiązany był z głową, z zabiegu flebotomii wyłączona miała być „żyła głowna”, czyli usytuowana w pobliżu głowy żyła promieniowa oraz okolice nosa.

Nauka krotka… została przepisana przez kopistę Conservatio sanitatis z kalendarza, który dawniej nazywano również prognostykiem. W owych niezwykle popularnych drukach wydawanych w ogromnych nakładach oprócz prognoz na dany rok (z których można było dowiedzieć się na przykład tego, jak będzie się powodzić danej grupie społecznej czy poznać prognozę pogody na większość dni w roku) zamieszczano także informacyjne dodatki nietracące aktualności i powielane w kolejnych wydaniach prognostyków. Pośrednim dowodem na tę praktykę jest dodatek z prognostyku Piotra z Proboszczowic na 1555 rok, w którym znajduje się Nauka krotka… niemalże identyczna z tą zawartą w rękopisie BOZ 69 zarówno pod względem doboru słownictwa, jak i układu treści. W owym o dwadzieścia lat późniejszym dodatku zauważyć można jednakże postępującą powoli stabilizację języka, ponieważ znajduje się tam mniej synonimów na określenie jednej czynności. Stabilniejsza jest tam również delimitacja – stosowanie ukośników do oddzielania poszczególnych zdań składowych, występujące zdecydowanie bardziej konsekwentne niż w tekście rękopiśmiennym, posługującym się oprócz ukośników także znakami, które współcześnie określić możemy jako przecinki czy kropki.

Czas powstania Conservatio sanitatis (1535 rok) przypada na przełom średniowiecza i wczesnej nowożytności, a więc na okres intensywnie dokonujących się przemian zarówno pod względem dynamiki transmisji wiedzy, jak i roli polszczyzny jako języka przekazu informacji, które można w pewnym przybliżeniu nazwać popularnonaukowymi.

Rok przed zakończeniem pracy anonimowego kopisty nad znajdującym się na wystawie manuskryptem ukazał się w Krakowie pierwszy polskojęzyczny zielnik O ziołach i mocy ich, złożony i przetłumaczony przez Stefana Falimirza korzystającego z ponad dwudziestu łacińskich prac medycznych.

Znaleźć w nim można opisy leczniczych zastosowań roślin i innych surowców (takich jak części zwierząt czy kamienie półszlachetne) w układzie przypominającym ten znany nam ze współczesnych encyklopedii, a także porady medyczne, również wykorzystujące niekiedy wiedzę jatromatematyczną. Odpowiadał on – tak jak Conservatio sanitatis czy dodatki z kalendarzy – na potrzeby odbiorów poszukujących porad wyrażonych w języku najbliższym ich codziennej rzeczywistości, w którym to opowiadali oni o wyzwaniach dnia powszedniego, opisywali swoje samopoczucie i nazywali rosnące na pobliskich łąkach rośliny mogące przynieść im ulgę w dolegliwościach.

]]>
Stanisław Egbert Koźmian – powstaniec, poeta i tłumacz Szekspira https://blog.polona.pl/2026/04/stanislaw-egbert-kozmian-powstaniec-poeta-i-tlumacz-szekspira/ Mon, 20 Apr 2026 09:53:54 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/stanislaw-egbert-kozmian-powstaniec-poeta-i-tlumacz-szekspira/ Poeta i dramaturg, ale także podróżnik, autor rozpraw poświęconych pisarzowi i publicyście Konstantemu Gaszyńskiemu oraz filozofowi i działaczowi politycznemu Karolowi Libeltowi, ponadto tłumacz: Byrona, Coleridge’a, Shelleya i Tennysona, Goethego i Schillera. Do jego najważniejszych osiągnięć twórczych należą wiersze: Pożegnanie odjeżdżającego Chopina i Mowa polska, poemat Legenda o drzewie Krzyża Świętego, dramat Szpieg, relacja Podróż nad Renem i w Szwajcarii w 1846 roku odbyta, a nadto przekład dramatów Williama Szekspira. Stanisław Egbert Koźmian nie mylić ze Stanisławem Koźmianem (1836–1922), historykiem, publicystą i krytykiem teatralnym – urodził się dwieście piętnaście lat temu, 21 kwietnia 1811 roku we wsi Wronowo.

Pochodził z rodziny ziemiańskiej. Po śmierci ojca, znalazł opiekę u stryja Kajetana. Uczył się w Lublinie i w Warszawie. W roku 1828 został przyjęty na Uniwersytet Warszawski, gdzie podjął studia z zakresu prawa. Swój debiutancki wiersz poświęcony Fryderykowi Chopinowi ogłosił w roku 1830. Walczył w postaniu listopadowym, bił się pod Grochowem. Po upadku powstania udał się na emigrację – przez Brukselę do Paryża. W 1833 przeprowadził się do Anglii. Mieszkał najpierw w Birmingham, a następnie w Londynie. Podróżował po Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, a także po Francji. Znał Adama Mickiewicza, a także z Kazimierza Pułaskiego i Stanisława Worcella. Lord Dudley Stuart zatrudnił go w charakterze sekretarza w Towarzystwie Literackim Przyjaciół dla Polski. Publikował nie tylko po polsku, lecz także po angielsku, czego egzemplifikacją jest ogłoszona w 1838 roku na łamach „The Athenaeum” recenzja Pana Tadeusza Mickiewicza.

W Anglii poznał poetę Thomasa Moore’a, przyjaciela Byrona. Niewykluczone, że pod jego wpływem zaczął pracować nad dziełem Anglia i Polska, jakie w dwóch tomach ukazało się w roku 1862. W 1845 roku wyjechał do Berlina, skąd udał się do Wielkopolski, gdzie wraz z bratem księdzem Janem Koźmianem redagowali „Przegląd Poznański”. Potem przeniósł się do Heidelbergu, skąd wyjeżdżał do Rzymu. Utrzymywał kontakt z Zygmuntem Krasińskim i Cyprianem Kamilem Norwidem oraz z Fryderykiem Chopinem. W latach 1849–1851 pracował nad edycją utworów tego ostatniego z myślą o krajowym czytelniku. Wcześniej, bo w roku 1848 został wysłany przez Komitet Narodowy do Londynu, gdzie miał pozyskać przychylność kół politycznych dla sprawy polskiej.

W roku 1849 uzyskał zgodę na stały pobyt w Wielkopolsce. Majątek Przylepki w okolicach Śremu kupił w 1851 roku, a dwa lata później zawarł związek małżeński z Felicją Łempicką. Z czasem przeprowadził się do Poznania, gdzie redagował „Przegląd Poznański” i aktywnie uczestniczył w życiu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W roku 1875 został wybrany prezesem tej organizacji. Dwa lata wcześniej przyjęto go do Akademii Umiejętności. Pracę literacką łączył z redaktorską. W 1875 roku kupił udziały w „Kurierze Poznańskim”, na łamach którego przez następne lata regularnie publikował.

W latach 18701872 opublikował dwutomową edycję Pism wierszem i prozą. W tomie pierwszym pomieścił wiersze liryczne i patriotyczne, bajki i sonety. Znalazły się tam także  przekłady poezji angielskiej, m.in.: Byrona, Burnsa, Coleridge’a, Cowpera, Moore’a, Scotta, Shelleya, Tennysona, Wordswortha. W tomie drugim natomiast znajdziemy studia o Niccoli Machiavellim, Konradzie Celtisie czy o generale Franciszku Morawskim, a poza tym rozprawy o istocie dziennikarstwa, o relacji Kraj – Emigracja, wreszcie o architekturze kościelnej. W późniejszych latach ogłosił Koźmian tom I z bliska, i z daleka. Poczet stu felietonów, zawierający jego krótkie formy dziennikarskie ukazujące się w „Kurierze Poznańskim” w latach 1878–1880, a nadto szkic Ślady historycznych wypadków polskich poświęcony motywom polskim w twórczości Szekspira.

Przez lata systematycznie poświęcał się przekładom utworów dramatycznych autora Hamleta i Makbeta, współpracując w tym zakresie z Józefem Paszkowskim i Leonem Ulrichem. Dzieła dramatyczne Szekspira wyszły w trzech tomach w latach 1866, 1869 i 1877. Następna edycja zatytułowana Dzieła dramatyczne w skróceniu opowiedziane z przytoczeniem celniejszych ustępów ukazała się w latach 1886–1887, a więc już po śmierci tłumacza. Stanisław Egbert Koźmian zmarł 23 kwietnia 1885 roku w Poznaniu w wieku siedemdziesięciu czterech lat.

]]>
Literackie i życiowe perypetie Mariana Hemara https://blog.polona.pl/2026/04/literackie-i-zyciowe-perypetie-mariana-hemara/ Fri, 03 Apr 2026 09:54:13 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/literackie-i-zyciowe-perypetie-mariana-hemara/

Poeta, autor tekstów kabaretowych i piosenek, ale także dramaturg i tłumacz, któremu zawdzięczamy przekłady m.in. libretta Pięknej Heleny Jakuba Offenbacha, ód Horacego, sonetów Williama Szekspira czy powieści Mumie Fryderyka Járosy’ego. Marian Hemar przyszedł na świat we Lwowie 6 kwietnia 1901 roku, a zatem dzisiaj przypada sto dwudziesta piąta rocznica jego urodzin. Związany towarzysko i artystycznie z grupą poetycką Skamander oraz z czasopismem „Wiadomości Literackie”, należał do najbardziej znanych i najpopularniejszych poetów Warszawy pierwszych lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Na klasycystyczny i także kabaretowy charakter twórczości Hemara w okresie dwudziestolecia międzywojennego, uwagę zwrócił Jerzy Kwiatkowski, znawca tego okresu w kulturze i literaturze: „Klasycystyczny epizod poezji skamandryckiej zbiega się częściowo z jednym w okresów wzmożonej działalności humorystyczno-satyrycznej uprawianej przez Tuwima, Słonimskiego i Lechonia oraz związanych z nimi podobną poetyką i podobnym typem humoru: Mariana Hemara, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Jerzego Paczkowskiego i Światopełka Karpińskiego”. Warto wspomnieć, że na rysunku Jakuba Bickelsa zamieszczonym w  „Wiadomościach Literackich”, a zatytułowanym Sytuacja poetyczna w Polsce w roku 1937 znalazł się także Marian Hemar, w sąsiedztwie czołowych przedstawicieli grupy Skamander i tuż obok Józefa Wittlina, Jana Parandowskiego oraz Mieczysława Grydzewskiego.

Między liryka a kabaretem

Pochodził z rodziny polskich Żydów. Jego ojcem był Ignacy Hescheles, zaś matką Berta z domu Lem (jego kuzynem był Stanisław Lem). Swój debiutancki zbiór wierszy z 1922 roku Dzik i świnia sygnował już nazwiskiem Hemar. Wcześniej studiował filozofię oraz medycynę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W roku 1919 przywdział mundur, a następnie wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po debiucie prasowym – opublikowaniu wiersza Więzień na łamach „Gazety Porannej i Wieczornej”, podjął współpracę z „Gazetą Lwowską”. W roku 1923 ogłosił drugi tomik poezji Ballada o białym byku i w 1925 przeniósł się ze Lwowa do Warszawy. Jego żywiołem była nie tylko liryka, lecz również satyra oraz kabaret. Od 1931 roku, do spółki z Julianem Tuwimem, pełnił funkcję kierownika literackiego teatrzyku Qui Pro Quo. Razem z Tuwimem napisali w roku 1927 tekst rewii Pstryk, a także z Tuwimem oraz Lechoniem i Słonimskim tekst Politycznej szopki „Cyrulika Warszawskiego”, zaś dwa lata później Drugą szopkę polityczną „Cyrulika Warszawskiego”. Szopki polityczne pisał również w latach trzydziestych, współpracując nie tylko z wymienionymi autorami, ale też ze Stanisławem Jerzym Lecem i Andrzejem Włastem, z Jerzym Jurandotem i Władysławem Szlengelem. Powstały wtedy m.in.: Parada gwiazd, Zjazd gwiazd, To warto zobaczyć, Kochajmy zwierzęta, Sezonie, otwórz się.

Dużo pisał i publikował. Z Janem Brzechwą ogłosili sztukę Moryc; Teatr Polski wystawił jego komedię Dwaj panowie B., a Teatr Nowa Komedia – sztukę Firma. Stworzył scenariusz filmu ABC miłości, który wyreżyserował Michał Waszyński z Marią Bogdą i Adolfem Dymszą w rolach głównych.  W roku 1936 Teatr Mały wystawił wodewil satyryczno-polityczny Hemara i Tuwima Kariera Alfa Omegi. Tego samego roku ukazał się następny zbiór poezji Hemara Koń trojański. Jednocześnie wytrwale udzielał się jako organizator, wszak założył z Marią Modzelewską i Stefanem Jaraczem teatr Nowa Komedia, był kierownikiem literackim kabaretów: Banda, Cyganeria Warszawska, Wielka Rewia oraz Cyrulik Warszawski. W roku 1939 współpracował przy produkcji rewii Strachy na Lachy i Orzeł czy reszka, wystawionych przez Małe Qui Pro Quo oraz Teatr Ali Baba. Był poza tym wziętym autorem tekstów piosenek. Najbardziej znane spośród nich to:  Kiedy znów zakwitną białe bzyCzy pani Marta jest grzechu warta, Nikt, tylko ty, Upić się warto oraz Ten wąsik.

Poeta w mundurze

We wrześniu 1939 roku udało mu się wyjechać do Rumunii, Stamtąd skierował się do Palestyny oraz Egiptu. Znów założył mundur – tym razem Samodzielnej Brygady Strzelców Podkarpackich. Jako starszy strzelec założył Karpacką Czołówkę Teatralną, redagował audycję dla żołnierzy, służył ponadto w Wydziale Prac Kulturalno-Oświatowych Biura Opieki nad Żołnierzem. Napisał wtedy popularny wśród żołnierzy wiersz Defilada oraz hymn Karpacka Brygada. Oczywiście publikował, pisywał w „Naszych Drogach”, w piśmie „Ku wolnej Polsce”. W 1942 roku został oddelegowany do Londynu, gdzie odnalazł się w Ministerstwie Informacji i Dokumentacji. Drukował w „Wiadomościach Polskich”, „Dzienniku Żołnierza” i w „Polsce Walczącej”. W czasie wojny udało mu się wydać kilka książek. Jeszcze w Bukareszcie, pod pseudonimem Jan Mariański, ukazały się jego Cztery wiersze, potem w Londynie wydał sztukę Cud biednych ludzi oraz zbiory wierszy Dwie Ziemie Święte i Marchewka, a nadto tomik pamfletów Adolf Wielki. Po klęsce Niemiec hitlerowskich, postanowił  nie wracać do kraju, wybrał los emigranta.

Życie na emigracji

W 1946 nad Tamizą związał się z tygodnikiem „Wiadomości” zainicjowanym przez Mieczysława Grydzewskiego i założył kabaret Biały Orzeł. W roku 1952 nawiązał wieloletnią współpracę z Radiem Wolna Europa, zaś w 1955 założył Teatr Literacko-Satyryczny Hemara. Był to twórczy czas. Jak z rękawa sypał tekstami kolejnych rewii kabaretowych: Kroki na schodach, Róg obfitości, Gołąbek niepokoju, Nasz Everest, Grosz nic nie wskóra. A przecież w tym okresie ukazały się następne tomiki poetyckie: Lata londyńskie, Satyry patetyczne i Siedem lat chudych, a jakby tego było mało – sztuka o Ignacym Krasickim Fraszkopis, dramaty i komedie: Dom otwarty, Goście mile widziani, Skandal w Hollywood czy Księżyc do wynajęcia, które szybko trafiły na sceny teatrów polonijnych.

Jerzy Święch, autor monografii poświęconej literaturze polskiej II wojny światowej przyjrzał się bliżej sztuce Hemara Dług honorowy, rozgrywającej się w czasie okupacji Francji: „Nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, środowisko polskiej emigracji zarobkowej we Francji, nieodmiennie owianej duchem patriotyzmu, stereotypowe wizerunki Martyniaka i jego córki, dumnej Polki odrzucającej zaloty Niemca, te i podobne im elementy, których sztuce nie brakuje, czynią z niej typowy melodramat, o co upominał się Lechoń, choć do Hemara miałby z pewnością zastrzeżenia. Dług honorowy, stanowiący ową pointę, miał wydobyć kontrast między sprzedajną duszą Niemca a powinnością patriotyczną każdego Polaka, niezależnie od miejsca jego zamieszkania”.

Ostatnie lata spędził na angielskiej prowincji, pod Londynem. Mieszkał w Leith Hill koło Dorking. Otrzymał wówczas kilka nagród: Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie (1959), „Wiadomości” (1962), „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” (1967) oraz Fundacji Alfreda Jurzykowskiego (1969). Rząd londyński uhonorował go najpierw Krzyżem Oficerskim, a następnie Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta. W latach sześćdziesiątych pisarz nie odkładał pióra. Powstały wtedy: sztuka teatralna Piękna Lucynda, tom szkiców, felietonów i wspomnień Awantury w rodzinie, wreszcie zbiorek satyr, fraszek i piosenek Chlib Kulikowski oraz tomy liryczne: Im dalej w las, Rzeź Pragi. Wiersze mówione do kraju przez Radio Wolnej Europy, lipiec, sierpień wrzesień 1968); Ściana płaczu; Ściana uśmiechu, wreszcie – Wiersze staroświeckie. Ten ostatni tom ukazał się w roku 1971.

Rok później, 11 lutego 1972 roku, Marian Hemar zmarł. Poeta pochowany został na cmentarzu wiejskim w Coldharbour, nieopodal Leith Hill. Z uwagi na to, że jeszcze w 1935 roku Marian Hemar przeszedł na katolicyzm, mszę za jego duszę odprawił ks. Kazimierz Sołowiej, proboszcz kościoła św. Andrzeja Boboli w Londynie.

Trudna droga do ojczyzny

Utwory Mariana Hemara z przyczyn politycznych i cenzuralnych długo nie mogły trafić do czytelnika w Polsce. Dopiero w 1989 roku Ryszardowi Markowi Grońskiemu udało się opublikować wybór tekstów Kabaret Hemara. Niestety, tom ukazał się nakładem Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek i trafił do dość wąskiego kręgu czytelników. Więcej szczęścia miały liczące czterysta stron utwory wybrane „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, opublikowane przez Wydawnictwo Literackie w opracowaniu Tadeusza Szymańskiego.

Czytelnikowi zainteresowanemu dorobkiem Mariana Hemara polecamy nade wszystko dwa wybory jego twórczości literackiej: tom wierszy i piosenek Dom jest daleko, Polska wciąż jest blisko z 2000 roku oraz zbiór satyr politycznych z lat 1943–1971 Moja przekora z roku 2001 (obydwie książki w opracowaniu Andrzeja Krzysztofa Kunerta). Każdy, kto sięgnie po te publikacje, będzie mógł się przekonać, że to właśnie Marian Hemar jest autorem słów: „Kochać nie warto, lubić nie warto, / Znaleźć nie warto i zgubić nie warto. / […] Upić się warto, upić się warto. / W szynku na rynku wygłupić się warto. / W dobrej kompanii popić się warto. / Czystą, kroplami zakropić się warto”;  „Niech ta piosnka ci o tym opowie / Idź w świat gdzie chcesz / Rób co umiesz, jak wiesz / Lecz jak kochać się / To we Lwowie”; „Czy pani Marta jest grzechu warta? / Ta myśl uparta zabija mnie. / Bo dla mnie Marta zakryta karta – / Być może warta, być może nie”; „Ten wąsik, ach, ten wąsik / Ten wzrok, ten lok, ten pląsik, / I wdzięk, i lęk, i mina, / I śmiech – tak jest, to ja. / Ach panie, ach panowie / Tak trzeba, śmiech to zdrowie / Titina, ach Titina, to jedyna piosnka ma”.

]]>
Józef Czapski między malarstwem a literaturą https://blog.polona.pl/2026/04/jozef-czapski-miedzy-malarstwem-a-literatura/ Thu, 02 Apr 2026 06:55:43 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/04/jozef-czapski-miedzy-malarstwem-a-literatura/ Był malarzem i grafikiem, ale także prozaikiem, eseistą i diarystą. Należał do kręgu najbliższych współpracowników Jerzego Giedroycia w Instytucie Literackim w Paryżu oraz do ścisłego grona współtwórców „Kultury” – najważniejszego czasopisma polskiej emigracji po II wojnie światowej. Był członkiem grupy malarskiej Komitet Paryski, przedstawicielem tzw. kapizmu. Jego najważniejsze książki to: Wspomnienia starobielskie i Na nieludzkiej ziemi oraz tomy szkiców Patrząc oraz Czytając. Urodził się sto trzydzieści lat temu, 3 kwietnia 1896 roku w Pradze. Rok 2026 Sejm RP ogłosił Rokiem Józefa Czapskiego.

Do 1989 roku wiedza o Józefie Czapskim była niemal wyłącznie domeną wtajemniczonych. Jego obrazy z rzadka pokazywano w krajowych galeriach, natomiast książki ukazywały się za granicą i w Polsce były niedostępne, a wręcz zakazane. Warto zatem przypomnieć niezwykle bogatą i interesującą biografię tego wybitnego twórcy, którego ojciec pochodził z rodziny Hutten-Czapskich, zaś matka z Thun-Hohensteinów. Urodził się w Pradze przy ulicy, noszącej dziś nazwę Nerudova, prowadzącej z Rynku Małostrańskiego na Zamek Praski.  Na ścianie domu, w którym przyszedł na świat, znajduje się pamiątkowa tablica. Wychowywał się w Przyłukach nieopodal Mińska. Do szkoły chodził już w Petersburgu i tam też podjął studia z zakresu prawa. W 1916 roku został powołany w szeregi Korpusu Paziów, gdzie po wybuchu rewolucji październikowej przeszedł kurs oficerski. Służył w pierwszym Pułku Ułanów Krechowieckich. Po zakończeniu służby pod koniec 1918 roku podjął studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Wykazał się odwagą i męstwem, co doceniono przyznając mu Krzyż Walecznych. Po demobilizacji, pojechał do Krakowa i tu kontynuował studia malarskie pod kierunkiem Józefa Pankiewicza. Po trzech latach wyjechał do Paryża, gdzie – w towarzystwie m.in. Jana Cybisa, Józefa Jaremy, Artura Nacht-Samborskiego, Piotra Potworowskiego, Zygmunta Waliszewskiego – powołał do życia Komitet Paryski; ich członków od skrótu KP, zaczęto nazywać „kapistami”, zaś uprawiany przez tych malarzy koloryzm określono wkrótce mianem „kapizmu”. W roku 1931 Czapski wrócił do kraju, podjął współpracę z „Głosem Plastyków”, a także z „Wiadomościami Literackimi”. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej opublikował książkę Józef Pankiewicz. Życie i dzieło oraz broszurę O Cézannie i świadomości malarskiej. Po ataku Niemiec hitlerowskich na Polskę znów był w mundurze, lecz po agresji Związku Radzieckiego znalazł się w niewoli. Przebywał w kilku obozach internowania: Starobielsk, Pawliszczew, Griazowiec.

