Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Polak, który ostrzegał świat przed Leninem


„Myślałem, że pan dąży do rewolucji, aby wstrząsnąć zmaterializowanym, mieszczańskim światem i utorować drogę dla ducha… Tak myślałem… Tymczasem pan marzy o bandytyzmie na wszechświatową skalę. To straszne!”– pisał Antoni Ferdynand Ossendowski (1878–1945), jedna z najbarwniejszych postaci polskiej kultury I połowy XX wieku. Polski pisarz, podróżnik, dziennikarz, działacz społeczny, ogarnięty pasją naukowiec, a przede wszystkim znienawidzony przez Związek Sowiecki antykomunista.

Kwestionowanie genialnej myśli Lenina sprawiło, że życie Ossendowskiego co najmniej kilka razy było mocno zagrożone, a w czasach PRL – mimo opinii uznającej go za jednego z najciekawszych i najpoczytniejszych polskich pisarzy na świecie – jego nazwisko zostało całkowicie wymazane. Nawet po śmierci w 1945 roku na polecenie NKWD, aby upewnić się, że literat nie żyje, rozkopano jego grób. W książce Obława. Losy pisarzy represjonowanych Joanna Siedlecka twierdzi nawet, że w akcie zemsty jego ciało pozbawiono głowy.

Wydana w 1930 roku fabularyzowana biografia Lenin zwróciła na Ossendowskiego uwagę świata, ale wcześniej jeszcze sławy przysporzyła mu  powieść Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów (występująca też pod tytułem Zwierzęta, ludzie, bogowie),  która w ciągu zaledwie kilku lat została przełożona na 17 języków, a w Polsce dorównywała popularnością dziełom Sienkiewicza.

Ossendowski mógł ostrzegać przed szerzoną wiele lat leninowską ideologią, bo realia jej rozpowszechniania znał i rozumiał doskonale. Pasję literacką bowiem łączył z pasją podróżowania. Wiele lat spędził na Wschodzie. Po studiach matematyczno-przyrodniczych w Petersburgu wziął udział w wyprawach naukowych na Kaukaz, a także nad Jenisiej i Dniestr. Dotarł do jeziora Bajkał, był w Chinach, Japonii i Indiach. Pomagała mu łatwość przyswajania języków obcych, potrafił też dostosować się do warunków ekstremalnych – świetnie opanował tzw. szkołę przetrwania. Był obywatelem świata. Na Sorbonie poznał Marię Skłodowską-Curie, na której jako młody naukowiec zrobił ponoć spore wrażenie. Jego więzienne doświadczenia zaś opisane w książce W ludzkim pyle wysoko ocenił Lew Tołstoj. Te poruszające wspomnienia były konsekwencją całego splotu wydarzeń zapoczątkowanych wybuchem wojny rosyjsko-japońskiej. Wtedy właśnie Ossendowskiego wysłano jako naukowca do Mandżurii na badania geologiczne w poszukiwaniu surowców potrzebnych armii. Wówczas to w jego życie wkroczyła polityka. W mandżurskim Harbinie bowiem aresztowano go i skazano na karę śmierci za zorganizowanie protestów przeciwko represjom rosyjskim w Królestwie Kongresowym. Do egzekucji na szczęście nie doszło, a dzięki swojej niezłomnej postawie Ossendowski został wybrany na przewodniczącego Naczelnego Komitetu Rewolucyjnego w Mandżurii. Po obaleniu władz trafił do więzienia. I te doświadczenie właśnie pomieścił we wspomnianej, wyróżnionej przez Tołstoja książce W ludzkim pyle. W czasie wojny domowej w Rosji zdecydowanie opowiadał się po stronie „białych” i współdziałał z ich przywódcą admirałem Aleksandrem Kołczakiem. Dowodem współpracy Ossendowskiego z kontrwywiadem „białych” są jego raporty przechowywane w postaci mikrofilmów w nowojorskim Instytucie im. J. Piłsudskiego. Witold St. Michałowski, w tekście Banicja za „Lenina”, będącym wstępem do literackiego studium Lenin, wspomina również, że Ossendowski uczestniczył w przekazywaniu oficerowi amerykańskiego wywiadu korespondencji między przywódcami bolszewików a niemieckim Sztabem Generalnym. Wśród przekazywanych materiałów były tzw. dokumenty Sissona, które jednoznacznie dowodziły, że Lenin był agentem niemieckiego wywiadu, a jego działalność także finansowali Niemcy.

