Przegląd Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona/Blog

Księga na lutnię: Bourée


W ostatnich dekadach XVII i na początku XVIII wieku ważne miejsce wśród ośrodków gry na lutni zajmowała Praga. Do najbardziej rozpoznawalnych mistrzów tego instrumentu należał hrabia Johann Anton Losy von Losinthal (1650-1721), ale w Pradze lutnistów było wówczas znacznie więcej. Prawdopodobnie jednym z nich był autor Bourée z rękopisu Mus. 396 Cim., którego trudno jednoznacznie zidentyfikować. W gronie przyjaciół hrabiego Losy, a nawet i jego krewnych, znalazła się rodzina von Hartigów, znana m.in. z kierowania Muzyczną Akademią w Pradze. Okoliczności powstania Akademii wiążą się z Wrocławiem. Stolica Dolnego Śląska cieszyła się z Collegium Musicum już wcześniej, dlatego 27 marca 1713 roku złożono protest do praskich rajców, którzy zdecydowali o powołaniu podobnej instytucji w Pradze. Dzięki powstaniu Akademii Muzycznej, Johann Christian Antoni Adler von Adlersfeld poznał w 1715 roku słynnego kompozytora Gottfrieda Heinricha Stölzela (1690-1749). W opisie zamieszczonym w Grundlage einer Ehren-Pforte Johanna Matthesona (Hamburg 1740) Stölzel podaje, że „Pan von Adlersfeld jest wielkim miłośnikiem muzyki”. Tę pasję muzyczną potwierdzać mogą m.in. oratoria Stölzela wykonane w klasztorze krzyżowców z czerwoną gwiazdą w Pradze, w których wyraźnie zaznaczono postać Adlersfelda. Z kolei herb Adler, którym tytułował się Adlersfeld, został umieszczony na rękopisie tabulatury lutniowej przechowywanej obecnie w British Library, zawierającej autografy najsłynniejszego lutnisty doby baroku – Silviusa Leopolda Weissa (1687-1750), przez co uznaje się Adlersfelda za osobę mającą wpływ na powstanie tego rękopisu, najprawdopodobniej nawet jego posesora. Można na tej podstawie przypuszczać, że wzmianki o muzycznej pasji Adlersfelda dotyczą również gry na lutni, ale niestety nie ma źródłowego potwierdzenia jego umiejętności gry na tym instrumencie.

Bourée z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 263v-264r.

Bourée z „Księgi na lutnię”, Biblioteka Narodowa, Mus. 396 Cim., fol. 263v-264r.

Zapisana w tabulaturze lutniowej Mus. 396 Cim. Bourée wprawdzie nie zawiera nazwiska kompozytora, ale poprzez konkordancje można ustalić, że jej autorem była osoba podpisująca się jako „M. Ant.”. Czy skrót ten należy rozwinąć jako „Monsieur Antoni”? Jeśli tak, to należy zastanowić się, o którego Antoniego – kompozytora i być może też lutnistę – chodzi. Poza wspomnianym von Adlersfeldem należy wziąć pod uwagę Antoniego Ecksteina, również związanego ze środowiskiem praskim. Szczególnie bliskie relacje łączyły go z hrabią Losy von Losinthalem, u którego musiał być dość częstym gościem, skoro poznał tam swoją przyszłą żonę Barbarę. Zachowała się krótka wzmianka autorstwa Ernsta Gottlieba Barona o umiejętnościach gry na lutni Ecksteina. W swoim traktacie z 1727 roku dotyczącym badania instrumentów lutniowych Baron wspomniał o Ecksteinie, wymieniając jego i Aureusa Dixa jako dwóch praskich lutnistów, których kompozycje zawierają „dobrą melodię, wielogłosową fakturę i cantabile”. Choć ocena ta jest dość pochlebna, to mimo wszystko zbyt ogólna, aby mogła posłużyć jako podstawa atrybucji utworu. Eckstein prawdopodobnie zmarł w podobnym czasie co hrabia Losy, ok. 1720 r., na co wskazują studia biograficzne przeprowadzone przez czeskiego badacza Emila Vogla oraz słowa Barona, że „[Eckstein] spłacił swój dług naturze w 1721”. Mimo że autorstwo Bourée z rękopisu Mus. 396 Cim. nadal pozostaje niepewne, można przypuszczać, że była to osoba z kręgu praskich lutnistów.

Zobacz także

Jak czytać Bogurodzicę?

Nie dysponujemy nagraniami ze średniowiecza, ale dzięki badaniom nad historią języka polskiego i dziejami zmian fonetycznych możemy podejmować próby rekonstrukcji tego, jak mogły brzmieć najstarsze polskie teksty w czasach, gdy je spisywano.


Ogród wiedzy, część XIV

Gdy pewnego dnia Dżahandar ustrzelił na polowaniu antylopę, Hormoz pochwalił mu się, że posiada magiczną umiejętność, która pozwala mu przenieść swoją duszę w każde inne ciało. Dodał, że jeśli Dżahandar ma taką chęć, może nauczyć go tej sztuki…


Wcielenia królowej Wandy

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.


Ogród wiedzy, część XIII

Władca pewnego dalekiego królestwa nie mógł doczekać się następcy. Któregoś dnia przyszedł do niego pustelnik i podarował mu jabłko. Powiedział, by król dał je swojej żonie. Gdy królowa zje owoc, urodzi wkrótce syna. Tak też się stało…