Po szczęśliwym uwolnieniu z internowania w 1941 roku wstąpił do Armii Polskiej generała Władysława Andersa i objął funkcję kierownika Biura Opieki. Przez następny rok prowadził poszukiwania zaginionych oficerów, którzy – co miało się później okazać – zostali zamordowani przez NKWD. W wojsku kierował także pracami Wydziału Propagandy i Informacji, utworzył pismo „Orzeł Biały”, a w sierpniu 1942 wraz z Armią Polską ruszył na Bliski Wschód. Publikował wówczas także na łamach „W drodze” i „Kuriera Polskiego w Bagdadzie”. Pracował nad Wspomnieniami starobielskimi, które w formie książkowej wyszły nakładem Oddziału Kultury i Prasy 2. Korpusu w Rzymie w 1944 roku. Dwa lata później przeprowadził się do Paryża, gdzie osiadł na stałe, mieszkając w Maisons-Laffitte. Tutaj zamieszkała również jego siostra Maria Czapska, z którą w roku 1965 ogłosił książkę Dwugłos wspomnień. Wypada zaznaczyć, że Maria Czapska potem opublikowała m.in. książki Europa w rodzinie i Gwiazda Dawida, a ponadto zbiór wspomnień Czas odmieniony.

Jako współtwórca „Kultury” publikował na jej łamach, ale nie tylko, bo także w prasie francuskiej, w „Le Figaro”, w „Preuves” czy w czasopiśmie  „Nova et Vetera”. Na łamach pisma „Gavroche” ogłosił tekst o mordzie w Katyniu, który następnie znalazł się w książce Na nieludzkiej ziemi, wydanej w roku 1949 w Paryżu i wielokrotnie potem wznawianej. Aktywnie uczestniczył w życiu europejskiej inteligencji, m.in. przy organizacji Kongresu Wolności Kultury w Berlinie w 1950 roku. Utrzymywał kontakty z pisarzem Albertem Camusem i rumuńskim filozofem Emilem Cioranem. Wielokrotnie podróżował po USA i Kanadzie oraz po krajach Ameryki Łacińskiej, wystawiając swoje obrazy i rysunki, a także wygłaszając liczne prelekcje. Równolegle malował i pisał. Tom Oko, czyli zestaw szkiców o malarstwie, a także zbiór tekstów wspomnieniowych wydał w 1960 roku. Na następny tom esejów i rozpraw zatytułowany Tumult i widma trzeba było poczekać aż do  roku 1981. Niebawem ta ogłoszona na emigracji książka została wydana w Polsce poza cenzurą, m.in. przez Niezależną Oficynę Wydawniczą. W roku 1983 Wydawnictwu Znak w Krakowie udało się opublikować wybór najświetniejszych rozpraw Czapskiego zatytułowany znacząco Patrząc, opatrzony posłowiem Joanny Pollakówny. W książce tej zawierającej reprodukcje rysunków Czapskiego – pomieszczono jego teksty o m.in. Cézannie, Matissie i Picassie, o Aleksandrze Gierymskim, Konstantym Brandelu i Romanie Cieślewiczu, lecz również o Stanisławie Brzozowskim.

W roku 1974 związał się z czasopismem „Kontynent”, wydawanym przez grupę rosyjskich emigrantów, w 1982 przystąpił do Funduszu Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej. Był członkiem Rady Honorowej Komitetu Badania Zbrodni Katyńskiej. W latach osiemdziesiątych ukazały się następne książki sygnowane jego nazwiskiem: tom Dzienniki. Wspomnienia. Relacje, wznowiony pod zmienionym tytułem Wyrwane strony, a także zbiór szkiców Swoboda tajemna. W roku 1990 w opracowaniu Jana Zielińskiego wyszedł tom zatytułowany Czytając. Czapski opatrzył ponadto swoimi grafikami książkę poetycką Adama Zagajewskiego Jechać do Lwowa i inne wiersze. Otrzymał wiele znaczących nagród: Fundacji Alfreda Jurzykowskiego w Nowym Jorku, Fundacji Anny Godlewskiej w Zurychu, Stowarzyszenia Kombatantów w Londynie. W roku 1990 Związek Polskich Artystów Plastyków uhonorował go Nagrodą im. Jana Cybisa, natomiast w 1991 ASP w Krakowie przyznała mu godność profesora honorowego.

Józef Czapski zmarł w wieku niespełna dziewięćdziesięciu siedmiu lat, 12 stycznia 1993 roku w Maisons-Laffitte i został pochowany na pobliskim cmentarzu w Le Mesnil-le-Roi, na którym wcześniej pochowano jego siostrę Marię oraz Zygmunta Hertza, a w przyszłości – Jerzego Giedroycia, Henryka Giedroycia i Zofię Hertzową. Po śmierci malarza i pisarza ukazało się wiele związanych z nim książek. Przede wszystkim trzeba wymienić zbiór rozmów, jakie przeprowadził z nim Piotr Kłoczowski Świat w moich oczach (2001), następnie Rozproszone. Teksty z lat 19251988 w opracowaniu Pawła Kądzieli (2005), wreszcie Dziennik wojenny wydany w 2022 roku w opracowaniu Mikołaja Nowaka-Rogozińskiego. A przecież drukiem ukazały się ponadto zbiory korespondencji Józefa Czapskiego z takimi luminarzami naszej kultury, jak: Aleksander Wat, Witold Gombrowicz, Konstanty Aleksander Jeleński, Leszek Kołakowski, Zbigniew Herbert czy Wojciech Karpiński.

Tym, którzy chcieliby zapoznać się szczegółowo z biografią oraz twórczością plastyczną i literacką artysty, w pierwszym rzędzie trzeba polecić książkę Joanny Pollakówny z 1993 roku zatytułowaną po prostu Czapski, rzecz Wojciecha Karpińskiego Portret Czapskiego z 1996 oraz pracę Jana Zielińskiego Józef Czapski. Krótki przewodnik po długim życiu z 1997 roku. Warto też sięgnąć po książki o jego pisarstwie Małgorzaty Żarczyńskiej (z 2001) i Agaty Janiak (z 2020) oraz o jego malarstwie Erica Karpelesa (z 2019), a także po prace zbiorowe – Czapski i krytycy (z 1996) i Czapski raz jeszcze. Errata do biografii Józefa Czapskiego (z 2021). Godna uwagi jest na pewno książka Adama Zagajewskiego Najwyższy człowiek świata z 2023 roku. Na koniec cytat z posłowia Joanny Pollakówny do zbioru esejów Czapskiego Patrząc: „Jeżeli istnieje jako typ ludzki homo scribens, Józef Czapski niechybnie do tego gatunku należy. Bo o ile malarstwo jest dla niego samym przeżywaniem (tyleż artystycznym, co intelektualnym i głęboko duchowym), pisanie zdaje się stanowić konieczne dopełnienie przeżycia. Od wczesnej młodości pisał dzienniki, rejestrujące raczej tok życia wewnętrznego niż potocznego, tłoczne od wyimków z lektur – istotnych tego życia wydarzeń”.

]]>
Patron demokracji Joachim Lelewel https://blog.polona.pl/2026/03/patron-demokracji-joachim-lelewel/ Fri, 20 Mar 2026 12:47:13 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/03/patron-demokracji-joachim-lelewel/ Był uczonym i politykiem, wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Wileńskiego, uczestnikiem powstania listopadowego, a potem wielkim autorytetem polskiej emigracji. Na łamach założonego przez niego „Tygodnika Wileńskiego” wierszem Zima zadebiutował w 1818 Adam Mickiewicz, który po kilku latach skierował do niego wiersz Do Joachima Lelewela, wprowadził także uczonego do Dziadów części III. Literacki portret Lelewela Juliusz Słowacki nakreślił w dramatach Kordian i Balladyna oraz w poetyckiej powieści Lambro. Stanisław Wyspiański napisał sztukę Lelewel i przywołał go w dramacie Noc listopadowa. Joachim Lelewel – historyk, geograf, filozof, ale także bibliograf, bibliotekoznawca i numizmatyk –  urodził się 21 marca 1786 w Warszawie, dwieście dwadzieścia lat temu. Do jego najważniejszych dzieł należą: Wykład dziejów powszechnych, Porównanie dwu powstań narodu polskiego 1794 i 18301831 oraz Trzy konstytucje polskie 1791, 1807, 1815.

Wychowany został w duchu patriotycznym. Jego ojciec był pracownikiem  Komisji Edukacji Narodowej oraz uczestnikiem insurekcji kościuszkowskiej. Co ciekawe, jego przodkowie pochodzili ze Szwecji i nosili nazwisko Loelhoeffel de Loewensprung, jednak zmienili je na Lelewel, co zostało zatwierdzone w 1775 roku przez Sejm Polski. Joachim uczył się w szkole pijarów w Warszawie, a następnie w latach 1804–1808 studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Przedmiotem jego akademickiej edukacji były: historia, filozofia, matematyka oraz przyroda. Po ukończeniu studiów został nauczycielem w Liceum Krzemienieckim. Potem wrócił do Warszawy i podjął pracę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, ale działalności naukowej nie przerwał. W latach 18151818 wykładał historię w Wilnie. Jego najważniejsze prace z tego okresu, to m.in. Historya polska do końca panowania Stefana Batorego oraz Dzieje starożytne. Od początku czasów historycznych do drugiej połowy wieku szóstego ery chrześcijańskiej.

Aktywny jako publicysta i eseista. Artykuły i rozprawy drukował w „Dzienniku Wileńskim” i „Pamiętniku Warszawskim”. W 1815 roku założył „Tygodnik Wileński”, który redagował do roku 1822. Z uwagi na to, że uniwersytet zwlekał z przyznaniem mu katedry, wrócił w 1818 roku do Warszawy, gdzie na uniwersytecie zaczął wykładać bibliografię. Został też  zatrudniony jako bibliotekarz w Publicznej Bibliotece przy Uniwersytecie Warszawskim. W roku 1819 ogłosił rozprawę Panowanie Stanisława Augusta, rok później Dzieje starożytne Indii ze szczególnym zastanowieniem się nad wpływem, jaki mieć mogła na strony zachodnie. W następnych latach powstały takie prace, jak: Historyczna paralela Hiszpanii z Polską w wieku XVI, XVII, XVIII oraz Bibliograficznych ksiąg dwoje. W których rozebrane i pomnożone zostały dwa dzieła Jerzego Samuela Bandtke. Tytuły te pokazują dobitnie jak szerokie były zainteresowania badawcze Lelewela.

W roku 1820 Uniwersytet Jagielloński przyznał mu stopień doktora filozofii, w następnym  został przyjęty do Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a także objął Katedrę Historii Powszechnej na Uniwersytecie Wileńskim, ale – co znamienne – w 1823 roku przyjął również urząd cenzora w Wilnie. Niebawem Adam Mickiewicz napisze słynny wiersz Do Joachima Lelewela. Alina Witkowska, badaczka epoki romantyzmu, skonstatowała: „W wierszu Do Joachima Lelewela sceptycyzm poznawczy rozciągnięty zostanie na całość dziejów ludzkich, a historyka jako badacza umieści poeta na czele mędrców, on bowiem «z samego kłamstwa prawdę umiejąc wyłamać», jest w stanie powiedzieć, «co było, co jest i co będzie». Poniekąd staje się kapłanem racjonalnej prawdy. Stwierdzenie to jest deklaracją poznawczą, a zarazem hołdem złożonym ideałowi historyka, jakim dla Mickiewicza i filomatów był ich profesor […]. Wiersz stanowi bowiem produkt twórczości okolicznościowej, skądinąd niezwykle ambitnej, związanej z powrotem Lelewela na katedrę wileńską”. Lelewelem fascynowali się nie tylko młodzi poeci z Wilna, ale także w późniejszym okresie Cyprian Kamil Norwid, który wykonał portret tego uczonego.

Niestety, w roku 1824 władze carskie po procesie filaretów usunęły Lelewela z uniwersytetu i z miasta. Uczony wrócił do Warszawy. Tutaj nie tylko kontynuował pracę naukową, ale także podjął działalność publiczną i polityczną. Wielkim uznaniem cieszyły się jego teksty drukowane na łamach:  „Biblioteki Polskiej”, „Dziennika Warszawskiego” oraz „Pamiętnika Umiejętności Sztuk i Nauk”. W roku 1825 był już członkiem Towarzystwa Patriotycznego. Gdy wybuchło powstanie listopadowe, wstąpił do Rady Administracyjnej, a także Rządu Narodowego. Po klęsce powstania musiał emigrować do Paryża w obawie o swoje życie. Nad Sekwaną działał w Komitecie Narodowym Polskim, następnie współtworzył organizację Zemsta Ludu. W roku 1833 został po interwencji Ambasady Rosyjskiej wydalony z Francji i przeprowadził się do Belgii. Nie zaniedbywał pracy pisarskiej, o czym świadczą: Dzieje Polski synowcom przez stryja potocznym sposobem opowiedziane z 1829 roku, Nowosilcow w Wilnie w roku szkolnym 1823/4, wreszcie Polska odradzająca się, czyli dzieje polskie od roku 1795 potocznie opowiedziane – rzecz opublikowana w roku 1836 w Brukseli.

W Brukseli pracował jako profesor historii oraz geografii  na Wolnym Uniwersytecie, a także w redakcji czasopisma „La Voix de Peuple”. W roku 1835 stanął na czele organizacji Młoda Polska, zaś w 1837 kierował Zjednoczeniem Emigracji Polskiej. Brał udział w pracach Konfederacji Narodu Polskiego i Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. W roku 1847 związał się z Międzynarodowym Towarzystwem Demokratycznym, w którym wybrano go na wiceprezesa (drugim obok niego wiceprezesem był wówczas Karol Marks). W roku 1848 wycofał się jednak z czynnego uczestnictwa w życiu politycznym. Utrzymywał się wyłącznie z pracy pisarskiej, co spowodowało, że szybko popadł w biedę. O tym okresie w jego życiu Juliusz Kleiner napisał wprost: „Na emigracji głównym rzecznikiem Polski ludowej, «gminowładczej», jest najpierw Joachim Lelewel, który jednak rychło jako zbyt niebezpieczny wydalony zostaje przez rząd francuski i od roku 1833 wiedzie w Brukseli wśród skrajnego ubóstwa żywot uczonego, a zarazem patrona demokracji”. Jednym z najważniejszych dzieł powstałych w tym czasie okazało się Porównanie dwu powstań narodu polskiego 1794 i 18301831.

Cały czas dużo publikował – w „Tygodniku Emigracji Polskiej”, „Orle Białym” i „Demokracie Polskim” czy „Przeglądzie Rzeczy Polskich”, a ponadto w „Revue numismatique française” oraz „Revue numismatique belge”. Przy tej okazji nie sposób nie wspomnieć jego książek napisanych po francusku: La couronne de Pologne et sa royauté czy Histoire de Pologne. W roku 1841 nadano mu tytuł prezesa honorowego Belgijskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Regularnie wydawał kolejne książki, takie jak czterotomowa Polska wieków średnich czy również czterotomowy Wykład dziejów powszechnych. W latach 1851–1853 należał do Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu.

Jego zainteresowania były niezwykle różnorodne, czego przykładem rozprawy Stracone obywatelstwo stanu kmiecego i Sprawa żydowska w roku 1859 w liście do Ludwika Merzbacha, ale również Narody na ziemiach słowiańskich przed powstaniem Polski i liczące siedem tomów monumentalne dzieło Polska, dzieje i rzeczy jej rozpatrywane, drukowane w Poznaniu w latach 1855–1863. Niestety, jego pogarszający się stan zdrowia spowodował, że poeta Seweryn Goszczyński oraz wydawca Eustachy Januszkiewicz zabrali go na leczenie do Paryża, gdzie zmarł 29 maja 1861 roku. Temu okresowi jego życia Ignacy Chrzanowski poświęcił wydaną  w roku 1937 okolicznościową broszurę.

Joachim Lelewel został pochowany na cmentarzu Montmartre, jednak w październiku 1929 roku  zwłoki uczonego zostały sprowadzone do Wilna i złożone na cmentarzu na Rossie. Okazją był jubileusz 350-lecia Uniwersytetu Wileńskiego. W Polonie można znaleźć kilka publikacji poświęconych temu wybitnemu historykowi, m.in. Stanowisko Lelewela wobec dziejów i spraw Żydów polskich Róży Centnerszwerowej z 1911 czy Plakiety i medale z portretem Joachima Lelewela Edmunda Majkowskiego z 1936 roku, ale także Pamiętnik z roku 183031 opublikowany w 1924 z przedmową Jarosława Iwaszkiewicza, podówczas młodego poety, członka grupy poetyckiej Skamander.

Książki Joachima Lelewela są dostępne w POLONIE.

]]>
Ignacy Krasicki – od satyry do bajki https://blog.polona.pl/2026/03/ignacy-krasicki-od-satyry-do-bajki/ Fri, 13 Mar 2026 12:58:51 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/03/ignacy-krasicki-od-satyry-do-bajki/ Był biskupem i pisarzem, jednym z najwybitniejszych myślicieli i twórców polskiego oświecenia. Tworzył bajki i satyry, poematy heroikomiczne i powieści, ponadto sztuki teatralne: komedie i tragedie. Pisał także liczne szkice o sztuce poetyckiej oraz o najwybitniejszych poetach – polskich, łacińskich, angielskich, francuskich czy niemieckich – nazywając ich rymotwórcami. Do jego najbardziej znanych utworów należą: Myszeidos pieśni X, Monachomachia, Wojna chocimska, Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki, Pan Podstoli, ale także wiersze: Hymn do miłości ojczyzny, Żona modna czy Bogacz i żebrak. Ignacy Krasicki zmarł 14 marca 1801 roku w Berlinie, dwieście dwadzieścia pięć lat temu, i tam też go  pochowano w podziemiach kościoła św. Jadwigi. W roku 1829 jego szczątki zostały jednak przeniesione do katedry Wniebowzięcia NMP w Gnieźnie i złożone w kaplicy Teodora Potockiego.

O tym, że sprawa z Ignacym Krasickim nie jest prosta pisał Jan Kott: „Słusznie wielkość Krasickiego upatrujemy w bojowej drwinie satyr i w Monachomachii, w mądrej perswazji i wspaniałej wymowie listów poetyckich. Ale o miejscu w tradycji rozstrzyga również trwałość i rozwój gatunku literackiego. List poetycki, dydaktyczny poemat satyryczny, wykład filozoficzny wierszem obumarł razem z klasycyzmem. Mimo wszystkich wspaniałości satyr jest w nich coś z dostojnego archiwum literatury i obyczaju. Postępowy reformizm szlachecki, nawet pełen pasji, nie budzi w nas wzruszenia. Nie wolno mechanicznie łączyć politycznej działalności poety z jego artystyczną dojrzałością. Trwalszą wartością od szlacheckiego reformizmu jest humanistyczna obrona wolności myśli i uczuć, wolności, której zagraża zarówno absolutyzm oświecony, jak feudalna anarchia, jak rodzący się porządek kapitalistyczny. Mądry i gorzki, refleksyjny wiersz Krasickiego głęboko wzrusza. Jest najwyższą miarą osiągnięć poety. Przejmie go i powtórzy dojrzała liryka romantyków”.

Jak odczytali twórczość Ignacego Krasickiego najbardziej znani historycy literatury? Cóż, Ignacy Chrzanowski uwagę skupił na poematach heroikomicznych: „Jak Myszeida, tak i Monachomachia jest nie tylko «igraszką wesołego dowcipu», ale i satyrą – na rozluźnienie życia klasztornego i na ciemnotę zakonników, a więc, z jednej strony, na ich próżniactwo, pijaństwo, plotkarstwo, zanik prawdziwego ducha religijnego, zarozumiałość i pychę, a z drugiej strony – na ich zabobonność, bezmyślność i straszliwe nieuctwo (objawiające się pomiędzy innymi w zniekształcaniu filozofii Arystotelesa). Wiedział wprawdzie Krasicki, że niektóre zakony, nade wszystko pijarów, już się otrząsnęły z próżniactwa i ciemnoty, ale i to wiedział, że są takie, które wiodąc żywot gnuśny i siedząc po same uszy w ciemnocie przynoszą społeczeństwu, a zwłaszcza swoim wychowańcom, ogromną szkodę. Mało kto w ówczesnej Polsce rozumiał tak jasno jak Krasicki, że szczęśliwa przyszłość narodu zależy nade wszystko od dobrej szkoły; a tymczasem widział, że ciemna szlachta woli oddawać dzieci na naukę do klasztorów aniżeli do szkół zreformowanych przez Komisję Edukacyjną”.

Przyszły poeta odebrał staranne wykształcenie. Urodzony 3 lutego 1735 roku w Dubiecku blisko Sanoka uczył się w kolegium jezuickim we Lwowie, skąd przeniósł się do Seminarium Misjonarskiego św. Krzyża w Warszawie. W 1754 roku został kanonikiem kijowskim, a w następnych latach przemyskim. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1759. Tego samego roku wyjechał na studia do Rzymu. W Warszawie znalazł się znów w 1761 roku, stając się jednym z najbliższych współpracowników Franciszka Salezego Potockiego. Dwa lata później prymas Władysław Łubieński przyjął go na swojego sekretarza. Po wyborze Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla został jego kapelanem. Za zgodą króla w roku 1765 objął redakcję „Monitora”. W następnych latach przebywał w Lwowie i Lublinie, przyjął probostwo w Kodniu i urząd dziekana w Stanisławowie. Potem w Warszawie razem z Franciszkiem Bohomolcem opracował repertuar powołanego właśnie przez króla teatru. W następnych latach został biskupem warmińskim. Po zaborze Warmii przez Prusy często wyjeżdżał do Berlina, Poczdamu, Królewca. Pozostawał w bliskich relacjach z Fryderykiem II. Po 1774 uczestniczył w Warszawie w tzw. obiadach czwartkowych, podczas których czytał swoje utwory, ukazujące się potem na łamach „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”.