O autentyczność tych akurat materiałów od lat spierają się historycy. Nikt z nich nie podważa jednak, że diagnoza sytuacji w bolszewickiej Rosji w ujęciu Ossendowskiego jest wyjątkowo trafna, co po latach potwierdziła historia.

Już pierwsze opinie o rewolucyjnej Rosji jako państwie ogarniętym chaosem zawarł pisarz w 1921 roku we wspomnianej książce Zwierzęta, ludzie, bogowie. Książka miała „mocną” premierę, bo ukazała się najpierw w Nowym Jorku w angielskim przekładzie. Wiele przedstawionych tam faktów to przeżycia własne Ossendowskiego. Opisał swą brawurową ucieczkę z opanowanego przez bolszewików Krasnojarska, mrozy w Tajdze oraz spotkania z baronem Ungernem.

Czeska edycja z 1925 roku

Ossendowski napisał w sumie 77 powieści, wiele z nich nawiązywało swą formą do tzw. romansu podróżniczego. Pisał w sposób barwny, angażujący uwagę czytelnika. Jego twórczość doczekała się 150 przekładów w 20 językach. Pisarz trafił do grona piątki najpoczytniejszych autorów na  świecie. Nic dziwnego, że zaskarbił sobie miano polskiego Indiany Jonesa. W okresie międzywojennym jego utwory sięgnęły 80 milionów nakładu. Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury otrzymał za zasługi na polu literatury podróżniczej. Jednak najgłośniejszą książką okazał się Lenin. Do dziś, mimo nieco archaicznego języka, to dzieło robi wielkie wrażenie i może służyć za przestrogę. W czasach, kiedy powstało z pewnością uchodziło za rzecz pionierską, wręcz rewolucyjną. Ossendowski był jednym z pierwszych, którzy ośmielili się publicznie uderzyć w symbol, mit, legendę Lenina, człowieka „namaszczonego” na idola nowej wiary. Udało mu się zdetronizować władcę, który opierał swe rządy na strachu i ogłupianiu milionów. Lenin, ukazywany przez propagandę jako dobroczyńca ludzkości, według Ossendowskiego tak naprawdę jest zimnym racjonalistą, dążącym za wszelka cenę  do władzy, doskonale potrafi manipulować tłumem, wykorzystywać jego najniższe instynkty i obudzić drzemiące w nim demony. Zwłaszcza poprzez  stale przywoływane oblicze wroga.

Porządek w tym świecie i posłuszeństwo egzekwuje się metodami terroru i szantażu, który zaczyna ogarniać cały kraj. Rewolucja ukazana jest nie jako zdrowa siła, będąca triumfem wolności nad zniewoleniem, lecz apokalipsa, z którą łączy się niewyobrażalne barbarzyństwo, jakie w ludziach częstokroć budzi instynkty pierwotne. Znamienny jest tu choćby następujący cytat:

„W rogu wisiały obrazy święte i na srebrnych łańcuchach wspaniała, rzeźbiona lampka kościelna. Portrety i obrazy leżały już na podłodze. Był to sypialny pokój cara i carowej. Zgromadziła się w nim niewielka grupa marynarzy i kilka dziewczyn ulicznych. Nagie, rozpustne, przeraźliwie nawołujące, leżały na atłasowych pokrowcach z wyhaftowanemi na nich czarnemi orłami herbowemi. Bezwstydnemi wyuzdanemi ruchami podniecały mężczyzn, krzycząc: 
– Jam caryca… Hej, towarzyszu, chcesz być carem? Idź-że do mnie! 
Na łożach, nie skrępowane obecnością ludzi, odbywały się ohydne orgie, mroczne misterjum dzikiego szału”.

Ogromny dorobek literacki  Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego można prześledzić dzięki cyfrowej Bibliotece Narodowej POLONA. Tu znalazła się też powieść, która przyniosła pisarzowi miano „osobistego wroga Lenina” i zdecydowała na wiele lat o całkowitym wymazaniu jego nazwiska z powojennej historii polskiej kultury.