W roku 1775 pisarz opublikował poemat heroikomiczny Myszeidos pieśni X, zaś w 1778 – Monachomachię. Pomiędzy tymi dziełami wydał Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki, w którym to utworze historycy naszego piśmiennictwa artystycznego widzą pierwszą  polską powieść. Julian Krzyżanowski skonstatował: „jak już samo nazwisko bohatera świadczy, to seria najrozmaitszych doświadczeń i przygód młodego człowieka od dzieciństwa do wieku dojrzałego. Składniki tej powieści zostały tu podporządkowane tendencji, a więc przyjętej przez autora zasadzie, pouczającej jak życie powinno wyglądać; tak w obrazie dzieciństwa i wczesnej młodości kryje się nauka, jak nie należy wychowywać dziecka i młodzieńca, by go nie narażać na trudności w zetknięciu z życiem. Ustęp, poświęcony opisowi procesu prowadzonego przed trybunałem lubelskim to moralizująca satyra na przekupstwo władz sądowych. Z kolei w powieści występują składniki, wzorowane na głośnym podówczas Robinsonie Crusoe Daniela Defoe; czytamy więc o podróży morskiej Mikołaja i o jego rozbiciu się na morzach dalekich. Reszta doświadczeń to utopia, opowiadanie o kraju idealnym, gdzie wszystko – i ustrój społeczny, i obyczaje, i charaktery ludzkie odpowiada wymaganiom książkowej doskonałości”.

W roku 1779 Krasicki wydał Bajki i przypowieści na cztery części podzielone. Zdaniem Juliusza Kleinera: bajki są dla Krasickiego tym, czym dla Jana Kochanowskiego fraszki. Według opinii tego literaturoznawcy zadanie poety tworzącego bajki to: „wydobycie najistotniejszej treści, sprowadzenie bajki do kształtu najprostszego i najbardziej precyzyjnego, ale z zachowaniem życia i piękna”. Co więcej, bajki cyzelował Krasicki „tak, że nie ma w nich ani słowa, które by się dało opuścić. Rezygnował z wszelkiego zdobnictwa; działał tylko trafnością dobranych wyrazów, wyzyskiwaniem kontrastów, podkreślaniem słowa ważnego przez rym, urozmaicaniem rytmu wewnątrz wiersza. Piękno ich stylu – to piękno przejrzystych, najkrótszych rozwiązań matematycznych”. Kleiner akcentuje przy tym pesymistyczną wymowę bajek: „ów pesymistyczny pogląd na świat wypowiedziany jest tak wykwintnie, dowcipnie, że nie zmąci równowagi ni humoru. Bo chociaż nagromadziło się w mądrej duszy księcia biskupa warmińskiego sporo goryczy, umiał on zachować równowagę niezmąconą”. Dowodzą tego tak arcydzielne utwory, jak: Kulawy i ślepy, Lew i zwierzęta, Szkatuła z złotem i wór z kaszą czy Stary pies i stary sługa. Warto przy okazji wspomnieć, że do tekstów Krasickiego muzykę komponowali: Józef Elsner, Edward Lorenc, Wojciech Sowiński czy Zygmunt Noskowski.

Był aktywny nie tylko twórczo, lecz również publicznie, intensywnie uczestniczył w życiu religijnym oraz politycznym. W 1780 roku starał się o godność prymasa, zaś w 1789 o urząd biskupa krakowskiego. W roku 1795 otrzymał nominację na arcybiskupa gnieźnieńskiego. Został przyjęty do Akademii Kunsztów i Nauk Technicznych w Berlinie oraz do Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk. Powołano go też na stanowisko kapelana honorowego Zakonu Maltańskiego. Brał udział w pracach Sejmu Czteroletniego. Spotkało go wiele honorów i zaszczytów. Król Stanisław August kazał wybić medal na jego cześć. Otrzymał Order Orła Białego i Order Świętego Stanisława, a następnie także Order Orła Czarnego oraz Czerwonego. W latach 1798–1799 wydawał pismo literackie „Co tydzień”, którego był głównym autorem. Potem zajął się opracowaniem do druku swoich utworów zebranych, w czym pomagał mu Franciszek Ksawery Dmochowski.

Aby uzmysłowić sobie bogactwo i rangę dorobku Ignacego Krasickiego, trzeba wziąć pod uwagę fakt, że był także autorem wielu utworów scenicznych w tonacji komediowej: Mędrca, Solenizanta, Satyryka, Franta, Łgarza, Statysty, Pieniacza, a ponadto tragedii Zygmunt August. Do jego najświetniejszych dokonań trzeba zaliczyć powieść Pan Podstoli. Dwie pierwsze części utworu ukazały się w latach 1778 i 1784, trzecia – dopiero po śmierci autora. Zdzisław Libera zastanawiał się, w jakim stopniu jest to powieść, na ile zaś traktat społeczno-polityczno-filozoficzny: „Konstrukcja fabularna sprowadza się bowiem do podroży narratora oraz rozmów, które prowadzi on z wzorowym gospodarzem, Panem Podstolim. Treścią tych rozmów, a raczej monologów tytułowego bohatera, są aktualne zagadnienia społeczne, ekonomiczne, obyczajowe i pedagogiczne. Wyłaniają się one w sposób naturalny jako temat do rozważań, a okazję do nich stwarzają bądź osoby spotkane, bądź różne okoliczności i wydarzenia pobudzające do wymiany poglądów”. Potem pisarz napisał jeszcze jedną powieść, czyli Historię na dwie księgi podzieloną, wzorowaną poniekąd na Podróżach Guliwera Jonathana Swifta.

A przecież Krasicki pozostawił po sobie zbiór Satyry, a w nim takie teksty, jak: Świat zepsuty, Żona modna, Złość ukryta i jawna czy Pan niewart sługi, zbiór Listów, m.in.: Do króla, Podróż pańska. Do księcia Józefa Poniatowskiego, Do Adama Naruszewicza. O pisaniu historii. Trzeba dołączyć do tej listy poemat bohaterski Wojna chocimska, a także liczne rozprawy o istocie sztuki poetyckiej zebrane w cyklu O rymotwórstwie i rymotwórcach, nie zapominając o Zbiorze potrzebniejszych wiadomości, porządkiem alfabetu ułożonych. Poza tym, wzorując się na Lukianie, napisał rzecz dziś nieco zapomnianą – Rozmowy zmarłych, zawierające fikcyjne dialogi prowadzone między wybitnymi postaciami historycznymi. Wreszcie nie sposób nie wspomnieć o jego zasługach translatorskich: wszak przełożył Pieśni Osjana Jamesa Macphersona oraz Życia zacnych mężów Plutarcha. Stworzył też szkic biograficzny poświęconym Markowi Aureliuszowi.

Dwutomowa edycja Dzieł Ignacego Krasickiego ukazała się w roku 1802 i została opatrzona Mową na obchód pamiątki Ignacego Krasickiego. Nowa – już dziesięciotomowa edycja Dzieł wyszła w latach 1803–1804, także pod kuratelą Dmochowskiego. Życie pisarza i jego twórczość stały się szybko przedmiotem licznych analiz oraz interpretacji. O Krasickim pisali: Józef Ignacy Kraszewski, Piotr Chmielowski, Józef Tretiak, ale także Janina Abramowska i Teresa Kostkiewiczowa, Wacław Kubacki i Ryszard Przybylski. W Polonie można zapoznać się z opracowaniami: Ludwika Bernackiego (m.in. Trzy biografie Ignacego Krasickiego), Władysława Chotkowskiego, Gustawa Ehrenberga, Antoniego Mazanowskiego, Konstantego Wojciechowskiego. Osobną uwagę zwraca tekst Stanisława Łempickiego zatytułowany Mickiewicz – Krasicki z 1936 roku.

Utwory Ignacego Krasickiego są dostępne w POLONIE.

]]>
Zapomniany poeta Tomasz August Olizarowski https://blog.polona.pl/2026/03/zapomniany-poeta-tomasz-august-olizarowski/ Tue, 10 Mar 2026 06:53:06 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/03/zapomniany-poeta-tomasz-august-olizarowski/ Był uczniem Józefa Korzeniowskiego w Liceum Krzemienieckim, znał dobrze Seweryna Goszczyńskiego, przyjaźnił  z Cyprianem Kamilem Norwidem, z którym od 1877 roku mieszkał w Domu św. Kazimierza pod Paryżem. Przełożył dwa dzieła Adama Mickiewicza napisane przez wieszcza po francusku: dramat Konfederaci barscy oraz tragedię historyczną Jakób Jasiński, albo dwie Polski. Uprawiał twórczość oryginalną. Pozostawił po sobie poematy, takie jak Zawerucha, dramaty w rodzaju Wincentego z Szamotuł, a także liczne zbiory wierszy: Egzorcyzmy poetyckie czy Turtejka. Wielką popularnością cieszył się jego wiersz Broń polska. Tomasz August Olizarowski urodził się 10 marca 1811 roku w Wojsławicach na Podkarpaciu, a zatem dwieście piętnaście lat temu.

Dzisiaj należy do kręgu pisarzy tyleż interesujących, co zapomnianych. Milczy o nim Juliusz Kleiner w Zarysie dziejów literatury polskiej, natomiast Julian Krzyżanowski w Dziejach literatury polskiej akcentuje, że jego nazwisko wiąże się „z falą sonetomanii”, jaka ogarnęła poetów romantycznych i wręcz nazywa go: „poetą zapomnianym, zmarnowanym przez tułaczkę emigracyjną, lirykiem i dramaturgiem”; ponadto badacz zauważa: „Jego bardzo zgrabne sonety przypisywano Mickiewiczowi; wspomnieć też warto, iż Olizarowski sporządził gładki przekład Konfederatów barskich na język polski”. I to wszystko. Nic więc dziwnego, że nazwisko tego poety wymienia się dzisiaj głównie jako jednego z przyjaciół autora Pana Tadeusza, sytuując go między Tomaszem Zanem, Janem Czeczotem, Aleksandrem Chodźką i Antonim Edwardem Odyńcem, a Stefanem Witwickim, Stefanem Garczyńskim i Józefem Bohdanem Zaleskim.

Jego ojciec był oficerem wojsk napoleońskich, matka zadbała o wychowanie syna w duchu patriotycznym. Młody Tomasz August kształcił się w Liceum Krzemienieckim. Wziął udział w powstaniu listopadowym, walczył w korpusie dowodzonym przez generała Józefa Dwernickiego. Po klęsce powstania ukrywał się w Galicji w obawie przed aresztowaniem. W roku 1831 na łamach „Czasopisma Naukowego” ukazały się jego debiutanckie wiersze: hymny krzemienieckie Do Boga, Do Słońca i Hymn Żeglarza. W następnych latach pracował nad poetyckim romansem Bruno oraz spisaną wierszem opowieścią Zawerucha. Ale jego debiutem książkowym miał się okazać zbiór wierszy zatytułowany po prostu Poezje, ogłoszony w 1836 roku i sygnowany tylko inicjałami T.A.O. Krytyka zaliczyła wówczas Olizarowskiego w tzw. szkoły ukraińskiej, którą współtworzyli m.in. Seweryn Goszczyński oraz Antoni Malczewski.

Niestety, poeta został aresztowany i uwięziony, między innymi w Trieście, a następnie wydalony do Anglii. W Londynie aż do roku 1845 utrzymywał się z pracy fizycznej, a gdy tej pracy zabrakło z zasiłku rządowego. Z Londynu przeniósł się do Paryża. Po powrocie do Paryża zamieszkał w Domu św. Kazimierza w Ivry. Brał udział w życiu literackim i politycznym emigracji. Związał się ze środowiskiem Hotelu Lambert, publikował w ukazującym się nad Sekwaną czasopiśmie „Młoda Polska”, pracował też w redakcji tygodnika „Trzeci Maj”. Wydawał następne zbiory wierszy. Jeszcze w Londynie w roku 1839 wyszły Egzercycje poetyckie, natomiast w Paryżu w 1846 ukazały się dwa tomiki poety: Tyrtejka i Woskresenki.

Pisał także dramaty. Stworzył ich około czterdziestu, z tym że większość pozostała w rękopisie. Do najoryginalniejszych zalicza się takie dzieła, jak: Wincenty z Szamotuł, Dziewice Erinu oraz Wulpolup. Pisał również poematy, zwane poetyckimi powieściami: Paladyn Czorcz i Topir-Góra. Uwagę zwracają także utwory: Sonia, czyli „powieść ukraińska” oraz Softy, rzecz opatrzona podtytułem „powieść hebrajska”. W okresie paryskim Olizarowski zatrudnił się w charakterze naczelnika Wydziału Pism Dyrekcji Towarzystwa Trzeciego Maja, udzielał się w Towarzystwie Literackim Polskim i Stowarzyszeniu Insurekcyjno-Monarchicznym. Utrzymywał osobiste relacje nie tylko z Norwidem, ale również z Mickiewiczem i Leonardem Niedźwieckim, emigracyjnym działaczem i publicystą.

W roku 1848 przez Drezno dostał się na teren Wielkopolski, liczył bowiem na to, że Wiosna Ludów może przynieść Polsce niepodległość. W latach 1849–1852 gościł w Turwi koło Kościana u generała Dezyderego Chłapowskiego. Na łamach „Przeglądu Poznańskiego” wydrukował kilka utworów i artykułów, w tym studium O literaturze dramatycznej polskiej. W 1852 roku we Wrocławiu wydał w trzech tomach Dzieła, podpisane nie nazwiskiem, lecz kryptonimem „Autor Bruna”. W tomie III tej edycji czytelnik pod tytułem Śnielki może znaleźć cykl jego bardzo dobrych warsztatowo sonetów, zaś pod tytułem Padwanki – cykl erotyków. W tomie tym znalazły się też dojrzałe artystycznie Dumki oraz Fantazje.

Z Turwi pojechał do Belgii i w Tirlemont do 1858 roku uczył w kolegium języka i literatury polskiej. Potem był znów Paryż i życie w ubóstwie. W roku 1862 ogłosił bez podawania nazwiska autora zbiór Twory Dydyma Olifira, zawierający trzy utwory: Odezwę moskiewską, Odpowiedź Wsewotadowi nadwornemu carskiemu poecie oraz Pieśń do Franciszka Duchińskiego przy oddaniu mu zegarka. Dobrego zdania o jego twórczości był Norwid, który  dał temu wyraz w specjalnym szkicu Dwie aureole z 1877 roku. Mieszkając od 1864 w Domu św. Kazimierza, pracował Olizarowski nad przekładami wspomnianych wcześniej utworów Adama Mickiewicza. Tutaj zmarł 3 maja 1879 roku. W roku 1886 jego prochy zostały przeniesione na cmentarz w Montmorency i złożone w zbiorowym grobie.

Utwory Tomasza Augusta Olizarowskiego są dostępne w POLONIE.

]]>
Twórcza osobowość Stefana Kisielewskiego https://blog.polona.pl/2026/03/tworcza-osobowosc-stefana-kisielewskiego/ Fri, 06 Mar 2026 07:14:56 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/03/tworcza-osobowosc-stefana-kisielewskiego/ Był jedną z najoryginalniejszych, wyjątkowo barwnych postaci naszego życia kulturalnego po wojnie. Przede wszystkim znany, czytany i uwielbiany jako felietonista, który w swoich tekstach z wielkim temperamentem ośmieszał i kompromitował tyleż opresyjną, co absurdalną rzeczywistość PRL-u. Ale był także prozaikiem oraz publicystą politycznym, ponadto kompozytorem, a także autorem szkiców poświęconych muzyce pisał o Ryszardzie Straussie, Grażynie Bacewicz czy Zbigniewie Drzewieckim. Do jego najbardziej znanych książek należą powieści Sprzysiężenie i Ludzie w akwarium, tomy szkiców Gwiazdozbiór muzyczny oraz z Literackiego lamusa, zbiory felietonów Moje dzwony trzydziestolecia, Wołanie na puszczy czy Lata pozłacane, lata szare. Jednak największym sukcesem wydawniczym okazał się tom Abecadło Kisiela z 1990 roku, w którym przedstawił subiektywne charakterystyki znanych sobie doskonale postaci, dając przy okazji popis dowcipu, ironii, a nawet złośliwości i zgryźliwości. Stefan Kisielewski urodził się 7 marca 1911 roku w Warszawie. Właśnie przypada sto piętnasta rocznica jego urodzin.

Na jego temat powstało wiele opracowań monograficznych. Do najbardziej znanych należą: Słowo o Kisielu Jerzego Waldorffa i Kisiel Mariusza Urbanka (będącego także autorem książki Kisielewscy), ponadto Stańczyk Polski Ludowej pióra Moniki Wiszniowskiej. A przecież Iwona Hoffman ogłosiła Dwugłos o Peerelu, czyli rzecz o dziennikach Kisielewskiego oraz Mariana Brandysa. Poza tym Michał Ryszkiewicz napisał książkę o jego powieściopisarstwie Forma ideologii ideologia formy, Magdalena Mateja o jego felietonistyce Mowa umowna, Michał Szyszka o jego filozofii sztuki Droga klerka, zaś Adam Wiatr o jego pismach muzykologicznych Stefan Kisielewski jako krytyk muzyczny. Do tego zestawu warto dodać monograficzne opracowanie Małgorzaty Gąsiorowskiej Kisielewski, ale nade wszystko pełną uroku książkę jego syna Jerzego, znanego dziennikarza radiowego – Pierwsza woda po Kisielu.

Wszechstronne zainteresowania literackie i muzyczne Stefan Kisielewski wyniósł z domu: jego matka Janina była nauczycielką, ojciec Zygmunt Jan powieściopisarzem, a brat ojca Jan August dramatopisarzem. Uczył się w gimnazjum im. Czackiego, studiował polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, należał do Legionu Młodych. Studiował także w Konserwatorium, zarówno w zakresie teorii muzyki, jak i fortepianu oraz kompozycji. W latach 19341935 służył w wojsku, a po przejściu do cywila podjął pracę w miesięczniku „Muzyka Polska”. Publikował także w „Buncie Młodych”, w „Polityce” oraz w „Pionie”. W 1938 roku wyjechał do Paryża na dalsze studia muzyczne do Nadii Boulanger, zaś po powrocie do Warszawy w roku 1939 podjął pracę w Polskim Radiu. Wziął udział w kampanii wrześniowej w stopniu podporucznika. W czasie okupacji utrzymywał się z lekcji gry na fortepianie, ale także występując jako pianista w kawiarniach i restauracjach. Publikował w konspiracyjnym piśmie „Warta” i związany był z Wydziałem Kultury i Propagandy Delegatury Rządu RP na Kraj. Walczył w powstaniu warszawskim, został ranny, znalazł się w szpitalu, a po upadku powstania uciekł z niewoli i ukrywał się w Skierniewicach. To, co napisał w okresie dwudziestolecia międzywojennego zostało zebrane i ogłoszone dopiero po jego śmierci w tomie Publicystyka przedwojenna.

Ze Skierniewic przeniósł się do Krakowa, zamieszkał w legendarnym domu literatów przy ulicy Krupniczej. Wykładał w Wyższej Szkole Muzycznej, założył pismo „Ruch Muzyczny”, w którym publikował aż do 1980 roku. Pod pseudonimem Teodor Klon na łamach „Przekroju” drukował w odcinkach powieści, które później przybrały formę książek: Miałem tylko jedno życie oraz Kobiety i telefon. Ale książkowym debiutem jest pisana w czasie okupacji, a ogłoszona w 1947 roku powieść Sprzysiężenie. W tym czasie był już stałym współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego”, w którym prowadził autorskie rubryki; tyle tylko, że wiele jego tekstów było podpisanych nie nazwiskiem, lecz licznymi pseudonimami, takimi jak: Kisiel, Jan z Ogona, Dzięcioł czy Szprot. Był bardzo aktywny w życiu artystycznym Krakowa: wstąpił do Związku Literatów Polskich oraz do Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, od roku 1955 przewodniczył oddziałowi Związku Kompozytorów Polskich, a na antenie Polskiego Radia prowadził audycję „Rozmowy o muzyce”.

Jego twórczość publicystyczna oraz literacka przyćmiła nieco dorobek kompozytorski, dlatego trzeba pamiętać, że Stefan Kisielewski skomponował: kilka symfonii, koncert fortepianowy, kwartet smyczkowy, suitę na fortepian, Małą rapsodię na klarnet i fortepian, Impresję kapryśną na flet, Perpetuum mobile na małą orkiestrę symfoniczną, Podróż w czasie na orkiestrę smyczkową, balet Wesołe miasteczko oraz utwory do słów Adama Mickiewicza czy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a nawet Jana Brzechwy. Ponadto stworzył muzykę do wielu filmów, takich jak: Kalosze szczęścia Antoniego Bohdziewicza czy Dziś w nocy umrze miasto Jana Rybkowskiego. Systematycznie komponował, ale też regularnie, z wielkim znawstwem i pasją pisał o muzyce. Świadczą o tym jego książki z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku: Z muzyką przez lata, Gwiazdozbiór muzyczny. Od Bacha do Strawińskiego czy Z muzycznej międzyepoki. W 1957 znalazł czas, aby poprzedzić wstępem książkę Leopolda Tyrmanda U brzegów jazzu, wznowioną co znamienne – dopiero w roku 1992.

Niezwykle ważna była w jego życiu polityka. Doszło do tego, że w latach 1957–1965 był posłem na Sejm, należał do Koła Posłów Katolickich „Znak”. W tym czasie przeprowadził się do Warszawy. Drukował w „Życiu Warszawy” oraz w miesięczniku „Więź”, a w 1965 został redaktorem naczelnym wydawnictwa Synkopa, specjalizującego się w tematyce muzycznej. To, co pisał, ale też poglądy, jakie dobitnie wyrażał do tego stopnia nie podobały się ówczesnym władzom, że został wyrzucony ze Związku Literatów Polskich oraz objęty przez komunistyczną cenzurę zakazem druku. Na dodatek pobili go „nieznani sprawcy”, których nie zidentyfikowano. W latach siedemdziesiątych publikował na szczęście na łamach „Tygodnika Powszechnego” nowe cykle felietonów, wśród nich „Widziane inaczej” czy „Sam sobie sterem”. Poza tym drukował w czasopismach podziemnych w „Zapisie”, „Aneksie”, Krytyce”. Jego książki ukazywały się nakładem oficyn emigracyjnych w Paryżu, Londynie i Chicago, natomiast w kraju – sumptem wydawnictw bezdebitowych, opozycyjnych (np. eseje Na czym polega socjalizm? Spostrzeżenia z Warszawy czy Bez cenzury).

Nakładem Instytutu Literackiego ogłosił cykl powieści, wśród nich: Cienie w pieczarze, Śledztwo, Ludzie w akwarium. Wszystkie pod pseudonimem Tomasz Staliński. Legenda głosi, że Służbie Bezpieczeństwa PRL do roku 1989 nie udało się zidentyfikować pisarza, który  ukrywa się pod tym kryptonimem. W 1990 roku Kisielewski nawiązał współpracę z redakcją pisma „Wprost” i błyskawicznie stał się najpoczytniejszych autorem tego periodyku. Ustanowił też Nagrodę Kisiela, przyznawaną przez „Wprost” także po jego śmierci. Na liście nagrodzonych znajdziemy takie nazwiska, jak: Jerzy Giedroyc, Aleksander Kwaśniewski, Leszek Balcerowicz, Władysław Bartoszewski, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki czy Donald Tusk.

Stefan Kisielewski zmarł w Warszawie 27 września 1991 roku w wieku osiemdziesięciu lat. Pochowany został na cmentarzu na Powązkach. Po śmierci kompozytora i pisarza ukazało się szereg interesujących książek. Przede wszystkim Dzienniki, jakie prowadził w latach 1968–1980, a także Testament Kisiela, poza tym zbiory: Rzeczy zdjęte przez cenzurę, 100 razy głową w ściany oraz Rzeczy małe. W roku 2011 zainicjowano wielotomową edycję Cały Kisiel pod redakcją Tomasza Wołka, a w 2016 ukazały się Dzienniki czasu transformacji, obejmujące lata 1988–1991. Trzeba również pamiętać, że do języka naszej publicznej debaty weszło na stałe wiele konstatacji i zdań z tekstów Kisiela: „Dyktatura ciemniaków”, „Wszystko inaczej”, „Tylko krowa nie zmienia poglądów” czy „Sytuacje z założenia prowizoryczne trwają częstokroć najdłużej”.

Wybrane książki Stefana Kisielewskiego są dostępne w POLONIE.

]]>
Seweryn Goszczyński między poezją a prozą https://blog.polona.pl/2026/02/seweryn-goszczynski-miedzy-poezja-a-proza/ Tue, 24 Feb 2026 09:20:58 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/02/seweryn-goszczynski-miedzy-poezja-a-proza/ Jest jednym z czołowych przedstawicieli polskiego romantyzmu. Wymienia się go – obok Antoniego Malczewskiego i Józefa Bohdana Zaleskiego wśród reprezentantów tzw. szkoły ukraińskiej. Pozostawał ponadto w kręgu Andrzeja Towiańskiego i jego Koła Sprawy Bożej. Seweryn Goszczyński zmarł sto pięćdziesiąt lat temu, 25 lutego 1876 roku we Lwowie. W chwili śmierci miał siedemdziesiąt pięć lat. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Do jego najbardziej znanych utworów należą: poemat romantyczny Zamek kaniowski i powieść poetycka Król zamczyska, a także zbiór wierszy Pobudka.

W najnowszej Historii literatury polskiej, spisanej przez Annę Nasiłowską kilka lat temu, o wydanym w 1828 roku Zamku kaniowskim czytamy: „Powieść gotycka Seweryna Goszczyńskiego nawiązuje do rzezi humańskiej i powstania zwanego koliszczyzną. Wybuchło ono w czasie konfederacji barskiej w 1768 roku pod wodzą chłopów Iwana Gonty i Maksyma Żeleźniaka, a zwrócone było przeciwko polskim panom i Żydom. Obie strony posługiwały się niewyobrażalnym okrucieństwem, nie oszczędzono nikogo i mordowano całe grupy ludności […]. Zamek kaniowski pokazuje ponure okrucieństwo, ekstremalne postawy i konflikty skąpane w morzu krwi. To romantyczne zgubne piękno, które podpowiadała także natura, pełna złowieszczych znaków. Problemem artystycznym Zamku kaniowskiego jest jednak to, że skomplikowany konflikt klasowy i historyczny nie do końca udaje się pomieścić w narracji powieści poetyckiej. Autor zmuszony jest uciekać się do przypisów, objaśniania realiów historycznych czy do komentarzy obyczajowo-folklorystycznych”.

Autor Zamku kaniowskiego przyszedł na świat 4 listopada 1801 roku w miejscowości Ilińce koło Humania. W szkole w Humaniu poznał przyszłego poetę Józefa Bohdana Zaleskiego i przyszłego krytyka literackiego Michała Grabowskiego. Debiut prasowy jako poeta zaliczył w roku 1820, gdy na łamach „Dziennika Wileńskiego” ukazał się jego wiersz Do przyjaciół. Przeniósł się do Warszawy, gdzie przyjęto go do działającego w konspiracji Związku Wolnych Braci Polaków. Wrócił na Ukrainę; tu mieszkał już to w Leszczynówce, już to w Aleksandrówce, gdzie przygarnęły go rodziny Krechowieckich oraz Grabowskich. Wtedy powstał Zamek kaniowski oraz liczne wiersze patriotyczne i niepodległościowe, takie jak Uczta zemsty czy Modlitwa wolnego. Po krótkim pobycie w Wiedniu w 1828 roku, wrócił na Ukrainę, a następnie wstąpił w Warszawie do założonego przez Piotra Wysockiego związku wojskowego. 29 listopada 1830 roku wziął udział w ataku na Belweder. Podczas powstania listopadowego był kapitanem w korpusie generała Józefa Dwernickiego, a następnie został adiutantem generała Franciszka Morawskiego, ministra wojny.

W roku 1831 wydał Goszczyński zbiór wierszy Pobudka, poetyckie świadectwo niepodległościowego zrywu, z takimi wierszami jak: Orzeł biały, Marsz za Bug, Powstanie Polaków czy Śpiew ludu polskiego. W Marszu za Bug czytamy: „Uderzcie w bębny, zagrajcie nam w rogi: / Za Bug, za Bug, za Bug! / Niech lotne serce nie wyprzedza nogi, / Uderzcie w bębny, zagrajcie nam w rogi / Dla naszych serc, dla naszych nóg! / Za Bug, za Bug!”. Do tego wiersza ogłoszonego najpierw drukiem na łamach „Nowej Polski” skomponował muzykę Ignacy Feliks Dobrzyński, co wierszowi Goszczyńskiego zapewniło wielką popularność. Warto wspomnieć przy okazji, że do utworów tego poety muzykę komponowali także Władysław Miller i Wojciech Sowiński, zaś po śmierci pisarza Marsz żałobny poświęcony jego pamięci stworzył Jan Czubski.

Po klęsce powstania listopadowego Goszczyński ukrywał się w Galicji, bowiem był poszukiwany jako skazany zaocznie przez władze carskie na karę śmierci. Dzięki pomocy rodziny Tetmajerów w latach 18321833 przebywał pod Tatrami. Napisał wówczas m.in. poemat Kościelisko, Sobótkę oraz Dziennik podróży do Tatrów. Nie ustawał w pracy konspiracyjnej, zainicjował powołanie Związku Dwudziestu Jeden, a potem Związku Przyjaciół Ludu, natomiast w roku 1835 – Stowarzyszenia Ludu Polskiego w Krakowie. Tego samego roku nawiązał współpracę z krakowskim czasopismem „ Powszechny Pamiętnik Nauk i Umiejętności”, na zamówienie którego napisał szkic zatytułowany Nowa epoka w poezji polskiej.

Pracował intensywnie również jako poeta, czego dowodem jest opublikowany w roku 1840 w Strasburgu dwutomowy zbiór Trzy struny. Juliusz Kleiner postawił intrygującą tezę na temat tego autora: „Żaden z romantyków polskich tak się sam nie borykał z życiem rzeczywistym jak Goszczyński i żaden w równej mierze nie odważył się rzeczywistości brutalnej dawać w utworach. Żaden też tak się nie oddzielił od sentymentalizmu. Nie pociąga Goszczyńskiego analiza stanów wewnętrznych, nie zna lubowania się w smutku, nawet miłością nie zajmuje się wbrew zwyczajowi wszystkich romantyków, chociaż w akcji wyznacza jej stanowisko decydujące”. Od 1838 roku poeta przebywał na emigracji. W Strasburgu zakładał czasopismo „Pszonka”, następnie mieszkał w Paryżu, Neuilly oraz w Meung, utrzymując się często z pracy fizycznej.

Współpracował nadal z prasą w kraju, głównie z tą wydawaną w Wielkopolsce, z „Tygodnikiem Literackim”, „Dziennikiem Domowym” i „Orędownikiem Naukowym”. Równocześnie publikował w paryskim „Demokracie Polskim”. Od 1842 roku związał się z kręgiem Andrzeja Towiańskiego, który nadał mu miano „Brata Seweryna”. W tym czasie zawarł znajomość z Adamem Mickiewiczem i Juliuszem Słowackim, u którego zresztą przez kilka miesięcy mieszkał. Po śmierci autora Pana Tadeusza napisał nawet Pieśń pogrobną Mickiewiczowi. Niestety, zmagał się z biedą. W roku 1847 Towiański zlecił prowadzenie kroniki swojej wspólnoty – Koła Sprawy Bożej. Pełna naukowa edycja tego dokumentu  ukazała się drukiem dopiero w 1984 roku w Warszawie.

Do najważniejszych utworów Goszczyńskiego z tego czasu trzeba zaliczyć Króla zamczyska, powieść wydaną w Poznaniu w 1842 roku. Potem przyszły następne utwory, w tym powieść Anna z Nabrzeża oraz Straszny strzelec, a także w roku 1843 Kilka rad ku oswobodzeniu Polski. W roku 1852 udało się pisarzowi wydać we Wrocławiu trzytomową edycję Dzieł. W 1856 pracował nad Posłaniem do Polski, opublikowanym w Paryżu w 1869 roku. A przecież trzeba pamiętać, że Goszczyński był również tłumaczem. Spolszczył powieść Waltera Scotta Klasztor oraz Pieśni Osjana Jamesa Macphersona, a nawet dramat w pięciu aktach Robert Diabeł Ernsta Raupacha. Maria Straszewska, badaczka epoki romantyzmu, skonstatowała, iż powieść Goszczyńskiego Król zamczyska jest wysnuta: „z gorzkich doświadczeń nieudanych poczynań spiskowych i pisana była dla kraju. Spokojem prozatorskiej narracji i uproszczonym stylem odbiegała też od namiętnej agitacyjnej poezji emigracyjnego demokraty. Bohaterem swej powieści uczynił Goszczyński strażnika zamku odrzykońskiego, szlachcica Machnickiego, którego miłość ojczyzny i doświadczenie jej nieszczęść przyprawiły w obłąkanie. Przebrany w strój królewski ów «król ruin», dla otoczenia zabawny wariat, strzegł narodowych pamiątkowych szczątków” i jeszcze: „W tej romantycznej metaforze zawarł Goszczyński gorzką prawdę o naszym szaleńczym, tragicznym, szlachetnym, ale niezrozumiałym, wręcz śmiesznym dla innych nieugiętym patriotyzmie”.

Pod koniec życia sytuacja materialna Goszczyńskiego zaczęła się nieco poprawiać. W 1852 roku otrzymał posadę bibliotekarza w Szkole Polskiej na Batignolles w Paryżu. W 1868 zainicjował powołanie do życia Stowarzyszenia Pomocy Naukowej na Emigracji. Jednak warunki, w jakich przyszło mu żyć nad Sekwaną były na tyle trudne, że w roku 1872 – dzięki pomocy Agatona Gillera, dziennikarza, działacza niepodległościowego, prezesa Rządu Narodowego – w 1863 roku wrócił do kraju. Najpierw osiadł w Krakowie, a następnie we Lwowie, gdzie w 1875 odbyła się uroczystość jubileuszowa z okazji pięćdziesięciolecia jego pracy literackiej. Jeszcze za życia pisarza, bo w roku 1870 w Lipsku ukazała się dwutomowa edycja jego Dzieł, natomiast autobiograficzna Podróż mojego życia. Urywki wspomnień i zapiski do pamiętnika, nad którą twórca pracował w 1858 roku, częściowo drukowana w Paryżu w ramach „Biblioteki Ludu Polskiego”, wydania książkowego doczekała się w roku 1924 dzięki Stanisławowi Pigoniowi.

Utwory Seweryna Goszczyńskiego są dostępne w POLONIE.

]]>
Józef Kremer, filozof i historyk sztuki https://blog.polona.pl/2026/02/jozef-kremer-filozof-i-historyk-sztuki/ Thu, 19 Feb 2026 13:08:05 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/02/jozef-kremer-filozof-i-historyk-sztuki/ Filozof i historyk filozofii, autor prac z zakresu logiki, estetyk i badacz sztuki. Pozostawił też po sobie książki o Grecji i Krakowie. Słuchał wykładów Georga Wilhelma Friedricha Hegla, przyjaźnił się z Kazimierzem Brodzińskim, Antonim Edwardem Odyńcem, ale także z Augustem Cieszkowskim i Karolem Libeltem. O jego życiu i dziele pisali: Wincenty Pol, Stanisław Brzozowski, Henryk Struve, Władysław Witwicki. Do najbardziej znanych jego dokonań literackich należy wydana w latach 18591864 w pięciu tomach Podróż do Włoch. Józef Kremer urodził się 22 lutego 1806 roku w Krakowie, dwieście dwadzieścia lat temu. Mamy więc dobrą okazję, aby przypomnieć jego biografię i jego spuściznę.

Wychował się i wykształcił w Krakowie. Po ukończeniu Gimnazjum Św. Anny, w roku 1823 podjął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w zakresie filozofii oraz prawa. W 1824 roku przerwał studia i udał się w podróż do Włoch, lecz po powrocie pod Wawel wrócił na UJ. W 1828 wyjechał do Berlina, gdzie zgłębiał tajniki filozofii. Z Berlina udał się do Heidelbergu, ale korzystając z towarzyskich koneksji został przyjęty w Weimarze przez Johanna Wolfganga Goethego. Z Heidelbergu pojechał do Paryża, a potem do Londynu. Oprócz filozofii poświęcał się studiom historii powszechnej, ekonomii politycznej, a także literatury. W 1830 roku obronił doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wziął udział w powstaniu listopadowym, został ranny w bitwie pod Grochowem. Po upadku powstania pracował jako guwerner, m.in. w Gorlicach. Znał już wówczas Kazimierza Brodzińskiego oraz Wincentego Pola. Na łamach „Kwartalnika Naukowego” w 1835 roku ogłosił pierwsze studium Rys filozoficzny umiejętności, które dwa lata później ukazało się w osobnej książce pod zmienionym tytułem: Rys fenomenologii ducha, czyli nauki o duchowych zjawiskach podług zasad filozofii Hegla.

W latach 1837–1850 utrzymywał się z posady kierownika zakładu wychowawczego dla młodzieży męskiej w Krakowie. Od 1837 roku należał do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, wygłaszał odczyty głównie na tematy filozoficzne, ale także historyczne oraz geograficzne. Współpracował z „Dwutygodnikiem Literackim” i „Biblioteką Warszawską”. Razem z żoną Marią Mączyńską prowadził w Krakowie salon towarzyski, w którym spotykały się wybitne osobistości Krakowa. Kremer utrzymywał relacje z Augustem Cieszkowskim i Karolem Libeltem, z Antonim Edwardem Odyńcem i Lucjanem Siemieńskim, z Jadwigą Łuszczewską, czyli Deotymą oraz Józefem Ignacym Kraszewskim. Dużo publikował. W roku 1843 ogłosił tom pierwszy Listów z Krakowa, natomiast w latach 1855–1856 w Wilnie wydał trzytomową wersję tego dzieła. W roku 1849 ukazał się jego Wykład systematyczny filozofii obejmujący wszystkie jej części w zarysie, a ściślej tom pierwszy tego dzieła – Fenomenologia. Logika.

W następnym roku został powołany na stanowisko profesora zwyczajnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. W roku 1852 udał się ponownie do Włoch, czego efektem miała się okazać wspomniana Podróż do Włoch. Tego samego roku ukazał się tom drugi Wykładu systematycznego filozofii, zatytułowany Rzecz o naturze i duchu ludzkim. W 1853 roku podjął pracę w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Do 1874 prowadził wykłady z historii malarstwa, a także z estetyki. Jako pierwszy w Polsce zaczął stosować poprawną terminologię stylów w sztuce, a szczególnie w architekturze. Do jego najbardziej znanych uczniów należał Jan Matejko, co ksylograf Jan Styfi (1841–1921) upamiętnił stosownym drzeworytem. Udzielał pomocy uczestnikom powstania styczniowego. W 1867 roku nakładem „Biblioteki Warszawskiej” ukazała się jego rozprawa Najcelniejsze filozoficzne nauki o duszy przed sądem krytycznym obecnej nam filozofii. Pisarz nawiązał wówczas współpracę z czasopismem „Bluszcz”. Pisał hasła dla Encyklopedii Powszechnej Samuela Orgelbranda.

Był osobą szanowaną i cenioną. Współzakładał Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, należał do Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, do Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu i do Towarzystwa Archeologicznego w Wilnie. W roku 1865 został dziekanem wydziału filozoficznego UJ, zaś w 1870 wybrano go na urząd rektora UJ. Jako rektor wygłosił odczyt O zadaniu młodzieży polskiej kształcącej się na Uniwersytecie Jagiellońskim, w którym przedstawił również koncepcję nowoczesnego szkolnictwa akademickiego. Został przyjęty w skład Akademii Umiejętności. W ostatnich latach życia opublikował tak oryginalne prace, jak z jednej strony: Kraków wobec Polski i Sukiennice jego oraz słowo o Bramie Floriańskiej, natomiast z drugiej – Grecja starożytna i jej sztuka, zwłaszcza rzeźba czy Sztuka w starożytnym Rzymie.

Józef Kremer zmarł 2 czerwca 1875 roku w Krakowie i tam został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w rodzinnym grobowcu. Po śmierci myśliciela Henryk Struve doprowadził do dwunastotomowej edycji jego Dzieł, która wychodziła w Warszawie w latach 1877–1879. Kremer zapisał się w historii nauki polskiej nie tylko jako filozof i estetyk, wybitny znawca w zakresie historii sztuki, ale także prekursor psychologii jako dziedziny naukowej. O jego znaczeniu w XX wieku pisali m.in. Tadeusz Kroński, Bronisław Baczko, Stefan Morawski czy Wit Jaworski.

]]>
Jerzy Szaniawski i jego teatr https://blog.polona.pl/2026/02/jerzy-szaniawski-i-jego-teatr/ Mon, 09 Feb 2026 14:19:37 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/02/jerzy-szaniawski-i-jego-teatr/

Należy do ścisłego kręgu najlepszych polskich dramatopisarzy XX wieku. Uprawiał także prozę i eseistykę. Autor cyklu opowiadań, których bohaterem jest profesor Tutka. Do  najbardziej znanych utworów Szaniawskiego należą sztuki teatralne: Żeglarz, Adwokat i róże oraz Dwa teatry. Zapewne nieprzypadkowo odbywający się od 2001 roku w Sopocie Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej nosi nazwę „Dwa Teatry”. Nie bez przyczyny też teatry dramatyczne w Wałbrzychu i Płocku noszą imię pisarza. Jerzy Szaniawski urodził się sto czterdzieści lat temu, 10 lutego 1886 roku w Zegrzynku pod Warszawą.

Dwa teatry z 1946 roku to prawdopodobnie najlepsza pod względem artystycznym sztuka Szaniawskiego. Według historyka literatury Włodzimierza Maciąga w utworze tym pisarz pokazał „konflikt świata wyobraźni ze światem rzeczywistym, w oparciu o doświadczenia ostatniej wojny, a zwłaszcza heroicznej i daremnej ofiary, jaką było Powstanie Warszawskie. Racje realizmu politycznego nie budzą w sztuce wątpliwości i racji tych nie chce autor podważać. Pokazuje jednak, że poza nimi istnieje potrzeba czysto idealnych dopełnień”. Literaturonawca dodaje: „Lekkomyślność i szaleństwo muszą przegrać i przegrywają istotnie, domagają się jednak wyrazu poezji, winniśmy im jakieś wzruszenia i jeśli to ukrywamy – kłamiemy. Żyjemy w świecie rzeczywistym, który obchodzi się z nami brutalnie i z tym trzeba się liczyć. Więcej, z tym trzeba się godzić i wybierać mniejsze zło przed większym, szansę życia przed ryzykiem śmierci”.

Szaniawski sławę zdobył jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Gdy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, miał już w dorobku sztuki Lekcja oraz Murzyn. W roku 1920 odbyła się premiera trzyaktowego dramatu Papierowy kochanek, a w 1921 komedii Ewa. Pisarz zdobył solidne wykształcenie. Ukończył gimnazjum w Warszawie, w Lozannie studiował w Instytucie Agronomicznym, uczęszczał też na wykłady z zakresu historii sztuki. Po powrocie ze Szwajcarii osiadł w rodzinnej posiadłości w Zegrzynku. Współpracował z czasopismem „Sowizdrzał”, na łamach którego pod pseudonimami Jotes i Żak publikował rozliczne utwory satyryczne i humorystyczne. W latach dwudziestych ubiegłego wieku doszło do inscenizacji jego następnych sztuk: Ptak, Żeglarz oraz Adwokat i róże. W tym czasie opublikował Szaniawski również powieść Miłość i rzeczy poważne oraz zbiór opowiadań Łgarze pod „Złotą Kotwicą”. W roku 1930 uhonorowano pisarza Państwową Nagrodą Literacką, zaś trzy lata później przyjęto go do Polskiej Akademii Literatury.

Sztukę Adwokat i róże, Julian Krzyżanowski scharakteryzował w ten oto sposób: „W ogrodzie znanego adwokata-emeryta doszło niemal do morderstwa. Tajemniczy młodzieniec, mający tam schadzkę z jego młodą żoną, poczytany za złodzieja przez agenta policji, rani agenta i dostaje się do więzienia. Mecenas podejmuje się obrony młodzieńca i ocala go, nie demaskując sprężyn jego postępku. Trudno by było wskazać jakąś inną sztukę, która operując półsłówkami i niedomówieniami, potrafiłaby równie subtelnie ukazać tragizm doli ludzkiej, złagodzony dobrocią szlachetnego człowieka”.

W latach trzydziestych Szaniawski zaczął współpracę z Polskim Radiem, pisząc liczne słuchowiska, wśród nich: Zegarek, Służbista czy Srebrne lichtarze. W tym samym czasie Teatr Narodowy wystawił jego sztuki Fortepian oraz Most, natomiast w roku 1939 Teatr Ateneum zaprezentował sztukę Dziewczyna z lasu. Po wybuchu II wojny światowej posiadłość pisarza w Zegrzynku została zarekwirowana przez Niemców. Szaniawski przeniósł się do Warszawy, zamieszkał u Wandy i Józefa Natolskich. Włączył się w działalność konspiracyjną. Wraz z Natolskim został aresztowany przez gestapo w 1944 roku i uwięziony na Pawiaku, skąd zwolniono go tuż przed wybuchem powstania warszawskiego. Przez obóz w Pruszkowie dotarł do Krakowa, potem przebywał w Bochni i Nagłowicach oraz w Pławowicach, majątku Ludwika Hieronima Morstina, gdzie w roku 1928 odbył się legendarny Zjazd Poetów, z udziałem m.in.: Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Leopolda Staffa, Juliana Tuwima, Jarosława Iwaszkiewicza, Jana Lechonia, Emila Zegadłowicza. We wrześniu 1945 osiadł w Domu Literatów przy ulicy Krupniczej w Krakowie. W 1946 miesięcznik „Twórczość” opublikował sztukę Dwa teatry, a w roku 1947 przyznano pisarzowi Nagrodę Literacką Krakowa. Jego teksty zaczęły się ukazywać w „Przekroju”.

W 1950 roku podjął decyzję o wyprowadzce z Krakowa i zamieszkaniu w odzyskanym domu w Zegrzynku. Z uwagi na to, że z doktryną realizmu socjalistycznego nie było mu po drodze, popadł w niełaskę u władz PRL-u, co spowodowało duże kłopoty finansowe. Do roku 1956 publikował niewiele. W 1954 udało mu się wydać zbiór utworów prozatorskich Profesor Tutka i inne opowiadania, zaś w 1962 doszło do edycji drugiej części tego cyklu pod tytułem Profesor Tutka. Nowe opowiadania. W 1956 roku wyszła (napisana wspólnie z Józefą Hennelową) monografia poświęcona Juliuszowi Osterwie oraz tom szkiców W pobliżu teatru, natomiast rok 1958 przyniósł trzytomową edycję Dramatów zebranych. Pisarz podjął współpracę z miesięcznikiem „Dialog”. Otrzymał też Nagrodę Literacką Warszawy. Następne nagrody przyszły w latach sześćdziesiątych: „Srebrne Fafiki” tygodnika „Przekrój”, im. Włodzimierza Pietrzaka oraz Fundacji Jurzykowskiego w Nowym Jorku.

Jerzy Szaniawski zmarł w Warszawie 16 marca 1970 roku. W chwili śmierci miał osiemdziesiąt cztery lata. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W 1975 roku Wojciech Marczewski nakręcił obraz Bielszy niż śnieg – film fabularny opowiadający o ostatnim okresie życia autora Dwóch teatrów.

]]>
Portret Tadeusza Kościuszki https://blog.polona.pl/2026/02/portret-tadeusza-kosciuszki/ Tue, 03 Feb 2026 09:59:51 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/02/portret-tadeusza-kosciuszki/ Bohater Polski i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, a także Białorusi. Jeden z najsłynniejszych Polaków w historii. Generał lejtnant wojska Rzeczpospolitej Obojga Narodów i Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej, przywódca powstania z 1794 roku przeciw Rosji i Prusom, zwanego od jego nazwiska insurekcją kościuszkowską. Andrzej Tadeusz Bonawentura Kościuszko urodził się dwieście osiemdziesiąt lat temu, 4 lutego 1746 roku we wsi Mereczowszczyzna na Białorusi.

Caryca Katarzyna II nazywała go „bestią”, ale Napoleon Bonaparte – „bohaterem północy”, zaś prezydent Thomas Jefferson powiedział o nim: „najczystszy syn wolności jakiego znałem”. Filozof Jules Michelet uważał, że to „ostatni rycerz, ale pierwszy Polak z nowoczesnym zrozumieniem braterstwa i równości”, a angielski poeta George Gordon Byron mówił: „Kościuszko – to dźwięk, który przeraża ucho tyrana”. Berek Joselewicz, pułkownik Legionów Polskich we Włoszech, zobaczył w nim wręcz „posłańca od Boga”. Swoje miejsce Naczelnik znalazł w utworach Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Cypriana Kamila Norwida, a także Alojzego Felińskiego.

W Polonie zgromadzono i udostępniono setki materiałów związanych z jego życiem i działalnością. Współtworzą one intrygujący portret Naczelnika – tyleż wielokrotny, co wszechstronny. Zainteresowani tymi dokumentami zwrócą uwagę przede wszystkim na niezwykle bogaty materiał ikonograficzny. Mamy tutaj dziesiątki portretów w formie obrazów, grafik oraz kart pocztowych, wśród nich Kościuszko w chłopskiej sukmanie czy na koniu, jako dowódca. Wrażenie robią także liczne reprodukcje przedstawiające w całości lub we fragmentach słynną bitwę pod Racławicami odmalowaną przez Wojciecha Kossaka i Jana Stykę.

Uwagę zwracają artystyczne wizje: obraz Włodzimierza Tetmajera do jednej ze scen Pana Tadeusza Mickiewicza z portretem Naczelnika w tle, alegoria Polski zatytułowana Braterstwo zaprojektowana przez Józefa Chudzikowskiego, a na dodatek dzieło uwieczniające chwilę, w której Kościuszko staje przed grobowcem Władysława Łokietka. Do tego warto dodać płaskorzeźbę dłuta Władysława Mazura wykonaną na użytek towarzystwa Sokół w Jarosławiu. Na jednym z okolicznościowych akcydensów portret Naczelnika opatrzono wierszem Seweryny Wysłouch, na innym zestawiono postać Kościuszki z sylwetką księcia Józefa Poniatowskiego i wydrukowano tekst Przysięgi każdego dobrego Polaka.

Nie sposób nie wspomnieć, że wśród autorów licznych konterfektów Tadeusza Kościuszki znajdują się tacy twórcy, jak: Zygmunt Ajdukiewicz, Henryk Aschenbrenner, Jan Nepomucen Bizański, Johann Christian Böhme, Antoine Cardon, Jacob Fleischman, Franz Gabriel Flessinger, Adam Grabowski, Josef Mangot Kapeller, Józef Franciszek Łęski, Ignacy Łopieński, Louis René Letronne, Tytus Maleszewski, Jacob Mangot, Antoni Oleszczyński, Walery Eljasz Radzikowski, Wilhelm Sander, Albert Schule, Władysław Walkiewicz, Kajetan Saryusz Wolski. Przy okazji warto przyjrzeć się uważnie grafice Karola Auera przedstawiającej rannego Kościuszkę oraz rysunkom Michała Stachowicza z pogrzebu Kościuszki czy też projektom jego trumny oraz obelisku. Osobno projekty sarkofagu oraz obelisku wykonał także Sebastian Sierakowski, zaś Antoni Wiwulski opracował dla kościoła św. Jana w Wilnie specjalną tablicę pamiątkową. Osobna uwaga należy się pracy, na której Jan Nepomucen Głowacki pokazał pomnik Kościuszki wystawiony przez uczniów akademii wojskowej w West Point.

Do ciekawostek należą karty pocztowe, na których można zobaczyć przysięgę Kościuszki na Rynku Głównym w Krakowie 24 marca 1794 roku; jego pomniki w Żółkwi, w Łodzi, w Busku i oczywiście na Wawelu; ponadto widok z Wawelu na kopiec Naczelnika wznoszący się nad Błoniami w Krakowie. Do tego dochodzą karty przedstawiające urnę z sercem Kościuszki i jego mauzeoleum w Rapperswilu. Kto zajrzy do Polony, znajdzie także kilka przedstawień miejsca urodzenia Naczelnika – domu w Mereczowszczyźnie. Osobliwością jest reprodukcja znaczka Poczty Polskiej z 1932 roku z Kościuszką i Kazimierzem Pułaskim w towarzystwie prezydenta Jerzego Waszyngtona, a także rzadkiej urody widokówka na Wielkanoc 1921 roku.

Historia, ale także legenda Kościuszki inspirowała kompozytorów. Do najsłynniejszych utworów poświęconych Naczelnikowi należy bez wątpienia Polonez Kościuszki, skomponowany przez Henryka Jareckiego do słów Rajnolda Suchodolskiego, zaczynający się słowami: „Patrz Kościuszko na nas z nieba, / Jak w krwi wrogów będziem brodzić, / Twego miecza nam potrzeba, / By Ojczyznę oswobodzić. / Wolność droga w białej szacie / Złotem skrzydłem w górę leci, / Na jej czole, patrzaj bracie, / Jak swobody gwiazdka świeci!”. A przecież trzeba wiedzieć, że kantatę na cześć Naczelnika stworzył Władysław Żeleński, zaś dziełem Kazimierza Hoffmana jest Kościuszko pod Racławicami, czyli „obraz ludowy ze śpiewami w pięciu aktach”. Mało tego, Jan Gall napisał Sześć pieśni narodowych sławiących dokonania Naczelnika, a Leon Chojecki zebrał i opracował cykl poświęconych mu utworów muzycznych.

Przeglądając dokumenty w Polonie, dobrze byłoby zatrzymać wzrok na takich materiałach, jak: plakaty na których Kościuszko przedstawiany jest w towarzystwie Kazimierza Pułaskiego, drugiego bohatera Polski i Ameryki, ponadto na ulotki, np. druk Edwarda Trojanowskiego opublikowany na okoliczność powstania pomnika Kościuszki w Warszawie czy na harcerską jednodniówkę Jak żył i co robił, wydaną w Łodzi w roku 1917. Warto też przyjrzeć się plakatowi anonsującemu wystawę w Muzeum Narodowym w Krakowie w 1946 roku. Ciekawie przedstawia się poza tym blok klepsydr informujących o kolejnych rocznicach śmierci Kościuszki i zapowiadających msze święte w hołdzie Naczelnikowi. Oczywiście wielkie wrażenie robi portret Kościuszki z ostatnich dni jego życia, czyli z roku 1817 w Solurze,  znajdujący się w zbiorach Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

Postać Tadeusza Kościuszki nie mogła nie fascynować pisarzy, w pierwszej kolejności zaś poetów: Teofila Lenartowicza, Seweryna Goszczyńskiego i Kornela Ujejskiego, Tadeusza Micińskiego, Jana Kasprowicza i Marii Konopnickiej, ale również Józefa Wybickiego, Kazimierza Brodzińskiego, Karola Brzozowskiego, Jana Czeczota, Gustawa Ehrenberga, Alojzego Felińskiego. Dramat Kościuszko pod Racławicami napisał Władysław Ludwik Anczyc. Kościuszko pojawia się na kartach powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego (cykl Czasy kościuszkowskie), Władysława Reymonta (Rok 1794), Walerego Przyborowskiego (Oblężenie Warszawy) czy Wacława Gąsiorowskiego (Rok 1809). W roku 1917, na stulecie śmierci Naczelnika poeta Artur Oppman znany pod pseudonimem Or-Ot zebrał w specjalnej broszurce wiersze Lenartowicza, Ujejskiego oraz Zdzisława Dębickiego. Znajdziemy w niej także szkic biograficzny pióra Artura Śliwińskiego. Co znamienne, Or-Ot do tej edycji włączył również tekst Uniwersału połanieckiego.

W Polonie udostępniono nie tylko odezwy podpisane nazwiskiem Kościuszki, ale także książki z jego tekstami. Należą do nich Listy z lat 1790–1817 opracowane przez Adama Mieczysława Skałkowskiego oraz Listy nieznane z lat 1814–1817 pod redakcją Władysława Zahorskiego. Do tej kolekcji należy też zbiór Tadeusz Kościuszko, jego odezwy i raporta przygotowany do publikacji przez Ludwika Nabielaka, a także Wskazania obywatelskie, czyli tomik myśli Kościuszki wybranych przez Henryka Mościckiego. Zbiór uzupełniają Napomknienia względem poprawy losu włościan książka z roku 1917, zawierająca Uniwersałpołaniecki oraz tekst, którego pełny tytuł brzmi: Napomknienia względem poprawy losu włościan w dawnym Księstwie Warszawskim. Całość została opatrzona przedmową Ignacego Baranowskiego.

Imponująco prezentuje się literatura przedmiotowa. Z jednej strony mamy w Polonie książki o Kościuszce autorów obcych, takich jak Jane Porter czy Marc-Antoine Jullien, z drugiej zaś pisarzy rodzimych. W tej grupie znajdują się utwory beletrystyczne, a zatem opowiadania Biała sukmana księdza Władysława Bandurskiego oraz Kościuszko kandyduje Kazimierza Bartoszewicza, a także nowele księdza Adama Chełmińskiego, Józefa Chociszewskiego oraz Ludwika Kubali, adresowane do najmłodszych czytelników. Do starszych czytelników skierowana została sztuka dramatyczna Kościuszko w Sosnowicy Adama Cehaka,

dramat Bogusławy Mańkowskiej Tadeusz Kościuszko, czyli cztery chwile z życia tego bohatera Bogusława Mańkowska oraz dzisiaj już zapomniane powieści: Józefa Dzierzkowskiego Uniwersał hetmański w trzech tomach i również w trzech tomach Tadeusz Kościuszko Izydora Poechego z mottem z Wincentego Pola: „Szczęścia chwile, długie boje / I ogromne serca znoje”.

Osobną grupę stanową szkice, studia i broszury, których autorzy postarali się o przypomnienie najważniejszych wydarzeń z życia Naczelnika, wśród nich popularyzatorskie prace: Henryki Jaroszyńskiej, Marta Parvi-Błotnickiej, Antoniego Chołoniewskiego, Edmunda Jezierskiego, Eustachego Śmiałowskiego. Godne szczególnej lektury wydają się ponadto: Kościuszkowskie czasy Stanisława Schnűr-Pepłowskiego, Pamiątki kościuszkowskie Wiktora Gomulickiego, również książka Feliksa Koniecznego Życie – Czyny Duch (w latach 1917–1922 miała aż trzy wydania), dwie rozprawy Adama Próchnika Kościuszko jako polityk i wódz oraz Kim był Tadeusz Kościuszko. Do wymienionych trzeba jeszcze dodać aż trzy publikacje Tadeusza Korzona: Kim i czem był Kościuszko?, Biografia z dokumentów wysnuta oraz Przedśmiertna męczarnia Kościuszki i żal pozgonny narodu.

Generał Ignacy Prądzyński pozostawił po sobie książkę Czterej ostatni wodzowie polscy przed sądem historii wydaną w 1865 roku. Autor zestawił w niej postacie: księcia Józefa Poniatowskiego, Kościuszki, generała Józefa Chłopickiego oraz generała Jana Zygmunta Skrzyneckiego. Leonard Chodźko jest autorem biografii Kościuszki w języku francuskim z 1837 roku oraz broszury o nim po polsku z 1857 roku, a Jan Chodakowski odczytu o Kościuszce i Poniatowskim z 1917 roku. Natomiast Władysław Mieczysław Kozłowski napisał rozprawy o Kościuszce i Kołłątaju, o Kościuszce i Jerzym Waszyngtonie, a nadto o testamencie Naczelnika. Piszącemu te słowa do gustu przypadł okolicznościowy odczyt autorstwa Jana Kasprowicza, wygłoszony w Teatrze Miejskim we Lwowie, opublikowany drukiem w roku 1918.

Prawdy o Tadeuszu Kościuszce można szukać w listach amerykańskiego prezydenta Thomasa Jeffersona, wydanych po polsku w Krakowie w 1876 roku, w filmach fabularnych, poczynając od Kościuszki pod Racławicami z roku 1913 w reżyserii Orlanda i obrazu z 1938 roku (noszącego taki sam tytuł) w reżyserii Józefa Lejtesa z Tadeuszem Białoszczyńskim w roli głównej, a kończąc na filmie Tadeusza Maślony z Jackiem Braciakiem Kos z 2023 roku. A przecież pozostają jeszcze filmy dokumentalne, zrealizowane przez Lucynę Smolińską i Mieczysława Srokę, a także przez Juliusza Janickiego czy Ryszarda Rogozińskiego. Postać Naczelnika pojawia się także w żartobliwym wierszyku Tadeusza Boya-Żeleńskiego Lament pana radcy nad „Basztą Kościuszki”.

Materiały związane z życiem i działalnością Tadeusza Kościuszki, a także jego dziedzictwem są dostępne w POLONIE

]]>
Romantyczne powieści Walerego Łozińskiego https://blog.polona.pl/2026/01/romantyczne-powiesci-walerego-lozinskiego/ Fri, 30 Jan 2026 13:33:00 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/01/romantyczne-powiesci-walerego-lozinskiego/ Był pisarzem i dziennikarzem, autorem powieści i opowiadań, ale także artykułów publicystycznych oraz felietonów, a nawet komedii. Próbował sił w zakresie translacji. Do jego najważniejszych osiągnięć literackich należą powieści: Szaraczek i Karmazyn, Czarny Matwij oraz Zaklęty dwór. Walery Łoziński zmarł sto sześćdziesiąt pięć lat temu, 30 stycznia 1861 roku we Lwowie. Przyczyną śmierci były rany odniesione w pojedynku. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Pisarzem był także jego młodszy brat Władysław (1843–1913), historyk i encyklopedysta, sekretarz Ossolineum.

Najbardziej znanym dziełem Łozińskiego jest powieść Zaklęty dwór, zadedykowana Janowi Zachariasiewiczowi (1823–1906), którego Łoziński poznał w kręgu poetów Wincentego Pola i Karola Ujejskiego oraz historyka Karola Szajnochy. Utwór ten pisarz drukował w odcinkach na łamach „Dziennika Literackiego” w  1859 roku. Edycja książkowa (w dwóch tomach) wyszła dopiero w roku 1864, trzy lata po śmierci autora. Julian Krzyżanowski nazwał Zaklęty dwór „najpopularniejszą, żywą do dzisiaj, romantyczną powieść polską” i zauważył, że jej główny bohater Damazy Czorgut to prototyp Rafała Olbromskiego z Popiołów Stefana Żeromskiego. Powieściopisarstwo Łozińskiego literaturoznawca scharakteryzował krótko i celnie: „Szamocząc się w pętach austriackiej cenzury, usiłował on pokazać nasiąkanie życia głuchej i zacofanej prowincji ideami rewolucyjnymi w okresie Wiosny Ludów i pomysły te rzucał na kanwę przygód wzorowanych na dziełach modnych «powieściopisarzy» francuskich, w rodzaju Aleksandra Dumasa i Eugeniusza Sue, ale nawiązując również do Mickiewicza”.

Jak skonstatowała po latach Maria Straszewska: „W tym niemal sensacyjnym romansie, którego akcja toczy się w zapadłej wsi, potrafił z niemałym talentem i umiejętnością zwodzenia cenzury pokazać z całym uczuciowym zaangażowaniem partyzancki ruch spiskowy w Galicji”. Warto nadmienić, że powieść została sfilmowana. W 1976 roku Antoni Krauze wyreżyserował na jej podstawie siedmioodcinkowy serial telewizyjny z Krzysztofem Jasińskim, dyrektorem Teatru STU w Krakowie, w roli głównej. Scenariusz opracował Andrzej Wydrzyński, zaś muzykę skomponował Zygmunt Konieczny. W cieszącym się popularnością serialu wystąpili także: Roman Wilhelmi, Wiesław Gołas, Gustaw Lutkiewicz, Jan Nowicki, Jerzy Bińczycki, Olgierd Łukasiewicz.

Jeden z pierwszych rysów biograficznych Walerego Łozińskiego ukazał się w tomie Pism pomniejszych z 1865 roku, w którym to tomie znajdziemy takie utwory, jak: Kłopoty powieściopisarza, Lutnia wajdeloty, Człowiek bez imienia czy Proces o dziwotwór. Urodził się w rodzinie zubożałej szlachty w Mikołajowie pod Stryjem, 15 stycznia 1837 roku. Uczył się w Drohobyczu, Lwowie i Samborze. Za młodu wdał się w politykę, został wyrzucony ze szkoły bez prawa nauki w cesarstwie austriackim. W roku 1854 podjął pracę w redakcji „Nowin”. Dzięki pomocy Karola Szajnochy zaczął tłumaczyć dla „Gazety Lwowskiej”. Zamieszkał na stałe we Lwowie i zatrudnił się przy redagowaniu serii „Biblioteka Polska” Kazimierza Józefa Turowskiego. Publikował w takich pismach, jak: „Rozmaitości”, „Dzwonek” oraz „Czytelnia dla Młodzieży”. Jego pierwsze dokonania literackie to: opowiastki Fatalista i Izabella Zapolska, publikowane w odcinkach w „Rozmaitościach” w latach 1856–1857, oraz powieść Szlachcic chodaczkowy.

W 1858 roku objął stanowisko redaktora naczelnego „Rozmaitości”, ale nie zawiesił współpracy z „Dzwonkiem”, tyle tylko, że teksty w tym piśmie podpisywał nie nazwiskiem, lecz pseudonimem Walenty ze Smolnicy (jego brat Władysław używał  kryptonimu Wojtek ze Smolnicy). W roku 1859 wydał powieść Szaraczek i Karmazyn, będącą wyrazem jego fascynacji sztuką gawędy Henryka Rzewuskiego, autora Pamiątek Soplicy oraz Zamku krakowskiego. Pracował intensywnie. Po Zaklętym dworze ogłosił powieść z życia ludu górskiego (jak głosi podtytuł) Czarny Matwij, a także zbiór opowiadań Ludzie spod słomianej strzechy. W 1860 roku publikował w odcinkach Dwie noce, jednak cenzura austriacka bardzo brutalnie obeszła się z tym utworem, w formie książkowej wydanym dopiero w roku 1892. Pozostawił po sobie dwie komedie Niebezpieczny człowiek oraz Verbum nobile, wystawiane w teatrach we Lwowie i potem opublikowane w jednym tomie w roku 1866.

Niewątpliwie najświetniejszym jego utworem jest bez wątpienia Zaklęty dwór, który doczekał się wielu wznowień, m.in. w opracowaniu Adama Bara w 1926, Feliksa Przyłubskiego w 1952, Marii Podrazy-Kwiatkowskiej w 1955 czy Juliana Krzyżanowskiego w 1959 roku. Krzyżanowski w szkicu Na szlaku wielkiej tradycji, ogłoszonym w książce zatytułowanej W świecie romantycznym (1961), umieścił Zaklęty dwór między Panem Tadeuszem a Popiołami. W Romantyzmie i historii (1978) Maria Janion i Maria Żmigrodzka zobaczyły w Zaklętym dworze solidnie skonstruowaną powieść polityczną, w którą autor wplótł kilka stereotypów romantycznej mitologii patriotycznej: „Legenda opuszczonego, nawiedzonego dworu w Galicji oraz postaci powieściowych, poszukujących klucza do jego zagadki, ukrywają aluzyjnie sugerowaną historię o demokratycznej agitacji wśród ludu prowadzonej około roku 1845 przez emisariusza Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Postać bohatera powieści Łozińskiego rekapituluje popularną i świadomie kształtowaną na emigracji i w kraju legendę emisariusza” i nieco dalej: „Nieuchwytny i niemal nieśmiertelny, jest zarówno uosobieniem woli i energii zbiorowości, jak posłannikiem opiekujących się nią sił nadnaturalnych”.

]]>
Stanisław Staszic między nauką a polityką https://blog.polona.pl/2026/01/stanislaw-staszic-miedzy-nauka-a-polityka/ Mon, 19 Jan 2026 08:05:00 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/01/stanislaw-staszic-miedzy-nauka-a-polityka/

Nad trumną Staszica ksiądz Wojciech Szweykowski wyraził przekonanie, że: „Gdyby wszystkie jego dzieła i prace były w jedno zebrane, potomność nie chciałaby wierzyć, że jeden człowiek mógł tylu trudom podołać”, natomiast Aleksander Świętochowski, jeden z najświetniejszych krytyków przełomu XIX i XX wieku powiedział o nim: „Czym dla upadłej, zaprzedanej i zawojowanej Grecji był Demostenes, tym dla gubiącej się i gubionej Polski – Staszic”! Filozof, społecznik, przyrodnik, pisarz, publicysta, tłumacz, człowiek oświecenia w jednej osobie, czyli Stanisław Staszic zmarł 20 stycznia 1826 roku. Z okazji dwusetnej rocznicy jego śmierci decyzją Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej rok 2026 został uznany rokiem Stanisława Staszica.

Do jego najważniejszych dzieł należą: Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego oraz Przestrogi dla Polski (obydwie książki ogłoszone anonimowo), a także napisany pod koniec życia poemat Ród ludzki. Przełożył Iliadę Homera, a także utwory Racine’a oraz Voltaire’a. Biorąc pod uwagę rozległość jego zainteresowań i ogrom dokonań, Ignacy Chrzanowski w Historii literatury niepodległej Polski z 1906 roku nie bez charakterystycznych dla tamtego czasu patosu i emfazy – mógł napisać: „Ulubionym przedmiotem jego studiów były nauki przyrodnicze: fizyka, historia naturalna i umiłowana ponad wszystko geologia. Ale mu to nie wystarczało; z nie mniejszym zapałem oddawał się filozofii, naukom politycznym i społecznym, historii rodzaju ludzkiego w najszczerszym znaczeniu tego wyrazu, a więc historii rodzaju ludzkiego w najszczerszym znaczeniu tego wyrazu, a więc historii umysłowości i cywilizacji, religii i obyczajów, państw i społeczeństwa. Słowem, Staszic to jeden z największych erudytów polskich […], wierzył, że nauka i oświata rozwijając się i rozpowszechniając dadzą wreszcie ludzkości zupełne szczęście na tej ziemi; był najgorliwszym, najgorętszym w Polsce rzecznikiem postępu […], wolał rzeczy nowe od starych, a myśleć nie obawiał się nigdy; był to, co się nazywa, człowiek wolnomyślny i w ogóle wolny w duchu”.

Warto przypomnieć nie tylko naukowe, literackie oraz publiczne dokonania Stanisława Staszica, ale także jego życiowe przypadki. Pochodził z Wielkopolski. Urodził się w Pile w listopadzie 1755 roku. Jego ojciec był burmistrzem i zadbał o edukację syna. Stanisław uczył się w seminarium w Poznaniu i za namową matki przyjął święcenia kapłańskie, co umożliwiło mu studia w Lipsku, Getyndze oraz w Paryżu, gdzie poznał Georgesa-Louisa de Buffona, członka Akademii Francuskiej, filozofa, prekursora ewolucjonizmu, autora liczącej czterdzieści cztery tomy Historii naturalnej. W roku 1781 objął posadę nauczyciela dzieci kanclerza Andrzeja Zamoyskiego. Miał już wtedy w dorobku przekłady: traktatu Religia Jeana Baptiste’a Racine’a i poematu O zapadnieniu Lizbony Voltaire’a. W roku 1787 opublikował wspomniane Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego, zaś w 1790 – Przestrogi dla Polski.

Znawca epoki oświecenia Zdzisław Libera postawił tezę, iż: „Oba dzieła wyrosły z głębokiego przejęcia się sprawą narodu i państwa, i stanowiły wyraz reformatorskich dążeń patriotycznych. […] Staszic przywiązywał dużą wagę do wychowania młodzieży, która pragnął przygotować do użytecznej pracy w kraju. Z uznaniem mówił o Komisji Edukacji Narodowej, w naukach ścisłych i przyrodniczych widział główne czynniki kształcenia, podnosił wartość nauki moralnej, która uczy współżycia z ludźmi. W sprawach politycznych wypowiadał się za zniesieniem liberum veto”. Co więcej: „najcięższe zarzuty kierował Staszic w stronę magnatów, których czynił odpowiedzialnymi za upadek państwa, w ich egoizmie klasowym i prywacie widział źródło nieszczęść narodowych […]. Oni zniszczyli szacunek dla prawa, oni wprowadzili wojska obce do kraju, oni na sejmikach uczyli obywatela zdrady, podstępów, podłości i gwałtu”. Jak konkluduje Libera: „Nie było dotąd w literaturze bardziej dobitnej, surowej i oskarżającej charakterystyki”.

W latach 1789–1805 sporo podróżował po Europie, między innymi jako towarzysz Andrzeja Zamoyskiego, co opisał w Dzienniku podróży, obejmującym peregrynacje do: Austrii, Niemiec, Francji, Holandii, Anglii oraz do Włoch. Warto wspomnieć, że w latach 1794–1797 jego siedzibą był Wiedeń, zaś w 1801 osiadł w Warszawie i podjął pracę organizacyjną w Towarzystwie Przyjaciół Nauk. Ufundował gmach TPN przy Krakowskim Przedmieściu, zwany dzisiaj nie bez przyczyny Pałacem Staszica (tutaj znajduje się Polska Akademia Nauk) oraz zamówił u duńskiego rzeźbiarza Bertela Thorvaldsena pomnik Mikołaja Kopernika (odsłonięty w roku 1830 przez Juliana Ursyna Niemcewicza). W 1808 został przewodniczącym Towarzystwa. Jedną z jego największych pasji była geologia; badania z tego zakresu podjął w roku 1798. W 1815 ogłosił rozprawę O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i równin Polski, dzięki której zyskał przydomek pioniera polskiej geologii. Przy okazji zasłynął zdobyciem szczytu Łomnicy w Tatrach. Nieco wcześniej wzbudził dyskusję ogłoszoną anonimowo nowatorską pracą O statystyce Polski (1807).

Pełnił wiele funkcji. W 1807 roku został członkiem Izby Edukacyjnej oraz Dyrekcji Skarbowej, zaś w następnym roku powołano go na stanowisko referendarza w Radzie Stanu, a w 1810 wybrano radcą stanu. Był także członkiem Komisji Oświecenia oraz Komisji Spraw Wewnętrznych, kierował pracami Dyrekcji Przemysłu i Kunsztów. Przy stworzonej w Kielcach Głównej Dyrekcji Górniczej powołał Szkołę Akademiczno-Górniczą. Ponadto kierował pracami Rady Ogólnej Szkoły Głównej Warszawskiej, która okazała się podwaliną Uniwersytetu Warszawskiego, a jednocześnie był przewodniczącym Rady Prawa i Administracji oraz Dozoru Szkoły Lekarskiej. W 1816 roku zaczął pracować nad utworzeniem Hrubieszowskiego Towarzystwa Rolniczego, które powstało w 1822 i działało do roku 1918. Co znamienne, nie był entuzjastą Napoleona Bonapartego, natomiast w Myślach i równowadze politycznej w Europie dał wyraz wiary w politykę cara Aleksandra I, który mógłby zjednoczyć dwa największe narody słowiańskie, czyli Rosjan i Polaków.

6

W latach 1814–1820 opublikował Dzieła w dziewięciu tomach. Był księdzem katolickim, ale przez wiele lat krytykował Kościół, nie sprawował żadnej posługi kapłańskiej i nawet nie nosił sutanny, chociaż paradował w czarnym ubraniu. Gdy w roku 1820 koła klerykalne przejęły Komisję Oświecenia, Staszic został odsunięty od jej bieżących prac. W roku 1824 ustąpił z wielu stanowisk w zamian za nominację honorową na ministra stanu. Ostatnim ważnym dziełem jego życia miał być poemat Ród ludzki (1819–1820), którego pierwsza edycja niestety uległa konfiskacie. O ile wcześniej cytowany Ignacy Chrzanowski poświęca temu poematowi wiele uwagi, o tyle Mieczysław Klimowicz, monografista epoki oświecenia, wypowiada się o nim zdawkowo: „Staszic świetny prozaik, nie zabłysnął w roli poety. Mimo to Ród ludzki jako koncepcja historiozoficzna jest dziełem oryginalnym, na skalę europejską”; „Rozwój społeczeństw, w którym Staszic określa sześć faz, uwarunkowany został walką ciemiężonych z ciemiężycielami, stosującymi prawo «wyłącznictwa», które powoduje, iż «ród ludzki» wykroczył przeciwko naturze”. I dalej: „Nowatorstwo zabiegów periodyzacyjnych polega tu więc na uznaniu zmienności stosunków między gnębicielami a gnębionymi za zasadnicze kryterium podziału. Rozwój sztuk, nauk, zmiany w świadomości społecznej są pochodnymi zachodzących procesów. Oświecenie mas to objaw najbardziej groźny dla despotów i tyranów”; koniec końców Ród ludzki „stanowi syntezę jego [czyli Staszica] doświadczeń życiowych i naukowych oraz trwały pomnik polskiej myśli filozoficznej”.

Stanisław Staszic zmarł w wieku siedemdziesięciu jeden lat. Został pochowany przy kościele Niepokalanego Poczęcia NMP na Bielanach w Warszawie. Siedemnastoletni poeta Konstanty Gaszyński złożył zmarłemu w hołdzie wiersz, opublikowany w specjalnej broszurze. W 1926 roku, w setną rocznicę śmierci na grób Staszica przybyli prezydent RP Stanisław Wojciechowski oraz marszałek senatu i sejmu Wojciech Trąmpczyński. Mieczysław Gawlik, Czesław Leśniewski, Ludwik Kamykowski oraz Władysław Szajnocha wydali okolicznościowe szkice poświęcone Staszicowi.

Od 1969 roku Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie nosi jego imię. Ulice Stanisława Staszica znajdują się w wielu miastach Polski. Ma on swoje pomniki m.in. w Krakowie, Kielcach, Łodzi, ale także w Pile i Hrubieszowie. W Polonie czytelnik zainteresowany jego życiem i twórczością znajdzie wiele poświęconych mu książek oraz rozpraw, m.in. Józefa Szujskiego Staszic jako pisarz polityczny (1855), Konrada Prószyńskiego O księdzu Staszicu  (1875), Bolesława Limanowskiego Żywot Stanisława Staszica (1904), Antoniego Langego Jak Stanisław Staszic chciał uszczęśliwić wieśniaków (1916), Juliana Klaczki Autobiografia Staszica  (1920), Edwarda Ptaszyńskiego Poglądy Staszica na wychowanie (1927).

Książki Stanisława Staszica są dostępne w POLONIE

]]>
Adolf Nowaczyński między satyrą a dramatem https://blog.polona.pl/2026/01/adolf-nowaczynski-miedzy-satyra-a-dramatem/ Thu, 08 Jan 2026 15:23:44 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/01/adolf-nowaczynski-miedzy-satyra-a-dramatem/ To on namówił Stanisława Przybyszewskiego na przyjazd do Krakowa i objęcie funkcji redaktora naczelnego „Życia”. Pisał szkice literackie, ale także utwory satyryczne, komedie i dramaty, ponadto tłumaczył Oscara Wilde’a i André Gide’a. W czasie studiów prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim współtworzył Kółko Literackie, którego program okazał się antycypacją artystycznego manifestu Młodej Polski. W zgodnej opinii historyków literatury należy do czołowych dramatopisarzy tego okresu, obok Stanisława Wyspiańskiego, Jana Augusta Kisielewskiego oraz Karola Huberta Rostworowskiego. Do jego najbardziej znanych utworów należą: zbiory satyr Małpie zwierciadło i Figliki sowizdrzalskie, tomy szkiców Wczasy literackie i Co czasy niosą, monografie Fryderyka Chopina i Adama Chmielowskiego (Brata Alberta), sztuki Cyganeria warszawska oraz Nowe Ateny, opatrzone podtytułem Satyra na Wielki Kraków. Autor tych dzieł Adolf Nowaczyński urodził się w Krakowie 9 stycznia 1876 roku, sto pięćdziesiąt lat temu.

Rozgłos zdobył przede wszystkim jako pamflecista i satyryk Młodej Polski, ale chociaż uprawiał niemal wszystkie rodzaje literackie, to zdaniem Juliusza Kleinera: „Publicystyki pamfleciarskiej nie porzucił nigdy, z pasją wszakże począł układać sztuki teatralne, i to historyczne, erudycją się popisując i zdolnością stosowania w każdej z nich innego języka, odpowiadając epoce i tematowi. Satyrycznej werwie i tu był wierny. Miał zaś szczęście wielkie: że role najważniejsze, jakie dał w swoich «kronikach» historycznych, życiem przepoił Ludwik Solski. Nie tyle wartość samoistna utworu, ile współdziałanie Nowaczyńskiego z Solskim zapewniało na scenie trwałość Carowi Samozwańcowi i Wielkiemu Fryderykowi”.

Zacznijmy jednak od początku. Pochodzący z krakowskiego Podgórza Nowaczyński uczył się najpierw w Wadowicach, a następnie w Krakowie, w roku 1894 podjął studia na UJ. W 1897 nawiązał listowną znajomość ze Stanisławem Przybyszewskim. Tego samego roku zadebiutował na łamach prasy, ale teksty podpisywał nie nazwiskiem, lecz wymyślnym pseudonimem Mścisław Kamień Młyński. Rok później ze względów politycznych musiał wyjechać z Krakowa do Monachium, gdzie używał nazwiska Neuwert-Nowaczyński i gdzie nabawił się gruźlicy. Po powrocie do kraju w roku 1899 podjął regularną współpracę z takimi czasopismami, jak: „Ateneum”, „Krytyka” i „Głos”, a w latach 19031904 okazał się najbardziej znanym autorem pisma „Liberum Veto”.

Jednym z jego najwcześniejszych tekstów było studium o pisarstwie uwielbianego przez siebie Wacława Berenta. W ciągu pierwszego pięciolecia XX wieku opublikował kilka książek, które znalazły grono oddanych czytelników: Małpie zwierciadło i Skotopaski sowizdrzalskie, tomy esejów Studia i szkice oraz Wczasy literackie, poświęcone takim autorom, jak: François Rabelais, François Villon, Pietro Aretino, Prosper Mérimée, George Bernard Shaw, Dmitrij Mereżkowski, ale także: Zygmunt Krasiński, wspomniany Wacław Berent, Tadeusz Miciński czy Stanisław Brzozowski; dwie prace o Mikołaju Reju, czyli Jegomość pan Rej w Babinie i Wizerunek Mikołaja Reja z Nagłowic, ponadto Facecje sowizdrzalskie o ludziach pióra, pędzla, nożyc dla ludzi pióra, pędzla nożyc; a także Siedem dramatów jednoaktowych, w tym: Walc barona Molskiego, Prawo mimikry, Hamlet i Don Juan. Spośród tych książek na uwagę zasługuje szczególnie jedna – Skotopaski sowizdrzalskie z uwagi na jej bibliofilski charakter. Po przeprowadzce z Krakowa do Warszawy, nazwisko Nowaczyńskiego zaczęło się pojawiać na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” oraz „Świata”.

Znamienne, że w Warszawie zerwał związki z środowiskiem pisarek i pisarzy Młodej Polski, przyjął wobec tego kręgu postawę krytyczną, a nawet napastliwą, wyrażaną w licznych felietonach, pamfletach, fraszkach. W opowiadaniu Gladioulus Tavernalis Nowaczyński  zjadliwie sportretował typowego modernistycznego literata, zwanego pogardliwie „mieczykiem kawiarnianym” – jak skonstatował Julian Krzyżanowski – „osobnika załganego wewnętrznie i po mistrzowsku obełgującego innych”, w którego bił „z niepohamowaną furią, z nienawiścią, nie owijając niczego w bawełnę nazywał rzeczy po imieniu”. Tyle tylko, że ów atak pisarzowi się nie udał, bowiem: „magia mody była zbyt silna, by obalić mit wielkości artysty […], satyryk przeholował w swej pasji […], robił wrażenie raczej paszkwilanta, załatwiającego porachunki osobiste, niż człowieka rozprawiającego się z potępianymi przezeń zjawiskami, ale potępianymi w imię jakichś wartości” – wnioskował Krzyżanowski.

Podczas I wojny światowej uprawiał antyniemiecką propagandę, wstąpił do Legionów Polskich, ale odmówił złożenia przysięgi wierności austriackim władzom i trafił na osiem miesięcy do więzienia. W odzyskaniu przez Polskę niepodległości, związał się z Narodową Demokracją. Nie krył konserwatywnych i prawicowych przekonań, manifestowanych w   publicystyce zamieszczanej w „Gazecie Warszawskiej”, „Myśli Narodowej” oraz w „Prosto z mostu”. Najważniejsze utwory z tego okresu to dramaty Pułaski w Ameryce (1917) i Komendant Paryża (1926), komedia Wiosna narodów (1929). Do tego trzeba dodać tom Facecje z Lodomerii oraz pamflet Wilhelm-Imperator.

Niestety, większość tych utworów po latach popadła w zapomnienie. Cóż, jak napisał Artur Hutnikiewicz, znawca epoki Młodej Polski: „ten typ kroniki, rozpisanej na głosy, «powieści dramatycznej», w której żywioł epicko-socjologiczny górował zdecydowanie nad dramatyczno-literackim, wyjątkowo odpowiadał inklinacjom i aspiracjom Nowaczyńskiego. Dramat najoczywiściej niesceniczny, książkowy, o strukturze elastycznej, nie liczącej się zupełnie z wymogami teatru, dawał sposobność do kreślenia szerokich, panoramicznych obrazów historycznych i obyczajowych, które autora szczególnie pasjonowały”; ponadto badacz stwierdzał: „Traktując literaturę instrumentalnie i służebnie widział w teatrze historycznym szkołę patriotyzmu i formę rozeznania się w istocie narodowości, rozświetlenia tajemnic narodowego charakteru”. Koniec końców: „Dramaty Nowaczyńskiego z teatralnego punktu widzenia budzące szereg zastrzeżeń, nieudolnie skomponowane, rozwlekłe i przeładowane mnóstwem wątków ubocznych i faktograficznych szczegółów, cieszyły się jednakże na scenie dużym i trwałym powodzeniem. Reżyseria teatralna tnąc umiejętnie owe kolosalne literackie hybrydy i skracając do wymiarów strawnych dla sceny, organizowała ów chaos i nadmiar treści w widowiska zwarte, skondensowane i skupione wokół wiążącego ośrodka, którym była zazwyczaj postać tytułowa”, czyli Ignacy Krasicki, Ludwik Kajetan Węgierski, Cyprian Kamil Norwid, a także Kazimierz Pułaski, Jarosław Dąbrowski czy Mikołaj Kopernik.

Był nieprzejednanym przeciwnikiem rządów sanacyjnych. Kilka razy przed sądem musiał  tłumaczyć się ze swych wyjątkowo napastliwych tekstów. W 1927 roku został pobity przez „nieznanych sprawców” i doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu. Trzeba jednak wspomnieć, że w ostatnich latach przed wybuchem II wojny światowej opublikował kilka interesujących książek: Najpiękniejszy człowiek mego pokolenia o Bracie Albercie, opowieść biograficzną Młodość Chopina, zbiór pamfletów Moja przejażdżka po Palestynie. W czasie wojny był aresztowany przez NKWD. Po zwolnieniu działał w Radzie Głównej Opiekuńczej. Ponownie aresztowany (tym razem przez Gestapo), był osadzony na Pawiaku. Zmarł w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat, 3 lipca 1944 roku w Warszawie. Został pochowany na Powązkach.

Więcej o Adolfie Nowaczyńskim w POLONIE

]]>
Burzliwe dzieje Michała Czajkowskiego https://blog.polona.pl/2026/01/burzliwe-dzieje-michala-czajkowskiego/ Fri, 02 Jan 2026 13:40:12 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2026/01/burzliwe-dzieje-michala-czajkowskiego/ Walczył w powstaniu listopadowym, wziął udział w Wiośnie Ludów. Wiele lat spędził na emigracji, najpierw we Francji, potem w Turcji. Należał do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego w Paryżu. Był zaufanym księcia Adama Czartoryskiego, który wysyłał go z misją do Watykanu. Znał Adama Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego, generała Józefa Bema i Lajosa Kossutha. Prowadził burzliwe życie. Z katolicyzmu przeszedł na islam, został poddanym tureckim i przyjął nazwisko Mehmed Sadyk. W Konstantynopolu tworzył polskie wojsko. Potem z islamu przeszedł na prawosławie. Był pisarzem. Do jego najważniejszych powieści należą: Wernyhora, wieszcz ukraiński, Stefan Czarniecki, Anna czy Nemolaka. Michał Czajkowski zmarł – w wieku osiemdziesięciu dwóch lat śmiercią samobójczą sto osiemdziesiąt lat temu, w styczniu 1886 roku (według niektórych źródeł 4 stycznia, według innych – 18 stycznia).

Powieść Nemolaka z 1873 roku Henryk Markiewicz określił mianem „awanturniczo-sensacyjnej” i dodał: „autentyczni działacze powstańczy (na terenie Dobrudży) przedstawieni tu zostali w karykaturalnych postaciach niedołęgów, blagierów i oszustów”. Cóż, Czajkowski w powstaniu styczniowym nie wziął udziału, co więcej był mu niechętny i powieść Nemolaka jest złośliwą karykaturą przywódców tego zrywu. A jednak, jak skonstatowała Janina Kulczycka-Saloni: „dawne znaczenie dla miłośników barwnych opowieści zachowały jego utwory ogłoszone jeszcze przed powstaniem a poświęcone przeszłości Kozaczyzny. Stały się one niewątpliwie źródłem inspirującym Sienkiewicza, którego nauczyły kochać szeroki krajobraz Dzikich Pól i rozumieć bujną duszę kozaczą”. Pierwszą książką Czajkowskiego były Powieści kozackie, ogłoszone w Paryżu w roku 1837. Rok później, również w Paryżu, ukazała dwutomowa – jak głosi podtytuł – powieść historyczna z 1768 roku zatytułowana Wernyhora, wieszcz ukraiński. W roku 1839 przyszedł czas na także dwutomową narrację Kirdżali, opatrzoną podtytułem: powieść naddunajska.

Urodzony 29 września 1804 roku na Wołyniu w Halczyńcu, Czajkowski długo nie myślał o karierze pisarskiej. Wywodzący się ze szlacheckiej rodziny, uczył się w Berdyczowie i Międzyrzecu Koreckim. W 1828 roku podjął studia prawnicze na uniwersytecie w Warszawie, jednak dość szybko je przerwał i zajął się majątkiem w rodzinnym w Halczyńcu. W powstaniu listopadowym walczył jako porucznik pułku jazdy wołyńskiej pod komendą Karola Różyckiego, z którym przyjaźnił się potem na emigracji. Był internowany w obozie w Batorskiej Woli; przez Czechy i Saksonię dotarł do Francji. Najpierw mieszkał w Fontainebleau, następnie w Paryżu, gdzie zaczął publikować we francuskich czasopismach, takich jak: „Le Réformateur”, „Gazette des Tribunaux” „Journal des Débats” czy „Constitutionel”. W roku 1835 wstąpił do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, zaś w 1836 współzakładał Konfederację Narodu Polskiego i objął redakcję pisma „Naród Polski”. Od 1837 roku pozostawał w kręgu politycznym oraz intelektualnym księcia Adama Czartoryskiego, a także założyciela Biblioteki Polskiej Karola Sienkiewicza, historyka i publicysty. Cały czas pisał po francusku. Do twórczości literackiej w języku polskim namówił go Adam Mickiewicz.

Opowiadania składające się na tom Powieści kozackie, takie jak: Módlmy się a bijmy, Wyprawa na Carogród, Ataman Kunicki, ponadto powieść o Wernyhorze oraz następne – KirdżaliGawędy, Owruczanin spodobały się czytelnikom. Juliusz Kleiner nieprzypadkowo napisał, że Czajkowski wręcz podbijał ich swoimi książkami: „Nie tylko akcja żywa i ruchliwa, jakiej dotąd nie przynosiła żadna z powieści naszych, stanowiła ponętę, ale nade wszystko ukazana w obrazach epoki dawnej dzielność żołnierska i zamaszystość staroszlachecka”. Pisarza przyjęto do Towarzystwa Literackiego, jego teksty (opowiadania, artykuły, korespondencje) zaczęły ukazywać się w wydawanej w Wielkopolsce prasie: w „Orędowniku Naukowym”, „Przyjacielu Ludu” i „Tygodniku Literackim”. Jego popularność zwiększyły książki ogłoszone w latach 1840–1841: rzecz o Stefanie Czarnieckim, następnie Hetman Ukrainy, Koszowata oraz Ukrainki. Wzorując się na utworach Waltera Scotta, Czajkowski pisał dużo, ale przekonująco i udanie pod względem artystycznym.

W 1840 roku Czartoryski wysłał go do Watykanu, do papieża. W Rzymie zawarł znajomość z Zygmuntem Krasińskim. Rok później wziął ślub z Francuzką Leonidą Gabaret i znalazł się w Konstantynopolu, gdzie z polecenia Czartoryskiego zarządzał agendą polityczną na Wschodzie. W następnych latach podróżował wzdłuż Dunaju, a następnie po Serbii, by w roku 1843 wrócić do Konstantynopola. Po rozstaniu z Gabaret związał się z Ludwiką Śniadecką, której zadedykował książkę Dziwne życie Polaków i Polek, zawierającą barwne konterfekty: Aleksandra Pauszy, Julii Wąsowiczówny, Juliana Duszyńskiego, Antoniego Ilińskiego, Henryka Służalskiego i Adama Baranowskiego. W czasie Wiosny Ludów interesował się żywo losem Bułgarów i Węgrów. Wtedy też był w bliskich relacjach z generałem Józefem Bemem oraz Lajosem Kossuthem, węgierskim bohaterem narodowym.

W 1850 roku Rosja próbowała wymóc na Turcji jego aresztowanie i wydalenie. Czajkowski wówczas przyjął islam i tureckie poddaństwo. Używał odtąd nazwiska Mehmed Sadyk. Znany był także jako Sadyk Pasza, bowiem w roku 1853 otrzymał stopień paszy (czyli generała) i objął komendę 1. Pułku Kozaków Otomańskich. Walczył w wojnie rosyjsko-tureckiej. Po wyzwoleniu Bukaresztu został gubernatorem miasta. Planował dalszą walkę, teraz o wyzwolenie Ukrainy, co mogłoby ułatwić oswobodzenie Polski spod carskiego panowania. Był w kontakcie z Mickiewiczem, który zjechał do Konstantynopola. W roku 1856 objął dowództwo 2. Kozackiego Pułku Dragonów.

Po śmierci Ludwiki Śniadeckiej poślubił Greczynkę Irenę Teoscolo. W roku 1870 wojaczka zmęczyła go na tyle, że odszedł z wojska i korzystał z przyznanej mu przez Turcję emerytury. Zwrócił się do ambasady rosyjskiej z wnioskiem o objęcie go amnestią, co nastąpiło dwa lata później. Z islamu przeszedł na prawosławie. Z Turcji przeniósł się na Ukrainę. Zmienił poglądy polityczne. Działał na rzecz porozumienia z Rosją, co nie przypadło większości jego rodaków do gustu. Z Kijowa, w którym osiadł na jakiś czas, przeprowadził się do majątku Borki, ale lata 1883–1884 spędził w Parchimowie. Po ogłoszonej w roku 1857 Kozaczyźnie w Turcji, w 1862 zainicjował w Lipsku dwunastotomową edycję Pism, zakończoną w roku 1885. Tom ostatni nosi tytuł Legendy. Pisał także Pamiętniki, które zostały wydane po rosyjsku dopiero po jego śmierci w latach 1891–1892. Jako Pamiętniki Sadyka Paszy ukazały się one we Lwowie w 1898 roku. Być może jest to najlepsza pod względem artystycznym książka tego twórcy.

Miał bez wątpienia rację Julian Krzyżanowski, gdy wyrokował, że był Czajkowski „jedynym powieściopisarzem emigracyjnym, człowiekiem, którego życie obfitowało w więcej przygód niż najbardziej awanturnicza z jego powieści”. I ponadto: „Bogaty ziemianin wołyński, kamerjunker carski, dzielny oficer w powstaniu listopadowym, jaskrawy demokrata, a później zawzięty monarchista na emigracji, agent dyplomatyczny Czartoryskiego, generał turecki organizujący jako Sadyk-pasza Kozaków otomańskich, uczestnik wojny krymskiej, a wreszcie emeryt na Ukrainie i kum cara, który trzymał mu córkę do chrztu, długie to pasmo przemian zakończył w późnej starości kulą samobójczą”. Więcej o życiu i pisarstwie autora Hetmana Ukrainy czytelnik znajdzie w zarysie biograficznym pióra Franciszka Gawrońskiego z 1900 roku.

Książki Michała Czajkowskiego są dostępne w POLONIE

]]>
Jan Potocki, autor powieści szkatułkowej https://blog.polona.pl/2025/12/jan-potocki-autor-powiesci-szkatulkowej/ Fri, 19 Dec 2025 13:08:43 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2025/12/jan-potocki-autor-powiesci-szkatulkowej/ Pisał po francusku. Jego najwybitniejszym dziełem jest powieść Manuscrit trouvé à Saragosse, w przekładzie na język polski Edmunda Chojeckiego, opublikowana w Lipsku w 1847 roku jako Rękopis znaleziony w Saragossie. W roku 1917 przekład poprawiony przez Jana Lorentowicza ukazał się w Warszawie, zaś w 1956 roku utwór opublikowano również w Warszawie, w nowym opracowaniu Leszka Kukulskiego. Powieść stała się podstawą zrealizowanego przez Wojciecha Jerzego Hasa w roku 1965 filmu fabularnego ze Zbigniewem Cybulskim w roli Alfonsa van Wordena. W ekranizacji utworu Potockiego wystąpiły takie gwiazdy polskiego kina, jak: Iga Cembrzyńska, Beata Tyszkiewicz, Elżbieta Czyżewska, Pola Raksa i Barbara Krafftówna, a także Gustaw Lutkiewicz, Leon Niemczyk, Gustaw Holoubek, Ludwik Benoit, Wiesław Gołas. Muzykę do filmu skomponował Krzysztof Penderecki. Co znamienne, dzieło Hasa spotkało się z większym uznaniem za granicą niż w kraju. Adaptacja wzbudziła zachwyt Luisa Buñuela, a także Martina Scorsese oraz Francisa Forda Coppoli. Po latach doprowadzili oni do rekonstrukcji pełnej – trzygodzinnej – wersji filmu, którego akcja rozgrywa się w Hiszpanii, chociaż jego realizacji dokonano w dużej mierze w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Autor tej powieści Jan Potocki, cierpiący przez większość życia na ciężką melancholię, popełnił samobójstwo 23 grudnia (według innych wersji: 2 lub 25 grudnia) 1815 roku w Uładówce koło Pikowa w województwie bracławskim. Urodzony 8 marca 1761 roku, w chwili śmierci miał pięćdziesiąt cztery lata. Jego matką była Anna Teresa Ossolińska, zaś ojcem Jerzy Potocki, krajczy koronny. Dzieciństwo spędził w rodzinnych dobrach w okolicy Winnicy i Bracławia, ale już w roku 1773 wraz z bratem Sewerynem został wysłany za granicę i nauki pobierał w Genewie, Lozannie oraz w Paryżu. Jego życie było pełne przygód, a także dramatycznych zwrotów. Był podporucznikiem armii austriackiej, w 1778 podróżował po Włoszech oraz po Tunisie i Maroku. Na przełomie roku 1779 i 1780 jako kawaler Zakonu Maltańskiego walczył z piratami na Morzu Śródziemnym. W 1781 odnalazł się w Hiszpanii, a dwa lata później wędrował przez Serbię i Węgry. Następnie podróżował do Turcji i Egiptu, przebywał w Wenecji. W 1785 roku wziął ślub z Julią Lubomirską, z którą następnie udał się do Paryża, skąd wyjeżdżał do Anglii, Holandii oraz Włoch. W roku 1788 wrócił do Polski i włączył się w główny nurt życia publicznego jako poseł z Poznańskiego i uczestnik Sejmu Czteroletniego. Po Warszawie paradował wówczas w stroju sarmackim.

W domu przy ulicy Rymarskiej założył Drukarnię Wolną i do roku 1792 wydawał pismo „Journal Hebdomadaire de la Diéte de Varsovie”, a także liczne broszury polityczne. Był wtedy autorem napisanej po francusku, a przełożonej na polski przez Juliana Ursyna Niemcewicza Podróży do Turek i Egiptu, z przydanym Dziennikiem podróży do Holandii podczas rewolucji 1787 oraz takich opracowań, jak: Essai sur l’histoire universelle et recherches sur celle de la Sarmatie (Esej o historii powszechnej i badania nad historią Sarmacji) oraz Essai d’aphorismes sur la liberté (Próba aforyzmów o wolności), ogłoszonych w przekładzie na język ojczysty autora dopiero w 1975 roku. Od 1789 był w bliskich kontaktach z królem Stanisławem Augustem, który przyznał mu nawet Order Orła Białego. Zorganizował czytelnię publiczną oraz klub polityczny, został awansowany do stopnia kapitana w korpusie inżynierów. W maju 1790 roku, razem z Jean-Pierre’em Blanchardem, uczestniczył w locie balonem nad miastem. Rok później, przez Francję, udał się do Hiszpanii, a następnie do Portugalii i znów do Anglii.

Po powrocie do kraju w roku 1793 walczył na Litwie przeciwko Rosji w oddziale dowodzonym przez generała Michała Zabiełłę. Potem wycofał się z życia politycznego. Ogłosił Podróż do cesarstwa marokańskiego odbytą w roku 1791 i przez jakiś czas mieszkał w Łańcucie u rodziny żony. Tutaj napisał kilka utworów dla książęcego teatru, m.in. Parady. W 1793 wrócił do Warszawy, by zająć się pracą naukową i pisarską. W kolejnym roku podróżował do Berlina i Hamburga, a także do Wiednia. Po śmierci żony Julii wziął ślub z Konstancją Potocką, a potem wędrował po Ukrainie i Kaukazie. Po powrocie osiadł na jakiś czas w Tulczynie, ale w roku 1802, dzięki zażyłości z Adamem Jerzy Czartoryskim, podjął pracę w kierowanym przez księcia Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rosji, w związku z czym przeprowadził się do Petersburga. Z tego okresu pochodzą takie utwory, jak: Voyage dans les steps d’Astrakhan et du Caucase (Podróż przez stepy Astrachania i na Kaukaz) oraz Histoire primitive des peuples de la Russie (Historia pierwotnych ludów Rosji). Car Aleksander I Romanow przyznał mu Order Świętego Równego Apostołom Księcia Włodzimierza oraz nadał tytuł tajnego radcy.

Od roku 1803 był Jan Potocki członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie, ale rok potem – pod podróży do Włoch – pojechał znów do Petersburga. W latach 1805–1806 pełnił funkcję kierownika naukowego rosyjskiego poselstwa do Chin. Po powrocie z wyprawy do Mongolii został członkiem honorowym Akademii Nauk w Petersburgu, a dwa lata później Uniwersytetu w Moskwie. W Petersburgu był wydawcą „Journal de Nord”. Problemy zdrowotne, a także finansowe spowodowały, że 1808 roku przeniósł się z Petersburga na Ukrainę i tu zamieszkał w Dymidówce, majątku należącym do rodziny jego drugiej żony. Po rozpadzie małżeństwa pisarz mieszkał okresowo w Tulczynie, Winnicy oraz Uładówce.

O jego dokonaniach zaczęto pisać dopiero na początku XX wieku. Twórczość Potockiego analizowali  Wiktor Gomulicki i Henryk Ułaszyn. W 1911 roku Aleksander Brűckner ogłosił, liczące ponad sto dwadzieścia stron studium Jana hr. Potockiego prace i zasługi naukowe, zaś w 1920 – Tadeusz Sinko rzecz zatytułowaną Historia religii i filozofii w romansie Jana Potockiego, natomiast w roku 1935 Władysław Kotwicz wydał rozprawę Jan hr. Potocki i jego podróż do Chin. Po 1945 roku jego postacią i twórczością zajęli się Mieczysław Jastrun, Zdzisław Libera, Jerzy Skowronek, Jerzy Starnawski czy Teresa Kostkiewiczowa. Rękopis znaleziony w Saragossie w opracowaniu Leszka Kukulskiego doczekał się kilku wydań: w 1956, 1965 i 1976 roku. Edycję z roku 1995 opatrzono posłowiem francuskiego eseisty Rogera Cailloisa, zaś wydanie z 1998 roku – wstępem Janusza Tazbira. Większość z badaczy zwracała uwagę na kompozycję tego utworu, jego strukturę szkatułkową, zwaną także pudełkową, polegającą na tworzeniu opowieści w opowieści, w której czytelnik trafia na następną opowieść…

Do najważniejszych opracowań na temat biografii Potockiego i jego utworu należą dwie książki: François’a Rosseta i Dominique’a Triaire’a Z Warszawy do Saragossy. Jan Potocki i jego dzieło oraz Jan Potocki. Biografia, ogłoszone w przekładzie Anny Wasilewskiej w latach 2005–2006. Badacze ustalili, że pisarz na pomysł powieści wpadł w roku 1791 podczas wyprawy do Hiszpanii i Maroka. W latach 1804–1808 pracował nad nią pełną parą. Dwa fragmenty utworu opublikował w latach 1813–1814: Avadoro i Dix journées d’Alphonse van Worden. Rosset i Triaire ustalili przede wszystkim, że dzieło ma dwie autorskie wersje z roku 1804 i 1810. Obydwie ukazały się latach 2015–-2016 w tłumaczeniu Anny Wasilewskiej. W edycji z 2015 roku wspomniani badacze opisują ze szczegółami dzieje tekstu Rękopisu. Na końcu książki czytelnik znajdzie opracowane przez tłumaczkę szczegółowe kalendarium życia i twórczości pisarza.

O ostatnim dniu życia Jana Potockiego tak pisze Wasilewska: „Dwudziestego trzeciego grudnia Jan Potocki odbiera sobie życie strzałem z pistoletu, który nabił nie kulą, lecz ołowianą gałką z jakiejś puszki (czy też gałką srebrnej cukiernicy, jak chce legenda), którą tygodniami piłował w przypływach melancholii. Według świadectwa księdza Chołoniewskiego, który po tym akcie desperacji hrabiego jako pierwszy wszedł do pokoju, na stole, gdzie leżały książki i papiery, znaleziono jedynie «kilka karykatur dzikiej fantazji, świeżo biegłą ręką naszkicowanych»”. Tych rysunków nie odnaleziono. Hrabia zostaje pochowany na cmentarzu parafialnym w Pikowie. Dziś nie ma tam grobu z nazwiskiem Potockiego, podobnie jak nie ma śladu po jego domu w Uładówce”.

Utwory Jana Potockiego oraz materiały związane z jego biografią, działalnością i twórczością są dostępne w POLONIE

]]>
Droga Jana Kasprowicza https://blog.polona.pl/2025/12/droga-jana-kasprowicza/ Thu, 11 Dec 2025 13:20:53 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2025/12/droga-jana-kasprowicza/

Pochodził z Szymborza, wsi pod Inowrocławiem na Kujawach. Uczył się w Poznaniu, Opolu, Raciborzu, studiował w Lipsku i Wrocławiu, przez lata pracował jako dziennikarz we Lwowie, gdzie został nawet profesorem, a następnie rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza. Fascynowały go Tatry. Pod koniec życia osiadł w Zakopanem, w domu na Harendzie. Był przede wszystkim poetą, lecz uprawiał także prozę poetycką oraz dramat, zajmował się pracą przekładową i to z kilku języków. Przetłumaczył dzieła Ajschylosa i Eurypidesa, Szekspira i Byrona, ponadto: Maeterlincka, Ibsena, Kiplinga, Hauptmanna, d’Annunzia. Co więcej – spolszczył francuskojęzyczne dramaty Mickiewicza Konfederaci barscy oraz Jakub Jasiński, czyli Dwie Polski, a także łacińską Pieśń o żubrze Mikołaja Hussowskiego.

Jan Kasprowicz urodził się 12 grudnia 1860 roku, a więc sto sześćdziesiąt pięć lat temu. Do jego najwybitniejszych dzieł należą: cykl wierszy Z chłopskiego zagonu, zbiór Krzak dzikiej róży, dwa tomy hymnów Ginącemu światu i Salve Regina, a między nimi arcydzielny poemat Moja pieśń wieczorna, a także dzieła ostatnie – Księga ubogich oraz Mój świat. Pozostawił po sobie także dramat historyczny z życia chłopstwa Bunt Napierskiego, misterium Uczta Herodiady, moralitet Marchołt gruby a sprośny, a ponadto poetycką opowieść prozą O bohaterskim koniu i walącym się domu. Jako poeta zadebiutował w wieku osiemnastu lat napisanym w formie sonetu wierszem Poranek na łamach czasopisma „Lech” w Poznaniu. Jego debiutowi patronował Józef Ignacy Kraszewski. Inny znany podówczas pisarz Teodor Tomasz Jeż opatrzył przedmową – spisaną jako list do młodego poety jego pierwszy zbiór wierszy, czyli Poezje z 1888 roku. Ten obszerny tom, liczący bowiem blisko dwieście pięćdziesiąt stron i składający się z siedmiu cyklów, zrobił wielkie wrażenie na krytyce literackiej, która z czasem uznała Kasprowicza za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli Młodej Polski, obok Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Stanisława Wyspiańskiego i Leopolda Staffa.

Wychowywał się w biedzie, jego ojciec był niepiśmienny, do edukacji namawiała go matka. Już w czasie nauki w niemieckojęzycznym gimnazjum w Inowrocławiu związał się z tajnym młodzieżowym kołem samokształceniowym „Wincenty Pol”. Nie miał łatwego życia. Został zmuszony został do zmiany szkoły, uczył się w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. W czasie studiów związał się z grupą intelektualną skupioną wokół Ludwika Krzywickiego, socjologa, filozofa i ekonomisty. Był członkiem Towarzystwa Naukowego Akademików Polaków w Lipsku i Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego we Wrocławiu. Przystąpił także do podziemnego zrzeszenia „Pacific”. Od roku 1885 regularnie publikował w takich pismach, jak: „Przegląd Tygodniowy”, „Przegląd Społeczny”, „Kraj”, potem związał się z „Życiem” i „Ateneum”. W roku 1886 ożenił się Teodozją Szymańską, ale małżeństwo szybko się rozpadło. W 1888 roku został aresztowany we Wrocławiu pod zarzutem prowadzenia zakazanej działalności socjalistycznej i osadzony na pół roku w więzieniu. Po wyjściu z więzienia, w styczniu 1889 roku wyjechał do Lwowa, gdzie podjął pracę w „Kurierze Lwowskim”. W roku 1890 opublikował poemat społeczno-religijny (jak głosi podtytuł) Chrystus, zadedykowany wspomnianemu Jeżowi.

Według historyka literatury Juliusza Kleinera: „Trzy bodźce kolejno zasilały jego poezję: w okresie pierwszym społecznym, ludowym – krzywda ludzka, potem – grzech ludzki i otchłań zła i bólu, w której tonie ludzkość cała, u kresu ­­– łaska Boża. Z trojakiego przy tym czerpał skarbca: z twardej doli chłopa polskiego, z bezmiaru przyrody i z wielkich tradycji religijnych” i jeszcze: „Zmierzał ku prawdzie. Brał ją najpierw z szarości i z jaskrawości bytu wiejskiego. Ale dopiero w zespole z przyrodą tatrzańską urósł na wielkiego poetę i przy wtórze szumu drzew górskich rozśpiewała się jego erotyka. Wyjątkowy był ten stosunek do przyrody, jakieś żywiołowe przenikanie wzajemne, wiodące do bezpośredniego odczuwania jedności kosmicznej. Ale w tym kosmosie, a raczej w całości wiekowej świata ludzkiego, odkryły się przede wszystkim przepaście, otchłanie”. To wszystko odnajdziemy w wierszach ze zbiorów Miłość (1895), Krzak dzikiej róży (1898), Ginącemu światu (1902).

W roku 1893 poeta ożenił się po raz drugi, tym razem z Jadwigą Gąsowską, z którą miał dwie córki Janinę oraz Annę. Uczestniczył w pracach Koła Literacko-Artystycznego, Związku Naukowo-Literackiego i Towarzystwa im. Stanisława Staszica ­­– trzech ważnych organizacjach lwowskich. Redagował ponadto serię „Wiedza i Życie”. Niestety, w 1901 roku żona porzuciła go dla Stanisława Przybyszewskiego, jego przyjaciela, pochodzącego również z Kujaw, ze wsi Łojewo, leżącej niedaleko Szymborza. Ten czas był dla Kasprowicza wyjątkowo trudny, ale tworzył nadal. Podjął pracę w „Słowie Polskim”, a w 1904 roku obronił pracę doktorską poświęconą poezji Teofila Lenartowicza. Lata 1906­­–1909 spędził pod Tatrami. Po powrocie do Lwowa objął katedrę literatury powszechnej na uniwersytecie. Jednocześnie sprawował funkcję prezesa Towarzystwa Pisarzy Polskich w Zakopanem. W roku 1911 ożenił się z Marią Bunin, dzięki której odzyskał życiową równowagę. Najważniejsze książki z tego okresu to zbiory wierszy Ballada o słoneczniku (1908), Chwile (1911), a także Księga ubogich (1916), jedno z najznakomitszych dzieł tego autora, wielokrotnie potem wznawiane.

Poeta był cały czas aktywny publicznie. W latach 1918­­–1919 prezesował Towarzystwu Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych, przewodniczył Związkowi Polskich Towarzystw Nauczycielskich, a także radzie nadzorczej Instytutu Wydawniczego „Biblioteka Polska”. W roku 1920 wstąpił do Towarzystwa Naukowego we Lwowie. Został ponadto powołany do Polskiej Akademii Umiejętności. Wziął udział w pierwszym Zjeździe Literatów Polskich, który odbył się w Warszawie w maju 1920 roku. Wybrano go wówczas do prezydium. Krótko potem ze Stefanem Żeromskim oraz profesorem Władysławem Kozickim, historykiem sztuki i dramaturgiem wziął udział w wyprawie po Warmii i Mazurach, gdzie we trzech namawiali do głosowania w plebiscycie na rzecz polskości tych krain.

Po dramacie scenicznym Marchołt gruby a sprośny, jego narodzin, życia i śmierci misterium tragikomiczne w obrazach czterech zamknięte z 1920 roku, przyszedł czas na tom Hymny, a następnie zbiór wierszy i poematów Księga miłości. Na wielkie znaczenie artystyczne Hymnów zwrócił uwagę znawca Młodej Polski Artur Hutnikiewicz, pisząc że utwory z tego tomu: „zaważyły znacząco na pozycji literackiej poety. Wyrósł na pierwszego pośród największych. Był pierwszym od czasów Klemensa Janickiego liczącym się w kulturze narodowej poetą z chłopów. W okresie ogólnego przypływu zainteresowań dla emancypacyjnych aspiracji warstwy włościańskiej, coraz bardziej wzrastającego udziału stronnictw chłopskich w życiu politycznym kraju, w czym upatrywamy czynnik niesłychanie doniosły w procesie ogarniającej wszystkie warstwy społeczne integracji narodowej, pojawienie się jednostki wybitnej o takim właśnie, co Kasprowicz, rodowodzie środowiskowym, odbierano powszechnie jako wydarzenie doniosłe, o znaczeniu niemal symbolicznym”.

W ostatnich latach życia Kasprowicz otrzymał kilka wyróżnień. Uniwersytet Warszawski w 1921 roku przyznał mu tytuł doktora honoris causa, zaś Uniwersytet Jana Kazimierza powierzył godność rektora. Druga Rzeczpospolita odznaczyła go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, natomiast Francja ­­– Krzyżem Oficerskim orderu Legii Honorowej. Został honorowym członkiem Polskiego PEN Clubu, ale także PEN Clubu w Londynie. W roku 1926 Polska Akademia Umiejętności przyznała mu nagrodę za całokształt twórczości pisarskiej. Ostatnim jego zbiorem wierszy okazał się Mój świat.

Jan Kasprowicz zmarł w wieku sześćdziesięciu sześciu lat 1 sierpnia 1926 roku w domu na Harendzie, między Poroninem a Zakopanem, gdzie mieszkał od roku 1923. Został pochowany  w Zakopanem na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku, jednak w 1933 roku jego zwłoki przeniesiono do zbudowanego specjalnie obok domu na Harendzie, zaprojektowanego przez Karola Stryjeńskiego, mauzoleum. Kamienie, które posłużyły do budowy grobowca wydobywano z Morskiego Oka.

W Polonie dostępnych jest wiele opracowań: książek, studiów, szkiców, artykułów poświęconych twórczości literackiej Jana Kasprowicza, autorstwa takich znawców, jak: Piotr Chmielowski, Jan Lorentowicz, Ignacy Chrzanowski czy Jan Józef Lipski. Warto przyjrzeć się dwustustronicowemu opracowaniu Stefana Kołaczkowskiego z 1924 roku czy Wacława Borowego z roku 1926. Romuald Minkowicz w książce U wieczystych wrót tęsknicy (1910) porównał Kasprowicza z Wyspiańskim i Staffem, natomiast Antoni Lange w książce Pochodnie w mroku (1927) zestawił jego twórczość z dorobkiem Żeromskiego i Reymonta, zaś Henryk Krzemiński w książce Religijność (1938) usytuował go zaraz za Kochanowskim i Mickiewiczem. W Polonie są także teksty autorów dzisiaj zapomnianych, którym jednak warto poświęcić chwilę uwagi: Julii Diosksteinówny i Róży Erzepki, Jana Cehaka, Mieczysława Dereżyńskiego, Ernesta Łunińskiego czy Zygmunta Wasilewskiego.

Na koniec jeszcze jedna opinia historyka literatury Juliana Krzyżanowskiego, dotycząca autora zbioru hymnów Ginącemu światu oraz tomu wierszy Księga ubogich: „ten z pochodzenia chłop kujawski i doskonały znawca arcydzieł literatury światowej, nie idąc na lep modnych haseł głoszonych przez cyganerię kawiarnianą, skierował poezję neoromantyczną na tory wielkiej tradycji romantycznej, przywrócił jej bowiem pozycję głosicielki spraw doniosłych, dotyczących zagadnień wieczystych, religijno-filozoficznych, spraw obejmujących zarówno życie jednostki, jak klasy społecznej, jak narodu, jak wreszcie ludzkości” i jeszcze: „po długiej i uciążliwej wędrówce życiowej dotarł do szczytów, na których opinia zbiorowa umieściła go obok największych pisarzy polskich”.

Książki Jana Kasprowicza są dostępne w POLONIE

]]>
102 lata z „Turoniem” https://blog.polona.pl/2025/12/102-lata-z-turoniem/ Wed, 10 Dec 2025 10:31:18 +0000 Blog/Polona https://blog.polona.pl/2025/12/102-lata-z-turoniem/

Spośród utworów scenicznych Stefana Żeromskiego najczęściej wystawiana bywa jego „smutna komedia” Uciekła mi przepióreczka…, rzadziej Róża i Grzech, który – jak wiadomo – nie dochował się niestety w całości, zaginęła bowiem znaczna część ostatniego, piątego aktu. Natomiast niesłusznie skazanym na zapomnienie wydaje się Turoń, odbierany nie bez racji jako kontynuacja Popiołów.

Marzenie o scenie

Miłość Stefana Żeromskiego do teatru okazała się nie w pełni odwzajemniona. Kiedy przekroczył dwudziestkę, pragnął zostać aktorem. Marzenie, nieco dziwne u świeżo przybyłego do stolicy studenta weterynarii, było na tyle silne, że w swoich Dziennikach we wrześniu 1882 roku wspomina z dumą, jak recytował wobec kolegów jedną ze scen Marii Stuart. Opowiada, że recytacja wywołała wprawdzie u niego zawrót głowy, lecz nie zniechęciło go to do dalszych publicznych występów. To oszołomienie uważał wręcz za cenę, którą warto zapłacić. W Dziennikach tak szczegółowo omawia oglądane spektakle, że niezorientowany czytelnik mógłby przypuszczać, iż czyni to adept sztuki teatralnej.

Nie najlepszy stan zdrowia i coraz silniej odczuwane powołanie pisarskie sprawiły, że wypowiadanie się poprzez teatr i pracę dla teatru Żeromski postanowił zrealizować, zostając dramatopisarzem. A właściwie – dramatopisarstwo potraktować jako ważną dziedzinę swej literackiej twórczości.

Przesadą byłoby twierdzić, że teatr polski czekał na jego utwory. Młodzieńcze próby dramaturgiczne nie wzbudziły zainteresowania. Jednak niestrudzony Żeromski nie dawał za wygraną. Mając 23 lata, pisze sztukę Robotnicy i posyła ją Aleksandrowi Świętochowskiemu. Wódz pozytywistów nie zostawia suchej nitki na autorze i jego dziele. Upokorzony Żeromski niszczy utwór, ale przygotowuje kolejne. W historii teatru zapisuje się przede wszystkim jako autor sztuki Uciekła mi przepióreczka…, która – jak podaje portal internetowy e-teatr – w ciągu 100 lat od premiery w Teatrze Narodowym zanotowała niemal 100 inscenizacji. Starszy o dwa lata i znacznie mniej popularny Turoń w ciągu 102 lat doczekał się niespełna 20 inscenizacji.

Warto wspomnieć o tym dramacie w ogłoszonym przez Sejm i Senat Roku Stefana Żeromskiego, bo utwór wywołał lawinę dyskusji i wielu uważa go za mocno niedoceniony.

Krajobraz po Popiołach

Opowieść rozgrywa się w 1846 roku, w czasie tzw. rzezi galicyjskiej, czyli powstania chłopskiego o charakterze antyszlacheckim i antypaństwowym na terenie zachodniej Galicji. Jesteśmy świadkami konfrontacji przywódcy chłopskiego Jakuba Szeli z emisariuszem Towarzystwa Demokratycznego. Żeromski traktował Turonia jako dalszy ciąg Popiołów. Ginęli w nim bowiem obaj bohaterowie powieści – Rafał Olbromski i Krzysztof Cedro. Warto dodać, że w jednym z asystentów Szeli, chłopie Janie Chudym, nad nienawiścią klasową zaczyna górować świadomość narodowa, czego efektem jest fakt, że uwalnia on emisariusza i obaj uciekają do powstania.

Turoń powstaje na przełomie 1922 i 1923 roku, można więc powiedzieć, że po raz drugi od napisania Sułkowskiego pisarz sięga do narodowej historii po temat przeznaczony dla sceny. A narodową historię autor Przedwiośnia zawsze traktował nie jako proces zamknięty, lecz marsz poprzez teraźniejszość ku przyszłości.

Przytoczmy opinię Wojciecha Natansona, zamieszczoną w jednym z programów teatralnych: „Dla pisarza o dobrej orientacji w faktach dziejowych, który nie zmarnował lat spędzonych w bibliotekach Rapperswilu, Warszawy, Paryża, Krakowa historia była także i współczesnością. Mocno zaangażowany filozoficznie i moralnie Żeromski umiał jednak zachować ścisłość i jasność myślenia. Na rok 1846 patrzy na pewno w taki sposób, że można się tu doszukać oddziaływań myśli Wyspiańskiego i Ujejskiego. Słowa «O, rękę karaj, nie ślepy miecz» z Chorału, śpiewanego w tylu domach, są równie silnym motywem, brzmiącym w Turoniu, jak melodia piosenki w Przepióreczce czy pieśni Delavigneʼa w Warszawiance. Jakub Szela pojawia się w dramacie Żeromskiego jako ostrzeżenie o równie wielkiej mocy oskarżycielskiej, co Upiór w Weselu. Zachowanie i słowa Huberta Olbromskiego w trzecim akcie Turonia są jakby wysnute z wymowy tych scen u Wyspiańskiego, które okrutną rzeczywistość przeciwstawiają nierealnemu marzeniu. Śmiałość Żeromskiego na tym także polega, że jego krytyka próbuje szukać przyczyn ratunku. Jako autor wstrząsającej, opartej na świadectwach autentycznych antysolidarystycznej sceny w Róży i Opowieści o żołnierzu tułaczu”.

Dla Żeromskiego rok 1846, w którym rozgrywa się akcja Turonia, tak jak powstanie styczniowe w Wiernej rzece to dwa momenty najbardziej tragicznego załamania w dziejach polskiej walki o niepodległość. Stosunek ludu do walki toczonej przeciw zaborcom o niepodległość uważa bowiem za jedno z najdonioślejszych zagadnień polskich dziejów. Pamiętamy, jak w Wiernej rzece wypomina chłopom, że nie przychodzą z pomocą walczącemu samotnie i ciężko rannemu powstańcowi. W Turoniu zwraca uwagę nie tylko na bierność chłopską powodowaną krzywdą i gniewem, ale też na jawne skierowanie siekier i noży przeciw patriotycznej części szlachty i demokratycznym emisariuszom.

Żeromski pisał Turonia w czasie pewnego ustabilizowania się II Rzeczypospolitej. Rok po zawarciu pokoju z ZSRR i wejściu w życie konstytucji marcowej. Jednak odczuwał niepokój, któremu da niebawem najdobitniejszy wyraz w Przedwiośniu.

Turoń na deskach

Prapremiera Turonia odbyła się 24 kwietnia 1923 roku. Reżyserowali Juliusz Osterwa i Mieczysław Limanowski. Miejscem prezentacji był Teatr Reduta w Warszawie. W roli Jakuba Szeli wystąpił Stefan Jaracz, a Rafała Olbromskiego grał Bronisław Oranowski. Limanowski i Osterwa wrócili do tego tytułu trzy lata później. Premiera, tym razem w wileńskiej „Reducie”, była bardziej zwarta, zmniejszono liczbę postaci. Jako Jakub Szela wystąpił Zygmunt Chmielewski, który kilkanaście miesięcy wcześniej, w 1925 roku, wystawił ten utwór w krakowskim Teatrze im. Słowackiego i sam siebie obsadził w roli Szeli. 

Utwór Żeromskiego wywołał wiele dyskusji. Maria Dąbrowska, która sama nie odniosła znaczących sukcesów w dramacie (ani Geniusz sierocy, ani Stanisław i Bogumił nie dorównywały klasą jej powieści), odnosząc się do Turonia, przytoczyła stanowisko Juliana Bruna, polsko-radzieckiego krytyka komunistycznego, który w pięknej – jak zaznaczyła – rzetelnej i pełnej pietyzmu rozprawie o Żeromskim pt. Żeromskiego tragedia pomyłek właśnie Turonia uznał za przykład niedociągnięć tragiczności Żeromskiego. I dowodzi, że w utworze tym wielki pisarz, zgromadziwszy wszystkie elementy tragedii, nie tylko nie osiągnął efektu tragicznego, lecz popadł niemal w farsowość. Dąbrowska, przytaczając te słowa, staje jednak ostatecznie w obronie Żeromskiego. Pisarka argumentuje: „nawet gdyby ten finał dramatu nie dawał się obronić, to na takiej podstawie jeszcze tragiczności Żeromskiego dyskwalifikować nie można, bo wielkiego pisarza sądzi się nie po jego nizinach i mieliznach, ale po jego szczytach i głębiach. Głębi zaś napięcia tragicznego nie brak i w samym Turoniu. Lwi pazur poczucia tragiczności występuje tu z całą demoniczną ostentacją w scenie pojawienia się Szeli”.

Ostatnią przedwojenną inscenizację Turonia przygotowała w 1935 roku Stanisława Perzanowska w warszawskim Teatrze Ateneum. W obsadzie znalazły się takie sławy, jak Stefan Jaracz – Szela, Stanisław Bryliński – Cedro, Jan Orlicz – Rafał Olbromski. W recenzji Stanisława Piaseckiego w „Prosto z mostu” czytamy m.in.: „Żeromski uchodził za arcydemokratę, ba, wywrotowca niemal. Dziś widzimy, że jest nawskróś szlachecki, a cała jego «wywrotowość» polegała w Turoniu na przyznaniu także pewnych racyj Szeli, temu Szeli, który jeszcze dla Wyspiańskiego był tylko zwierzęciem ludzkiem i niczem więcej”. Podsumowując, pisze: „Przedstawienie tęgie. Jaracz, choć zbyt chłopskość w zewnętrzności obszernych gestów zaznaczający – świetny tą swoją, jaraczowską świetnością. I zespół bez zarzutu, i reżyserja (Perzanowskiej) sensowna, i dekoracje Daszewskiego z prawdziwego zdarzenia”.

Dla honoru domu

Większość powojennych premier Turonia w polskich teatrach przypadła na lata 70. minionego wieku. Aż trzy miały miejsce w 1970 roku. Pierwsza w teatrze kieleckim, któremu patronuje Żeromski. Wspomniany Wojciech Natanson zauważa w programie do spektaklu: „Na jedno jeszcze nie zwrócili uwagi komentatorzy i recenzenci Turonia. W przeciwieństwie do wielu innych sztuk Żeromskiego jest on pisany prostym, jasnym i w sedno trafiającym językiem. Nie ma tu pretensjonalności, sztuczności, melodramatyzmu, patosu, który tak utrudnia przeżycie nawet najbardziej interesujących sytuacji dramatycznych w innych utworach Żeromskiego”.

W spektaklu kieleckim, wyreżyserowanym przez Ryszarda Smorzewskiego, Szelą był Włodzimierz Saar, potem Jerzy Hoffman inscenizował tę sztukę w Zielonej Górze, powierzając postać Szeli Zdzisławowi Grudniowi. Kilka miesięcy później Turonia z Mirosławem Smolarkiem jako Szelą oklaskiwano w Częstochowie w spektaklu reżyserowanym przez Józefa Wyszomirskiego.

„Bardzo trafną, klarowną i ciekawą, a przy tym wierną Żeromskiemu inscenizację Turonia przygotował w warszawskim Teatrze Ludowym Roman Kłosowski, udowadniając, jak wielka siła dramatyczna, ile przenikliwej mądrości politycznej i prawdziwej poezji tkwi w tym niesłusznie skazanym na zapomnienie dziele autora Popiołów” – pisała Anna Boska o spektaklu z 1971 roku, gdzie Jakuba Szelę grał Emil Karewicz.

Po sukcesie warszawskim Kłosowski sięgnął po Turonia w 1975 roku, kiedy był dyrektorem Teatru Powszechnego w Łodzi. Do roli Szeli powrócił po latach Włodzimierz Saar. Przedstawienie przygotowane było z wielkim rozmachem. Recenzenci zwracali zwłaszcza uwagę na postać Chudego, którego zagrał Zygmunt Malanowicz.

Kiedy patrzy się na daty inscenizacji Turonia, można dojść do wniosku, że w wielu przypadkach łączyły się one z jubileuszami teatrów, czyli że dramat wystawiano „dla honoru domu”.

Jedną z głośniejszych premier zrealizowała w 1977 roku Izabella Cywińska w poznańskim Teatrze Nowym. „Przedstawienie Cywińskiej ma tę gorącą, chwytającą za serce, apelującą do naszych narodowych odczuć i emocji, atmosferę” – pisze Olgierd Błażewicz w „Głosie Wielkopolskim”, a porównując je z wersją telewizyjną w reżyserii Jana Kulczyńskiego, zauważa: „Turoń w inscenizacji Cywińskiej odbiega dość znacznie od dotychczasowej tradycji wystawiania tego utworu. Z reguły Turoń nie tyle był bowiem dramatem o nieudanym powstaniu, co sztuką o chłopskim buncie i jego przywódcy Jakubie Szeli. Taki też charakter miała niedawna inscenizacja telewizyjna Turonia, w której wszystko podporządkowane zostało jednej roli i postaci Szeli – Jana Świderskiego. W przedstawieniu Cywińskiej proporcje zostały odwrócone. Na dobrą sprawę nie tyle jest to dramat o Szeli, co o nieudanym powstaniu. To nie zbuntowani chłopi, lecz rewolucjoniści 1846 roku stali się tutaj jego głównym bohaterem”.

Turoń nigdy za dobry dramat nie uchodził – pisała w 1996 roku na łamach „Rzeczpospolitej” Ewa Zielińska. – Żył właściwie legendą roli Stefana Jaracza, który zagrał w nim przed wojną Szelę. Waldemar Śmigasiewicz, sposobiąc sztukę na scenę, oczyścił ją ze wszystkich młodopolskich naleciałości, które dzisiejszemu widzowi mogłyby utrudniać jej odbiór. Zyskał przez to na zwartości i czasie. O więcej pewnie było trudno. Najtrudniej o to, by tchnąć trochę życia w postaci. Autor sprawy reżyserowi nie ułatwił”. Recenzja Ewy Zielińskiej dotyczy ostatniej jak dotychczas inscenizacji Turonia, która miała miejsce prawie 30 lat temu w Teatrze Polskim w Warszawie.

Czy to potwierdzałoby tezę, że Stefan Żeromski jako autor dramatyczny nie osiągnął takiej sławy, jak Stefan Żeromski – powieściopisarz? Absolutnie tak. Nie znaczy to jednak, że twórczość dramatyczną pisarza należy dyskwalifikować. A rozpatrując Turonia w kontekście całej twórczości Żeromskiego zauważyć wypada, że to sztuka, która jest absolutnie bezlitosna, jak tragedia, a nad bohaterami ciąży fatum – historia. Tu już nie ma póz judymowskich, mniej lub bardziej wdzięcznych symboli w rodzaju rozdartej sosny. Tu jest sama bolesna prawda. I jej tragicznego tonu nie zatrze nawet końcowa ucieczka bohaterów.

]]>